piątek, 30 grudnia 2011

Karnawałowe przekąski, część druga.


Lepsza organizacja mogłaby być postanowieniem na nowy rok. Ale jeśli plany zmieniają się niezależnie od nas i ona nie pomaga...Dziś dopiero, obiecany na wczoraj post z resztą propozycji na karnawałowe przystawki. I jeszcze tylko życzenia.

Życzę Wam, aby smak kolejnych dni nowego roku nie zaskakiwał goryczą, rozpieszczał słodkością, był pełen dobrych niespodzianek i ciekawych odkryć. I aby szklanka była zawsze do połowy pełna czyli - niech nie zabraknie nam optymizmu.


Ślimaki z ciasta francuskiego

Składniki:
ciasto francuskie
parmezan
białko
uprażone ziarna sezamu

Przygotowanie:
1. Nagrzewamy piekarnik do temperatury 200 stopni.
2. Płat ciasta francuskiego smarujemy białkiem, posypujemy parmezanem i zwijamy zaczynając od dłuższego boku. Dość ściśle ale bez przesady. Powstały wałek kroimy na kawałki o 1 cm szerokości.
3. Układamy je na blasze wyłożonej pergaminem, na płasko. Smarujemy białkiem i posypujemy sezamem.
4. Pieczemy około 15 minut, aż ślimaki się ładnie zarumienią.

To wersja podstawowa. Możemy wyłożyć ciasto francuskie przed zwinięciem plasterkami szynki lub łososia na przykład, możliwości jest wiele, wszystko zaśzależne od Waszych gustów i smaków.

Poniżej znajdziecie jeszcze kilka propozycji, które na blogu już się wcześniej pojawiły. Także je możecie dostosować do własnych potrzeb.


Tortilla z krewetkami, pomarańczą i szynka parmeńską

Pain surprise

Tortilla z hummusem, mango i fetą

Tortilla z krewetkami i kremem z awokado

Tiramisu z łososia

Awokado z tuńczykiem

Acras z bakłażana z kolendrą i czosnkiem

Krewetki z grejfrutem

Spring rolls

Ruloniki z sera koziego w boczku

Racuszki krabowe z wasabi

Smacznego i dobrej zabawy!

środa, 28 grudnia 2011

Karnawałowe przekąski, część pierwsza.


Lekki chaos przełomu. Niby tylko kilka kroków przed metą. A już z planami na kolejne okrążenie. Laur zwycięstwa? Gorycz porażki? Beznamiętny chłód zawodowca? Dla mnie chyba raczej trema i niepewność amatora. Bo jednak bez charakterystycznej dla zawodowca zdolności przewidywania kilku kroków naprzód. Skoro nawet dystans jest niepewny? Ni liczba przeszkód czy wysokość zawieszonej poprzeczki. Niby kolejny bieg z przeszkodami a jednak inny. Otoczeni gadżetami, które zmieniają naszą codzienność, wciąż jesteśmy pozostawieni sami sobie. Mamy do dyspozycji zdrowy rozsądek, wolną wolę, ułańską fantazję i oby dobrze funkcjonujący organizm a do tego ciało, niezmiennie wychodzące z mody z każdym nowym sezonem. Zatem bez planów raczej, bez podsumowań, obietnic, o których mogę zapomnieć i pewnie tak właśnie by było. Ze świadomością tylko, że biec trzeba bez przerwy, tempem równym, bez zadyszki, niestrudzenie, czasami w podskokach...Ze świadomością, że obok też biegnie ktoś, kto ma do pokonania własny dystans. Kto wyciągnie rękę, gdy będę tego potrzebowała. Za kim będę się oglądała lub może raczej, próbowała dogonić. I ktoś, komu trzeba będzie przekazać pałeczkę. 

Dziś kilka pomysłów na przekąski, sylwestrowe czy karnawałowe. Ich przygotowanie nie zajmuje wiele czasu ani pracy. Nie wymaga też specjalnych umiejętności i można je zrobić z wyprzedzeniem. Jutro zapraszam na drugą część.     


