niedziela, 30 października 2011

Tarte gasconne aux pommes. Gaskońska tarta z jabłkami.



Obieram kolejne jabłko. Kroję je na kawałki, które znikają w oczach.
- Kto chce jeszcze? Mam obrać następne?
- Jeszcze kilka!
Wiem, że daleko stąd, być może dokładnie w tej chwili, to samo robi mój tata czy moja siostra. Taki jesienny rytuał. Obieramy jabłka dzieciom, wśród ciemności wieczoru rozświetlonej blaskiem lampy i kilku par dziecięcych oczu.  
Rozmawiamy. Obierki płyną na talerz strumieniem, którego kierunek wyznacza ostrze noża.
Pamiętam mojego dziadka, który kroił sobie jabłko na ćwiartki, poukładane potem równo na talerzyku. Pamiętam, że dziwiłam się temu niezmiennie, bo czy nie lepiej jest po prostu gryźć jabłko w całości? A to był nawyk, z czasem - konieczność. Dla nas to wybór, świadomy gest, potrzeba zrobienia czegoś dla innych a przez to – dla siebie. Kiedy przyjeżdżam do domu wiem, że wieczorem tata zapyta:
- Obrać ci jabłuszko?
I będziemy tak czekać każdy na swój kawałek, swoją kolej, bo rąk wyciągniętych po nie wciąż tak wielu. Kolejne dzieci, wnuki. Wychowywane w otoczeniu prostych a jakże ważnych gestów.

Dziś zapraszam Was na gaskońską tartę z jabłkami. Byłam ciekawa jej smaku od kiedy o niej usłyszałam. Jabłka i suszone śliwki? Pyszny pomysł, przynajmniej jak dla mnie. Spotkałam kilka różnych przepisów i w końcu postanowiłam, że przygotuję swoją własną wersję tej tarty. Pozostawiając najistotniejsze jej składniki – jabłka ze śliwkami i koniak. Są wersje zakładające przygotowanie flanu i dodanie do niego owoców właśnie. Czasami mniej znaczy więcej. Tartę podałam z lodami waniliowymi. I to było wyborne posunięcie. Tarta powinna mieć na wierzchu kratkę wykonaną z resztek ciasta na spód. I to pominęłam. Ale z efektu jestem bardzo zadowolona. Mam nadzieję, że i Wy także będziecie.





Tarte gasconne aux pommes

Składniki :

Na kruchy spód:
160 g mąki tortowej
90 g zmielonych płatków migdałowych
75 g zmielonego na puder cukru trzcinowego
135 g zimnego masła
20 g cydru, który możemy zastąpić białym winem lub po prostu zimną wodą

Nadzienie:
950 g jabłek (po obraniu i pokrojeniu 655 g)
odrobina soku z cytryny
1 łyżka masła
225 g suszonych śliwek
armagnac (5 łyżek), można go zastąpić koniakiem lub winiakiem domowej produkcji
75 g kremówki
garść płatków migdałowych
2 łyżki brązowego cukru


Przygotowanie:
1.       Ze składników na spód zagniatamy ciasto. Wstawiamy je do zamrażarki owinięte folią na ½ godziny.
2.      Foremkę na tartę o średnicy 24 cm smarujemy masłem. Nagrzewamy piekarnik do temperatury 180 stopni bez nawiewu.
3.      Ciasto rozwałkowujemy na wysypanej mąką stolnicy. Jest delikatne i może to być trudne – wówczas przekładamy, możliwie jak najbardziej spłaszczony, placek ciasta na dno foremki i równomiernie dociskamy dłońmi by wyłożyć nim dno i boki foremki.
4.      Ciasto zapiekamy przez 10-15 minut do lekkiego zrumienienia.
5.      Jabłka obieramy, pozbawiamy gniazd nasiennychm kroimy na ósemki i każdą z nich jeszcze w poprzek na połowę. Skrapiamy cytryną.
6.      Jabłka podsmażamy na maśle przez kilka minut. Dodajemy pokrojone na mniejsze części śliwki. Dodajemy do jabłek. Mieszamym pozostawiamy razem na minutę. Następnie wyjmujemy owoce z garnka i wlewamy do niego koniak. Drewnianą łyżką mieszamy dokładnie tak, aby alkohol i soki z owoców połączyły się. Pozostawiamy na chwilę do odparowania. Dodajemy śmietankę i owoce. Delikatnie mieszamy całość. Odstawiamy.
7.      Jabłka przekładamy na podpieczony spód i pieczemy 20 minut (jeżeli chcemy by były lekko chrupiące jeszcze) lub 35 minut, jeżeli mają się rozpaść do postaci musu.
8.      Przyrumieniamy na patelni płatki migdałowe. W miseczce łączymy je z brązowym cukier i posypujemy nimi wierzch ciasta. Podajemy letnie z lodami waniliowymi.




