piątek, 30 listopada 2012

Pierniczki owsiane. Kruche. Błyskawiczne.


 
 
Nie jestem w stanie przypomnieć sobie, czy kiedykolwiek, tak jak dziś nasze dzieci, pisałam listy do Mikołaja. Świętego Mikołaja. Nie wiem. Chyba zdążyłam dorosnąć, nim zmieniło się to w tak powszechny dziś zwyczaj. Pamiętam za to, jak sama zamieniałam się w Świętego Mikołaja, robiąc prezenty dla rodziców i rodzeństwa.
Zaczynało się już we wrześniu. Od wielkiej wspólnej mobilizacji. Mojej i brata. Nosiliśmy do skupu butelki. Odkładając każdy grosz na konto przyszłych zakupów prezentów. W spisku uczestniczyli także rodzice, jestem tego pewna, bo szczególnie w tym czasie butelek przybywało. (Spieszę zaznaczyć, że nie byliśmy i nie jesteśmy rodziną patologiczną). Pamiętam, że pokus było wówczas wiele. Szczególnie, że skarbonka powoli, acz systematycznie, pęczniała, wydawało się także, że do świąt jeszcze tak daleko. Musiałam dyscyplinować brata i przypominać mu nasze pryncypia nie raz. Nawet jeśli z nas dwojga to jemu dziś lepiej wychodzi oszczędzanie, wtedy nie była to prosta sprawa. Za to wyprawa po prezenty... To była największa radość i nagroda za wszystkie te chwile wyrzeczeń i wystawanie przed skupem do okienka, w którym zawsze hulał przeciąg. Pamiętam miejsce, które z tej okazji odwiedzałam. Sklepów, gdzie można było kupić prezenty dla rodziców nie było wówczas w naszym mieście zbyt wiele. Dla mamy to była zawsze jakaś biżuteria. Z dzisiejszej perspektywy zapewne granicząca z tandetą, ale wybiarana z wypiekami na twarzy i wielką radością i przejęciem w sercu. Dla taty, jakiś zapach. Pamiętam pierwszego kupionego Old Spice’a, to dopiero była duma... dla siostry zawsze książki, podobnie jak dla brata.  

Tyle było tej radości. Tyle jest jej dzisiaj. Tylko innej. 

Zapraszam Was na pierniczki, które wymyśliłam sobie na wzór kruchych ciasteczek. Chodziło także o to, by było zdrowo, z możliwie najmniejszą ilością tłuszczu i bez jajek. Tak, żeby można je było swobodnie przechowywać. Troska zupełnie niepotrzebna. Niemal setka pierniczków zniknęła w jedno popołudnie. Są bardzo kruche i intensywne w smaku. Błyskawicznie się je przygotowuje. Już tylko te argumenty wystarczą, żeby się skusić. Bo ich po prostu trzeba spróbować. Polecam gorąco.

 
 
 
Pierniczki owsiane 
 
Składniki:
275 g zmielonych płatków owsianych
100 g mąki krupczatki
50 g mąki ziemniaczanej (lub innej skrobii)
50 g glukozy w proszku (swobodnie dostępna w marketach)
50 g przyprawy do piernika
10 g kakao
2 łyżeczki sody oczyszczonej
szczypta soli
175 g miodu
115 g miękkiego masła
5 łyżek mleka 

Polewa biała:
80 g białej czekolady
30 g słodkiej śmietanki 

Przygotowanie:
1.       Mieszamy ze sobą dokładnie wszystkie sypkie składniki.
2.      Dodajemy masło, miód i mleko. Wyrabiamy. Wstawiamy do lodówki na czas nagrzania się piekarnika do 160 stopni.
3.      Ciasto wałkujemy na grubość ok. 5 mm. Wykrawamy lub lepimy kulki, które lekko spłaszczamy układając je na blasze wyłożonej pergaminem.
4.      Pieczemy bez nawiewu przez 15 minut.
5.   Po wyjęciu z piekarnika delikatnie przekładamy łopatką na kratkę. Pozostawiamy do przestudzenia. Dekorujemy polewą czekoladową, lukrem lub cukrem pudrem po prostu. Przechowujemy w szczelnie zamkniętej puszce.
 
