niedziela, 30 maja 2010

Sos rabarbarowy i inne wydarzenia niedzielne


Wydaje się, że każda niedziela jest taka sama. Dzień wolny od pracy,choć z ustalonym harmonogramem. Dzień z rodziną. Dzień odpoczynku. Dzień, kiedy w ostatniej chwili, tuż przed zaśnięciem, przypominamy sobie o nieodrobionych lekcjach i ścinkach materiałów do przyniesienia na prace plastyczne...

Niedziela, 30 maja 2010 roku

Dzień z pogodą w kratkę, jak w zeszycie zapisanym niewprawną jeszcze rączką pierwszoklasisty, słońcem i deszczem.

Dzień spędzony w zaciszu domowym, nie licząc nieudanej wyprawy rowerowej, skąpanych w deszczu grzbietów i trampek.

Dzień rozpoczęty błędnym spacerem wśród pokrętnych uliczek i zdradliwych kamienic bez znaków szczególnych.

Pełen chichotów i śmiechów dzieci dokazujących podczas niezliczonych zabaw zrodzonych z nudów i potrzeby bycia razem.

Niby nic się nie wydarzyło, a tak wiele.

Ostatnia odsłona dnia ukojona błękitem spokojnego nieba i tylko targane wiatrem gałęzie starej jodły za oknem, psują harmonię krajobrazu.
Nie wiem, kiedy śpią ptaki. Zakłócane śpiewem ptaków myśli wieczorne krążą wokół prawie już wspomnienia tej zwyczajnej niedzieli. Niezmąconej żadną złą wiadomością ani wydarzeniem, które mogłyby zmienić bieg najbliższych dni lub może nawet lat.

- Czy jutro będzie ciepło mamo?

- Nie, będzie tak jak dzisiaj...


Życzę Wam spokojnego tygodnia.


Sos rabarbarowy, który przygotowałam mojemu mężowi, by przekonać go do rabarbaru okazał się strzałem w dziesiątkę, spełnił swoje zadanie. To pomysł Marty Gessler. Zachęcam do wypróbowania.

Sos rabarbarowy

4 łodygi rabarbaru kroimy na kawałki, posypujemy cukrem i kiedy puszczą soki dusimy z łyżką prawdziwego masła. Rozprowadzamy 1 i ½ szklanki sosu pieczeniowego. Przyprawiamy solą i octem z czerwonego wina.








Smacznego!

piątek, 28 maja 2010

Cramique express


Obiecałam Wam ten przepis całkiem niedawno przy okazji przepysznego craquelin (tam w uwagach znajdziecie więcej informacji o wypieku).

Cramique jest niezwykle prosty i szybki w przygotowaniu, idealny na śniadanie, nawet na sucho, choć ja nie mogę sobie darować odrobiny syropu z Liège, ze szklanką mleka. Podchodziłam do niego nieufnie, bo nie przepadam za rodzynkami. Wyszedł przepyszny i smakuje mi niesamowicie, a jego dodatkową zaletą jest fakt, że może długo poleżeć, leciuteńko sczerstwieje, ale tylko leciuteńko i codziennie można odkrajać sobie kromeczkę do kawy. Wypróbujcie i Wy koniecznie. Polecam, oj polecam...


Cramique express

Składniki:
200 ml letniego mleka
1 jajko
50 g drobnego cukru
375 g mąki tortowej
7 g drożdży instant
50 g solonego miękkiego masła (można użyć zwykłego, tylko dorzucić wtedy jeszcze dobrą szczyptę soli do ciasta)
100 g rodzynek

Przygotowanie:
1. Ubijamy trzepaczką jajko, dodajemy do niego cukier i letnie mleko. Mieszamy.
2. Wsypujemy przesianą mąkę wymieszaną z drożdżami. Łączymy.
3. Dodajemy masło. Wyrabiamy.
4. Gdy ciasto jest jednolite dosypujemy rodzynki.
5. Przekładamy na blat i wyrabiamy około 5 minut.
6. Natłuszczamy keksówkę, wykładamy do niej wyrobione ciasto. Przykrywamy ściereczką, odstawiamy w cieple miejsce aż podwoi objętość (na około 1 godzinę).
7. Pieczemy w piekarniku nagrzanym uprzednio do temperatury 210°C, po 15 minutach zmniejszamy temperaturę do 180° i pozostawiamy w piekarniku około 10-15 minut (najlepiej sprawdzić patyczkiem na bieżąco)
8. Wyciągamy z foremki i studzimy na kratce.




Przepis pochodzi z książki „60 produits passion” Nathalii Bruart i Erica Boschmana.