Polecam jeszcze inne przepisy z jabłkami w roli głównej:

DESERY

Śniadaniowe racuchy w jabłkami

Placuszki z jabłka i cukinii z cynamonem

Kruche ciasteczka z jabkami

Holenderskie pączki z jabłkiem


TARTY I TARTELETKI

JABŁECZNIKI
Jabłecznik prawdziwy


CIASTA Z JABŁKAMI


PIECZONE JABŁKA

DANIA WYTRAWNE


Smacznego!

piątek, 28 października 2011

Petit pain d’épeautre au potiron et gruyère.


Czytamy właśnie z synkiem pierwszym „Mio, mój Mio” Astrid Lindgren. Opowieść to magiczna i piękna. Kilka dni temu czytaliśmy o Wyspie Zielonych Łąk, gdzie pastuszek Nonno wypasał swoje baranki.

„Potem weszliśmy do izby. Babcia Nonna spytała, czy chce nam się jeść, a nam się chciało. Wtedy wyjęła bochenek chleba, odkroiła z niego po grubej kromce i dała nam. Chleb był brunatny i chrupiący, najlepszy chleb, jaki zdarzyło mi się kiedykolwiek jeść.
- Och, jak mi smakuje – powiedziałem do Nonna. – Co to za chleb?
- Nie wiem, czy to jest jakiś specjalny rodzaj chleba – odparł Nonno. – My go zwykle nazywamy: chleb, który syci głód.”   

Piszę o tej książce akurat teraz nie bez przyczyny. Bo to piękna, melancholijna opowieść o strachu przed samotnością i śmiercią, o potrzebie miłości i przyjaźni, o rodzicielstwie i wielu innych ważnych kwestiach, o których tak trudno rozmawiać, szczególnie z dziećmi. W Krainie Dalekiej toczy się życie podobne do naszego. Ubrane w poetyckie obrazy i malownicze opowieści, tajemnicze i pełne magii. Chwilami, zupełnie jak w baśni. I może właśnie dlatego Astrid, tak często pytana, co miała na myśli pisząc  „Mio, mój Mio”, musiała wreszcie zaprotestować?
Każdy musi znaleźć swoją własną odpowiedź.

Zapraszm Was dzisiaj do upieczenia chleba, który syci. Nie musiałam, bo i też nie chciałam, posmarować go czymkolwiek. Odrywałam kawałek po kawałku i jadłam. Następnego dnia smakował tak samo. Jest puszysty i mięsisty w środku, ma delikatnie chrupiącą skórkę i piękny kolor. Możecie upiec go w małych foremkach, w jednej większej lub w postaci bułek. Każdy może znaleźć swój własny sposób na upieczenie go. Polecam gorąco.

Zapraszam w niedzielę na gaskońską tartę jabłkową.   


