czwartek, 28 listopada 2013

WYBORNE wegańskie pierniczki bezglutenowe.

  
IMG_3070

Umieściłabym je swobodnie w pierwszej trójce moich ulubionych pierniczków. A z racji konieczności unikania glutenu na samym szczycie tej listy. Podobno - „Tak właśnie smakują prawdziwe pierniczki”. I rzeczywiście mają w sobie intensywność i bogactwo tych bardzo charakterystycznych świątecznych smaków. Ma się wrażenie, jakby wszystkie one zostały skondensowane w jednym malutkim ciasteczku. Ponadto przygotowuje się je bez jajek i są wegańskie. Doprawdy trudno o więcej rekomendacji. Wypróbujcie koniecznie!

IMG_3075


Wyborne pierniczki bezglutenowe

Składniki:
100 g daktyli pozbawionych pestek (10 sztuk)
100 g kaszy jaglanej (1/2 szkl)
125 g oleju kokosowego (można zastąpić masłem roślinnym lub masłem klarowanym)
85 g miodu (zastępujemy syropem z agawy, jeśli mają być wegańskie)
35 g brązowego cukru
20 g przyprawy do piernika
50 g skrobii ziemniaczanej
3 łyżki siemienia lnianego
175 mąki jaglanej (można użyć kaszy jaglanej, którą zmielimy)
90 g orzechów laskowych
90 g wiórków kokosowych
100 g mąki gryczanej jasnej (użyłam kaszy, którą zmieliłam)
duża szczypta soli
1 łyżka sody

Przygotowanie:
1.       Kaszę jaglaną gotujemy w 1 szklance wody. Odstawiamy do wystudzenia.
2.      Siemię lniane zalewamy 6 łyżkami ciepłej wody. Odstawiamy.
3.      Mielimy wiórki kokosowe i orzechy. Jeżeli nie mamy mąki jaglanej ani gryczanej mielimy kasze. Łączymy je z solą, cukrem, sodą i skrobią. Mieszamy dokładnie.
4.      Rozpuszczamy olej kokosowy. Łączymy z miodem.
5.      Miksujemy daktyle z ugotowaną kaszą jaglaną i siemieniem lnianym. Dodajemy miód z olejem, mieszamy dokładnie. Wsypujemy pozostałe składniki. Łączymy. Krótko wyrabiamy. Odstawiamy na ½ godziny, by ciasto odpoczęło.
6.      Piekarnik nagrzewamy do temperatury 175 stopni.
7.      Po tym czasie rozwałkowujemy partiami na placek grubości minimum 5 mm. Wykrawamy. Układamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia.
8.     Pieczemy z nawiewem 10 minut. Studzimy na kratce. Dekorujemy polewą czekoladową lub lukrem cytrynowym. Przechowujemyw szczelnie zamykanej puszce.


IMG_3064
Smacznego!

wtorek, 26 listopada 2013

Bezglutenowe ciasteczka kokosowe albo …


IMG_2965

 Wydawało się, że uśmiechnęła się dosłownie na chwilę. Skrawek czasu, potrzebny by przejechać z punktu A do punktu B leśną drogą. Perliście, nostalgicznie i ciepło, wprawiając w zadumę i wzbudzając głośne westchnienie. Złote liście drżały jeszcze na posterunkach, wysoko na gałęziach drzew, strażnicy czasu...

Jesień... Przestała się uśmiechać nim dojechaliśmy do domu. Ale ten uśmiech, schowany wśród drzew jeszcze nagich, a już potulnie bezbronnych, zostanie mi w pamięci na długo. Takie to było pożegnanie jesieni tej niedzieli.

Niedzieli zwyczajnej i jednocześnie nadzwyczajnej. Niedzieli z ważną, długą rozmową telefoniczną o tym, co najtrudniejsze i najważniejsze, rozmową przeplataną łzami, dającymi siłę. Dziękuję Ci za nią, Kochana Moja...