Serowe smakoszki

Składniki:
tarty żółty ser, około 50 g
kremowy, gęsty twarożek, 250 g
plastry ananasa z puszki, około 5
2 ząbki czosnku
sól, pieprz
2 łyżki majonezu, można pominąć

Przygotowanie:
1. Na blasze wyłożonej pergaminem lub lepiej - silikonową podkładką, układamy ser żółty w formie płaskich placków. Warstwa sera nie musi być gruba. Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 190 stopni. Pieczemy z nawiewem przez około 7 minut, do momentu, aż ser się rozpuści.
2. W tym czasie przygotowujemy sobie wałek, albo umytą butelkę po winie, bez etykiety lub też foremkę do mufinek. Wyjęte z piekarnika plackiżółtego sera będziemy formować wedle uznania. Jeśli ułożymy je na wałku usyskamy formę łódeczek jeśli zwiniemy do siebie brzegi i włożymy do foremek na mufinki, by się zestaliły uzyskamy pieścienie. Czekamy aż wystygną i stwardnieją na nowo. Nadziewamy lub przechowujemy w szczelnie zamkniętym pojemniku przez kilka godzin.
3. Przygotowujemy nadzienie. Czosnek drobno siekamy, plastry ananasa kroimy na mniejsze kawałki 1,5x1 cm mniej więcej. Dodajemy je do twarożku, mieszamy, doprawiamy solą, pieprzem i majonezem. Nakładamy na łódeczki lub do pierścieni na krótką chwilę przed podaniem. Posypujemy natką pietruszki lub koperkiem. 



Chrupki z tapenadą lub pomarańczą na ostro

Składniki:
kawałek bagietki, niezbyt świeżej
tapenada według tego przepisu
konfitura pomarańczowa
ostra papryka
kozi ser

Przygotowanie:
1. Bagietkę kroimy, najlepiej na krajalnicy lub bardzo ostrym nożem na możliwie najcieńsze, około 3mm kawałki. Układamy je na blasze wyłożonej pergaminem i zapiekamy w piekarniku w temperaturze 180 stopni aż będą rumiane i zaczną przybierać formy łódeczek. Studzimy, smatujemy tapenadą lub innym smarowidłem lub przechowujemy w szczelnie zamkniętym pojemniku kilka dni.
2. Takie chrupki możemy przekładać dowolnie, także nadzieniem z przepisu powyżej z dodatkiem tartego żółtego sera wmieszanego dodatkowo do twarożku. Lub też doprawioną na ostro konfiturą pomarańczową z kozim serem. Do tego potrzebujemy paprykę w proszku, którą dosypiemy do smaku do podgrzanej konfitury. Calośc posypiemy kozim serem rozdrobnionym między palcami. 





Mufiny z Nutellą

Składniki:
150 g Nutelli
1 jajko
30 g mąki
20 g kakao bez cukru
garść posiekanych orzechów laskowych

Przygotowanie:
1. Nagrzewamy piekarnik do temperatury 180 stopni. 
2. Łączymy Nutellę z jajkiem. Mieszamy do uzyskania jednolitej masy.
3. Dodajemy mąkę i kakao, które możemy wcześniej przesiać. Całość mieszamy.
4. Przelewamy do wysokości 3/4 do foremek na mufiny, autorka przepisu podaje, że 12, u mnie wyszło ich sześć. Pieczemy 8-10 minut. Przechowujemy je w szczelnie zamkniętym pudełku do 3 dni.
 

Przepis na mufiny pochodzi z tej strony.

cdn.

czwartek, 22 grudnia 2011

Piernik na ostatnią chwilę. Driving Home for Christmas...


Zeszłoroczny śnieg. Kto by pomyślał, że będę o nim pamiętała, ba, nawet - wspominała dobrze. Spoglądam w zapłakane oczy nieba i wiem, że mogłabym zagubić się w nich. W ich szarej głębii i bezkresie. Ale nie dziś. Dziś wyjeżdżamy. Do Polski, na Święta. Jeszcze chwila a zamknę za sobą drzwi naszego domu tutaj. I wiem, że będę z tego powodu tak samo szczęśliwa jak z powrotu do niego. 

