sobota, 31 lipca 2010

Jabłko, cukinia, cynamon. Placuszki.



Odchodzi. Nieubłaganie. Jeszcze po cichu, dyskretnie stąpa na palcach. Ale już niedługo usłyszymy go, głośny tupot uciekającego lata. W końcu trzaśnie drzwiami jesienną pluchą.
Wiem, to niefajnie o tym pisać już teraz. Już dziś. Ale nic na to nie poradzę. Pomyślałam o końcu lata po raz pierwszy wbrew sobie, choć naprawdę nie chciałam tego usłyszeć, tego sobie uświadomić, kiedy usłyszałam:
- Już kwitną gladiole? No to idzie jesień.
I do tego ta nieszczęsna Anka (ups!), po której już tylko chłodne wieczory i ranki. I to prawda niestety. Letnie wieczory od kilku dni pachną chłodem i wilgocią.
Jeszcze tylko, marzy mi się, aby było ciepło, dzień gorącem płomieniał w południe, a powietrze pachniało upałem. Jeszcze trochę, proszę...
Dziś lato zamiata pola spódnicą w słomianym kolorze. Warkoczem złotym przegania chmury z błękitu nieba. Odchodząc odwraca uśmiechniętą twarz w moją stronę. Lato, ach to Ty?

Dziś placuszki z moich ulubionych składników. Idealne na tę porę. Polecam.

 

Placuszki z jabłka i cukinii z cynamonem.

Składniki:
250 g cukinii
2 jabłka
sok z cytryny
4 łyżki brązowego cukru
½ łyżeczki cynamonu
2 jajka
6 łyżek mąki
50 g masła
sól
olej do smażenia

Przygotowanie:
1. Cukinię myjemy, osuszamy, ścieramy na tarce o grubych oczkach, podobnie postępujemy z jabłkami. Łączymy, skrapiamy sokiem z cytryny, odstawiamy.
2. Oddzielamy żółtka od białek.
3. Ubijamy żółtka z cukrem, dodajemy roztopione masło, dosypujemy mąkę wymieszaną z cynamonem, dorzucamy szczyptę soli.
4. Ubijamy białka na sztywno.
5. Do masy jajecznej dodajemy utartą cukinię i jabłka (jeśli trzeba odsączamy z nadmiaru soku), mieszamy i dodajemy białka, bardzo delikatnie łączymy. Jeśli wydaje nam się, że masa jest za rzadka dosypujemy mąki, nie za dużo - placki będą wówczas delikatniejsze.
6. Rozgrzewamy na patelni olej, ciasto nakładamy łyżką, smażymy placki z obu stron na złoty kolor. Osuszamy na papierowym ręczniku.



Smacznego!

środa, 28 lipca 2010

Chleb z doniczki. Prosty i pyszny.




Lubię patrzeć jak rośnie chleb. Bezszelestnie, prawie niezauważalnie, w swoim rytmie, za każdym razem, każdy inaczej. Niezmienny zachwyt nad doskonałością krągłego bochenka, nawet jeśli popękał, nierówno wyrósł, jest być może najbardziej przyjemną częścią procesu pieczenia. Jak czas zbierania owoców, zrywania kwiatów, czy chwila, w której nagle stwierdzamy, że dzieci nam urosły. One także są jak bochenki, które wypiekamy.

Zachęcam Was i zachęcać będę zawsze do pieczenia chleba w domu. Ci, którzy spróbowali znają już to uczucie. Dzisiaj prezentuję Wam chleb najprostszy z możliwych, z podstawowymi składnikami, łatwy i szybki w wykonaniu. Potrzeba tylko siły i ciepła Waszych rąk. Garści dobrych chęci i odrobiny serca. Jeśli nie chcecie upiec go w doniczce uformujcie po prostu bochenek i upieczcie na rozgrzanej blasze.


Chleb z doniczki

Składniki :
40 g świeżych drożdży
1 łyżeczka cukru
800 g mąki pszennej
2 łyżeczki soli
2 łyżeczki suszonej kolendry

Przygotowanie:
1. Drożdże rozrabiamy w 100 ml letniej wody z 1 łyżeczką cukru, odstawiamy na 10 minut (ja rozrobiłam w letnim mleku).
2. Do mąki dosypujemy sól i 1 łyżeczkę kolendry, mieszamy.
3. Wlewamy rozczyn i 350 ml wody, zagniatamy do momentu uzyskania gładkiej, elastycznej masy i odstawiamy na 1 godzinę.
4. Po tym czasie wyrabiamy chleb ponownie, dzielimy na 2 części.
5. Dno nieglazurowanych glinianych doniczek (o średnicy 12 cm) wykładamy pergaminem, boki smarujemy masłem. Wierzch ciasta lekko smarujemy wodą i posypujemy resztą kolendry.
6.Chleb w doniczkach pozostawiamy jeszcze na 15 minut.
7. Piekarnik nastawiamy na 250°.
8. Do piekarnika wstawiamy naczynie z wodą lub włączamy opcję pieczenia z parą.
9. Doniczki wstawiamy na dolny poziom piekarnika i pieczemy 10 minut.
10. Wyciągamy pojemnik z wodą i pieczemy chleb jeszcze przez 20 minut.
11. Po upieczeniu chleb wyciągamy z doniczek i studzimy na kratce.