Niedzieli, kiedy synek pierwszy oświadczył, że na pewno nie zostanie naukowcem, bo oni źle się ubierają i palą tyle papierosów...

Niedzieli z pocałunkami w strefie Kiss and Ride, z pożegnaniem na szybko jak cheesburger na wynos... Pożegnaniami, których tak nie lubię i jednoczesną nadzieję na powrót z „Na pewno sobie poradzisz” pomiędzy jednym a drugim.

Niedzieli, gdy w łóżku pojawił się jakiś inny facet, niby ten sam, a jednak jakby mniejsza kopia, w ramach rotacji – po jednej nocy z mamą dla każdego. Dobrze, że Utracjusz zdecydował się jednak na swoje stałe legowisko.  

Tak bardzo cieszę się z tych chwil. Nierozpędzonych na tyle, by dostrzec wokół siebie to, co ważne, domagające się uwagi, zapadające w pamięć, zamieniające zwyczajność w niezwykłość. Co zostanie przy nas na dłużej. Na dłużej czyli do kiedy? I może właśnie dlatego, że nie znam, nikt nie zna odpowiedzi na to pytanie, uparcie będę się rozglądać, przypatrywać i cieszyć z drobiazgów, nigdy nie przestając dziękować za ludzi, których spotykamy na naszej drodze.

Bezglutenowe ciasteczka kokosowe albo … świąteczne zapowiedzi. Bo właśnie te ostatnie jesienne westchnienia postanowiłam uczcić zwykłymi-niezwykłymi ciasteczkami. Sprawiły mi sporą niespodziankę, bo kiedy przygotowałam je tydzień temu doszłam do wniosku, że może nie są dość dobre, by przepis na nie opublikować. Ciut za suche i jakby nie dość słodkie... Zamknęłam je w słoiku i zabrałam ze sobą do pracy, do podjadania w chwili, gdy potrzeba czegoś słodkiego. I na drugi dzień okazało się, że to zupełnie inne ciacha. Wilgotne, delikatne, że aż niemal kruche i bardzo  aromatyczne. Gdybym miała wskazać winowajcę całego tego nieporozumienia powiedziałabym, że to dyniowe purée tak bardzo zmieniło postać ciastka... Pochłonęłyśmy je jednego dnia, i w weekend upiekłam je na nowo. Tym razem jednak – zrobiłam zdjęcia, by móc Was do nich zachęcić. Jeśli macie jeszcze dostęp do dyni, przygotujcie sobie proszę zapasy dyniowego purée do zamrażarki. Ja sporo ich już nagromadziłam. Bo doskonale zastępuje i mąkę i tłuszcz i jajka i cukier... A ciacha dzięki niemu są naprawdę wyjątkowe. Polecam gorąco!

Pytacie mnie już od tygodnia, a kiedy pojawią się tutaj świąteczne przepisy? Na razie ich zapowiedź, reszta już w tym tygodniu. Możecie zatem spodziewać się WYBORNYCH pierniczków bezglutenowych, pierniczków czekoladowych, kruchych cytrynowych ciasteczek z makiem i ... może niech to ostatnie pozostanie jeszcze tajemnicą... 

Zapraszam!

 
IMG_2936



Bezglutenowe ciasteczka kokosowe (Automn gluten free cookies)

Składniki: (na około 15 sztuk)
135 g dyniowego purée (przygotowanego jak w przepisie tutaj)
100 g wiórków kokosowych plus garść do dekoracji
½ laski wanilii
2 łyżki miodu
skórka otarta z 1 cytryny
2 łyżki oleju kokosowego
duża garść suszonych wiśni (można, jeśli trzeba - zastąpić je suszoną żurawiną)

Przygotowanie:
1.       Mielimy wiórki kokosowe pozostawiając odrobinę do dekoracji.
2.      Nagrzewamy piekarnik do temperatury 180 stopni.
3.      Purée łączymy z resztą składników. Formujemy kulki wielkości orzecha włoskiego, które spłaszczamy, układając na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Osztukbtaczamy je w niezmielonych wiórkach.
4.      Ciasteczka pieczemy 15 minut bez nawiewu. Studzimy na kratce, przechowujemy szczelnie zamknięte.
 