Chciałabym jeszcze złożyć Wam życzenia...

Niech te Święta będą takie, jakich pragniecie, o jakich marzycie. Niech upragnione chwile spokoju i wyciszenia zaowocują wewnętrzną radością. A nadzieja nie opuszcza nas ani na chwilę. Radujmy się wyjątkowością tych chwil i tym, co dla nas znaczą.

Gdyby ktoś jeszcze szukał przepisu na piernik. Ten jest idealny na ostatnią chwilę. Wilgotny i mięciutki od pierwszej chwili, nie musi leżakować, choć leżakowanie, jak każdemu piernikowi, dobrze mu robi.   



Piernik na ostatnią chwilę

Składniki: na 2 keksówki o długości 24 cm
5 jajek
95 g brązowego cukru
135 g płynnego miodu
100 g konfitury pomarańczowej
140 g masła
150 g posiekanych orzechów (użyłam laskowych i włoskich)
100 g suszonych moreli
100 g rodzynek
100 g rumu
150 g mąki orkiszowej zwykłej
15 g kakao
1 łyżeczka sody
½ łyżeczki proszku do pieczenia
1 ½ opakowania przyprawy do piernika


Przygotowanie:
1.       Rodzynki zalewamy rumem i odstawiamy.
2.      W garnku rozpuszczamy masło, konfiturę i miód. Odstawiamy do przestygnięcia.
3.      Mielimy w młynku cukier. To nam ułatwi i przyspieszy pracę.
4.      Przygotowujemy bakalie. Siekamy orzechy. Kroimy morele na mniejsze kawałki.
5.      Mąkę, kakao, przyprawę do piernika, sodę i proszek mieszamy razem w jednej miseczce.
6.      Nagrzewamy piekarnik do temperatury 160 stopni.
7.      Ubijamy mikserem jajka dodając stopniowo cukier do uzyskania gęstej i puszystej masy.
8.      Odsączamy rodzynki.
9.      Do jajek dodajemy na przemian mąkę i ostudzony miód miksując nadal masę, teraz jednak na zmniejszonych obrotach. Kiedy uzyskamy jednolitą masę odstawiamy mikser.
10.   Dodajemy bakalie mieszając masę drewnianą łyżką.
11.    Dwie małe keksówki lub jedną dużą smarujemy olejem i wysypujemy mąką. Wypełniamy do połowy ciastem. Wstawiamy do piekarnika, pieczemy bez nawiewu przez około 40-50 minut. Sprawdzamy patyczkiem. Po wyjęciu w piekarnika pozostawiamy piernik w foremkach przez około 30 minut. Po tym czasie wyjmujemy delikatnie ciasto i przekładamy na kratkę do przestygnięcia. Polewamy lukrem lub czekoladą.     



Smacznego!

poniedziałek, 19 grudnia 2011

Indyk. Na świąteczny obiad.


Gdzie można odnaleźć świąteczną atmosferę ? Skąd ją czerpać? Gdzie szukać? Od czego zależy?
Oj, niełatwo. Bo nawet nie o zwyczajną radość tu chodzi, ile o przeżywanie, poczucie wyjątkowości, nawet w smutku i w towarzystwie wspomnień i przeżyć minionych, które zmieniły nas i świat wokół. Ale czy można przeżyć święta bez ich przeżywania? Dajmy się ponieść, emocjom, wspomnieniom, tym dobrym i tym niekoniecznie, smutkom i małym radościom, łzom...Osobiście i po swojemu, indywidualnie. W nadziei. To początek moich dla Was życzeń.

Jeśli nie macie jeszcze pomysłu na świąteczny obiad oto moja propozycja. Bardzo prosta i szybka w wykonaniu. Indyk nie jest suchy a całość niezwykle aromatyczna i bogata w różne odcienie smaku. To, co czyni ten przepis wartym spróbowania jest sposób przygotowania indyka. Polecam gorąco.




