czwartek, 30 września 2010

Ciasto pietruszkowe.



Pomyślałam: skoro może być marchewkowe, to czemu nie pietruszkowe? I wyszło pysznie, muszę przyznać. Konkretne, treściwe, lekko orzechowe. Piekłam je również z cynamonem (pominęłam wówczas rum i kardamon). Przyznaję, to całkiem spora dawka kalorii. Dlatego idealne jest na drugie śniadanie. Niezmiennie pyszne na drugi i trzeci dzień, jeśli dotrwa. Dzięki pietruszce właśnie. By zachęcić dzieci do spróbowania udekorowałam je masą krówkową. Polecam spróbować. Naprawdę warto.


Ciasto pietruszkowe

Składniki :
150 g białej czekolady
5 jajek
125 g cukru trzcinowego
2 łyżki rumu
275 ml oleju slonecznikowego
225 g utartej pietruszki
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody
1/2  łyżeczki kardamonu
225 g mąki
100 g posiekanych orzechów włoskich



Przygotowanie:
1. Rozpuszczamy białą czekoladę w kąpieli wodnej, pozostawiamy do przestudzenia.
2. Jajka ubijamy z rumem, dodając porcjami cukier, aż do uzyskania puszystej masy.
3. Nagrzewamy piekarnik do temperatury 175° bez nawiewu.
4. Dodajemy olej i czekoladę.
5. Wsypujemy mąkę wymieszaną z kardamonem, sodą i proszkiem do pieczenia. Dosypujemy orzechy.
6. Na koniec całość łączymy z pietruszką i mieszamy.
7. Przekładamy do okrągłej foremki o średnicy 24 cm, wysmarowanej masłem i wysypanej bułką tartą.
8. Pieczemy 60 minut. Sprawdzamy patyczkiem, który po wyjęciu powinien być czysty.



Smacznego!

wtorek, 28 września 2010

Awokado z tuńczykiem. Niby klasyk ale jak smakuje...



Poranna rosa odpoczywa w ramionach pajęczyny. Ona też lubi zapach jesieni. I kiedy ktoś wyciąga do niej ramiona, otula i przygarnia do siebie. Jeszcze chwila a zatraci się w tej rozkoszy i zniknie.

Siadam przy komputerze. Za oknem widok na naszą uliczkę. Dziś chyba ptaszny dzień. Za oknem defilują ptaki najróżniejszych gatunków. Zamiast pracować patrzę na wszędobylską bandę srok, wesołą brygadę wróbli i parę sójek, które rozgościły się w naszym żywopłocie. Przyznam szczerze, że sójkę z tak bliska i przez tak długą chwilę widzę pierwszy raz w życiu. Podglądam jej poranną toaletę zachwycając się gracją ruchów i skrupulatnością. Sójka zaczyna ględzić. Pewnie na samca, który właśnie odleciał. Niesamowity to dźwięk. Zazdrosne sroki osaczają nieczemu niewinną sójkę. Przegoniły je niecnoty. Koniec spektaklu... Nad moją głową z wysiłkiem tytana przelatują głośno gęsi. Chciało by się móc pofrunąć. A tu trzeba wreszcie popracować.
A wiecie, że sójki wcale nie wybierają się za morze?
Są bardzo inteligentne i mają dobrą pamięć?
(poczytałam sobie o nich trochę, praca nie zając przecież...)

Dziś jeden z moich ulubionych przysmaków. Pasuje idealnie do spotkań w większym gronie. Dobrze się prezentuje, można przygotować je wcześniej. Do tego jest bardzo zdrowe a jesień nadchodzi. Przysmakiem tym poczęstowała nas kiedyś Beata podczas jednego z naszych babskich spotkań. To jej tata jest pomysłodawcą dania.




Awokado z tuńczykiem


Składniki: na 2 porcje 
2 dojrzałe awocado
2 ugotowane na twardo jajka
200 gramów tuńczyka (z puszki, w sosie własnym)
szalotka lub szczypiorek
koperek

sos vinegret (ostry) lub majonez + musztarda

Przygotowanie:
1. Oddzielamy żółtko od białka..
2. Żółtko i tuńczyka miksujemy na gładką masę lub tylko żółtko przecieramy przez sitko.
3. Białko kroimy drobniutko lub ścieramy na tarce (o drobnych oczkach) i dodajemy do masy tuńczykowej.
4. Cebulkę kroimy drobniutko (możemy też ją wcześniej zmiksować z tuńczykiem i żółtkiem).
5. Zieleninkę siekamy/kroimy i dodajemy do masy.
6. Mieszamy wszystko z kilkoma łyżkami sosu.
7. Doprawiamy całość solą, pieprzem i sokiem z cytryny.
8. Awocado przekrawamy wzdłuż, wyjmujemy pestkę, w powstałą wgłębienie wkładamy pastę, polewamy vinegretem.
9. Jemy od razu, można też pastę przechowywać i nałożyć przed samym podaniem.
10. Można również z tych samych składników przygotować pastę kanapkową, wkrajając do masy tuńczykowej posiekane awokado.
11. Lub też nadziewane awokado podać na liściach sałaty z bagietką jako sałatkę.