 
 
 
 
 
 
 
Smacznego! 

środa, 28 listopada 2012

Migdałowe specjały.


 
Zapraszam już wkrótce...
 
 
 
Komputer już niemal sprawny. Dzięki Ci wielkie cud-mężu... Ale wciąż jeszcze drobne techniczne problemy odwracają uwagę nie pozwalając się skupić. Chciałam napisać o czymś innym. Tymczasem musi być krótko i tylko o migdałowych specjałach. Przepis pierwszy, na migdałowe serca, bardzo nam posmakował. Użyłam mielonych suszonych moreli, by zmniejszyć ilość masła i cukru ale także dla smaku. Ciasteczka ładnie zachowują formę, dlatego przepis nadaje się także do wykrawania za pomocą wszelakich stempelków. Dzieci są smakiem tych migdałowych serc zachwycone. Ja także.
Nie wiem, jak to jest z dostępnością marcepana w Polsce. Jeszcze kilka lat temu nie był wcale typowym świątecznym towarem. Dlatego podaję Wam holenderski przepis na domowy marcepan i obiecany niedawno przy okazji brownie z makiem i marcepanem przepis na marcepanowe kartofelki. Skorzystajcie ze sposobu, który Wam najbardziej odpowiada. Polecam gorąco. U nas te małe marcepanowe kulki znikają nie wiedzieć kiedy, choćby nie wiem, jak wiele bym ich nie przygotowała. Muszę przyznać, że dla mnie almond stick to prawdziwy słodyczowy hardcore. Są zbyt słodkie, nawet jedzone małymi porcjami i jednocześnie, ciężko się im oprzeć. Całość zaś gotowa w kilkanaście minut. Takie ratunkowe wyjście, gdy wpadają nieoczekiwani goście lub dzieci, marcepanowe łasuchy, muszą koniecznie zjeść coś słodkiego. I to jest naprawdę Coś.
 
 
 
 
Migdałowe serca
 
Składniki:
100 g mielonych migdałów
70 g cukru pudru
15 g mąki ziemniaczanej
80 g mąki tortowej
65 g suszonych moreli zmielonych
75 g miękkiego masła
20 g mleka skondensowanego bez cukru (2 łyżki)
całe migdały do dekoracji
 
Przygotowanie:
1. Sypkie składniki mieszamy ze sobą.
2. Morele mielimy z mlekiem. Razem z masłem dodajemy je do sypkich składników i łączymy.
3. Schładzamy 45 minut w zamrażarce lub dłużej, w lodówce. Można także ciasto zostawić w lodówce na całą noc. 
4. Narzewamy piekarnik do temperatury 160 stopni. 
5. Rozwałkowujemy niezbyt cienko, na grubość około 7 mm. Wykrawamy foremkami. Dekorujemy migdałami delikatnie dociskając.
6. Pieczemy 15 minut bez nawiewu.
7. Przechowujemy szczelnie zamknięte.
 
 
 
 
 
 
 
 
Amandelstaaf (Almond stick)
 
Składniki:
250 g marcepana
200 g ciasta francuskiego
1 jajko do posmarowania
opcjonalnie posiekane migdały do dekoracji 
 
Przygotowanie:
1. Nagrzewamy piekarnik do temperatury 200 stopni.
2. Rozwijamy płat ciasta.
3. Marcepan kroimy w paski, formujemy ruloniki, które zawijamy szczelnie ciastem francuskim. Całość powinna mieć formę parówek dla dzieci. Smarujemy je roztrzepanym jajkiem, posypujemy migdałami.
4. Pieczemy około 20 minut lub do momentu, gdy się ładnie zrumienią. Najlepsze na ciepło. Można je podgrzewać przed ponownym podaniem, takie smakują najlepiej.
 