Roladki z indyka  

Składniki: dla 2 osób
350-400 g filetów z indyka
80 g cebuli (waga przed obraniem)
360 g jabłka  (waga przed obraniem)
cynamon, pieprz i sól
750 ml bulionu warzywnego lub drobiowego

Przygotowanie:
1.       Cebulę obieramy, siekamy na drobną kostkę. Dusimy do miękkości na 1 łyżce masła z odrobiną oliwy. Jabłka obieramy, kroimy w grubą kostkę. Dodajemy do podsmażonej cebuli, posypujemy 1 łyżeczką cukru. Smażymy do momentu, gdy jabłka zaczną się rozpadać. Zdejmujemy z ognia.
2.      Filety w indyka rozkrajamy na możliwie najcieńsze plastry długości ok. 15 cm i szerokości 10 cm. Posypujemy z obu stron cynamonem (pomijamy, jeśli nie lubimy) solą i pieprzem.
3.       Każdą porcję filetów układamy na folii spożywczej. Filet obkładamy jabłkami z cebulą i zwijamy szczelnie. Owijamy dokładnie folią. Roladki możemy na tym etapie włożyć do lodówki i gotować dopiero następnego dnia chwilę przed podaniem.
4.      Zagotowujemy bulion. Owinięte w folię roladki wkładamy do gotującego się bulionu. Gotujemy na średnim ogniu około 15 minut. Wyjmujemy. Kiedy lekko przestygnie, odwijamy. Możemy jeszcze roladki podsmażyć dla ładniejszego koloru, po pół minuty na każdej ze stron tuż przed podaniem. Podajemy z puree ziemniaczanym i coulis buraczkowym.




Coulis buraczkowe

Składniki: dla 2 osób
160 g buraka (waga przed obraniem)
½ pomarańczy
40 g rodzynek
40 g czerwonego wytrawnego wina
kardamon, sól, pieprz, cukier

Przygotowanie:
1.       Zagotowujemy wodę w garnku. Pomarańczę dokładnie szorujemy, sparzamy. Kroimy na plasterki. Wkładamy je do gotujęcej się wody.
2.      Obieramy buraczka. Kroimy na mniejsze kawałki. Wkładamy do wody z pomarańczą. Gotujemy do miękkości.
3.      Rodzynki zalewamy winem w garnuszku. Doprowadzamy do wrzenia. Zdejmujemy z ognia. Odstawiamy.
4.      Kiedy buraczki są miękkie miksujemy je razem z rodzynkami i winem. Doprawiamy kardamonem, solą i pieprzem oraz cukrem, do smaku. 




Smacznego!

czwartek, 15 grudnia 2011

Pychotki i krajanka bakaliowa.



To chyba już ostatnie ciasteczka w tym roku. Chyba, że w ostatniej chwili wpadnie mi do głowy jakiś jeszcze pomysł. Tak jak było z tymi maleńkimi cudami. Pomysł na krajankę to sposób na wykorzystanie nadmiaru białek, które często pozostają po świątecznych przygotowaniach. Bakalie także. Jest też niezwykle szybki w realizacji. A pychotki, posłużyć nam mogą jako prezenty lub ozdoby świąteczne. Doajemy do nich kardamon - to mój ulubiony smak, lub cynamon albo też przyprawę do piernika. Za każdym razem uzyskując inne odcienie świątecznych smaków. Ciasto jest bardzo elastyczne, świetnie się z nim pracuje, formując wianuszki, co też nie jest wcale trudne. Ważne, by nie przetrzymać ich zbyt długo w piekarniku. Są wówczas kruche i bardzo aromatyczne. Jeśli chcemy powiesić je na choince, możemy przewiesić je kokardką. Polecam gorąco.