Smacznego!

sobota, 25 września 2010

Jabłecznik Billa Grangera i inne pomysły na jabłka



Przyśniły mi się jabłka. Te najprawdziwsze, najsmaczniejsze, polskie. Ich aromat to kolejne wspomnienie dzieciństwa. Z czasów gdy jabłko nie miało tak wielu konkurentów. Zazwyczaj nie szukam wytłumaczenia naszych snów. Tym razem pomyślałam, że to po prostu tęsknota. Za ich zapachem. I Smakiem.

Poniżej znajdziecie kilka pomysłów na jabłka. I to dopiero początek, bo na realizację czekają już dwa kolejne przepisy z jabłkami w roli głównej: na grecką szarlotkę i tradycyjną holenderską appeltaart.

Jabłka zapiekane z placuszkami

Upieczcie swoje ulubione placuszki, na przykład pancakes. Przełóżcie je tak jak na zdjęciu i zapiekajcie w piekarniku przez 15 do 20 minut. Polejcie syropem klonowym lub posypcie cukrem.



Ponieważ lubię przepisy Grangera i nigdy się na nich nie zawiodłam, postanowiłam spróbować jego przepisu na jabłecznik. Bo nawet szybka lektura składników przeczy tej nazwie. Efekt potwierdził obawy ale i pozytywnie zaskoczył. Wyszło mi wilgotne i treściwe ciasto, o teksturze różnorodnej, obfitej. Ciekawe i inne. Jeśli chcecie możecie zrezygnować z wszystkich przypraw poza cynamonem, będzie bardziej po naszemu, ale zapewniam i zachęcam - warto spróbować oryginału.


Jabłecznik wg Billa Grangera*

Składniki:
75 g rodzynek
3 łyżki ciepłej herbaty lub wody
3 kruche jabłka deserowe
250 g mąki pszennej
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1 łyżeczka zmielonego ziela angielskiego, mielonego cynamonu, gałki muszkatolowej i ¼ łyżeczki mielonych goździków
½ łyżeczki soli
180 g miałkiego jasnobrązowego cukru
60 g cukru pudru
250 g miękkiego masła
3 średnie jajka
1 łyżeczka naturalnego cukru waniliowego
85 g posiekanych orzechów włoskich
2 łyżeczki świeżo zmielonego korzenia imbiru



Przygotowanie:
1. Namaczamy rodzynki w herbacie lub wodzie. Odstawiamy na 10 minut aż spęcznieją. Odcedzamy.
2. Nagrzewamy piekarnik do 180°
3. Formę z kominkiem lub inną pierścieniową z otworem lub do babki piaskowej smarujemy lekko masłem, osypujemy mąką, strzepujemy jej nadmiar.
4. Jabłka obieramy, pozbawiamy gniazd nasiennych i kroimy w kostkę.
5. Do dużej miski przesiewamy mąkę razem z proszkiem, przyprawami i solą. Dodajemy cukier, masło, jajka i wanilię.
6. Mikserem lub dłonią (ja użyłam po prostu drewnianej szpatułki) mieszamy wszystko na jasną i gładką masę. Dodajemy jabłka, orzechy, imbir i rodzynki. Łączymy. Przekładamy ciasto do formy. Równamy wierzch.
7. Pieczemy przez 1 godzinę, aż ciasto zacznie się kruszyć od strony brzegów, a wbity w środek ciasta szpikulec po wyjęciu będzie czysty. Jeśli wierzch ciasta podczas pieczenia będzie za bardzo się rumienił, przykryjmy go folią aluminiową.
8. Zostawiamy ciasto do ostygnięcia w formie na półce piekarnika na 10 minut, następnie przewracamy do góry spodem i zostawiamy do całkowitego ostygnięcia.
9. Przed podaniem posypujemy cukrem pudrem (zapomniałam o tym).



*przepis pochodzi z cytowanej już kiedyś książki Billa Grangera „Nakarm mnie”



Mam wrażenie, że te ciasteczka znają już wszyscy wytrawni blogerzy. Ja piekę je od kilku dobrych lat, wszyscy poczęstowani nimi natychmiast proszą o przepis. Najprostszy na świecie. Zapamiętałam go zaraz po przeczytaniu i pamiętam do dziś. 3 składniki, nic więcej. Przepis pochodzi z miesięcznika „Kuchnia”, sprzed kilku lat.

 Kruche ciasteczka z jabłkami

Składniki:
Każdy składnik o tej samej gramaturze. Na przykład po 150 g. Uzyskamy wówczas kilkanaście ciasteczek. Przestrzegam, znikają w oczach.

kremowy twarożek
mąka
masło

jabłka

Przygotowanie:
1. Przesiewamy mąkę na stolnicę, dodajemy twarożek i masło. Szybko zagniatamy. Formujemy kulę, wstawiamy na chwilę do lodówki.
2. Jabłka myjemy, osuszamy, pozbawiamy gniazd nasiennych, kroimy na ósemki.
3. Nagrzewamy piekarnik do 180°
4. Ciasto rozwałkowujemy do grubości ok. 5 mm.
5. Wykrawamy kółka. Na połówce każdego układamy kawałek jabłka, składamy. Nie jest konieczne dociskanie.
6. Układamy na blaszce wyłożonej pergaminem.
7. Pieczemy 10-15 minut, aż ładnie się przyrumienią.
8. Posypujemy obficie cukrem pudrem wymieszanym z cynamonem. 