 
 
 
Domowy marcepan
 
Składniki:
150 g zmielonych migdałów bez skórki
150 g cukru pudru
1 jajko
skórka otarta z cytryny
 
Przygotowanie:
1. Łączymy wszystkie składniki. Wyrabiamy do uzyskania jednolitej masy.
2. Przechowujemy zamknięte szczelnie w plastikowym worku przez 4 dni.
 
Marzipankartoffeln albo kartofelki marcepanowe
 
Sposób 1
Korzystamy z przepisu na marcepan powyżej. Po 4 dniach wyjmujemy marcepan z lodówki. Dzielimy na małe części. Formujemy kuleczki wielkości dużych orzechów laskowych. Obtaczamy w kakao.
 
Sposób 2, bez jajka
150 g mielonych migdałów i 150 g cukru pudru łączymy z 1 łyżeczką soku z cytryny lub amaretto, wody pomarańczowej lub różanej. Wyrabiamy. Zawijamy szczelnie. Wstawiamy na noc do lodówki. Następnego dnia formujemy kuleczki i obtaczamy je w kakao.
 
Sposób 3, na skróty
Kupujemy gotowy marcepan, dzielimy go na małe porcje. Formujemy kuleczki, które obtaczamy w kakao.
 
 
 
 
Smacznego!
 

poniedziałek, 26 listopada 2012

Makowa panienka.

 
 U schyłku weekendu pamiętam jeszcze, że sobota, rozdrobniona na zwyczajne obowiązki, zakończyła się bardzo przyjemnie, spotkaniem z przyjaciółmi i sąsiadami, przy raclette. Niedziela zapodziała się gdzieś w niespiesznej krzątaninie. W tle pisanie listów do Mikołaja, próba postawienia na nogi mojego komputera, migdałowe przysmaki, o których wkrótce i do poduszki - Biuro Myśli Znalezionych z Adamem Nowakiem. Utracjusz w białych skarpetkach zadomowiony na dobre.
Na obiad pieczeń rzymiańska. Tak ją nazwała córka pierwsza, kiedy pewnego dnia jako 4 latka wróciła z przedszkola. Na dobranoc "Aktorzy prowincjonalni". Na drugie śniadanie ciacho, zwane Makową panienką (pomyślałam, że ta nazwa idealnie do niego pasuje). Chwil tak wiele za nami, jak ziarenek maku nieprzebranych.
 
- Mamo, kiedy już wyjeżdżamy?
- To marcepana robi się z migdałów?
- Jest coś słodkiego?
 
Właśnie narodził się poniedziałek. Dobrego dnia Wam życzę.
 
Makowa panienka łączy ze sobą wyraźną kwaskowość delikatnego kremu i słodycz makowych warstw. Niejednolita w strukturze, intensywna w smaku. Mnie zachwyciła, choć ciast z kremem nie lubię. Tak sobie ją jednak wymyśliłam i się nie zawiodłam. Polecam gorąco.
 
Pamiętacie o "Szlachetnej paczce"?
 
 
 
 
Makowa panienka
 
Składniki:
 
Na ciasto:
150 g maku
100 g wiórków kokosowych
100 g drobnego cukru
100 g posiekanych migdałów bez skórki*
50 g migdałów mielonych
8 białek
4 żółtka (pozostałe 4 żółtka zużyjemy do kremu)
 
Na krem:
2 opakowania budyniu śmietankowego (po 50 g)
375 ml mleka
200 ml soku z cytryny
80 g cukru (lub więcej, zależnie od potrzeb, jeśli użyjemy budyniu bez cukru 80 g to minimum)
cukier wanilinowy lub otarta laska wanilii
4 żółtka
175 g - 200 g bardzo miękkiego masła
 
