piątek, 30 września 2011

Cynamonowe ptysie z musem jabłkowym w gorącej czekoladzie.


By nie mijać się z prawdą na deser naszego jesiennego przyjęcia, o którym pisałam Wam  tutaj i tutaj było ciasto ze śliwkami i ajerkoniakiem. Skoro miało być jesiennie i po naszemu nieco... Ciasto smakowało i gościom i domownikom i Wam, mam nadzieję, także. Przepis znajdziecie w tym miejscu 

Zgodnie z obietnicą będzie dziś jednak deser. Związany z całą historią jesiennych spotkań z naszymi belgijskimi sąsiadami. Profiterolki czyli ptysie podała nam Marina podczas przyjęcia u nich w domu, dwa dni później. Kupione w cukierni, wypełnione kremem i polane czekoladą. Dzieci były zachwycone. My też, oczywiście.  

A mnie tamtego dnia chodził po głowie pomysł na czekoladowy jabłecznik. I wtedy właśnie pomyślałam o przygotwaniu podobnych ptysiów. Wykorzystałam przepis Michela Roux, od siebie do ciasta dodałam jeszcze cynamon. Mus jabłkowy to sprawa prosta, sami zobaczcie. A czekoladę roztopiłam z Calavadosem. Jeśli nie macie, możecie użyć choćby żubrówki. Polecam gorąco, bo to prawdziwy jesienny i bardzo elegancki deser. Można go podać z lodami.  

Czasami wydaje mi się, że niektóre smaki wiodą nas jak nić Ariadny... i pomagają odkrywać nowe, kolejne... Kiedy gotowałam mus jabłkowy przyszedł mi do głowy inny jeszcze pomysł. 

Ale to już opowieść, która musi poczekać do jutra. 

Zapewniam, że warto. 

I zapraszam już teraz.




Cynamonowe ptysie z musem jabłkowym w gorącej czekoladzie

Składniki: na 50 małych ptysiów
125 ml mleka
125 ml wody
100 g masła
½ łyżeczki soli
1 łyżeczka cukru
150 g mąki
4 średnie jajka
1 łyżeczka cynamonu 

Przygotowanie:
1.     Do rondla wlewamy mleko i wodę, dodajemy masło, sól, cukier i cynamon. Wstawiamy na mały ogień. Doprowadzamy do wrzenia i natychmiast zdejmujemy z palnika.
2.     Powoli wsypujemy mąkę i mieszamy drewnianą łyżką do uzyskania gładkiej masy.
3.     Rondel stawiamy na około minutę na średnim ogniu, mieszając bez przerwy, aby podsuszyć ciasto. Następnie przekładamy je do miski.
4.     Dodajemy pojedynczo jajka, ubijając je drezniana łyżką, aż się połączą. Powinna powstać gładka, błyszcząca masa, na tyle gęsta, by wyciskać ją szprycą.
5.      Jeżeli ciasta ptysiowego nie zużywamy od razu, trzeba je polać po wierzchu glazurą z 1 jajka ubitego z 1 łyżką mleka, żeby nie zasychało.
6.      Na wyłożoną pergaminem blachę wyciskamy ze szprycki z końcówką o średnicy 1 cm małe kopczyki w naprzemiennych rzędach. Smarujemy po wierzchu glazurą z jajka i lekko przyciskamy widelcem.
7.      Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 200 stopni przez 15-20 minut, aż będą suche i chrupiące, ale miękkie w środku. Studzimy na kratce.   

Mus jabłkowy

Składniki:
700 g jabłek, najlepiej trzech różnych gatunków
4 łyżki cukru* 

Przygotowanie:
1.       Jabłka obieramy, kroimy na szesnastki. Skrapiamy lekko cytryną.
2.      Przekładamy do garnka o grubym dnie. Smażymy, gdy zaczynają syczeć wsypujemy cukier i dokładnie mieszamy.
3.      Pozostawiamy tak do momentu aż zaczną się rozpadać i odparują dokładnie. Lekko studzimy i miksujemy na aksamitny mus.
4.      Przekładamy jeszcze na chwilę do garnka, by odparowały, uważając by go nie przypalić.
5.      Studzimy całkowicie. Nakładamy do szprycki i napełniamy nim również wystudzone ptysie. 