 Uwagi :

1. Moja mama piecze je hurtowo dla taty, kiedy kończą się jabłka, używa domowego musu jabłkowego a brzegi ciasteczka skleja do formy pierożków.
2. Można także ciastka nadziewać wytrawną masą, do kremów, barszczu lub jako przekąskę.
3. Ja lubię nadziewać je jabłkami z tymiankiem.

 



Smacznego!

środa, 22 września 2010

Świnia w Prowansji. Kurczak nadziewany grzybami i krem z grzybami leśnymi.



Kiedy podczas naszego ostatniego weekendu zbierałam grzyby przypomniałam sobie « Świnię w Prowansji » Georgeanne Brennan i podany tam przez nią przepis na kurczaka nadziewanego grzybami. A ponieważ grzybów znaleźliśmy tak wiele, wystarczyło i na zrobienie zapasów i na przygotownie kremu grzybowego, o którym opowiadała mi Renata podczas naszej wyprawy do lasu. Cytuję fragment książki Georgeanne i jeśli ktoś jej jeszcze nie przeczytał – polecam gorąco wielbicielom gotowania szukającym inspiracji, znajdziecie ich tam naprawdę wiele. Gotowych przepisów także, takich jak ten na nadziewanego grzybami kurczaka.

„W Prowansji nauczyłam się, że jedzenie to znacznie więcej niż zaspokajanie głodu. Zrozumiałam, że zbieranie, polowanie i uprawianie to część życia wciąż naznaczonego rytmem por roku, życia, które wiąże ludzi z ziemią i ze sobą nawzajem(...) Moi sąsiedzi z Prowansji pokazali mi, jak rozumieć otaczającą mnie ziemię i co mogę od niej dostać. Nauczyli mnie zbierać i przyrządzać ślimaki, wytapiać tłuszcz, uprawiać ziemniaki i szukać grzybów(...) Zamieszkałam w Prowansji, gdy zbliżałam sie do trzydziestki. Wyrabiając i sprzedając kozi ser, hodując świnie i gotując z moimi przyjaciółmi, pojęłam, że jedzenie jest centralną częścią naszego życia nie dlatego, że daje nam siłę i dostarcza przyjemności, lecz przez to, że łączy nas ze wszystkimi, którzy byli tu wcześniej. Jedzenie tworzy więź z ziemią, z przyjaciółmi i krewnymi zgromadzonymi wokół stołu, z przyszłymi pokoleniami.”

Kurczaka upiekłam jednocześnie z ziemniakami w brytfannie. Tak oto powstała prawdziwie aromatyczna i niecodzienna poniedziałkowa uczta.
Kto powiedział, że poniedziałku nie można świętować jak niedzieli?
Zaraz zaraz, to jaki w końcu dziś mamy dzień tygodnia? Kompletnie się pogubiłam...


Kurczak nacierany jałowcem i nadziewany grzybami

Składniki:
1 cały kurczak
jagody jałowca, sól morska, pieprz czarny, świeży tymianek, zmielony szczypior (suszony)
ok. 300 g grzybów leśnych* (najlepiej borowikow i kurek, mozna dodac pieczarki, jesli lesnych grzybow jest za malo)
kawałek czerstwej bagietki
Na sos:
2 garście grzybów
½ -1 szkl. wytrawnego białego wina

Przygotowanie:
1. Myjemy i osuszamy kurczaka. Nacieramy go z zewnątrz i od wewnątrz roztartymi w mozdzierzu z solą i pieprzem jagodami jałowca.
2. Nagrzewamy piekarnik do temp. 180°
3. Dokładnie oczyszczone i umyte grzyby podsmażamy na maśle ze szczypiorkiem, doprawiamy solą, pieprzem i jałowcem. Kiedy się zrumienią przekładamy je do miski wraz z sokami, które z nich wypłynęły, dodajemy tymianek i łączymy z bagietką pokrojoną w kostkę.
4. Powstałą mieszanką nadziewamy kurczaka i wiążemy mu nogi szpagatem.
5. Wsadzamy kurczaka do brytfanny i pieczemy, polewając od czasu do czasu sosem, aż zrobi się złocistobrązowy, a po nakłuciu widelcem z wewnętrznej części jego uda wycieknie przezroczysty płyn.
6. Przekładamy kurczaka z brytfanki.
7. Do brytfanki wrzucamy grzyby i smażymy aż się przyrumienią.
8. Wlewamy wino i zdrapujemy resztki nadzienia, które przywarły do dna
9. Pokrojonego kurczaka układamy na półmisku, z nadzienim pośrodku. Polewamy sosem z grzybami kurczaka i nadzienie i podajemy do stołu.