Pychotki

Składniki: na 15 wianuszków
140 g mąki tortowej (połowę można zastąpić zwykła mąką orkiszową)
½ łyżeczki proszku do pieczenia (można pominąć, jeśli staramy się go unikać)
25 g miękkiego masła
1 żółtko
45 g drobnego cukru (4 łyżki)
20 g miodu (2 łyżki)
½ - ¾ łyżeczki kardamonu (kardamon możemy zastąpić cynamonem lub choćby przyprawą do piernika)
22 g gęstej śmietany 30%



 
Przygotowanie:
1.       Do miski wsypujemy wszystkie sypkie składniki. Mieszamy je dokładnie. W zagłębienie w środku wbijamy żółtko, dodajemy śmietanę, masło i miód. Mieszamy łyżką. Następnie przekładamy na blat i wyrabiamy.
2.      Nagrzewamy piekarnik do temperatury 175 stopni.
3.      Odrywamy kawałki ciasta wielkości orzecha włoskiego. Z każdego robimy wałeczek (turlając go dłońmi po blacie) długości ok. 30 cm. Składamy tak jak na zdjęciu formując wianuszek.
4.       Układamy na blasze, nie musimy zachowywać dużych odległości.
5.      Pieczemy bez nawiewu 15 minut, pilnując momentu, gdy zaczynają się rumienić. Wtedy wyjmujemy je z piekarnika i przekładamy na kratkę do wystudzenia.
6.      Dekorujemy wedle uznania – cukrem pudrem, roztopioną czekoladą, możemy je posmarować ciepłym miodem lub polać lukrem z białka i cukru pudru. Przechowujemy, zjadamy lub wieszamy na choince.







Krajanka bakaliowa

Składniki:
75 g białek (z ok. 3 jajek)
35 g rodzynek lub suszonej żurawiny
90 g posiekanych, mieszanych orzechów (użyłam laskowych, pinii i słupków migdałowych)
30 g białej czekolady utartej na jarzynowej tarce
30 g zmielonych płatków owsianych
2 łyżki miodu
45 cukru pudru
 


Przygotowanie:
1.       Nagrzewamy piekarnik do temperatury 175 stopni.
2.      W jednej misce mieszamy rodzynki, orzechy, cukier puder, czekoladę  i zmielone płatki.
3.      Ubijamy mikserem białka na sztywno.
4.      Ubite białka dodajemy do wymieszanych wcześniej składników. Łączymy, na końcu dodajemy miód. Mieszamy i przelewamy do foremki o wymiarach 18x18 cm, wyłożonej pergaminem. Można użyć większej, i rozlać ją do wskazanej wielkości, masa nie rozleje nam się podczas pieczenia. Możemy także nakładać porcje masy w formie kółek na blachę, powstaną wówczas ciasteczka. Ważne, by masa została rozlana/wyłożona na wysokość ok. 7 mm. Wówczas ciastka będą miękkie i lekko ciągnące. Jeśli rozlejemy/wyłożymy masę cieniej, będą chrupiące. To już kwestia uznania i smaku.
5.      Pieczemy bez nawiewu przez 15 minut. Po tym czasie wyłaczamy piekarnik i jeszcze na około 10-15 minut zostawiamy krajankę w zamkniętym piekarniku, do momentu gdy będzie miała ładny karmelowy kolor. Wówczas wyjmujemy foremkę i przekładamy krajankę na kratkę. Kroimy wedle uznania. Na mniejsze kwadraty, romby czy prostokąty, które mogąposłużyć jako drugie śniadanie dzieciom w szkole.  





Smacznego!

wtorek, 13 grudnia 2011

Sekret dobrego grzańca, bazyliowe bułeczki z fetą i kolędnicy na rowerach.



O tym, co te wszystkie przepisy mają wspólnego z kolędnikami, i to na rowerach, już niedługo, w każdym razie, jeszcze dzisiaj...

Tymczasem polecam lekturę samych przepisów. I niezmiennie, gorąco, zachęcam do ich wypróbowania.