IMG_2927

IMG_2944


IMG_3070

IMG_2976

IMG_2859


cdn...

piątek, 15 listopada 2013

Dyniowe brownie z imbirem i gruszką.

  
IMG_2787

Zaczyna brakować mi sił i cierpliwości. Coraz częściej myślę o tym, że już czas by skończył się ten rok. Żeby przyszły już święta i żebyśmy już pojechali do domu, do Polski. I tak sobie myślę, że to mocno za wcześnie, ale tak właśnie jest. To chyba odzywa się tępiona przez codzienną marszrutę potrzeba zmian. Tęsknota za wyjątkowością tych chwil, na które czeka się tak długo... czyli dokładnie tyle ile trzeba...

Dzieci dopytywały się ostatnio, kiedy wreszcie będzie nowy "Karp" i nucą znany sobie refren. Ja najbardziej chciałabym, żeby dom zapachniał korzennymi przyprawami, żebyśmy wspólnie dekorowali już pierniczki, kapiąc lukrem na głowę kota, który nie wiedzieć czemu akurat w tej czynności szczególnie lubi nam towarzyszyć. 

A może te moje świąteczne tęsknoty to taka ucieczka od tego co tu i teraz? Bo tu i teraz tak bardzo czasami potrafi dopiec, dogryźć, wyprowadzić z równowagi, zakręcić w głowie do utraty równowagi. 
To właśnie jej szukam stawiając temu wszystkiemu na przeciwwagę moje świąteczne pragnienia. A może to po prostu koniec tygodnia, kiedy to zdarza mi się opaść całkowicie z entuzjazmu i jednocześnie dać się uwieść melancholii o bliżej niezidentyfikowanych źródłach? Jesień... brak słońca... a do domu daleko... 

Polecam Waszej uwadze kolejne brownie. Wilgotne, bardzo aromatyczne. Niezbyt słodkie, choć to akurat bardzo łatwo zmienić. Bez mąki, bez dodatku tłuszczu. Jak dla mnie świetny jesienny pomysł zanim zacznie się pierniczkowy szał. A to już bardzo niedługo. Polecam gorąco.


IMG_2789

Dyniowe brownie z imbirem i gruszką

Składniki:
1 gruszka
200 g dyniowego purée*
100 g czekolady deserowej
40 g kakao
4 jajka
orzechy laskowe uprażone i posiekane (duża garść)
50 g kremowego twarożku
40 g mąki owsianej**
2 łyżeczki kawy rozpuszczalnej
70 g miodu lub golden syrupu***
skórka otarta z 1 cytryny
1 łyżka soku z cytryny
1 łyżka startego świeżego imbiru
1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
szczypta soli

Przygotowanie:
1. Gruszkę myjemy dokładnie. Kroimy w dużą kostkę.
2. Czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej. Pozostawiamy do przestygnięcia.
3. Jajka ubijamy mikserem z miodem i ewentualnie cukrem na puszystą masę.
4. Łączymy mąkę owsianą, kakao, sól, kawę, orzechy i proszek.
5. Nagrzewamy piekarnik do temperatury 175 stopni.
6. Do jajek dodajemy purée i twarożek, mieszamy, następnie dodajemy czekoladę i ponownie mieszamy. Na końcu dodajemy imbir i skórkę z sokiem z cytryny.
7. Wylewamy do małej kwadratowej foremki wyłożonej papierem do pieczenia. Wierzch posypujemy równomiernie kawałkami gruszki.
8. Pieczemy 20 minut bez nawiewu, następnie jeszcze 5 minut z nawiewem.