*ilość cukru tutaj to juz sprawa absolutnie indywidualna, zależna także od słodyczy samych jabłek, dostosujcie ją więc do własnych potrzeb i smaku





Smacznego!

czwartek, 29 września 2011

Jesiennego przyjęcia ciąg dalszy...


 
Zapraszam dziś na dalszą część wspomnień z jesiennego przyjęcia dla naszych sąsiadów. Pisałam Wam o nim tutaj. Po przekąskach, czas na zupę. Szukałam czegoś zbliżonego do naszego codziennego menu i jednocześnie odrobinę innego, niezwyczajnego. I wtedy Ewelina opublikowała przepis na przepyszną zupę z pomidorów. Ale jaką... Na dodatek, według Billa Grangera, którego przepisy tak bardzo lubię. Gościom także przypadła bardzo do gustu, że o mojej córce pierwszej nie wspomnę, co było bardzo miłą niespodzianką. Dzięki Ewelino, za tę inspirację. Danie główne? Eskalopki z indyka w sosie kurkowym z rozmarynem. Smakowało nam wszystkim, podałam je z kaszą gryczaną, której Belgowie – a przynajmniej nasi sąsiedzi – nie znają zupełnie. Zaskoczył ich ten smak, podobno całkiem pozytywnie.

Został nam już tylko deser.

Zapraszam więc jutro. 



Zupa pomidorowa z nerkowcami i kokosem 
wg przepisu Billa Grangera z  “Bill’s Basics”

Składniki: na 4-6 porcji
2,5 kg pomidorów
1-2 czerwone papryki
8 obranych ząbków czosnku
1 marchewka
1/2 szklanki oliwy z oliwek
2 łyżeczki mielonej kolendry
1 łyżeczki mielonego kminku
sól, pieprz
1,5 łyżeczki cukru
szczypta suszonych płatków chili (opcjonalnie)
250 ml bulionu (1 szklanka) z kurczaka lub warzyw( nie dawałam)
3/4 szklanki mleka kokosowego

Dodatkowo, do podania:
nerkowcami, wiórkami kokosowymi i kolendrą
3/4 szkl. orzechów nerkowca
3/4 szkl. wiórek kokosowych
duża garść liści kolendry

Przygotowanie:
1. Rozgrzewamy piekarnik do 200 º C. Pomidory zanurzamy we wrzątku na 2-3 minuty i zdejmujemy z nich skórkę.
2. Kroimy pomidory, paprykę, rozgniatamy czosnek, dodajemy pokrojoną marchew i wkładamy do dużego garnka, albo naczynia żaroodpornego. Polewamy oliwą, posypujemy przyprawami, dodajemy sól i pieprz. Przykrywamy pokrywką lub folią i pieczemy przez 1 godzinę. Po tym czasie odkrywamy i pieczemy jeszcze 15-30 minut, aż warzywa będą miękkie.
3. Wyjmujemy garnek z piekarnika, dodajemy cukier i miksujemy wszystko na gładką masę. Następnie dodajemy mleko kokosowe i - jeśli chcemy - bulion (ja nie dodawałam, według mnie konsystencja i smak zupy były idealne) – miksujemy wszystko ponownie. Podgrzewamy zupę na średnim ogniu.
4. Tymczasem przygotowujemy “posypkę” : miksujemy razem orzechy i wiórki dodając, albo nie, kolendrę. Ja podałam ją osobno.
5. Wlewamy zupę do bulionówek, lub talerzy. Podajemy zmielone orzechy i kolendrę - każdy będzie mógł nabrać sobie tyle, ile potrzebuje.