Petit pain d’épeautre au potiron czyli chlebek orkiszowo-dyniowy

Składniki: 
Na dyniowe purée:
250 g dyni zwyczajnej pokrojonej w grubą kostkę
90 g wody

Na ciasto właściwe:
20 g masła
20 g mleka
5 g soli
20 g otrębów owsianych
25 g orzechów włoskich
1 jajko
½ łyżeczki imbiru w proszku
1 łyżeczka suszonego lubczyku
1 łyżeczka drożdży instant
150 g mąki orkiszowej razowej
50 g mąki chlebowej

Dodatkowo:
100 g gruyère
1 łyżka oliwy 



Przygotowanie:
1.       Przygotowujemy dyniowe purée. Pokrojoną dynię zalewamy wodą. Gotujemy pod przykryciem przez kilka minut aż zmięknie.
2.      Przelewamy na sitko. Po chwili przecieramy. Purée przekładamy do garnka jeszcze na moment, by odparowało. Uzyskujemy w ten sposób 160 g purée, które wykorzystujemy w całości do ciasta chlebowego.
3.      Do miski z purée dodajemy masło i mleko. Następnie resztę składników w kolejności wymienienia, po każdorazowym dodaniu mieszamy łyżką. Uzyskujemy dość zwarte ciasto, które przykrywamy ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na 1 godzinę.
4.      Po tym czasie ciasto mieszamy, dodajemy ser i oliwę. Foremki smarujemy oliwą i wysypujemy otrębami owsianymi lub też – wersja light – wykładamy pergaminem. Przekładamy do jednej keksówki (o długości nie większej niż 23 cm) lub kilku małych (użyłam 6 małych foremek o wymiarach 5,5 x 10 cm), możemy także formować bułki podsypując odrobinę mąki. Przykrywamy, odstawiamy jeszcze na 20-30 minut w ciepłe miejsce.
5.      W tym czasie nagrzewamy piekarnik do temperatury 200 stopni bez nawiewu.
6.      Pieczemy 15-20 minut, jeśli pieczemy małe chlebki czy bułki i 35 minut jeśli pieczemy w keksówce. Po wyjęciu z piekarnika, uwolnione z foremek pieczemy jeszcze przez kilka minut do góry dnem. Pozostawiamy do wystygnięcia przed pokrojeniem.




Smacznego!

czwartek, 27 października 2011

Kreatopita.


- Mamo, co dziś będzie na obiad?
- Pieczeń.
- Rzymiańska? Taka jak w przedszkolu?
- Niezupełnie, taka inna trochę, grecka. Ale na pewno Wam posmakuje.
- Skąd wiesz?
- Bo Was znam...

I rzeczywiście posmakowała. Następnego dnia dzieci pytały kiedy znowu ją przygotuję. Ale to zapiekanka świąteczna, idealna na duże rodzinne spotkania, takie jak te przed nami. Tradycyjnie Kreatopitę przygotowuje się w Grecji na Dzień Wniebowzięcia.   

Zapraszam!

A jutro, pyszne sycące pieczywo, które samo w sobie wystarczy za kanapkę. Na podróże, które przed nami, na spacery, do szkoły i do pracy. 


Kreatopita czyli świąteczna zapiekanka mięsna

Składniki:*
1 kg cielęciny lub jagnięciny pokrojonej z grubą kostkę
3-4 gałązki selera naciowego pokrojone w kostkę
2 posiekane cebule
mały pęczek natki pietruszki
2 posiekane ząbki czosnku
1 płaska łyżeczka suszonej mięty lub 2 świeżej
500 ml purée pomidorowego
0,5 szkl. oliwy
4 jajka
150 g żółtego sera
1 łyżeczka cynamonu
1 szkl. ugotowanego ryżu
oliwa i masło do wysmarowania formy i ciasta
sól, pieprz

Na ciasto:
3 szklanki mąki
1 jajko
2-3 łyżki ciepłej wody
3 łyżki oliwy
1 łyżeczka soli