Przygotowanie:
1.       Przygotowujemy ciasto. Dokładnie ubijamy białka mikserem. Dodajemy cukier, dalej ubijając. Następnie żółtka. Na końcu resztę sypkich składników. Mieszamy drewnianą łyżką. Będziemy piec 2 placki na blaszce o wymiarach 26x30 (foremkę wykładamy pergaminem). Można więc od razu na samym początku podzielić składniki na połowę i przygotować ciasto na dwa razy lub też przygotować ciasto na raz i dopiero wtedy podzielić masę. Ja przygotowałam ciasto na raz. Pieczemy placki przez 20 minut w 170 stopniach bez nawiewu. Przekładamy na pergamin do przestudzenia.
2.      Przygotowujemy krem. Mieszamy zimne mleko z sokiem z cytryny. Odlewamy trochę do kubeczka, w którym rozpuścimy sypkie składniki. Resztę gotujemy. W kubeczku rozpuszczamy proszek budyniowy z obu opakowań, cukier, cukier wanilinowy. Kiedy mleko się zagotuje wlewamy do niego zawartość kubka, mieszając, by nie powstały grudki. Gotujemy gęsty budyń, uważając, by go nie przypalić. Zdejmujemy z ognia. Po kilku minutach dodajemy żółtka.  Studzimy pod przykryciem. Kiedy wystygnie dodajemy porcjami miękkie masło ubijając mikserem.
3.     Przekładamy krem na pierwsze ciasto, rozsmarowujemy dokładnie. Przykrywamy drugim. Delikatnie dociskamy. Odstawiamy w chłodne miejsce, by się przegryzło. Podajemy posypane cukrem pudrem, polane lukrem lub polewą z białej czekolady. W wersji świątecznej użyłam białą czekoladę i migdały w całości.

*aby obrać migdały ze skórki wystarczy zalać je w garnku wrzątkiem, następnie pogotować przez 3 minuty. Przelać na sitko i obierać jeszcze gorące. Im bardziej wystygną ty; trudniejsza stawać się będzie ta operacja. Na gorąco - to pestka zwana także bułką z masłem.  

 
 


Smacznego!

piątek, 23 listopada 2012

Granola świąteczna.

 

Teraz, kiedy mój komputer odmówił współpracy nie brakuje mi aż tak bardzo kontaktu ze światem, wiadomości, wszystkich tych maili. Mam poczucie, że jestem jeszcze bardziej z boku, dalej. Wiem jednak, że to stan przejściowy. Ale to nie jest ważne tak bardzo, jak mogłabym wcześniej przypuszczać. Najbardziej brakuje mi Trójki. I wszystkiego, co z nią dla mnie związane. Bo to jest taki brak permanentny, zostawiający ślad. Szczęśliwie, kontakty z blogiem, choć też ograniczone, nie zostały uniemożliwione całkowicie. Przygotowuję dalej swoje święteczne specjały i w miarę możliwości będę je publikować. Zapraszam więc.
 
Dziś proponuję Wam granolę o piernikowej nucie, z bakaliami, które lubię najbardziej i jakie miałam akurat w zasięgu. I tu oczywiście zastrzeżenie, możecie użyć innych: śliwek, żurawin, rodzynek, zachowując proporcje płynów do płatków i sposobu pieczenia. Jest pyszna, aromatyczna, chrrrrrupiąca. Niesamowita. Szczególna w tym czasie. Codziennie rano możemy poczuć się jeszcze bliżej tego, co nadchodzi. Taka granola także, zamknięta w ładnym słoiku, będzie z pewnością bardzo smacznym prezentem. Polecam gorąco.    
 