Przepis pochodzi z książki „Pieczywo”, ponieważ nie mam jej w tej chwili przed sobą, nie mogę niestety podać jej autora.




Smacznego!

niedziela, 25 lipca 2010

Torcik Leśna polana. Dla Anny



Doleciałam. Choć to była bardzo długa podróż. Dziękuję Wam za życzenia szczęśliwego lotu i powrotu.

Jutro imieniny obchodzą wszystkie Anny. Ja imienin nie obchodzę, ale znam dwie ciekawe kobiety o tym imieniu, którym życzenia chciałabym złożyć. Pewnej Annie z Bydgoszczy, dzięki której, choć przez chwilę tylko, ale poczułam się tam jak w domu. Anulko, dziękuję Ci za wszystko. I jeszcze jednej Annie, którą znam tylko wirtualnie, Anno-Mario życzę Ci wszystkiego naj naj naj. Na koniec Annie, której swoje imię zawdzięczam i które, dzięki bardzo szczególnym okolicznościom, noszę z dumą i radością. I tylko smutno mi, że życzeń tych nie przeczyta.

Z radością prezentuję Wam mój torcik, który nazwałam Leśna polana. Jest idealny na lato, lekki, świeży i intensywnie owocowy. Polecam gorąco.



Torcik Leśna polana

Składniki:
Na biszkopt:
4 jajka
150 g drobnego cukru
100 g mąki
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
Na masę:
1 kg owoców: czarnej porzeczki, jeżyn, malin
100 g białej czekolady
100 ml śmietanki 36%
150 g drobnego cukru (lub więcej, to zależy od Was)
3 łyżeczki żelatyny
galaretka


Przygotowanie:
1. Biszkopt przygotowujemy dzień wcześniej. Oddzielamy żółtka od białek. Żółtka ubijamy z cukrem. Mąkę przesiewamy i mieszamy z proszkiem. Ubijamy białka na sztywno. Do masy żółtkowej dodajemy ubite białka, całość łączymy delikatnie z mąką.
2. Wykładamy do tortownicy o średnicy 24-25 cm, wstawiamy do nagrzanego piekarnika i pieczemy 30-45 minut, do suchego patyczka.
3. Następnego dnia dzielimy biszkopt na 2 części.
4. Owoce świeże myjemy, osuszamy. Jeśli są mrożone pozostawiamy do rozmrożenia. Przesiewamy przez sitko i łączymy z cukrem.
5. Czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej, dodajemy do masy owocowej.
6. Żelatynę rozpuszczamy w 175 ml gorącej wody, studzimy.
7. Śmietanę ubijamy przez chwilę (nie na sztywno), dodajemy wystudzoną żelatynę i całość wlewamy do masy owocowej.
8. Na spodzie tortownicy układamy pierwszą warstwę biszkoptu i wylewamy na nią połowę masy owocowej, czynność powtarzamy. Ciasto odstawiamy do lodówki na kilka godzin lub na całą noc.
9. Przygotowujemy galaretkę według instrukcji na opakowaniu. (Ja przygotowałam swoją galaretkę. Do masy owocowej użyłam mrożonych owoców, z których odlałam ¾ szklanki soku podczas rozmrażania. W tym podgrzanym soku rozrobiłam ½ łyżeczki żelatyny, przestudziłam,wylałam na ciasto i pozostawiłam do lekkiego zastygnięcia – nie lubię sztywnych, trzęsących się galaretek).
10. Wyjmujemy ciasto z formy, dekorujemy biszkoptami i owocami.





Smacznego!

piątek, 23 lipca 2010

Soczysty kurczak w cytrynach, w piwie cytrynowym


W biegu lub raczej w locie – oddaję Wam ten przepis, który jak zwykle, improwizowany – okazał się prawdziwym przysmakiem. Cud-mąż wyraził zachwyt a to, wierzcie mi – Rekomendacja przez duże R.

Idealny na obiad latem, na powietrzu, z lampką dobrego białego wina.

Lecę. Nienawidzę latać.Trzymajcie kciuki. Jak dolecę, napiszę. Zapraszam już wkrótce. Mam nadzieję...