Uwagi:
* na przykład przygotowanego według tego przepisu
** możemy kupić gotową lub po prostu zmielić płatki owsiane
*** może się okazać, że ciasto jest nie dość słodkie, wówczas można zwiększyć o 20 g ilość miodu i/lub dodać jeszcze brązowy cukier




Smacznego!

środa, 13 listopada 2013

FIT granola.


IMG_2680

Po pisaniu listów do Świętego przychodzi czas na świąteczne przygotowania. Dzieci dopytują się o tegoroczne kalendarze adwentowe, a ja zapisuję kolejne strony mojego notatnika nowymi pomysłami na pierniczki. Biąrąc pod uwagę jak wielkie jest na nie zapotrzebowanie muszę zabrać się do ich pieczenia już w najbliższy weekend. I choć mnie samą niezmiennie a może nawet - coraz bardziej, denerwują przedwczesne dekoracje świąteczne na wystawach i w sklepach, takie są realia. Przynajmniej te kulinarne, czasami tylko je dobrze rozumiem. Bo przecież trzeba zdążyć ze wszystkim... a tak wiele tego.

Zanim to jednak nastąpi mam dla Was jeszcze dwa przepisy niekoniecznie w świątecznym klimacie. Oto pierwszy z nich - granola, którą tak uwielbiam, i która jest dla mnie synonimem śniadania przez wszystkie dni w roku. Pisałam Wam ostatnio, jak dobroczynny wpływ mają zmiany, które ostatnio wprowadziłam w naszym stylu odżywiania. Odchudziłam więc znane mi dotychczas przepisy na granolę tworząc kolejną jej wersję - FIT. Wsypuję ją sobie co rano do ulubionej miseczki, dodaję ananasa lub starte jabłko i łapię energię na kilka następnych godzin. Zastanawiając się, jak to możliwe, że do tej pory mi się nie znudziła? Polecam gorąco.


IMG_2683

FIT granola

Składniki:
350 g płatków owsianych górskich
2-4 łyżki syropu z agawy (lub po prostu - miodu, wówczas wystarczą maksymalnie 3 łyżki)
szczypta soli
100 g płatków migdałowych
2,5 łyżki cynamonu
skórka otarta z cytryny
2-3 łyżki oleju kokosowego lub oliwy (można także zupełnie pominąć tłuszcz)
150 g wody kokosowej (możemy zastąpić sokiem z jabłek lub po prostu wodą)

Przygotowanie:
1.  Piekarnik nagrzewamy do temperatury 150 stopni.
2. Płatki owsiane mieszamy w misce z migdałowymi, solą i cynamonem.
3. Rozpuszczamy w garnuszku masło, łączymy je z miodem i wodą. Wlewamy je do płatków. Mieszamy dokładnie. Na końcu dodajemy skórkę cytrynową, mieszamy raz jeszcze.
4. Całość wykładamy na blachę wyłożoną papierem do pieczenia, rozkładając równą warstwą. Pieczemy około 40 minut lub do czasu, gdy granola ładnie się zezłoci, mieszając od czasu do czasu. Studzimy całkowicie, przekładamy do szczelnie zamykanego pojemnika.


IMG_2703


Smacznego!

poniedziałek, 11 listopada 2013

Muffiny marcepanowo-dyniowe.


IMG_2810

 Jesień wciąż jeszcze szepcze słodko. Szelestem liści w gałęziach drzew i tych, co fruną do świata, co pędzi. Miodową barwą łagodzi krajobraz za oknem samochodu. Ucieszy słońcem, co niespodziewanie rozświetli szarość nieba. Wszystkie te lśnienia są w stanie wynagrodzić wiele. Deszcz, co zacina aż po zgrzytanie zębów, i piątek tak mokry, że odechciewało się pójść na basen (jednak poszliśmy), i sobotę bez meczów wyjazdowych, bo tereny tak podmokły (a to akurat sama radość, przynajmniej dla mnie) i niedzielę oglądaną z wnętrza domu. Niedzielę, kiedy napisano już pierwsze listy do Świętego. Właściwie to nawet do kilku Świętych, patrząc na ich zawartość...