 
 

Granola świąteczna 

 
Składniki:
225 g płatków owsianych
50 g płatków orkiszowych (w razie braku można zastąpić owsianymi)
80 g całych migdałów
50 g orzechów laskowych
50 g orzechów włoskich
250 ml wody
60 g tłuszczu (użyłam oleju kokosowego, może być także olej arachidowy lub inny)*
100 g miodu
1 łyżka przyprawy do piernika (może być więcej, nawet do 2 łyżek)
75 g suszonych fig
65 g suszonych moreli
50 g daktyli 

 
Przygotowanie:
1.       Gotujemy wodę. Rozpuszczamy w niej miód i tłuszcz. Mieszamy i łączymy dokładnie z przyprawą do piernika, odstawiamy.
2.      W garnku zagotowujemy wodę. Wrzucamy do niej migdały w skórkach. Gotujemy 3 minuty. Przelewamy na sito. Obieramy. Migdały gładko wyskakują ze skórek.  
3. Nagrzewamy piekarnik do temperatury 140 stopni.ieszamy ze sobą płatki. Dodajemy do nich posiekane orzechy włoskie i laskowe oraz obrane migdały. Łączymy. Zalewamy mieszanką wody z miodem. Mieszamy dokładnie. Wysypujemy równą warstwą na blachę wyłożoną pergaminem.
4.      Pieczemy 15 minut z nawiewem. Następnie wyjmujemy z piekarnika, mieszamy delikatnie. Pieczemy dalej przez 15 minut. Wyjmujemy, mieszamy i dopiekamy jeszcze przez 10 minut.
5.      Siekamy morele, figi i daktyle. Dodajemy je do jeszcze ciepłej granoli, mieszamy dokładnie.
6.      Studzimy i kiedy granola jest zimna przekładamy ją do szczelnie zamkniętego pojemnika. 

 
*ten składnik można pominąć, choć zdecydowanie sprzyja chrupkości całości. Wówczas zwiększmy ilość wody lub miodu o 30 g. 



 
 
Smacznego!

środa, 21 listopada 2012

Świąteczne brownie z makiem i marcepanem.




 Zapraszam rano ...



Kiedy wczoraj, około północy publikowałam zdjęcia obiecując przepis na rano nie wiedziałam, że rano mój komputer już nie wstanie. Udało mi się uruchomić inny, który szczęśliwie wykazał się dobrą wolą pozwalającą mi na dokonanie obiecanej publikacji.  
Miało być inaczej. Miało być o czymś innym. Ale jest, jak jest... 
I choć tyle.
Ciasto, które polecam dziś Waszej uwadze jest naprawdę niesamowite w smaku. Intensywnie czekoladowe, wilgotne  i z niespodzianką. Całośćrozpływająca się w ustach. Szczególnie, gdy ciasto jest jeszcze lekko ciepłe.  W miarę upływu godzin traci na lekkości ale i tak nie należy do ciężkich. Rodzina spierała się o te kawałki marcepana zatopione tu i ówdzie, zastanawiając się na głos, dlaczego jest ich tak mało. Przepis na kartofelki marcepanowe podam Wam w najbliższym czasie. Ciasto zaś można przygotować bez użycia miksera. Polecam Wam je gorąco. Polewę można pominąć, ale jeśli zależy nam na nadaniu mu świątecznego wyglądu jest konieczna.   




Świąteczne brownie z makiem i marcepanem 
Składniki:
160 g czekolady deserowej (użyłam czekolady 74% zawartości kakao)
215 g mleka
35 g kakao w proszku
105 g masła
1 łyżeczka kawy rozpuszczalnej
½ łyżeczki przyprawy do piernika
4 jajka (żółtka i białka osobno)
115 g cukru
125 g maku
135 g marcepana w formie kuleczek
1 łyżeczka proszku do pieczenia
szczypta soli 
Na polewę:
165 g czekolady deserowej
105 g gęstej słodkiej śmietanki 18 %
2 łyżki amaretto 
Przygotowanie:
1.       Nagrzewamy piekarnikdo temperatury 175 stopni.
2.      Do garnuszka wlewamy mleko. Dodajemy masło, czekoladę, przyprawę do piernika, kakao i kawę. Mieszamy, pozostawiamy dorozpuszczenia.
3.      W tym czasie ucieramy żółtka z cukrem. Na koniec dodajemy proszek do pieczenia.
4.      Ubijamy białka ze szczyptą soli.
5.      Do masy żółtkowej przelewamy mleko z czekoladą. Mieszamy dokładnie. Wsypujemy mak, łączymy ażdo połączenia. Przekładamy ubite na sztywno białka. Delikatnie mieszamy.
6.      Foremkę o rozmiarach 24x28 cm wykładamy papierem do pieczenia. Wylewamy ciasto. Wyrównujemy. Wrónych odstępach układamy kuleczki marcepana, tak by jedna przypadałana jeden ukrojony kawałek ciasta.
7.      Pieczemy 30 minut. Po tym czasie wyłączamy piekarnik, ciasto pozostawiamy wśrodku, zlekko uchylonymi drzwiami. Wyjmujemy po kilku minutach, unikamy w ten sposób gwałtownego opadnięcia ciasta. Studzimy na kratce.
8.      Przygotowujemy polewę.Rozpuszczamy czekoladę ze śmietanką. Mieszamy. Do jednolitej masy dodajemy likier. Mieszamy. Polewamy ciasto.
Smacznego!