 
Indyk w sosie kurkowym z rozmarynem

Składniki:
700 g eskalopek z indyka
350 g kurek świeżych lub mrożonych
200 ml śmietanki do sosów, gęstej
100 ml białego wina
2 gałązki rozmarynu
miód rozmarynowy
sól, pieprz
szalotka
odrobina masła 



 
Przygotowanie:
1.     Eskalopki smażymy z obu stron na maśle, do zrumienienia. Zdejmujemy z patelni. Doprawiamy solą i pieprzem, odstawiamy.
2.    Na patelnię przekładamy kurki, pozwalamy, by odparowały. Kiedy to się stanie polewamy je dwiema łyżkami miodu. Delikatnnie mieszamy, zostawiamy przez chwileczkę na patelni, następnie przekładamy na talerz.
3.    Podsmarzamy szalotkę. Zalewamy ją winem. Redukujemy.
4.    Na patelnię z szalotka i winem przekładamy z powrotem indyka i kurki, zalewamy śmietanką, dodajemy w całości gałązki rozmarynu, delikatnie mieszamy i pozostawiamy tak na około 20-30 minut.  
5.    Podajemy z kaszą gryczaną.  

Smacznego!

środa, 28 września 2011

Przystawki na jesienne przyjęcie.


Jesień to czas gdy świętujemy rocznicę przyjazdu do Belgii. Zapraszamy wówczas naszych najbliższych i zarazem najlepszych sąsiadów. I choć jako Polacy słyniemy z gościnności, zastanawiamy się co jakiś czas, czy oni byliby tak samo ciepło i dobrze przyjęci w naszej ojczyźnie?  Pamiętam, że na początku naszej tu obecności zdarzało im się zadzwonić do nas rano, bo martwili się, że zaspaliśmy, nie widząc światła w oknach domu. Rzeczywiście – zaspaliśmy. Zaopiekowali się nami zupełnie spontanicznie. Pomagają we wszystkim. Zawsze w uśmiechem.  Spotykamy się wieczorem, na jesienną kolację, opowiadając historie z naszego życia. Poznajemy coraz lepiej. Uczymy nawzajem. Historii, tardycji i obyczajów. Ciekawość i radość poznania zasiadają przy stole razem z nami. Ucztujemy. Cieszymy swoją obecnością. Rozmawiamy, zapominając o upływie czasu. I choć przygotowanie takiego spotkania kosztuje sporo czasu i jeszcze więcej wysiłku, mam świadomość, że to oni są tu prawdziwymi gospodarzami, a my gośćmi, w tym dziwnym i momentami niepojętym dla nas kraju, który stał się naszym domem.   

Zapraszam zatem na pierwszą część menu naszego jesiennego przyjęcia.



Tortilla z krewetkami, pomarańczą i szynką parmeńską 

Składniki:
4 tortille
200 g krewetek
3 łyżki szalotki
3 łyżki skórki pomarańczowej
½ szkl. świeżo wyciśniętego soku z pomarańczy
4 łyżki Tahini
kilka plasterków szynki parmeńskiej – około 100 g
30 g rukoli
czarny pieprz 

Przygotowanie:
1.       Skórkę pomarańczową zagotujemy w minimalnej ilości wody. Wylewamy na sitko, przelewamy wodą. Gotujemy jeszcze raz, odstawiamy na sitku.
2.      Podsmażamy na odrobinie masła bardzo drobno pokrojoną szalotkę, gdy się zeszkli dodajemy skórkę pomarańczową i po krótkiej chwili sok z pomarańczy. Redukujemy.
3.      Dodajemy krewetki, które krótko przesmażamy. Całość odstawiamy do przestygnięcia.
4.      Tortillę smarujemy 1 łyżką Tahini. Obkładamy rukolą i krewetkami. Układamy na nich plasterki szynki.
5.      Zwijamy delikatnie ale bardzo szczelnie. Zawijamy – znowu szczelnie, w folię i odstawiamy do lodówki. Przed podaniem każdą tortillę kroimy ostrym nożem na kawałki około 2 cm szerokości.