Przygotowanie:
1.       Wkładamy mięso, cebulę, seler, natkę i czosnek do dużego garnka, zalewamy ciepłą wodą, zagotowujemy.
2.      Po kilku minutach gotowania dodajemy pomidory, miętę, oliwę, sól i pieprz. Przykrywamy garnek i dusimy wszystko przez 1 godzinę.
3.      Jeśli wytrąciło sie dużo sosu, to odkrywamy garnek i gotujemy mięso jeszcze przez kilkanaście minut. Zestawiamy do przestudzenia.
4.      W tym czasie przygotowujemy ciasto**. Wszystkie składniki dokładnie wyrabiamy, aż do uzyskania zwięzłego ciasta, z którego formujemy kulę i odstawiamy na godzinę do lodówki.
5.      Ubijamy jajka i dodajemy do nich żółty ser, doprawiamy cynamonem. Łączymy z mięsem i ryżem.
6.      Ciasto dzielimy na dwie części i każdą z nich rozwałkowujemy na placek.
7.      Naczynie do zapiekania wykładamy ciastem, na nim rozkładamy nadzienie. Przykrywamy drugim płatem ciasta, smarujemy masłem i zapiekamy 45 minut w temperaturze 180 stopni.
8.      Po wyjęciu z piekarnika odczekujemy 15-20 minut przed pokrojeniem, wówczas ciasto się nie rozpada.

*podaję przepis w oryginale, zaczerpnięty z książki Oli Lazar „Kuchnia grecko-polska i polsko-grecka”. Dokonałam w nich kilka zman wynikających z użycia innego mięsa – wołowo-wieprzowego, w dodatku zmielonego. Swoją zapiekankę upiekłam z połowy porcji, wystarczyło w sam raz dla pięcioosobowej rodzinym w foremce o wymiarach dna 20x10 cm.

**warto rozpocząć przygotowania od zagniecenia najpierw ciasta. Do mojego ciasta użyłam składników  w następujących ilościach: 1,5 szkl. mąki, ½ jajka, 4 łyżki ciepłej wody, 2 łyżki oliwy, ½ łyżeczki soli. Ciasto warto jest dobrze schłodzić i dokładnie potem rozwałkować. Dzielimy je nie na dwie równe części, bo pierwszą warstwą wykładamy nie tylko dno foremki ale i jej boki.

Smacznego!

środa, 26 października 2011

Dulce de leche cookies albo krówkowe ciasteczka choć nie tylko.


Jesienią mam szczególną słabość do ciasteczek. Chociaż ciągle nie tak ogromną jak moje dzieci. Zwłaszcza dla tych czekoladowych, w każdym wydaniu. Dlatego dziś dwie propozycje.

Dulce de leche cookies są trochę jak brownie w wersji ciasteczkowej, przynajmniej tak określiła je córka pierwsza, po czym, zjadła prawie wszystkie, zupełnie sama. Na jedno załapał się cud- mąż. Skończyło się pretensjami, dlaczego tak mało?  Lekko ciągutkowe, miękkie, słodkie. Szybkie w wykonaniu. Nieszczególnie pracochłonne.

Druga propozycja to Energy cookies. Nazwałam je tak ze względu na ich główny składnik – Ovomaltine w proszku. Recepturę napoju Ovomaltine stworzył w Szwajcarii, na początku XX wieku Albert Wander.  Początkowo uważano go za odżywkę dla sportowców. W tej właśnie formie wykorzystywany był na olimpiadzie w Berlinie w 1936 roku. Co ciekawe, jego reklamy pojawiały się w polskiej prasie miedzywojennej. W reklamie opublikowanej w „Przeglądzie Sportowym” z 1927 roku, firma Ovomaltine posłużyła się symbolem najlepszej wówczas polskiej drużyny piłkarskiej - Wisły Kraków.  W 1931 roku została założona krakowska filia zakładu Alberta Wandera - "DR. Wander S.A" Z biegiem lat dała ona początek krakowskiej Polfie. W lutym 1939 roku podczas mistrzostw świata na trasie narciarskiego maratonu w Zakopanem zorganizowano dla biegaczy punkty odżywcze Ovomaltine. Początkowo energetyczna odżywka dla sportowców Ovomaltine stało się z czasem czekoladowym przysmakiem dla dzieci i tym właśnie aż do dzisiaj pozostało.  Nasze dzieci uwielbiają Ovomaltine pod każdą postacią. Dodaję je do naleśników, placków. Postanowiłam spróbować i z ciasteczkami. Efekt? Chrupiące i sycące ciasteczka o intensywnym smaku i aromacie. Polecam gorąco.