*dania te możemy także przygotowywać poza sezonem, z mrożonych i/lub suszonych grzybów


Krem z grzybów leśnych

Składnik:
warzywa i ew. mięso na rosół
300-350 g grzybów leśnych np. podgrzybków
liść laurowy i 3 ziarna ziela angielskiego
masło
szalotka
2 żółtka
garść borowików
roztarte jagody jałowca, sól morska, pieprz czarny
natka pietruszki


Przygotowanie:
1. Warzywa, mięso i umyte grzyby zalewamy 1 litrem wody i solimy w momencie, gdy całość zacznie się gotować. Dodajemy liść i ziele, gotujemy aż otrzymamy aromatyczny wywar.
2. Mielimy grzyby i wywar razem (bez warzyw, mięsa i przypraw). Odstawiamy.
3. Umyte i pokrojone w plasterki borowiki podsmażamy na maśle z szalotką, doprawiamy jałowcem, solą i pieprzem. Na koniec wsypujemy pietruszkę.
4. Nie doprowadzając do wrzenia zupy doodajemy żółtka i mieszamy aż do połączenia. Doprawiamy w razie potrzeby.
5. Krem rozlewamy do miseczek i posypujemy usmażonymi grzybami.
6. Podajemy z bagietką lub łazankami.



Smacznego!

poniedziałek, 20 września 2010

Marząc o flaucie. Wiatraczki ze śliwkami i marcepanem.



Dawno mnie to nie spotkało. By z nadmiaru zdarzeń do przemyślenia i opisania, nie móc zdecydować się na jedno konkretne. Wspomnienia minionego weekendu wciąż jeszcze tlą się intensywnością wrażeń. Przez moment poczułam się jak wiatraczek, który gnany silnym podmuchem nie potrafi się zatrzymać. Dopóki powietrze wokół nie przestanie wirować w obłędzie czasu. Kręcę się tak bez końca, myśli wirują, szum w głowie zakłóca spokój myślenia. Macie czasami podobne wrażenie? Napędzani energią zdarzeń, jednego po drugim, bez końca, przestajemy mieć na nie wpływ. Wszystko w końcu po prostu się kręci, coraz szybciej i szybciej, nie wiadomo nawet z której strony wieje wiatr, by móc choćby spróbować się obrócić, ukryć, zwninąć żagle.

Miało być o czym innym. Jednak myśli wirują wciąż jak szalone. Nie potrafię napisać już ani jednego słowa więcej.

Wiatraczki upiekłam jeszcze przed weekendem, dziś pasują jak ulał. Prawda?


Słodkie wiatraczki z marcepanem i śliwkami. Dziecinnie proste.

Składniki: na 5 sztuk
ciasto francuskie
100 g masy marcepanowej lub marcepana
1 żółtko
1 łyżka miodu
kilka śliwek

Dodatkowo: roztrzepane jajko i brązowy cukier

Przygotowanie:
1. Ucieramy żółtko z marcepanem i miodem na jednolitą masę.
2. Myjemy, osuszamy i odpestkowujemy śliwki. Kroimy je na osiem, jeśli są bardzo duże, lub na 4 części.
3. Płat francuskiego ciasta kroimy na kwadraty o rozmiarach 12x12cm. Układamy je na blaszce do pieczenia wyłożonej pergaminem.
4. Nagrzewamy piekarnik do temperatury 190°
5. Nacinamy go w 4 rogach, na długość ok. 3-4 cm. Na środku każdego kwadratu układamy po 1 łyżeczce marcepanowej masy. Składamy rogi tak by powstał wiatraczek (patrz instrukcja na zdjęciach).
6. W powstałe zagięcia-kieszonki wkładamy po kawałku śliwki. Całość smarujemy roztrzepanym jajkiem i posypujemy cukrem.
7. Pieczemy do zrumienienia, ok. 10-15 minut.
8. Delikatnie przekładamy z blaszki na kratkę. Studzimy.




Przepis znalazłam kilka lat temu w gazecie kulinarnej. Przypomniałam sobie o nim niedawno i postanowiłam odtworzyć z pamięci, gdyż żadne zapiski ani jakakolwiek kopia oryginalnego przepisu się nie zachowała.



Smacznego!

piątek, 17 września 2010

Z nostalgią w kolorze pomarańczy. Krem z dyni i gruszki w winie i miodzie z gorgonzolą.




Babie lato gnane wiatrem szuka schronienia w chmurach. Jesień śpiewa piosenki z rytmicznym deszczowym refrenem. Wspomnienia lata nie pokryły się jeszcze sepią czasu, wciąż szukamy słońca, łaknąc ciepła i światła. Zamknięte w chłodnym kręgu porcelany może jeszcze powrócić, nacieszyć oczy szczęśliwym kolorem pomarańczy.

Dziś zapraszam na dwa jesnienne dania z nostalgią w kolorze pomarańczy. Dyniowo-pomarańczowy krem, gęsty, rozgrzewający i treściwy według własnego pomysłu i gruszki w winie z gorgonzolą pomysłu Nigelli. Jak napisała o nich Nigella: "Moim zdaniem to kulinarne wcielenie jesieni w Mediolanie". Nic dodać nic ująć. Polecam gorąco i życzę Wam słonecznego weekendu.