Figi z miodem i gorgonzolą zapiekane w cieście francuskim

Składniki:
2-3 figi
ciasto francuskie
miód
kawałek gorgonzoli
pieprz czarny
białko do posmarowania

Przygotowanie:
1.       Nagrzewamy piekarnik do temperatury 175 stopni.
2.      Figi kroimy na plasterki około 0,5 cm.
3.      Ciasto francuskie dzielimy na kwadraty o boku około 10 cm.
4.      W środku kwadratu układamy plasterek figi i kawałek gorgonzoli, całość skrapiamy miodem. Posypujemy pieprzem. Składamy do formy trójkąta dokładnie sklejając boki. Smarujemy z wierzchu białkiem.
5.      Układamy na blasze wyłożonej pergaminem. Pieczemy do zrumienienia.



Klasyczna bruschetta 

Składniki:
ciabatta domowego wypieku (przepis znajdziecie tutaj)
8 dojrzałych pomidorów
3-4 ząbki czosnku
odrobina miodu
oliwa z oliwek
świeża bazylia
sól, pieprz

Przygotowanie:
1.       Pomidory obieramy ze skórki. Kroimy w dużą kostkę. Skrapiamy oliwą, miodem, doprawiamy solą i pieprzem, posypujemy bazylią i posiekanymi drobno 2 ząbkami czosnku. Ostawiamy.
2.      Każdą kromkę nacieramy obranym ząbkiem czosnku.
3.      Po około 10 minutach szybko i krótko przesmażamy pomidory.
4.      Każdą kromkę obkładamy pomidorami. Zapiekamy lub nie - wedle uznania – w piekarniku. Podajemy delikatnie skropione oliwą z oliwek.

Smacznego!

niedziela, 25 września 2011

Ciasto ze śliwkami i ajerkoniakiem.



Wróciło się lato. Pewnie o czymś zapomniało? I jak jest w zwyczaju przesądnych, musiało usiąść na chwilę przed wyjściem. Zasiedziało się w ogrodzie, wyciągając swoje długie opalone nogi na tarasie. Ziewało wciąż, zmęczone i senne. Niezmiennie utrzymywało jednak, że odejść musi…

Słomiany kapelusz, którego wciąż nie schowałam – nie nazwałabym tego jednak  przezornością lecz sentymantalizmem – przydał się do pracy w ogrodzie. W przerwach  chwytałam ostatnie kawałki śliwkowego ciasta. I kiedy tak wieczorem przeanalizowałam swoje dzisiejsze menu okazało sie, że niewiele ponad to zjadłam. Bywa i tak. Słodkie to chwile. Niewątpliwie. I dobrze mi z tym.

Ciasto jest dość słodkie, jeśli chcecie, możecie zmniejszyć ilość cukru. Nie musicie jednak… Ajerkoniak oprócz słodkosci, której się także przysłużył, daje też ciekawż strukturę śliwkom i piance. Ciekawy jest spód, nie twardy - a kruchy, na granicy z sypkością. Orzochowy w smaku – dzięki mące orkiszowej. Nam to ciasto smakowało wybornie. Podałam je na deser podczas naszego ostatniego spotkania z sąsiadami. Napiszę Wam o nim następnym razem.

 Tymczasem, poniżej znajdziecie inne śliwkowe wariacje z roku ubiegłego.



Ciasto ze śliwkami i ajerkoniakiem

Składniki:
Na ciasto:
120 g mąki orkiszowej razowej
2 żółtka
1 łyżka ajerkoniaku
90 g zimnego masła
70 g cukru trzcinowego
½ łyżeczki proszku do pieczenia
szczypta soli

Na nadzienie:
440 g śliwek podzielonych na połówki, najlepiej węgierek – waga po wydrylowaniu
4 łyżki ajerkoniaku
2 białka
90 g cukru pudru