Soczysty kurczak w cytrynach i piwie cytrynowym

Składniki:
4 udka kurczaka, umyte, osuszone
1 cytryna
2 ząbki czosnku
oliwa z oliwek
sól, biały pieprz
trawa cytrynowa, lub ew. melisa cytrynowa lub po prostu zioło świeże, jakie lubicie...
½ - ¾ butelki (0,33) piwa cytrynowego

Przygotowanie:
1. Nagrzewamy piekarnik do 200-210°
2. Naczynie żaroodporne wylewamy oliwą.
3. Kurczaka nacieramy czosnkiem, posypujemy solą i pieprzem. Układamy w garnku. Spryskujemy połową cytryny. Skrapiamy oliwą. Posypujemy skórką cytrynową. Obkładamy plasterkami cytryny i ziołami.
4. Wstawiamy do piekarnika i pieczemy pod przykryciem przez 45 minut.
5. Po tym czasie zdejmujemy przykrywkę, zalewamy kurczaka piwem i dopiekamy jeszcze około ½ godziny lub aż skórka się zrumieni (włączamy termoobieg).
6. Podajemy z ryżem cytrynowym lub purée (tak jak na zdjęciu – do ziemniaków dokładnie utłuczonych dodaję odrobinę masła, śmietany i soku z cytryny, doprawiam białym pieprzem).


Przysmak z młodych ogorków z miodem i orzechami

Składniki:
młode małe ogórki
szalotka
miód
sól, pieprz
orzechy włoskie lub mieszanka orzechów

Przygotowanie:
1. Ogórki myjemy, osuszamy, ucieramy na warzywnej tarce.
2. Orzechy i szalotkę drobno siekamy, łączymy z ogórkami.
3. Dodajemy miód i doprawiamy do smaku.





Smacznego!

wtorek, 20 lipca 2010

Pyszne ciasto drożdżowe. Kokosowe. Z porzeczkami. Bez ugniatania.


Miasto odpoczywa podczas wakacji. Wyludnione, wyraźnie znudzone ulice pewnie tesknią do gwaru. Samotna cisza przedmieśca znajduje towarzystwo w hałasie kosiarek. Nie dzieje się nic. Ptaki śpiewają sobie a muzom. Lubię ten błogostan, brak pośpiechu, świadomość, że przez chwilę nie trzeba się spieszyć, denerwować, a jedynie znależć odrobinę czasu na odpoczynek. To jedyny przymus – odpocząć. Na razie pozostaję ne niego obojętna, jeszcze kilka dni, kilka ścian do pomalowania i kilkaset kilometrów do przebycia w chmurach (już się denerwuję)...

Polecam Wam gorąco to ciasto. Powstało ze słabości mojego cud-męża do wszelkich produktów kokosowych. Miałam ochotę na ciasto drożdżowe, chyba dlatego, że potrzebowałam odrobiny równowagi, poczucia normalności w remontowym zamęcie wokół nas. Pomyślałam – czemu nie? Spróbujemy w ten sposób. Kokosowa nuta jest wyczuwalna, ale nie dominuje. Ciasto puszyste i wyrośnięte. Można zmniejszyć ilość masła i cukru, ale to już nie będzie to samo ciasto.


Pyszne ciasto drożdżowe. Kokosowe. Bez ugniatania.

Składniki :
42 g świeżych drożdży
250 ml mleka kokosowego
650 g mąki pszennej tortowej
200 g masła
150 g cukru trzcinowego
4 jajka
500 g czerwonej porzeczki (lub czarnej lub jagod lub malin lub... jak lubicie)
miód, wiórki kokosowe

Przygotowanie:
1. Przygotowujemy rozczyn: lekko podgrzewamy mleko, rozkruszamy drożdże, dodajemy 1 łyżeczkę cukru i dokłdnie mieszamy. Odstawiamy na 10-15 minut.
2. Rozpuszczamy masło, pozostawiamy do przestygnięcia.
3. Przesiewamy makę, dodajemy cukier (zmieliłam cukier trzcinowy w młynku na puder), mieszamy.
4. Dodajemy roztrzepane jajka, łączymy.
5. Wlewamy rozczyn i dokładnie mieszamy. Pod koniec dodajemy roztopione masło. Ciasto jest dość rzadkie, nie ugniatamy go, tylko dokładnie mieszamy w misce, mikserem lub drewnianą łyżką.
6. Odstawiamy do wyrośnięcia. Na 1 – 2 godzin.
7. Po tym czasie jeszcze raz dokładnie mieszamy i przekładamy do foremki (36 x 25 cm), natłuszczonej i wysypanej płatkami kokosowymi.
8. Nagrzewamy piekarnik do temp. 175° bez termoobiegu.
9. Umyte, obrane i osuszone porzeczki lub inne owoce wykładamy na ciasto, wstawiamy do piekarnika i pieczemy 40 minut.
10. Jeszcze gorące polewamy miodem i posypujemy wiórkami kokosowymi (tak jak ciasto na zdjęciach) można także przygotować lukier kokosowy lub po prostu przygotować kruszonkę z kokosami i jeszcze przed pieczeniem posypać nią owoce. Kwestia gustu.
11. Przed pokrojeniem pozwalamy ciastu przestygnąć.

sobota, 17 lipca 2010

Młoda kapusta i rękoczyny

 