Krem z dyni

Składniki :
3 kg dyni*
½ kg batatów
400 g pomaranczowych pomidorów
1 ½ szklanki soku pomarańczowego
2 cebule
olej carotino(olej z rzepaku canola i owoców czerwonej palmy) lub oliwa z oliwek
2 małe papryczki chili
2-3 cm kawałek imbiru
1 szklanka bulionu warzywnego lub drobiowego
sól morska, biały pieprz
ser feta i bazylia do podania


Przygotowanie:
1. Obieramy dynię, pozbawiamy ją pestek, pozostawiając jedynie miąższ. Kroimy na drobne kawałki (im drobniejsze tym szybciej się ugotują).
2. Bataty obieramy i kroimy.
3. Pomidory obieramy ze skórki, kroimy.
4. Siekamy cebulę.
5. Na rozgrzanej oliwie podsmażamy cebulę i kawałki dyni. (Ze względu na ilość, róbmy to partiami, przekładając miękkie kawałki do dużego garnka, w którym połączymy całość).
6. Gotujemy bataty w osobnym garnku, w lekko osolonej wodzie. Przecedzamy, dodajemy do garnka z dynią.
7. Papryczki pozbawiamy pestek, kroimy. Imbir obieramy ze skórki, kroimy. Dodajemy je do dyni.
8. Kiedy cała dynia jest już podsmażona podlewamy ją w garnku sokiem pomarańczowym i gotujemy na małym ogniu razem z pomidorami. Doprawiamy solą i pieprzem.
9. Całość miksujemy. Jeśli jest za gęsta rozcieńczamy krem bulionem.
10. Przekładamy do miseczek. Podajemy z rozdrobnioną fetą i bagietką.

*w przepisie użyłam dyni melonowej żółtej, o pomarańczowej skórce i żółtym miąższu. Dynie o żółtym miąższu mają bardzo dużą wartość odżywczą i szczególnie dużą zawartość witaminy A.



Gruszki w miodzie i winie Marsala z gorgonzolą

Składniki:
2 łyżki oliwy (nie z pierwszego tłoczenia)
2 gruszki (ok. 500g lacznie, nieobrane, z gniazdami nasiennymi)
3 łyżki wina Marsala
2 łyżki miodu
50 g połówek łuskanych orzechów włoskich
500 g doskonałej dojrzałej gorgonzoli ( nie z lodówki)


Przygotowanie:
1. Rozgrzewamy oliwę na dużej patelni i kroimy gruszki w ósemki (najpierw na ćwiartki a później każdą ćwiartkę na pół).
2. Podsmażamy gruszki na oliwie po 3 minuty z każdej strony i w tym samym czasie mieszamy w kubku marsalę z miodem.
3. Gdy gruszki są gotowe, dodajemy winno-miodową mieszankę, aby intensywnie pogotowała się razem z gruszkami, a następnie przekładamy zbrązowiałe gruszki na talerz.
4. Do pozostałego na patelni sosu wrzucamy orzechy i podgrzewamy je przez minutę, aż skórka pociemnieje i będzie lepka od miodu.
5. Przekładamy orzechy na talerz z gruszkami i dodajemy gorgonzolę.

Przepis pochodzi z książki „Nigella ekspresowo”.


Smacznego!

środa, 15 września 2010

Lekko pijany sernik czekoladowy z wiśniami. Pyyyyszny...



Namówiłam mamę na wiśniówkę. Zrobiłyśmy ją z 8 kilogramów dojrzałych, pachnących słońcem wiśni. Według rodzinnej receptury, którą jednak potraktowałyśmy na tyle dowolnie, że nie potrafię dziś odtworzyć dokładnej listy składników czy całego etapu przygotowania. Powstał cudowny, kremowy, słodki, niezbyt mocny napój na długie zimowe kobiece spotkania. Tak przynajmniej myślałyśmy. Na nasze nieszczęście męskiej części rodziny i wszystkim krewnym-i-znajomym Królika też posmakował. Zostawiłyśmy sobie wiśnie, na zimowe smutki. Choć nie wiadomo, czy naszłyby nas czy nie, pewne jest, że i wiśni już nie ma, choć do zimy jeszcze trochę...Przywiozłam sobie pełen słoik i postanowiłam połączyć z czekoladą, a jakże, i serem, nim straci na przydatności. I tak powstał lekko pijany (to przez te wiśnie!) sernik czekoladowy. Jeśli nie macie pod ręką takich wiśni nie przejmujcie się i nie rezygnujcie. Po pierwsze dlatego, że poniżej znajdziecie kilka pomysłów, jak można je zastąpić, a po drugie (jeśli nie po pierwsze) ten sernik jest przepyszny. Maziasty, kremowy, intensywny w smaku, wilgotny i nie jest ciężki. Spróbujcie koniecznie, polecam gorąco. I podzielcie się ze mną... uwagami, jeśli go upieczecie.