Przygotowanie:
1.       Przesiewamy mąkę na stolnicę. W zagłębienie wbijamy żółtka, wlewamy ajerkoniak, dodajemy pokrojone na mniejsze cząstki masło, cukier, proszek i sól. Siekamy całość i sprawnie zagniatamy. Formujemy kulę, zawijamy ją w folię i wstawiamy do zamrażarki na czas przygotowania śliwek.
2.      Śliwki myjemy, osuszamy dokładnie, drylujemy.
3.      Wyciągamy ciasto z zamrażarki i nagrzewamy piekarnik do temperatury 175 stopni.
4.      Ciasto rozwałkowujemy na wysypanej mąką stolnicy. Przekładamy do okrągłej foremki o średnicy dna 20 cm i wysokim brzegu.
5.      Na cieście rozkładamy śliwki tak jak to widać na zdjęciu. Foremkę z ciastem przekładamy do lodówki.
6.      Ubijamy na sztywno białka. Dodajemy cukier puder. Na samym końcu dodajemy powoli łyżka po łyżce ajerkoniak. Mieszamy do połączenia.
7.      Przelewamy masę na śliwki.
8.      Wstawiamy do piekarnika i pieczemy 35-40 minut, bez nawiewu.
9.      Studzimy dokładnie przed pokrojeniem.





Słodkie wiatraczki z marcepanem i śliwkami. Dziecinnie proste.

Czekoladowe tarteletki ze śliwkami

Cynamonowa tarta drożdżowa z gruszkami, śliwkami i orzechami

Kaczka ze śliwkami i porto

Czekoladowe ciasto ze śliwkami

Kruche ciasto ze śliwkami

Smacznego!

środa, 21 września 2011

Dellagraciano.


Dziennikarz w radiu z żalem w głosie informuje o pierwszym dniu kalendarzowej jesieni.

A mnie jest ciągle zimno.

We  włosach drzew dostrzegam pierwsze jesienne pasemka. Będę patrzeć jak pięknie i godnie starzeją się klony i kasztany wokół naszego domu. Jak rumienią się w słońcu i tańczą z wiatrem. I chociaż tak mi ciągle zimno, a rano budzi mnie ciemność, którą przeganiam sztucznym światłem lampy nad kuchennym stołem, powtarzam sobie uparcie, że to dobrze. Że czas odpocząć, wyciszyć się, otullić ramiona ciepłym szalem a wieczorem napić się gorącej czekolady. Jesień nie jest zamiast lata. Jest jego naturalną konsekwencją. Porządkiem, któremu nie sposób się przeciwstawić. Będę się cieszyć. Jak tylko wyjdzie słońce.   

Gdy naturalne światło dnia ucieka tak szybko coraz trudniej robić zdjęcia. Tym bardziej, gdy chodzi o danie tak niefotogeniczne jak dellagraciano. Za to smakuje wybornie, odgrzewane na drugi dzień nawet chyba jeszcze bardziej. Także, o dziwo, zadeklarowanym mięsożercom. Spróbujcie koniecznie. To tylko pozory, że lista składników długa a przygotowanie skomplikowane.

Alex, mam nadzieję, że i tego spróbujesz. Polecam gorąco.


Dellagraciano czyli zapiekany bakłażan z pomidorami, papryką i serem
 
Składniki : (porcja dla 4-5 osób)
2 duże bakłażany
0,3 szkl. oleju
0,5 szkl. tartej bułki
0,5 szkl. bryndzy lub fety
0,5 szkl. rokpola lub tartego żółtego sera, np. morskiego 

Na sos:
4 łyżki oliwy
1 duża czerwona papryka
1 duża cebula
3 ząbki czosnku
0,5 szkl. słodkiego czerwonego wina (nieobowiązkowo)
1 szklanka przecieru pomidorowego
po 1 łyżeczce tymianku, rozmarynu, słodkiej papryki, oregano lub majeranku 