Dwie głowy. Jedna świeża, wciąż jeszcze młoda, cóż z tego – skoro pusta ?
Druga? Z siwymi włosami na skroniach, niczym przypruszonymi nieuważnie przesianą mąką, przyznaje się do drugiej młodości.
Wiadomo było, że w końcu dojdzie do rękoczynów. W dodatku - z użyciem ostrego narzędzia. Nierówna to była walka, lecz jakież jej owoce...
Leżała przede mną główka młodej kapusty. Dość duża jak na nas dwoje. Co z nią zrobić? Spróbować zrobić tak jak w domu, jak babcie i mama? To chwyci na pewno. Ale może by tak po swojemu, inaczej? Sięgnęłam po nóż. Prawie sprawnym ruchem noża podzieliłam kapustę. Na dwoje. Decyzja zapadła. Będzie na 2 sposoby. Tradycyjna i modern. Pierwsza wyszła kwaśna, tak jak lubię, obficie skropiona cytryną. Druga prawdziwie słodka i lekka. Wybór należy do Was. Obie smakowały nam pierwszorzędnie. Polecam.


Młoda kapusta w wydaniu tradycyjnym

Składniki:
350 g kapusty umytej, poszatkowanej
150 ml wody
2 dość duże pomidory
1 młoda średnia cebula
1 łyżka pokrojonych drobno suszonych pomidorów
150 g chudego boczku
sól, pieprz, sok z cytryny
Dodatkowo do skarmeliwowania cebuli:
aceto balsamico
cukier

Przygotowanie:
1. Kapustę przekładamy do garnka, zalewamy wodą, gotujemy na średnim ogniu. Dodajemy obrane pomidory pokrojone w grubą kostkę.
2. Kroimy cebulę i smażymy na patelni z odrobiną oliwy. Czekamy do momentu aż się lekko zeszkli, dodajemy suszone pomidory, dolewamy odrobinę aceto balsamico, posypujemy cukrem i mieszając od od czasu do czasu pozwalamy jej się skarmeliwować, po czym przekładamy do kapusty.
3. Na oddzielnej patelni podsmażamy boczek, przekładamy do kapusty, mieszamy całość.
4. Doprawiamy wedle uznania. Posypujemy dużą ilością koperku i podajemy.


Młoda kapusta w wydaniu modern

Składniki:
2 łyżki oliwy
350 g kapusty umytej i poszatkowanej
100 ml białego owocowego wina
100 ml wody
2 łyżki miodu
150 g pomidorów
2 łyżki suszonej żurawiny
sól, pieprz

Przygotowanie:
1. Wwysokim garnku rozgrzewamy oliwę, przekładamy kapustę, pozwalamy jej się podsmażyć, dolewamy wodę zmieszaną wcześciej z winem i miodem. Gotujemy na średniem ogniu.
2. Obieramy i kroimy pomidory, dodajemy do kapusty.
3. Gdy płyny zredukują się lekko dodajemy żurawinę, gotujemy jeszcze przez chwilę, doprawiamy solą i pieprzem, opcjonalnie cynamonem lub imbirem, wedle uznania. Podajemy.

Smacznego!

piątek, 16 lipca 2010

Le matefaim aux pruneaux, z pistoletem w dłoni...


Czekała
z pistoletem w pogotowiu
ze splamionymi już wcześniej rękami
za chwilę wszystko się zmieni
Stanęła naprzeciw niej
Bladej, białej prawie
Nacisnęła na spust...

Remont w pełni. Szlifujemy, malujemy. Obolałe ramiona odmawiają posłuszeństwa. Na drabinie wyższej niż 4 stopnie mam lęk wysokości, a sufit miejscami wysoki na 6 metrów... Mieliśmy wczoraj pierwszy kryzys remontowy. Ubieranie ścian w kolory a sufitów w ślubną biel to zajęcie dla specjalistów. My jesteśmy amatorami i marzycielami. Ale powoli udaje nam się udomowić nasz dom, uczynić go bardziej naszym, takim jak w naszych wyobrażeniach.

Pomyślałam, że powinnam dziś zjeść porządne śniadanie. Sięgnęłam po przepis, który od dawna czekał na tą chwilę. Le matefaim (placek, naleśnik) możemy przygotować np. z dowolnymi suszonymi owocami, ja lubię połączenie suszonych śliwek i cynamonu i taki właśnie przygotowałam. Zjadłam połowę, przygotowaną z połowy porcji...śniadanie to konkretne i szybko podnoszące poziom cukru. Z energią zabieram się do dalszych prac. Z pistoletem w dłoni, oczywiście.