Dulce de leche cookies  

Składniki: na 18 ciasteczek
60 g masła
110 g czekolady deserowej
160 g masy krówkowej
2 żółtka
130 g mąki orkiszowej razowej

Dodatkowo:
około 80 g masy krówkowej do dekoracji

Przygotowanie:
1.       W garnuszku rozpuszczamy masło z czekoladą. Odstawiamy do przestudzenia.
2.      Do miseczki przesypujemy mąkę. Dodajemy masę krówkową, mieszamy do dokładnego połączenia. Wbijamy żółtko. Łączymy. Używamy do tego po prostu zwyczajnej łyżki.
3.      Dodajemy przestudzoną czekoladę. Masa będzie się kleiła i nie będzie bardzo zwarta. Nie należy się tym jednak przejmować. Zawijamy ją w folię i przekładamy do lodówki, do schłodzenia. Jeśli nie mamy czasu możemy włożyć ją na pół godziny do zamrażarki. Kiedy masa jest chłodna łatwiej nam jest formować ciasteczka.
4.      Nagrzewamy piekarnik do temperatury 160 stopni bez nawiewu.
5.      Odrywamy kawałki ciasta wielkości orzecha włoskiego. Dłonie będą nam się kleiły - ale to nic. Formujemy w dłoniach kuleczkę, układamy na blasze wyłożonej pergaminem i w środku robimy małe zagłębienie. Tak postępujemy do wyczerpania ciasta. Następnie do zagłębień, najlepiej szprycą , nakładamy masę krówkową, tak jak na zdjęciu.
6.      Pieczemy 12 minut, na ostatnie 2 minuty włączamy nawiew. Jeżeli pozostawimy ciastka dłużej w piekarniku, stracą one swoje ciągutkowe właściwości i miękkość a staną się po prostu kruche i chrupiące. Po wyjęciu z piekarnika ciastka pozostawiamy jeszcze na moment na blasze, następnie przekładamy na kratkę i studzimy. Obyśmy zdążyli nim wszystkie zostaną zjedzone.


Energy cookies

Składniki: na 16 ciasteczek
120 g zmielonych płatków owsianych
80 g Ovomaltine w proszku
50 g czekolady posiekanej lub startej
90 g miękkiego masła
1 żółtko
25 g orzechów laskowych
30 g orzechów włoskich
2 duże łyżki miodu

Przygotowanie:
1.       Czekoladę i orzechy drobno siekamy. 
2.      Łączymy zmielone płatki z proszkiem Ovomaltine. Dodajemy orzechy i miód. Wbijamy żółtko. Na końcu dodajemy czekoladę i masło. Łączymy.
3.      Aby ciasteczka miały ładny kształt i by ułatwić sobie pracę, z ciasta formujemy wałeczek o średnicy 3,5-4 cm, zawijamy go w folię i wkładamy do zamrażarki na 1 godzinę.
4.      Po tym czasie wałeczek kroimy na 16 równych części, które układamy na blasze wyłożonej pergaminem.
5.      Nagrzewamy piekarnik do 160 stopni bez nawiewu.
6.      Pieczemy 15 minut plus około 5 minut jeszcze z nawiewem. Ciastka mają się ładnie zrumienić ale nie wysuszyć. Wtedy będą chrupiące ale niebyt twarde.
7.      Przekładamy na kratkę, studzimy.



Smacznego!

poniedziałek, 24 października 2011

Basil & lemon brownie czyli brownie idealne.