poniedziałek, 19 listopada 2012

Krem z białej czekolady z żurawiną. Na prezent.



- Mamo, ile Ty masz lat? 20? - pyta synek drugi.

Uświadamiam sobie, jak bardzo abstrakcyjne jest dla dzieci pojęcie czasu. I jak łatwe do poukładania sobie w maleńkiej głowie jego pojęcia. Dziś, wczoraj, jutro, kiedyś. Tyle wystarczy, by sprawnie poruszać się w labiryncie czasu. Do tego rozwijana z czasem umiejętność odliczania na paluszkach kolejnych świeczek na torcie. I absolut chwili. Nie ma nic ważniejszego, bardziej namacalnego, znanego, bliższego. Dokładnie tyle trwać będą najsłodsze chwile dzieciństwa. Dopóki nie pojmiemy zasad upływającego czasu.

Kosztowanie życia rozpoczynamy od wisienki na torcie. W pełnej, naiwnej nieświadomości. Potem reszta dekoracji zlizywana palcem z głośnym mlaskiem, krem czy polewa, wciąż jeszcze jest słodko, kusząco choć wiemy coraz więcej. Jaki kawał czasu przypadnie nam w udziale? A może kawałeczek tylko? Słodki? Gorzki? Kwaśny? Kiedy jako dzieci zasiadamy do tortu, ważna jest tylko wisienka i nic ponadto. 

Dziś ciąg dalszy propozycji prezentowych. Choć przyznać muszę, że jak do tej pory przygotowane przeze mnie słoiczki stały się prezentem głównie dla mnie samej. Krem miodowy wyjadany łyżeczką lub dodawany do gorącego mleka wieczorem (może wreszcie wyzdrowieję?) czy krem z białej czekolady, którego jeden z 2 słoiczków zdążyłam już opróżnić niemal sama... Jest uzależniający, do porannej bułki, chałki czy wieczornej kromki chleba. Można operować łyżeczką bez końca i każda kolejna ma być tą ostatnią - dopóki rzeczywiście nią się nie stanie... Mus żurawinowy jest lekko kwaśny, ze świątecznym posmakiem a krem czekoladowy słodki, choć nie przesadnie. Całość aromatyczna, kremowa. Daje się idealnie rozsmarować, nie twardnieje przechowywany w chłodzie. Polecam gorąco.




Krem z białej czekolady w żurawiną 

Składniki: 

Na warstwę białą:
270 g białej czekolady
180 g śmietanki (użyłam crème fraîche) 

Na warstwę owocową:
300 g surowej żurawiny (można użyć mrożonej lub w ogóle zastąpić ją innymi czerwonymi mrożonymi owocami – malinami, czarnymi porzeczkami, wiśniami)
50 g czerwonego wina wytrawego
50 g cukru
½ łyżeczki przyprawy do piernika 