Lekko pijany czekoladowy sernik z wiśniami

Składniki:

Na spód:
75 g gorzkiej czekolady
250 g ciastek digestive
150 g masła
150 g wiśni z likieru

Na masę twarogową:
250 g brązowego cukru
1 kg twarogu do serników
2 żółtka
200 g gorzkiej czekolady

Do dekoracji:
200 g wiśni z likieru
150 g czekolady gorzkiej
50 g masła

Przygotowanie:
1. Masło rozpuszczamy w rondelku z czekoladą. Ciasteczka rozdrabniamy wałkiem lub tłuczkiem do konsystencji piasku. Łączymy z rozpuszczoną czekoladą i masłem.
2. Spód i boki tortownicy (o średnicy 22 cm) wykładamy masą ciasteczkową i wstawiamy do lodówki na czas przygotowania masy twarogowej.
3. Czekoladę rozpuszczamy i powostawiamy do przestygnięcia.
4. Ucieramy żółtka, stopniowo dodając cukier (do tego celu mielę go zawsze wcześniej).
5. Nagrzewamy piekarnik do temperatury 175° bez nawiewu.
6. Dodajemy twaróg porcjami do masy żółtkowej, na koniec wlewamy czekoladę i mieszamy.
7. Spód ciasteczkowy wykładamy wiśniami
8. Wylewamy na to masę twarogową i pieczemy przez 45 minut.
9. Ciasto pozostawiamy po upieczeniu do wystygnięcia w piekarniku z lekko uchylonymi drzwiczkami.
10. Przygotowujemy polewę. Czekoladę roztapiamy z masłem.
11. Układamy na wierzchu ciasta wiśnie i zalewamy je czekoladą.



*Wiśnie z likieru możemy zastąpić na kilka sposobów:

1. Konfiturą wiśniową, do której dodajemy odrobinę sherry.
2. Wiśniami mrożonymi, które po rozmrożeniu powostawiamy na noc w sherry.
3. Suszonymi śliwkami, które nasączymy słodkim czerwonym winem.

Smacznego!

poniedziałek, 13 września 2010

Aż nie chce się wierzyć, że już jesień...zupa kasztanowa i sznycle z kurczaka z białym winem



Natura powoli szykuje się do snu. Siada przed lustrem, rozczesuje włosy długie jak letnie noce, wciąż jeszcze pachnie świeżo skoszoną zielenią traw i zaplątanymi w niej chabrami. Wkłada suknię, która przestanie już być modna gdy się tylko obudzi. Wysypie z butów piasek z nadmorskich plaż, jeszcze ciepły, rozgrzany oddechem słońca. Nagie stopy otuli mgiełką pajeczych nitek. Wydaje się, że wszystko już gotowe. Ptaki odrawiła do swoich letnich rezydencji. Zanuci kołysankę borsukom za oknem. Wróble trwać będą przy niej wiernie, nie wyobrażają sobie bez niej życia. Zaśnie w końcu, zmęczona tworzeniem, jak dziecko wyczerpane dniem pełnym zabaw. Z oddechem miarowym jak trzepot skrzydeł motyla, pachnącym mlekiem wypitym tuż przed snem. Nie zatrzymamy jej, ale wciąż będziemy mogli ją podziwiać, jak śpi, w śnieżnobiałej pościeli, śniąc sny o potędze, której nie sposób uniknąć.

Jesień zaczynała się dla mnie zawsze dobrodziejstwem kasztanów i płodnością naszej renety. Zbierałam kasztany, jak się zbiera jabłka, trochę zachłannie, z zachwytem, że tyle ich. Obracałam z dłoni długo, w dotkliwym zachwycie nad ich gładkością. Wysypywały się potem z mojej torby, gdy spóźniona biegłam na uczelnię. Nie potrafiłam przejść obojętnie, nie zebrawszy tych najpiękniejszych. Nigdy żadnego nie zdeptałam.


Dziś ścielą drogę do szkoły naszych dzieci. Kasztany właśnie zaczynają spadać z drzew w szkolnym parku. Na dodatek, są jadalne. Dla mnie to też znak czasu, jak zmieniło się nasze życie.

Oba zaprezentowane poniżej przepisy są autorstwa Nigelli. Wśród domowników i gości zdobyły ogromne uznanie. Z pewnością będziemy do nich wracać nie tylko tej jesieni. Zresztą, czy Nigellę trzeba jeszcze komuś polecać?