Smacznego!

czwartek, 27 maja 2010

Torcik Marzenie

 

Ma go każdy. W centralnym punkcie ciała. Ślad po mamie. Dowód cudu stworzenia, wspomnienie chwil, gdy w jednym ciele biły dwa serca. W Dniu Matki myślę zawsze o kobietach w naszej rodzinie. Wszystkich mamach, które dały początek nowym istnieniom. I ja jestem częścią tego łańcucha, malutkim ogniwem, częścią całości, której nie sposób ogarnąć ale o której myślę zawsze  z zachwytem, pełna podziwu i pokory wobec zrządzeń losu.


Z okazji 26 maja chciałam przygotować ulubione ciasto mojej mamy. Z ciastkarni, którą tak lubiłyśmy. Od jakiegoś czasu próbowałam odtworzyć jego recepturę na podstawie wspomnienia jego smaku. Myślę, że się udało. I gdybym nie zasnęła wczoraj nad komputerem opublikowałabym ten wpis wczoraj, a tak... Takie życie mamy, zawsze jest szczęśliwa, czasami także bardzo zmęczona i najczęściej... niewyspana.

Muszę się przyznać, że sama jadłabym ten torcik codziennie. Mój cud-mąż również. O sąsiadach nie wspomnę... Stąd przeczucie graniczące z pewnością, że polubi go wiele Waszych mam i Wy sami.

Mamuniu, to dla Ciebie.
Kiedy przyjadę upiekę Ci go osobiście. Promise.






Torcik Marzenie

Składniki :
Na spód:
3  jajka
100 g cukru trzcinowego
1 łyżka likieru porzeczkowego (jeśli nie ma – można pominąć)
150 g migdałów (obranych ze skórki lub płatków migdałowych)
100 g gorzkiej czekolady (70% zawartości kakao)
100 g masła

Do przełożenia:
 5 łyżek gęstego adwokata
750 g mrożonych lub świeżych czarnych porzeczek
150 g cukru
500 ml śmietanki kremówki
6 łyżek cukru pudru
2 cukry waniliowe
2 czubate łyżeczki żelatyny

Przygotowanie:
Przygotowujemy spód:
1. Starannie oddzielamy żółtka od białek.  Żółtka ucieramy z połową cukru i likierem na gęstą masę.
2. Migdały przyrumieniamy na patelni. Następnie mielimy je razem z czekoladą.
4. Roztapiamy masło. Dodajemy je do mieszanki czekoladowo-migdałowej.
5. Piekarnik nagrzewamy do 175 °C.
6. Białka ubijamy na sztywno z resztą cukru oraz szczyptą soli.
7. Mieszankę migdałową mieszamy z żółtkami. Dodajemy do tego ostrożnie ubite białka i przekładamy do tortownicy (24 -26 cm).
8. Wierzch masy wygładzamy łopatką.
9. Tortownicę umieszczamy na środku piekarnika i pieczemy ok.20-25 min.
10. Wyjmujemy ciasto z piekarnika, przed wyjęciem z formy czekamy aż lekko ostygnie.
11. Pozostawiamy do wystygnięcia przed przełożeniem.

Przygotowujemy mus i kremową chmurkę:
1.       Rozpuszczamy żelatynę w ½ szklanki wrzątku. Pozostawiamy do wystygnięcia.
2.      Porzeczki mieszamy na głębokiej patelni z cukrem i pozostawiamy na średnim ogniu, aż soki zredukują się i powstanie mus o konsystencji powideł.
3.      Na wystudzony spód, który pozostawiamy w foremce, wykładamy adwokat i równo rozsmarowujemy.
4.      Następnie mus z porzeczki – również wystudzony.
5.      Sprawdzamy temperaturę żelatyny. Musi by całkowicie chłodna. Inaczej zważy nam się śmietanka.
6.      Ubijamy śmietankę, dodajemy cukier puder, cukier waniliowy i gdy śmietanka zaczyna gęstnieć - żelatynę. Ubijamy do sztywności. Pokrywamy masą wierzch ciasta, wyrównujemy i wstawiamy do lodówki na kilka godzin.
7.      Przed podaniem dekorujemy wiórkami czekolady i adwokatem.

Uwagi:
1.       Jeżeli używam czekolady o mniejszej niż 70% zawartości kakao nie dodaję do ciasta żadnego tłuszczu.
2.      Często zastępuję migdały orzechami laskowymi lub włoskimi.
3.      Jeżeli zależy mi, żeby spód był cięższy i jeszcze bardziej czekoladowy, dodaję dodatkowo 2 łyżki gorzkiego kakao, 2 łyżki konfitur porzeczkowych, używam orzechów włoskich i niezależnie od rodzaju czekolady - masła.
4.      Przepis na spód to lekko modyfikowany przepis na tortę caprese. Proporcje do śmietankowej chmurki pochodzi z forum CinCin. 



Smacznego!