Przygotowanie:
1.       W garnuszku, na małym ogniu rozpuszczamy czekoladę ze śmietanką. Odstawiamy do wystudzenia.
2.      W osobnym garnku zagotowujemy owoce z winem, przyprawą i cukrem. Gotujemy około 15 minut, odparowujemy maksymalnie. Miksujemy na gładką masę. Możemy także dodatkowo jeszcze przetrzeć całość przez sitko. Odstawiamy do wystudzenia.
3.      Do słoiczka na dno przelewamy część owoców. Wstawiamy do lodówki. Kiedy lekko zastygnie zalewamy warstwą kremu z białej czekolady. Wstawiamy do lodówki, do zastygnięcia. Ilość warstw jest zależna od nas. Można wlać owocowy mus na spód słoiczka i wypełnić go do końca białym kremem. Można także tworzyć kilka takich warstw naprzeminnie, uzyskując ciekawy efekt wizualny. Pamiętać należy jedynie o tym, by każdorazowo po przelaniu kolejnej masy wstawić słoik do zastygnięcia w lodówce przed nałożeniem kolejnej.
4.      Krem przechowujemy w chłodnym miejscu lub w lodówce.  
 
 
 
 
 
Smacznego!

piątek, 16 listopada 2012

Kruidnoten. Najszybsze pierniczki świata?




Scroll down for the English version

To działa. Choćby nie wiem jak drażniły świąteczne dekoracje w sklepach i na ulicach, za wszesne i zbyt nachalne. Choćby nastrój wciąż mocno zaprawiony jesienną pluchą. Choćby milion spraw na głowie a sama już tylko głowa bolała, gdy pomyśli się\ o wszystkich tych przygotowaniach. Choćby się właściwie tych świąt nie lubiło (znam takich osobiście)...

Wystarczy upiec pierniki. Pozwolić (właściwie nie ma się na to najmniejszego wpływu) by zapach rozpływał się po domu, zmieniał strukturę powietrza, którym oddychasz, ożywiał i poruszał. I jest inaczej. Jednocześnie bliżej tego czasu. I tęskniej do niego.

Nagabywana codziennie przez dzieci musiałam w końcu ulec. Na pierwszy ogień poszły holenderskie specjały zwane kruidnoten. Tradycyjnie rozdawane tam dzieciom 5 grudnia. Są symbolem płodności, podobno dlatego właśnie nie należy ich układać na talerzyku a swobodnie rozsypywać na wzór siewcy siejącego ziarna. Tak też rozrzucają je pomocnicy - Zwarte Piet (Czarni Piotrusiowie) Świętego Mikołaja (Sinterklaas), kiedy przybywają z prezentami. Zamiennie, choć błędnie, nazywa się je także pepernoten. Ale pepernoten to jednak inna historia.

Dlaczego najszybsze? Przygotowanie ciasta zajmuje jakieś 3-5 minut. Formowanie w postać malutkich kuleczek kolejne tyle, najdłużaj zajmuje samo pieczenie. Mają w sobie coś szczególnego, chyba ze względu na kształt i rozmiar. Są kruche na zewnątrz i miękkie w środku. Mogą twardnieć, dlatego przechowujemy je szczelnie zamknięte. Do puszki, w której będziemy je przechowywać, możemy włożyć kawałek jabłka, by zmiękły.  Właściwie można zacząć od upieczenia potrójnej porcji. Jedną może pochłonąć na raz jedna tylko osoba dorosła. Więcej szczegółow i danych osobowych tejże nie ujawnię... Niemniej - polecam gorąco.

PS. Poproszono mnie bym wspomniała przy okazji świątecznych wpisów o akcji Szlachetna paczka. Idea bardzo mi się spodobała. Może i Wy się przyłączycie i pomożecie?