Na zalewę:
0,7 szkl. jogurtu
3 jajka
0,3 szkl. mleka
pieprz i sól

Przygotowanie:
1.      Przygotowujemy bakłażany. Rozgrzewamy piekarnik do temperatury 180 stopni. Bakłażany myjemy, odcinamy zieloną łodyżkę i kroimy na centymetrowe plastry. Smarujemy oliwą z obu stron, układamy na blasze i pieczemy do lekkiego zbrązowienia z każdej strony, czyli po kilka minut.
2.     Przygotowujemy sos. Siekamy cebulę i czosnek, obsmażamy szybko na oliwie. Dodajemy posiekaną w cienkie paseczki paprykę, po kilku minutach dolewamy przecier pomidorowy i przyprawy. Dusimy aż papryka będzie miękka, a aromat przypraw ładnie się przegryzie. Zalewamy winem lub wodą.
3.     W małym rondelku o grubym dnie prażymy na sucho bułkę tartą, mieszając ją systematycznie i uważając, żeby się nie przypaliła.
4.      Naczynie żaroodporne wysypujemy połową bułki tartej, układamy na niej połowę bakłażanów. Posypujemy je serem, polewamy częścią sosu. Ponownie układamy bakłażany, ser, sos i wkładamy do gorącego piekarnika – nagrzanego do 200 stopni.  
5.      Przygotowujemy zalewę. W miseczce ubijamy jajka na lekką pianę, po czym dodajemy pozostałe składniki zalewy i doprawiamy ją. Po 15 minutach zalewamy warzywa masą jajeczno-jogurtową, posypujemy resztą bułki tartej i pieczemy, aż zalewa się zetnie i lekko  urośnie, czyli około pół godziny. Wyjmujemy z piekarnika i podajemy lekko przestudzone.  




Przepis pochodzi z książki Oli Lazar „Kuchnia grecko-polska i polsko-grecka”.

Smacznego!

poniedziałek, 19 września 2011

Kurczak po alzacku.


Spacerujemy po lesie. Nad naszymi głowami hałasują gęsi. Odlatują w pośpiechu.  
- I gdzie one tak lecą, mamo?
- Tam, gdzie będzie im lepiej, cieplej... do Afryki, na południe Europy...
- W Afryce to musi być ptasznie – rozmarzyła się córka pierwsza...

- Ptasznie...

Choć żal i chłód chwyta za serce wiem, że wiosną ten sam krzyk wysiłku niesionego kluczem po niebie ucieszy mnie wiosną w ogródku. I tego się będę trzymać przez najbliższe miesiące.

- Pomachamy im?

Zapraszam Was dziś na prawdziwie jesienny obiad. Podałam go z domowymi frytkami. (Ziemniaki obieram, myję, dokładnie osuszam, kroję na ósemki, polewam oliwą z oliwek i układam na blasze. Piekę w 220 stopniach z nawiewem aż się zezłocą, kilka razy przewracając.)

Kurczak po alzacku

Składniki :
600 g filetów z kurczaka*
200 g białych winogron
¾ szkl. bulionu drobiowego lub warzywnego
1/3 szkl. białego wina – najlepiej Pinot Blanc
kromka jasnego chleba bez skórki
kremowy brie lub camembert
gałązka tymianku
garść szalotek - jeżeli są małe, przekrojone na pół
oliwa z oliwek
sól, pieprz 

*w przepisie oryginalnym użyto całego kurczaka, którego następnie przed gotowaniem podzielono na mniejsze części. Ja użyłam polędwiczek z kurczaka.

Przygotowanie:
1.       Na rozgrzanej oliwie złocimy kurczaka z obu stron. Zdejmujemy z patelni. Doprawiamy solą i pieprzem. Na tej samej oliwie podsmażamy posiekaną cebulę.
2.      Do żaroodpornego garnka przekładamy kurczaka, cebulę, kromkę chleba posmarowaną brie i tymianek. Całość zalewamy bulionem i winem. Przykrywamy i pozostawiamy na małym ogniu przez 1 godzinę.  
WAŻNE!
Przepis oryginalny nakazuje, aby po tym czasie dodać winogrona, delikatnie wymieszać i odstawić garnek na noc. Następnego dnia zaś tylko delikatnie podgrzać całość, sos ewentualnie zagęścić i podawać. Ja nie miałam tyle czasu. Wszystko przygotowałam jednego dnia. Po 30 minutach pieczenia wyjęłam kurczaka, sos dokładnie wymieszałam – można go też zmiksować, jeśli chcecie, włożyłam z powrotem kurczaka i dodałam winogrona, pozostawiłam na ogniu jeszcze przez 20 minut. I od razu podawałam.


Smacznego!