Le matefaim aux pruneaux

Składniki: (dla 6 osób)
200 g suszonych śliwek
1 łyżka rumu
60 g masła
2 jajka
150 g mąki
100 g cukru
150 ml mleka
szczypta soli
tłuszcz do smażenia

Przygotowanie:
1. Śliwki pozbawiamy pestek, zalewamy je odrobiną letniej wody zmnieszanej z rumem.
2. Odzielamy żółtka od białek.
3. Rozpuszczamy masło.
4. Do miski przesiewamy mąkę, wsypujemy cukier, dodajemy żółtka i ubijając stopniowo dolewamy mleko. Dokładnie wszystko łączymy.
5. Dodajemy rozpuszczone masło.
6. Ubijamy na sztywno białka ze szczyptą soli. Delikatnie łączymy je z masą.
7. Rozgrzewamy tluszcz na patelni o średnicy 28 cm.
8. Do masy dodajemy odsączone dokładnie śliwki ( ja je wcześniej pokroiłam na mniejsze cząstki), łączymy i całość wylewamy na rozgrzaną patelnię.
9. Smażymy z obu stron na złoty kolor.


Smacznego!

wtorek, 13 lipca 2010

Ciasto z jagodami i Indianin w wytartych portkach


- Meeeeeeeeeery Christmas ! – powiedział do mnie pluszowy renifer.

Chyba urwał się z choinki – pomyślałam. Nasiśnięty przypadkowo upierał się przy swoich życzeniach. Za oknem upał a przeciąg miota się po kątach. Ułożyłam go z powrotem w wygodnym pudełeczku z pluszakami. Przecież już niedługo trzeba będzie go znowu wyciągać...
Segregowanie szkolnych książek, ubrań i zabawek to jedna z obowiązkowych wakacyjnych czynności. Trzeba zapomnieć o sentymentach i zabrać się do rzeczy zdecydowanie. Zapominając o wielu emocjach związanych z poszczególnymi przedmiotami. Dzieci nie zauważają ich braku a nam czasami trudno umieścić niektóre z nich w czarnym worku.
Nieprzywiązywanie się do tego co nas otacza a co, mimo że bywa ważną częścią naszej codzienności, nie jest jej kwintesencją, jest prawie niewykonalne. Przychodzi z czasem. Przekładam klocki, laleczki, drobiazgi ważąc je w dłoniach i myślach i szybko podejmuję decyzje o ich losie. I jednocześnie cieszę się, że maleńkie ślady naszego dzieciństwa przetrwały jakimś cudem przez te wszystkie lata i miejsca. Figurka Indianina, w spodniach koloru niewiadomego, ściskana w dłoniach podczas rozlicznych potyczek z bladymi twarzami, tak że ich kolor się wytarł... Maleńki źrebaczek, który ledwie stoi na nogach, zupełnie jak ten prawdziwy, rumak co wiózł księcia z bajki...
zieci tej fascynacji tak bardzo już nie podzielają. Mamy więc je znów tylko dla siebie i znów cieszymy się nimi jak dzieci. Może to stąd biorą się moje rozterki. Bo może o którejś z tych zabawek kiedyś w przyszłości pomyśli moje dorosłe już dziecko?
A dziś ciasto jagodowe. W moim wydaniu jagodowo-truskawkowe, bo nie wystarczyło jagód do przepisu i uzupelniły je słodkie dojrzałe truskawki, myślę, że to nawet lepiej. Pierwszy ukrojony kawałekpowoduje, że gęsty, słodki sok wylewa się na blaszkę, dlatego warto cierpliwie poczekać, aż ciasto dokładnie wystygnie, zanim je pokroimy. Zresztą i tak talerzyk po nim umorusany jest jagodowo. Takie ciasta uwielbiqm. Lekko chrupiące, kruche, intensywnie owocowe. Polecam gorąco, także z innymi owocami.



Ciasto z jagodami

Składniki :
Na ciasto :
500 g mąki pszennej
60 g cukru pudru
szczypta soli morskiej
350 g masła schłodzonego i pokrojonego w kostkę
130 ml kwaśnej śmietany
Na nadzienie:
500 g jagód (świeżych lub mrożonych)
115 g drobno mielonego cukru
1 łyżeczka otartej skórki z cytryny
1 łyżka soku z cytryny
2 łyżki mąki kukurydzianej
Dodatkowo:
2 żółtka z jajek średniej wielkości lekko rozbełtane
2 łyżki cukru białego lub demerara do posypania


Przygotowanie:
1. Przesiewamy mąkę, cukier puder i sól do miski.
2. Dodajemy kosteczki masła i rozcieramy opuszkami palców do uzyskania konsystencji kruszonki.
3. Wlewamy kwaśną śmietanę i mieszamy, aż ciasto da się zebrać w kulę.
4. Ciasto dzielimy na pół, z każdej połowy formujemy kulę, zawijamy je w folię spożywczą i wkładamy do lodówki na 30 minut.
5. Rozgrzewamy piekarnik do 200°.
6. Rozwałkowujemy pierwszą kulę na blacie wysypanym lekko mąką. Wykładamy ciastem formę o średnicy 23 cm, lekko przyciskając je do brzegów, odcinamy ewentualne krawędzie.
7. Formę wstawiamy do zamrażarnika na co najmniej 15 minut.
8. Przygotowujemy nadzienie: mieszamy owoce z cukrem, skórką cytrynową, sokiem oraz mąką kukurydzianą.
9. Równomiernie wykładamy owoce na blasze wyciągniętej z zamrażarnika. Brzegi spodu smarujemy żółtkiem i na wierzchu układamy drugą część rozwałkowanego ciasta.
10. Brzegi obu warstw sklejamy ze sobą dokładnie, dociskając je do siebie palcami.
11. Wierzch ciasta smarujemy żółtkiem i posypujemy cukrem.
12. Robimy 5 małych nacięć i wstawiamy ciasto na blachę i pieczemy przez 15 minut, następnie zmniejszamy temperaturę do 170° i pieczemy jeszcze 35 minut, aż się zrumieni.
13. Przed podaniem pozwalamy ciastu wystygnąć. Podajemy ze słodkim sosem custard lub śmietaną.