Kruidnoten 

Składniki :
115 g mąki tortowej
duża szczypta proszku do pieczenia
1 łyżeczka przyprawy do piernika
½ łyżeczki kakao*
50 g brązowego cukru**
szczypta soli
50 g miękkiego masła
1 łyżeczka miodu
2 łyżki mleka 

Przygotowanie:
1.       Nagrzewamy piekarnik do temperatury 160 stopni.
2.      Do miski przesypujemy wszystkie składniki.
3.      Szybko wyrabiamy.
4.      Blachę wykładamy pergaminem.
5.      Nabieramy kawałeczki ciasta w dłoń i formujemy małe kulki wielkości orzecha laskowego***. Z podanej porcji uzyskamy ich około 40.
6.      Układamy na przygotowanej blasze zachowując odległości.
7.      Pieczemy 20 minut bez nawiewu.
8.      Studzimy i przekładamy do puszki. Przechowujemy szczelnie przykryte.  

Uwagi:
*jeżeli przyprawa do piernika, której używamy zawiera już kakao – pomijamy je
**brązowy cukier można ewentualnie zastąpić białym, jednak warto, dla smaku i koloru użyć właśnie brązowego
***aby nasze kruidnoten miały ładny wygląd i kształt musimy formować je starannie, nadając możliwie najwięcej regularności i gładkości kształtom


Kruidnoten 

Ingredients:
115 g cake flour
large pinch baking powder
1 teaspoon spice to gingerbread
½ teaspoon cocoa powder
50 g brown sugar
Pinch salt
50 g butter (soft)
1 teaspoon honey
2 tablespoon milk 

Instructions:
1. Preheat the oven up to 160C/320F.
2. Pours into the bowl all the ingredients
3. Knead quickly.
4. Line baking tray with baking paper.
5. Put pieces of dough in your hand and form small balls the size of a hazelnut ***. You should get about 40 balls.
6. Place balls on the prepared baking tray keeping some distance in between.
7. Bake for 20 minutes without fan.
8. Cool down and put into cans. Store tightly covered.








Smacznego!

środa, 14 listopada 2012

Krem miodowy. Na świąteczny prezent.



Wydaje się, że z roku na rok przygotowuję coraz więcej jadalnych prezentów. Wracają wtedy wspomnienia pomarańczy czy cytryn zdobytych cudem na święta, że o prawdziwej czekoladzie nie wspomnę... Same w sobie były prezentem a każdy kawałek dzielony był z wielkim nabożeństwem pomiędzy wszystkich, choć coś mi się zdaje, że nam dzieciakom przypadało zawsze najwięcej.

Z roku na rok coraz więcej konfitur, likierów, puszek wypełnionych piernikami i różnej maści kremów, jak choćby ten dzisiejszy. Intensywnie miodowy w smaku, o niesamowitym aromacie a do tego - tymianek. Nie pomijajcie go - komponuje się tu idealnie a i dla zdrowotności się tam znalazł. Kremem możemy smarować kanapki, dodawać go do gorącego mleka czy słodzić nim czekoladę na gorąco, wyjadać łyżeczką, tak po prostu - uwaga - to uzależnia! Przekładać ciastka i zażywać na chore gardło. Babcia powiedziałaby, że przerwie kaszel. Z podanych proporcji wyjdzie jeden niewielki słoiczek. Może nie dotrwać do grudnia... Przechowujemy go w chłodnym miejscu. Lista składników nieskomplikowana a całość zajmuje jakieś 10-15 minut. Warto więc spróbować.

 
Krem miodowy z tymiankiem
 
Składniki:
160 g miodu
50 g masła
80 g mleka skondensowanego bez cukru
tymianek - użyłam suszonego
 
Przygotowanie:
1. W garnuszku rozpuszczamy miód i masło. Kiedy się połączą dodajemy mleko, mieszamy dokładnie. Pozostawiamy na palniku, na średnim ogniu, przez 7-8 minut. Co chwilę mieszamy. uważając, by całość nam się nie skarmelizowała.
2. Pod koniec gotowania dodajemy tymianek. Możemy także dosypać go już po przelaniu kremu do słoika, wówczas posypujemy obficie jego wierzch.
2. Przelewamy do słoiczka.
 
 
Inspiracją był dla mnie przepis Neli Rubinstein na cukierki miodowo-maślane. Ich głównym i jedynem składnikiem były miód i masło.