 

Zupa kasztanowa z chrupiącym boczkiem

Składniki:
1 cebula
1 por
3 marchewki
2 łodygi selera naciowego
3 łyżki oliwy czosnkowej
500 g czerwonej soczewicy
3 l wywaru warzywnego lub drobiowego
500 g obranych jadalnych kasztanów w opakowaniu próżniowym
125 ml sherry amontillado
sól i pieprz

Do podania:
natka pietruszki
1 łyżeczka oliwy czosnkowej
10 cienkich plastrów boczku

Przygotowanie:
1. Siekamy drobno cebulę, por, marchewki i łodygi selera.
2. Rozgrzewamy oliwę w dużym rondlu o grubym dnie i smażymy warzywa aż trochę zmiękną, ok. 10 minut.
3. Wsypujemy soczewicę i mieszamy z warzywami, dolewamy wywar, doprowadzamy do wrzenia i gotujemy mniej więcej 40 minut, do czasu aż soczewica będzie miękka.
4. Dodajemy kasztany i miksujemy partiami zupę. Dolewamy wodę, gdyby zupa była zbyt gęsta.
5. Tuż przed podaniem podgrzewamy zupę w rondelku z dodatkiem sherry, doprawiamy.
6. Na oliwie czosnkowej podsmażamy boczek na kruche skwarki.
7. Zupę podajemy posypaną skwarkami i natką pietruszki.


Uwagi:
1. Zupę przygotowałam z połowy podanych składników, wyszło 6 porcji.
2. Następnym razem zmniejszyłabym nieco ilość soczewicy na rzecz kasztanów (400 g soczewicy i 600 g kasztanów, składniki całej porcji).
3. Sherry amontillado zamieniłam na własną wiśniówkę.
4. Do boczku dodałam jeszcze kawałki czerstwej bagietki pokrojonej kostkę i podsmażyłam razem.
5. Przepis pochodzi z książki " Nigella świątecznie"



Sznycle z kurczaka z boczkiem i białym winem

Składniki:
1 łyżeczka oliwy czosnkowej
4 plasterki boczku
4 eskalopki z kurczęcia (po ok. 125 g każdy)
100 ml białego wytrawnego wina

Przygotowanie:
1. Rozgrzewamy olej na patelni i smażymy boczek, aż będzie chrupki, a patelnia wypełni się wytopionym tłuszczem. Zawijamy zdjęty z patelni boczek w kawałek folii i odkładamy na chwilę na bok.
2. Na tej samej patelni, dobrze rozgrzanej, smażymy kurczaka, mniej więcej 2 minuty z każdej strony, aż zbrązowieją.
3. Przekładamy kurczaka na półmisek.
4. Szybko kruszymy boczek na kawałki i wrzucamy na patelnię. Wlewamy wino, doprowadzamy sos do wrzenia i zalewamy nim mięso na półmisku.

Uwagi:
1. Następnym razem oprószę jednak delikatnie solą kurczaka przed usmażeniem.
2. Zwolennikom sosow kremowych polecam dodatek śmietanki 30% do wina, uzyskany sos będzie gęstszy i aksamitny.
3. Użyłam filetów z piersi kurczaka, które podzieliłam wzdłuż na 2 części.
4. Przepis pochodzi z ksiazki „Nigella ekspresowo”


Smacznego!

środa, 8 września 2010

Słoneczne tagliatelle i błyskawiczna zupa cukiniowa



Dostałam zaproszenie do zabawy w « Lubię » : od Oliwki, EwelinyAnny-Marii i Karmel-itki. Dziękuję Wam za nie serdecznie*. Napisałam więc o tym co lubię. A nie, na przyklad: uwielbiam, tak jak moją rodzinę, która mogłaby mi wystarczyć za cały świat; spotykać się z przyjaciółmi przy jednym stole, na długie rozmowy przy winie i prowadzić samochód, kiedy włączam muzykę i po prostu jadę, jadę...i jeszcze o wielu innych lubię i uwielbiam, o których tu nie napiszę.


Lubię...

Dzieci. Lubię patrzeć na nie, rozmawiać z nimi, zadawać pytania i słuchać ich odpowiedzi,patrzeć jak śpią, śpiewać z nimi i dla nich, czytać im książki.

Książki. Moje jedyne uzależnienie. Od zawsze. Bywam przez nie trochę jakby... nieobecna. Rodzeństwo schowało kiedyś przede mną książki, które akurat czytałam, przez przypadek razem z zeszytami szkolnymi. Zrobiła się z tego afera szkolna i domowa. Bo dzieciaki nie chciały zdradzić, gdzie je schowały. Książki w końcu się znalazły, w tym czasie upłynęło wiele łez i czasu.

Światło. Tylko naturalne. Wolę posiedzieć w ciemności lub półmroku, byle tylko nie włączyć lampy. Dlatego nie mogłabym zamieszkać w domu, w którym brakuje światła słonecznego.

Przestrzeń. Lubię iść po prostu przed siebie, błądzić po łąkach, polach, iść brzegiem morza, wpatrywać się w spokojną taflę wody rozlanej aż po horyzont.

Cynamon. Jego aromat i smak. Niepowtarzalny i jedyny. Tak pachniało moje dzieciństwo.

Ciszę o poranku. Lubię wstać wcześnie, kiedy w domu słychać miarowy oddech lodówki, a dzieci przewracają się na drugi bok z pomrukiem sennej beztroski. To czas tylko dla mnie, w porannej ciszy można usłyszeć tak wiele i ona i ja jesteśmy wtedy wypoczęte. Wieczorna cisza to całkiem inna jakość.

Pisać, śpiewać, tańczyć. Moje ulubione aktywności, bez których nie wyobrażam sobie codziennego życia.