Przepis pochodzi z książki „Nakarm mnie” Billa Grangera.



Smacznego!

piątek, 9 lipca 2010

Kolacja pod śliwą i samotność we dwoje


Dom, który nagrzewa się tak mocno jak piasek na plaży. Zamykanie słońcu okiennic przed nosem może co najwyżej je rozbawić. Parasol przeciwsłoneczny cierpi katusze. A oni w tym wszystkim -prawie szczęśliwi. Oddzieleni od dzieci dystansem tak dużym, że prawie robi wielką różnicę. Tak wielką, że szczęście to, tak spokojne i ciche, ledwie da się zauważyć. Starają się jednak cieszyć sobą i czasem dziwnym, z którym nie wiadomo co zrobić, by jakoś przetrwać i nie zmarnować tych chwil odosobnienia, by czemuś służyły.
Pozostaje praca, nauka, spotkania z przyjaciółmi, czytanie książek, oglądanie filmów do późna, naczynia w zlewie, które mogą poczekać, pranie zresztą też, czas na kawkę, nogi na stole, bo chwilowo nie trzeba dawać przykładu...i kolacje we dwoje, pod chmurką lub raczej - pod śliwą i surowym spojrzeniem nieustępliwego słońca. Można spokojnie zasiąść do stołu, nikogo nie trzeba wołać pięć razy, nikogo karmić, namawiać do jedzenia, zjeść spokojnie, bez pośpiechu.

- To chyba dobrze?
- Chyba...
- To tak będzie kiedyś, gdy one polecą w świat na dobre?
- Chyba...?
- Co wtedy będziemy robić?
- Będziemy czekać, tak jak teraz.

Wczorajsza kolacja. Tylko my, ptasie audycje w radiu na śliwie, koty czekające na swoją kolację i wścibskie mrówki. Zupa kremowa jak nasza samotność, nowalijkowe danie z kwaśnym posmakiem i koktajl niezwyczajny, jak cisza w naszym domu. Ale po kolei...

Inna niż wszystkie – aromatyczna i kremowa zupa pomidorowa Sophie Dahl

Składniki:
włoskie pomidory (dowolna ilość)
główka czosnku
gałązki świeżego tymianku
brązowy cukier
sól i pieprz
ocet balsamiczny
sos worcestershire


Przygotowanie:
1. Pokrojone pomidory, wraz z gałązkami tymianku i czosnkiem przekrojonym na pół kładziemy na głęboką blaszkę (na tyle głęboką żeby mogły się gromadzić w niej soki), posypujemy brązowym cukrem i polewamy oliwą z oliwek. Pieczemy około 40 min w temp 180-190°.
2. Wyciągamy tymiankowe łodyżki i wyłuskujemy czosnek z łupinki, najlepiej jeszcze powybierać skórki od pomidora (ja obrałam pomidory przed pieczeniem)
3. Do blendera wsadzamy pomidory i czosnek i wlewamy cały sok z blachy. Miksujemy, doprawiamy, dodajemy po kilka kropli sosu worcestershire i octu balsamicznego.

Przepis znalazłam u Ewy, na blogu Życie ze smakiem

Zupa jest intensywnie kremowa i niezwykle aromatyczna. Cud-mąż, który tego typu zup nie lubi, był zachwycony i ucieszył się na wieść o dzisiejszej dokładce. Przygotowałam swoją zupę z 14 pomidorów średniej wielkości i jest to porcja dla 4 osób mniej więcej.


Nowalijkowy przysmak

Składniki:
małe młode ziemniaczki
posiekane włoskie orzechy
bób
sok z cytryny
oliwa
sól, pieprz, suszony tymianek
świeża mięta
kwaśna śmietana


Przygotowanie:
1. Ziemniaki starannie myjemy, kroimy, na ćwiartki, połówki, jak chcemy, spryskujemy oliwą, posypujemy grubą solą i suszonym tymiankiem, pieczemy w piekarniku.
2. Gotujemy bób w dobrze osolonej wodzie, obieramy.
3. W głębokim talerzyku układamy ziemniaki, posypujemy je gęsto bobem, następnie orzechami. Spryskujemy sokiem z sytryny.
4. Podajemy z kwaśną śmietaną i posiekaną do niej świeżą miętą.