- Dlaczego musimy już teraz pisać listy? – zapytała najmłodsza latorośl.
- Żeby Mikołaj mógł zebrać fundusze – odparła najstarsza.

Święta prawda.

Staram się ostatnio szukać różnych zamienników dla składników takich jak tłuszcze zwierzęce, biały cukier czy gluten. Dlatego możecie się spodziewać, że podobnych przepisów będzie coraz więcej. Ja zauważyłam, że taka „dieta” bardzo mi służy. Czuję się duuużo lepiej, lżej, mam więcej energii. Na falii tej euforii (oby trwała jak najdłużej) powstało kilka ostatnich przepisów, mam nadzieję, że Wam się spodobają. Marcepan może nie jest szczególnie dietetycznym składnikiem, ale nie można odmawiać sobie wszystkiego. A same muffiny, naprawdę przepyszne, można jeść w mniejszych ilościach, choćby tylko jedną dziennie, do herbaty rano lub z ciepłym mlekiem wieczorem. Polecam gorąco.

Dobrego, spokojnego Świętowania, Kochani.


IMG_2822
  
Muffiny marcepanowo-dyniowe

Składniki: na ok. 15 sztuk
160 g dyniowego purée*
235 g marcepanu**
100 g orzechów laskowych
4 jajka
1 jabłko
85 g mąki owsianej***
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka startego imbiru
1 łyżka soku z cytryny
skórka otarta z 1 cytryny
szczypta soli

Przygotowanie:
1.       Orzechy siekamy dość drobno. Łączymy je z mąką owsianą, proszkiem i solą.
2.      Nagrzewamy piekarnik do temperatury 175 stopni.
3.      Jabłko obieramy, kroimy w kostkę. Odstawiamy.
4.      Miksujemy razem marcepan z jajkami. Dodajemy dyniowe purée, sok, skórkę z cytryny i imbir. Następnie resztę składników. Mieszamy do połączenia.
5.      Przelewamy do foremek, na wierzchu każdej układamy po 3 kawałeczki jabłka.
6.      Pieczemy 15 minut. Studzimy. Przechowujemy szczelnie zamknięte.


* przygotowanego wcześniej, tak jak w tym przepisie
**najlepiej takiego z minimum 50% zawartością migdałów
*** uzyskujemy najprościej przez zmielenie płatków owsianych górskich
 


IMG_2827


Smacznego!

niedziela, 10 listopada 2013

Rozgrzewający barszcz z imbirem.


IMG_2661
  

Oto i obiecana zupa. Rozgrzewający, aromatyczny i prosty w wykonaniu barszcz. Polecam gorąco. 

 

Barszcz z imbirem

Składniki:
600 g buraczków
1 średnia cebula
2 posiekane drobno ząbki czosnku
3-4 szklanek bulionu warzywnego
3-4 łyżeczki startego imbiru
1 winne jabłko
sól, pieprz, sok z limonki (lub cytryny, jeśli nie mamy) do smaku
tłuszcz do podsmażenia – u mnie olej kokosowy


Przygotowanie : 
1. Buraczki myjemy dokładnie. Każdy z osobna zawijamy w folię aluminiową i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na 45 minut. Po upieczeniu buraczki obieramy i kroimy w dużą kostkę. 
2. Na tłuszczu podduszamy cebulę aż się zeszkli. Dodajemy czosnek i imbir, mieszamy, pozostawiamy na chwilę. Dodajemy pokrojone w kostkę jabłko. Podduszamy dalej, następnie przekładamy je do garnka.  
3. Do garnka dodajemy pokrojone buraczki a całość zalewamy bulionem. Mieszamy. Gotujemy około 15 minut na wolnym ogniu. Doprawiamy. Podajemy ze śmietanką lub z mlekiem kokosowym.

Smacznego!