Pamiętam, jak całkiem niedawno, ucierałam na tarce czekoladę. Jakoś wybitnie nie przepadam za tą czynnością. Zaglądając przez ramię bazylii, spojrzałam w stronę okna. W głowie już brzmiały mi pierwsze nuty Mandelssohna. Przecież oni są dla siebie stworzeni - pomyślałam  wtedy. Jeszcze przez kilka dni zastanawiałam się komu jeszcze wysłać zaproszenie. Cytryna! Właśnie jej brakowało mi w tym towarzystwie.

- Mamo, użyłaś chyba jakiejś innej czekolady, prawda? – zapytała córka pierwsza, kończąc swój kawałek.
- Ale innej, znaczy dobrej, czy nie? – dopytywałam niecierpliwie.
- Innej, ale dobrej – usłyszałam.

Bardzo się wtedy ucieszyłam, bo to oznaczało, że udało mi się osiągnąć równowagę. Między dominującym przecież smakiem czekolady i charakterystycznym ale jednak – tłem bazylii z cytryną.

I żyli długo i szczęśliwie... – pomyślałam.

Ciasto nie jest ciężkie, ma intensywny smak czekolady i pozostawia po sobie niepokój wywołany orzeźwiającym posmakiem bazylii i cytryny. Co sprawia, że natychmiast chce się sięgnąć po następny kawałek. Jest wilgotne. Znika w ciągu 10 minut. Polecam gorąco.



Basil & lemon brownie

Składniki:
3 jajka
100 g cukru trzcinowego
¾ łyżeczki proszku do pieczenia
15 g mąki ziemniaczanej
250 g czekolady deserowej (minimum 60% zawartości kakao)
130 g masła
15 g gorzkiego kakao rozpuszczonego w 3 łyżkach kawy
6 g świeżych listków bazylii
skórka otarta z 2 cytyn  

Przygotowanie:
1.       Rozpuszczamy kakao w kawie. W garnuszku rozpuszczamy czekoladę z masłem. Dodajemy kakao. Nie pozwólmy masie zbytnio się rozgrzać. Odstawiamy.
2.     Przygotowujemy kwadratową foremkę o boku 22 cm. Wykładamy ją pergaminem.
3.     Nagrzewamy piekarnik do temperatury 175 stopni.
4.     W moździerzu ucieramy listki bazylii ze skórką cytrynową. Postarajmy się o cytryny bio, tak aby mieć pewność, że nie zostały potraktowane chemicznie.
5.      W osobnej misce miksujemy jajka, dodając stopniowo cukier. Kiedy ten się już rozpuści, dodajemy mąkę.
6.      Następnie wlewamy masę czekoladową. Mieszamy dokładnie. Wsypujemy proszek do pieczenia i na końcu bazylię ze skórką cytrynową.  Łączymy. Przelewamy do foremki.
7.      Pieczemy maksymalnie 30 minut, bez nawiewu.
8.      Pozwalamy ciastu lekko przestygnąć przed pokrojeniem. Podajemy.



Smacznego!

piątek, 21 października 2011

Słyszycie jak karmel cichnie? Czekoladowe ciasto winogronowe.


Bywa i tak czasami. Że trzeba stanąć obok, nic nie robiąc. Patrzeć spokojnie, wypatrując efektów. Lub też – zupełnie odwrotnie - zakasać rękawy i wziąć sprawy w swoje ręce, zapracować, wypracować. Jak wtedy, gdy wyrabiamy drożdżowe ciasto czy chleb.

Spoglądam w kierunku kuchenki. W garnku buzuje syrop cukrowy. Za chwilę dokona się przemiana. I powstanie karmel. A ja będę tak po prostu stała i patrzyła. Właściwie to nawet lepiej nie patrzeć, by móc skutecznie oprzeć się pokusie zamieszania łyżką. A przecież nie wolno. Zachowuję więc spokój i patrzę dalej. Jakże trudno nauczyć łasucha cierpliwości!

Czekam.
Wreszcie – karmel cichnie.
Jego powierzchnia uspokaja się przechodząc w złote milczenie.
Jest gotowy.
Teraz można zabrać się do pracy.

Właśnie dlatego tak lubię gotować. Do złudzenia przypomina mi ono moje codzienne, życiowe zmagania.