Trochę inny koktajl

Składniki:
mrożone lub świeże owoce np. truskawki lub maliny
mleko kokosowe
liście melisy cytrynowej i mięty
cukier trzcinowy lub miód


Przygotowanie:
1. Wszystkie składniki miksujemy w blenderze.
2. Jeżeli używamy świeżych owoców, dobrze, aby mleko kokosowe, którego użyjemy było mocno schłodzone. Koktajl ten, tak jak większość napojów tego typu, najlepiej smakuje gdy jest dobrze schłodzony.

Pomysł zrodził się sam (choć pewnie nie jest nowy), całkiem niedawno, gdy wyjeżdżając utylizowałam wszystkie produkty z lodówki, które nie przetrwałyby tam kilku dni. Trzymając w ręce otwartą puszkę mleka kokosowego pomyślałam o zamrożonych w zamrażarce malinach i tak się cud-mąż zachwycił tym smakiem, że teraz nie używamy już maślanki do koktajlu, a mleko kokosowe wciąż chłodzi się w lodówce.

Smacznego!

czwartek, 8 lipca 2010

Jagodzianki


Jagodzianki to zawsze była spora niewiadoma. Po pierwsze: z której strony ugryźć, żeby nie natknąć się na suchą bułę i już pierwszy gryz był jagodowy ? Oglądałam taką jagodziankę na dłoni ze wszystkich stron, próbując dobrze zacząć. A i tak zawsze na dwoje babka wróżyła. Mniejsza, jeśli jagody okazywały się prawdziwymi jagodami a nie dżemem niewiadomojakim. Bo podwójne rozczarowanie było naprawdę smutne.

Mimo wielu takich smutnych przeżyć jagodzianki uwielbiałam zawsze, głównie z powodów czysto sentymentalnych, i tak mi już zostało. Postanowiłam tym razem spróbować moich sił w tym temacie i stworzyć własny przepis. Te kilka bułeczek, które ostały się z racji pozowania, czekają jeszcze na ocenę cud-męża. Jak dla mnie – są idealne. Wypełnione maksymalnie jagodami, lekkie, puszyste ale nie puchate, odrobinę kruche. Dokładnie takie, jak sobie wymarzyłam. Ciasto do pracy idealne, przyjazne, nieklejące się, wyrasta pięknie. Polecam gorąco.


Jagodzianki

Składniki : ( na 12 sztuk)
350 przesianej mąki pszennej tortowej
60 g drobnego cukru + 1 łyżeczka
50 g smalcu
50 g masła
25 g świeżych drożdży
125 ml letniego mleka
dobra szczypta soli

Na nadzienie:
300 g jagód
6 łyżeczek cukru trzcinowego
2 płaskie łyżeczki mąki ziemniaczanej

Przygotowanie:
1. Przygotowujemy rozczyn: w letnim mleku rozrabiamy drożdże z 1 łyżeczką cukru. Odstawiamy na 10 minut w ciepłym miejscu.
2. W misce mieszamy mąkę, cukier i sól. Dodajemy pokrojone w kostkę masło i smalec. Łączymy.
3. Wyrośnięty rozczyn wlewamy do miski z mąką i wyrabiamy ciasto. Formujemy z niego kulę i odstawiamy w misce przykrytej ściereczką w chłodnym miejscu aż do momentu, gdy podwoi objętość (około 2 ½ godziny)
4. Odgazowujemy ciasto lekkim uderzeniem pięścią. Dzielimy je na 10-12 części, zależnie od tego jakiej wielkości jagodzianki lubimy.
5. Nagrzewamy piekarnik do temp. 190°
6. Jagody zasypujemy mąką i cukrem, delikatnie obtaczamy w nich owoce.
7. Każdą część ciasta rozwałkowujemy na placek nieco mniejszy niż kobieca dłoń.
8. Układamy na dłoni i na środku wykładamy owoce (po 2 czubate łyżeczki). Zamykamy sklejając dokładnie wszystkie brzegi ze sobą. Formujemy delikatnie owalny kształt i złączeniem do dołu układamy na blasze wyłożonej pergaminem.
9. Smarujemy jajkiem roztrzepanym z odrobiną mleka.
10. Pieczemy 15-20 minut.
11. Po przestygnięciu na kratce, polewamy lukrem.


Zdarza się i tak, szczególnie gdy bardzo się staramy...



Smacznego!