Robić zdjęcia. Robię je ciągle. Często nawet nie używając aparatu. Myślę w kategoriach kadru i zachwycam się światłem. Uwielbiam robić zdjęcia dzieciom.

Niebieski. Od zawsze. Na zawsze.

Jeść. Oj aż za bardzo...

Dziś dwa szybkie dania. Aromatyczne, pożywne, których widok cieszy oczy i przywraca słoneczne wspomnienia lata. Polecam serdecznie.
 
Słoneczne tagliatelle

Składniki:
(na 4 porcje)
350 g makaronu tagliatelle
1 duża żółta cukinia
2 małe żółte papryki
350 g żółtych pomidorów
3 ząbki czosnku
300 g śmietany 18%
100 ml białego wina
1-2 łyżki oliwy bazyliowej
parmezan
świeże liście bazylii
sól morska, biały pieprz, szczypta cynamonu

Przygotowanie:
1. Czosnek siekamy drobno i lekko podsmażamy na oliwie. Dodajemy obrane i pokrojone pomidory. Po chwili pokrojoną cukinię i paprykę. Smażymy pod przykryciem około 5-7 minut.
2. Gotujemy makaron w osolonej wodzie z dodatkiem oliwy. Odcedzamy.
3. Do warzyw dolewamy śmietanę zmieszaną z winem i jeszcze chwilę gotujemy, aż sos uzyska kremową konsystencję a warzywa pozostaną lekko chrupiące. W razie potrzeby dodajemy więcej śmietany.
4. Doprawiamy sos i dodajemy do niego odcedzony makaron. Mieszamy dokładnie. Posypujemy obficie bazylią i parmezanem, podajemy.



Błyskawiczna zupa cukiniowa

Składniki:
1 duża cukinia (ok. ½ kilograma)
pęczek pietruszki
2 szklanki bulionu
3-4 ząbki czosnku
sok z cytryny, sól morska, biały pieprz
oliwa z oliwek

Przygotowanie:
1. Cukinię dokładnie myjemy, kroimy w dużą kostkę. Smażymy na oliwie przez kilka minut.
2. W tym czasie siekamy pietruszkę i czosnek, dodajemy je do cukinii. Chwilkę jeszcze gotujemy.
3. Dolewamy bulion do uzyskania konsystencji, jaką lubimy. Pozwalamy, aby całość zagotowała się ale nie doprowadzamy do wrzenia. Doprawiamy i podajemy z bagietką.



*zasady zabawy wymagają zaproszenia do niej innych osób, ale wszystkie, które chciałabym zaprosić już w niej uczestniczyły...

Smacznego!

sobota, 4 września 2010

Czekoladowe tarteletki ze śliwkami



Dzień dobijał się do okien. Czuły kochanek sen uciekł jak złodziej. Mocniej uchyliła połać okna. Cisza świtu wślizgnęła się do środka, by kołysać snem wnętrze domu. Złotoloczka z twarzą pełną uśmiechów słońca śniła sny różowe. Marzyciel z pięterka spał niespokojnie, Fistaszek najgłośniej, jak zawsze. Mąż wystraszony nagłym wrzaskiem budzika otworzy za chwilę zaspane oczy. Nie będzie wiedział, która godzina. (Rano już nie pamięta, na którą nastawił budzik wieczorem).

Zacznie się kolejny dzień. Jak dobrze, że mamy przed sobą kolejną szansę. By coś zmienić, może zacząć od nowa, zrobić coś inaczej.

Nie powinno się zachwalać własnych pomysłów, by uniknąć podejrzeń o brak obiektywizmu. Powiem więc tak: wszystkim, którzy je spróbowali smakowały bardzo, określili je jako idealne i doskonale wyważone w smaku. Pozostawiam je Waszej opinii. Jeśli spróbujecie, dajcie proszę znać, jak Wam smakowały.


Czekoladowe tarteletki ze śliwkami

Składniki:
Na 5 foremek o średnicy 10 cm
145 g mąki
20 g kakao
1 jajko
40 g cukru pudru
80 g masła
szczypta soli
300 g śliwek
50 g orzechów włoskich
1 łyżka miodu (od serca)
½ łyżeczki cynamonu

Przygotowanie:
1. Wszystkie składniki ciasta szybko zagniatamy. Formujemy kulę, zawijamy w folię i wstawiamy do lodówki na 1 godzinę.
2. Nagrzewamy piekarnik do temperatury 175° z nawiewem.
3. Wyjmujemy ciasto. Dzielimy je na 5 części. Każdą z nich rozwałkowujemy. Wykładamy je do foremek. Ciasto gęsto nakłuwamy widelcem.
4. Zapiekamy tarteletki przez 10 minut.
5. W tym czasie siekamy drobno orzechy i mieszamy je z miodem i cynamonem.
6. Śliwki myjemy, osuszamy, odpestkowujemy i kroimy na 4-6 części. Łączymy je z miodem i orzechami.
7. Wyjęte z pieca tarteletki wypełniamy nadzieniem śliwkowym i wstawiamy do piekarnika jeszcze na 10-15 minut.
 

Smacznego!