Uwięziłam winogrona w karmelowej pajęczynie. Taki był pomysł na dekorację ciasta. Ciasto także jest lekko winne, bo z winogronową konfiturą i kremem z odrobiną czerwonego wina. W objęciach kruchego spodu i brownie. Polecam.



Czekoladowe ciasto winogronowe

Składniki:

Na kruchy spód:
145 g mąki
20 g kakao
1 jajko
40 g cukru pudru
80 g masła
szczypta soli 
235 g konfitury winogronowej
385 g mascarpone lub innego kremowego, gęstego serka
20 g czerwonego wina
40 g cukru

Na warstwę górną:
115 g miękkiego masła
45 g startej czekolady deserowej
20 g kakao
3 jajka
110 g drobnego cukru
35 g mąki
1 płaska łyżeczka proszku

Na dekorację:
syrop cukrowy czyli woda i cukier w równych proporcjach, dokładnie wymieszane, potrwebyjemy  170 g wody i 170 g cukru
dwie garście czerwonych winogron, najlepiej bez pestek


Przygotowanie:
1.       Przygotowujemy kruchy spód. Łączymy wszystkie suche składniki z masłem i jajkiem, zagniatamy sprawnie ciasto, które następnie zawijamy w folię i wstawiamy do lodówki na 1 h. Po tym czasie nagrzewamy piekarnik do temperatury 175 stopni i podpiekamy spód przez nie więcej niż 10 minut z nawiewem. Wyjmujemy z piekarnika i powzalamy ciastu lekko przestygnąć.
2.      Jeżeli trzeba rozgrzewamy konfiturę w garnku, by łatwiej nam było jąrozsmarować na spodzie.  Ucieramy serek z cukrem, rozcieńczamy winem w podanej ilości, jeśli jest bardzo gęsty lub zmniejszamy ilość płynu dostosowując ją do gęstości serka.
3.      Przygotowujemy warstwę górną. Ważne, aby produkty miały podobną, pokojową temperaturę, inaczej ryzykujemy, że ciasto nam się zwarzy. Ucieramy masło z cukrem, dodajemy kakao i czekoladę, jajko, jedno po drugim w krótkich odstępach czasu, na końcu mąkę wymieszaną z proszkiem.
4.      Na kruchym spodzie rozsmarowujemy konfiturę, następnie serek. Ważne, aby ani jedno ani drugie nie rowsmarowywać aż do samych krawędzi, zostawmy margines 2 centymetrów. Następnie całość zalewamy masą czekoladową, także pozostawiając margines, tyle, że nieco mniejszy. Masa podczas pieczenia zamknie całość łącząc się z brzegami kruchego spodu a ciasto będzie się ładnie prezentowało.
5.      Pieczemy w 200 stopniach bez nawiewu, przez 15 do maksymalnie 20 minut. Uwaga! Ciasto po wyjęciu może mieć upieczony wierzch ale w środku chybotać się jeszcze, nie potrząsajmy nim zbytnio, nie przejmujmy się tym, ciasto należy po prostu schłodzić do momentu aż będzie całkowicie spójne. Nie potrwa to więcej niż 2 godziny.
6.      Po wystygnięciu dekorujemy ciasto winogronami w karmelu.  
7.      Przygotowujemy dekorację. Mieszamy w garnku o grubym dnie cukier z wodą, kiedy cukier całkowicie się rozpuści uzyskujemy syrop cukrowy, który pozostawiamy samemu sobie. Pozwalamy mu się gotować, nie mieszamy, przemiana dokona się sama. Kiedy widzimy, że syrop gęstnieje przechodząc w kolor złota zachowajmy czujnośc, już jest prawie gotowy, Uważajmy by nie przetrzymać go zbyt długo na płycie czy gazie, by go nie spalić. Teraz działamy sprawnie. Nabijamy winogrono na długą wykałaczkę i maczamy je w karmelu. Układamy na cieście.  


Smacznego!