Zadzwonili do drzwi. Otworzono im. Onieśmieleni na równi z domownikami. Jeden z nich zresztą w podwójnej roli występował, kolędnika i gospodarza. Herodem był, przejętym niezwyczajnie. Wszak  pierwszy to raz. Dla nas wszystkich. Nie pomyślałabym nigdy, że tu, w Belgii przyjmować będziemy prawdziwych kolędników. Diabła, o ogniście wysmarowanej twarzy, z ogonem, jak się patrzy, ale gorzej się siedzim. Uskrzydlonego Anioła o blond włosach  i krzepiącej posturze, ze Śmiercią nie było mu do twarzy... oj, nie. Straszyła była dzieci, jak na śmierć przystało...Gwiazda jak na gwiazdę przystało – świeciła prawdziwie, Grajek kolędy grał na (przepraszam za brak orientacji, to był chyba miniakordeon?) ważne, że czysto, przynajmniej na początku. I była dobra nowina, zapowiadana przez Mirka. A że przyjechali na rowerach? Czy kogoś jeszcze coś może zdziwić w tym kraju? Miejscowego, właściciela baru, w którym trupa przebierała się była przed pierwszym występem, nie zaskoczyli nic a nic. Ściszył nawet radio, gdy Grajek grać zaczął, po prawdzie też, zaraz zgłośnił, jak tylko Grajka na żywo usłyszał. Ale za to dla maskującego się Diabła światło mocniejsze włączył.

I kto by pomyślał? Że poważnym, dorosłym piwokolarzom będzie się chciało? Jeżeli chcecie dowiedzieć się o nich czegoś więcej, zapraszam na stronę K.S. Zygmunt Bruksela. Zainteresowanym polecam dokładną, podkreślam – dokładną, lekturę regulaminu, definiującego między innymi piwokolarstwo jako, cytuję: „sport, w którym zawodnicy pokonują rowerem (ewentualnie go pchając) trasę składającą się z przynajmniej trzech punktów kontrolnych, tzw: Biere Arret (dalej: BAR) najkrótszą możliwie trasą. Wygrywa ten zawodnik, który pierwszy, bądź jako jedyny, dociera do mety.” Od siebie dodam tylko, że niezmiennie czekam na wdrożenie artykułu 19 powyższego regulaminu. Kolędnikom zaś mówimy raz jeszcze – Dziękujemy.

A oto, czym kolędników przyjęliśmy. Dość, by pokrzepić na dalszą drogę, wystrczająco, by zmotywować a nie rozleniwić i w drzemkę poobiednią nie zapaść.





Grzaniec



Składniki :

2 l czerwonego wina, użyłam półwytrawnego

1 duża cała pomarańcza

2 esencje herbaciane – użyłam Earl Gray

3 cm kawałek świeżego imbiru

kilka kawałków imbiru kandyzowanego

8-10 cm kawałek cynamonu

kilka suszonych moreli

15-20 goździków*

100 g cukru

cukier wanilinowy

całe ziarna kolorowego pieprzu – około 1 łyżeczki

po dużej szczypcie gałki muszkatołowej i kardamonu





Przygotowanie:

1.       Wlewamy wino do dużego garnka. Nastawiamy średni ogień. Staramy się nie doprowadzić do wrzenia. Gdy temperatura wina jest już wysoka dodajemy esencję herbacianą. Ja urywam po prostu sznurki od torebek i tak je wkładam do garnka. Gotujemy je tak około 20 minut.

2.      Po tym czasie torebki wyciągamy i wsypujemy przyprawy, korę cynamonową, morele i posiekany drobno imbir.  Wkrajamy pomarańczę w plasterkach, razem ze skórką. Pamiętajmy ją wcześniej wyszorować i sparzyć.

3.      Słodzimy do smaku. Mieszamy do rozpuszczenia się cukru.

4.      Gotujemy wino na średnim ogniu jeszcze około 30 minut. Po tym czasie przykrywamy i zestawiamy z kuchenki. Przed podaniem podgrzewamy ponownie.



*podane ilości przypraw to kwestia indywidualna. Proponuję, aby dodawać je nie od razu a stopniowo, doprawiając i szukając smuku, który to nam najlepiej przypadnie do gustu.  