środa, 7 lipca 2010

Delikatne placuszki owsiane z gorącymi jagodami w syropie klonowym - na powitanie


Z niepokojem przyglądałam się dziwacznym zygzakom śladów nagłego hamowania na autostradzie. Przecinkom linii dzielących pasy i wgniecionym bandom bezpieczeństwa. Zakładamy, że uda nam się dotrzeć do celu ale nigdy nie możemy być tego pewni. Ślepo zaufać ślepemu losowi to jak podnieść ręce w geście kapitulacji...
- Nie, kochany, Ty trzymaj ręce na kierownicy...
Kolejna droga z domu do domu za nami. Wróciliśmy, niewyspani, zmęczeni ale bogatsi o cudnie spędzone chwile. Nikogo nie brakowało, wszystkie dzieci i wnuczki bawiące się wspólnie razem ku uciesze dorosłych. Na działce wszystko owocnie dojrzewało, wody w basenie ubywało, hamak nie mógł narzekać na nudę a sąsiedzi z pełną wyrozumiałością przyjęli naszą hałaśliwą obecność.
Zajadaliśmy się truskawkami, dzieci wybierały z krzaka co dojrzalsze porzeczki, które uwielbiają, synek przyniósł mi kilka w kubeczku. Nie udało mi się ani uzbierać ani kupić kurek, tam nad morzem jeszcze ich nie ma. Ale tatko obiecał, że nazbiera i zamrozi.
Nowalijki i książki zajęły swoje miejsca w bagażniku. Poniżej przepis na śniadaniowe placuszki w sam raz na lato, z książki Billa Grangera "Nakarm mnie", do której będę jeszcze nie raz powracać. Gotuje nieskomplikowanie i smacznie, dla nowoczesnej rodziny – jak sam pisze. Nie wiem, czy jesteśmy nowoczesną rodziną, ale na pewno bardzo szczęśliwą i głodną przysmaków takich jak proponowane przez Billa Grangera właśnie. Zdjęcie placuszków jedno tylko, rano byłam tak głodna... a one tak pyszne... sami zrozumiecie, gdy spróbujecie. Zachęcam.

Delikatne placuszki owsiane z gorącymi jagodami w syropie klonowym

Składniki:
200g mąki pszennej
1 ½ łyżeczki proszku do pieczenia
¼ łyżeczki cynamonu
duża szczypta świeżo zmielonej gałki muszkatołowej (opcjonalnie – ale warto)
szczypta soli morskiej
1 łyżka miałkiego cukru
20 g płatków owsianych
400 ml maślanki
1 średnie jajko lekko roztrzepane
40 g roztopionego masła
tłuszcz do smażenia

Przygotowanie:
1. Mąkę, proszek, cynamon i gałkę przesiewamy do miski. Wsypujemy płatki i cukier.
2. Robimy w środku wgłębienie i wlewamy do niego maślankę i jajko.
3. Mieszamy, aby składniki się połączyły, wlewamy roztopione masło i łączymy.
4. Małe porcje ciasta nalewamy chochelką na rozgrzaną i natłuszczoną patelnię, smażymy na średnim ogniu po 2-3 minuty z każdej strony.
5. Podajemy np. z syropem klonowym z jagodami.

Gorący syrop klonowy z jagodami
125 g jagód świeżych lub mrożonych
250 ml syropu klonowego

Do rondelka wlewamy syrop i wsypujemy jagody, stawiamy na średnim ogniu. Doprowadzamy do wrzenia. Zmniejszamy ogień i gotujemy przez 10 minut aż płyn lekko odparuje. Polewamy nim placuszki owsiane.

Smacznego!











Smacznego!

piątek, 2 lipca 2010

Sałatka Jak kto woli i pożegnanie


Powrót z domu do domu… Z gniazda, które się właśnie uwiło, z pisklętami o niecierpliwych dzióbkach i rączkach do gniazda, z którego się wyszło, pełnego ciepła, więzi, słów i zapachów, zaklętych we wspomnienia, nosimy je ze sobą jak obrączki. Jesteśmy wędrownymi ptakami. Setki kilometrów różnicy nie mają znaczenia. Każdy dystans da się pokonać. By dotrzeć tam, gdzie na Ciebie czekają, z otwartymi ramionami, łzami wzruszenia i niecierpliwą tęsknotą, która powoli ustępuje miejsca spokojniejszej radości. Uwielbiam moment, w którym po dłuższej nieobecności przestępuję próg rodzinnego domu. Pamiętam chyba je wszystkie, także te szczególne, związane z ważnymi momentami w życiu naszej rodziny...niepowtarzalnie niezwykłe. Wszystkie wygrawerowane na zawsze niewidzialną ręką losu.

Te kilka słów przed wyjazdem w gorączce, prawie nierealnej, gdyby nie to, że tak bardzo dotkliwej, spływającej kropelkami potu po gorącym karku.

Wrócimy za kilka dni. Z bagażnikiem pełnym kurek, truskawek, jagód, groszku i ogorków małosolnych i...

Pozdrawiam Was gorąco oczywiście. Anna




Sałatka Jak kto woli

Składniki:
kawałki świeżego ananasa
małe kulki mozzarelli
orzechy włoskie lub inne (jak kto woli)
groszek cukrowy
sałata (jaka kto lubi)
kurczak (jak kto musi)
miód, sok z cytryny, sól, pieprz i oliwa z oliwek do przygotowania dressingu

Przygotowanie:
Jest proste, wykładamy sałatę, na niej pozostałe składniki (w ilościach jak kto woli), polewamy dressingiem.

Smacznego!