Bułeczki bazyliowe z fetą 


Składniki:
garść świeżych liści bazylii (około 6 g)
1 łyżka dobrej oliwy
1 łyżeczka grubej soli morskiej
1 ząbek czosnku (4 g)
160 g mąki tortowej
120 g mąki orkiszowej zwykłej
1 jajko w temperaturze pokojowej
12 g świeżych drożdży
1 łyżeczka cukru
25 ml mleka
25 ml wody
50 g miękkiego masła


Na nadzienie:
135 g fety
55 g gęstej śmietany
1 ząbek czosnku 


Przygotowanie:
1.       Podgrzewamy mleko z wodą.
2.      Do miski przesiewamy mąkę tortową i orkiszową. Mieszamy. Robimy w nich zagłębienie.
3.      Wkruszamy do niego drożdże. Zasypujemy cukrem, mieszamy i zalewamy połową wody zmieszanej z mlekiem. Mieszamy łyżką w zagłębieniu tak, aby drożdże się rozpuściły, zabierając mąkę, tyle ile potrzeba, by powstała gęsta papka. Miskę przykrywamy i odstawiamy w ciepłe miejsce na 15-20 minut.
4.      W tym czasie w moździerzu ucieramy bazylię z oliwą i pokrojonym wcześniej czosnkiem oraz solą. Jeśli nie mamy moździerza miksujmy wszystko razem w blenderze.
5.      Roztrzepujemy jajko widelcem, dodajemy je do miski, mieszamy. Dodajemy resztę wody z mlekiem i bazylię roztartą na papkę. Przekładamy na stolnicę i zaczynamy wyrabiać. Na końcu dodajemy masło. Wyrabiamy do momentu uzyskania jednolitego, gładkiego ciasta.
6.      Formujemy kulę, którą przekładamy do wysypanej mąką miski, przykrywamy i odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na około 1 godzinę.   
7.      Przygotowujemy nadzienie. Widelcem rozdrabniamy w miseczce fetę, dodając stopniowo śmietanę. Na końcu dodajemy posiekany drobno czosnek. Doprawiamy solą i pieprzem.
8.      Kiedy ciasto wyrośnie, wyrabiamy je jeszcze raz krótko. Dzielimy na kawałki o wadze ok. 40 g każdy. Rozpłaszczamy na dłoni placek i nakładamy na środek farsz. Składamy brzegi do siebie. Formujemy bułeczkę. Układamy na blasze wyłożonej pergaminem, sklejeniem do dołu. Przykrywamy ściereczką i odstawiamy jeszcze na 30 minut od momentu ułożenia ostatniej bułki na blacie. Przed włożeniem do piekranika smarujemy każdą bułkę roztrzepanym lekko białkiem.
9.      Nastawiamy piekarnik na temperaturę 175 stopni. Bułki wkładamy do środka w momencie, gdy osiągnie on temperaturę 100 stopni. Nie włączamy nawiewu. Pieczemy około 15 minut, do momentu, gdy bułki ładnie się zezłocą. Studzimy na kratce.





Razowiec z  boczkiem, grejfrutem i awokado 

Składniki:
1 grejfrut
1 awokado
wędzony boczek w plasterkach podsmażonych na chrupko
rukola
prażona cebulka 

Przygotowanie:
1.     Obieramy grejfruta, pozbawiając go dokładnie skórki i białych błonek. Odstawiamy.
2.     Obieramy awokado. Wyciągamy pestkę, od razu obficie skrapiamy cytryną. Rozdrabniamy widelcem. Doprawiamy solą i pieprzem.
3.     Chleb kroimy na niezbyt grube kromki.  
4.     Każdą z nich smarujemy masłem.
5.     Następnie nakładamy pastę awokado, rozsmarowujemy, układamy na tym listki rukoli, małe kawałki grejfruta, i plasterki boczku, całość posypujemy cebulką.
6.     Kanapki przekładamy do wyczerpania składników. Podajemy.

Smacznego!