piątek, 30 maja 2014

Racuchy z rabarbarem i tonką.



W radiu anonsują szarość i zimno. Zupełnie jak u nas. Teraz już refleks, że zapowiadane w radiu  słońce nie dla nas świeci, raczej mnie nie opuszcza. Uśmiecham się, kiedy słyszę, że w Koszalinie, Szczecinie, Bydgoszczy będzie ładnie. Oznacza to piękne chwile dla rodziny i przyjaciół pozostawionych tam daleko. Rozmyślam sobie wtedy jak zaplanują sobie taki słoneczny dzień. 

Do pogody belgijskiej już niemal się przyzwyczaiłam. Pomagają przy tym dwie złote zasady. Zawsze miej przy sobie parasol i ciesz się z każdej chwili słońca (następna taka może przyjść za tydzień). Chociaż akurat ten brak słońca jest bardzo dokuczliwy. Szczególnie w dni takie jak ten, kiedy ma się wolne, zaplanowało sobie dalsze prace w ogródku, a tu słońca nie ma. Zamiast tego zimno w domu, gorące mleko z kawą i racuchy na talerzu. Żeby nie zapomnieć, że to przecież głęboka po pachy wiosna.Może jutro będzie ładniej. 

Słońca, Kochani, na najbliższe dni.
 

IMG_6355

Racuchy z rabarbarem i tonką 

Składniki :
500 ml mleka
65 g masła
25 g świeżych drożdży
75 g drobnego cukru + 1 łyżka
2 jajka
500 g mąki + 1 łyżka
szczypta soli
250 g rabarbaru (waga po pokrojeniu) + 50 g cukru
1 duże ziarno tonki lub ½ dużej laski wanilii

Przygotowanie: 
1. Na godzinę przed przygototywaniem racuchów przygotowujemy rabarbar. Myjemy dokładnie łodygi, kroimy je w kostkę. Posypujemy cukrem, mieszamy. Odstawiamy. Od czasu do czasu mieszamy. Po godzinie przekładamy na sitko do osączenia.
2. Podgrzewamy mleko w garnuszku.
3. Połowę mleka przelewamy do garnuszka, w którym przygotujemy zaczyn drożdżowy. Dodajemy do niego pokruszone drożdże, łyżkę mąki i łyżkę cukru, mieszamy do rozpuszczenia. Przykrywamy i odstawiamy w ciepłe miejsce.
4. Do reszty podgrzanego mleka dodajemy masło, aby się roztopiło. Przelewamy do miski, w której połączymy wszystkie składniki.
5. Dodajemy roztrzepane widelcem jajka.
6. W oddzielnej misce przesiewamy mąkę, mieszamy z cukrem, tonką startą na tarce i solą.
7. Wsypujemy mieszankę do mleka i jajek.
8. Mieszamy mikserem na małych obrotach.
9. Dodajemy zaczyn drożdżowy, mieszamy ponownie.
10. Odstawiamy do wyrośnięcia w ciepłym miejscu na około 0,5 godziny.
11. Dodajemy obrane rabarbar i delikatnie mieszamy drewnianą łyżką. Odstawiamy jeszcze na 20 minut.
12. Kiedy ciasto wyraźnie się podniesie, rozgrzewamy olej na patelni i smażymy na złoty kolor, z obu stron, na niezbyt dużym ogniu.

Smacznego!

środa, 28 maja 2014

Chłodnik awokado.


IMG_6294
 


Można się było tego spodziewać. Bo przecież wiedziałam, że cud-mąż ma za sobą motocyklową przeszłość... która kiedyś jeszcze się odezwie i to w dodatku ze zdwojoną siłą. Czekała tuż za rogiem, żeby odezwać się we właściwym czasie. Gnana prawidłowością, że niby albo motor albo kochanka – jak mawia nasz przyjaciel Kuba. I Kuba motor ma. A teraz i cud-mąż. Uff, rzeczywiście mi ulżyło!

Trzeba było nie lekceważyć symptomów, chociaż uczciwie rzecz ujmując, metryki się nie zmieni. Strona startowa – ścigacz.pl, uwielbienie dla twórczości Clarcksona, wysprzątany garaż z przygotowanym miejscem noclegowym dla maszyny, godziny spędzone na wybieraniu kasku, jakby to była suknia ślubna... I wreszcie te nieprzespane z wrażenia noce plus nerwowe ocwekiwanie w ciągu dnia, czy dokumenty i rejestracja już przyszły... Przyszły...!

Gdybym miała wybierać: chłopak w gitarą czy chłopak na motorze... wzięłabym gitarę na plecy i wsiadła na motor... próbując oswoić całe wydarzenie żartem.
Zabronić nie sposób, walczyć - sił i Don Kichotowi by nie starczyło, zaakceptować - nie tak łatwo, ale innego wyjścia nie ma.

Wsiadłam więc i ja na motor, zamieniając niepewną miejscówkę w II klasie wiecznie spóźniającego się pociągu podmiejskiego na smaganepodmuchami wiatru i wyziewów spalin tylne siedzenie Versys. Oszczędność na czasie wcale nie taka duża jak ta, zakładana wcześniej w skrupulatnych kalkulacjach, a wpisana po stronie ZA. (Po prawdzie zapisów po stronie PRZECIW do dziś brak)... No i kawy nie trzeba pić po przyjściu do pracy, poziom adrenaliny wzrasta w drodze do pracy. I ta nagłachęć podskoczenia gdzieś, istotnie można by pomyśleć, że ten kryzys wieku średniego przyjął zły obrót...

Czasu na oswojenie się z systuacją pewnie potrzeba. Ale jest fajnie. W planach weekendowe letnie wypady do Szampanii i w Ardeny, do Paryża... kiedy już wyjadą na wakacje nasi podopieczni. 
  
Polecam dziś Waszej uwadze wyjątkowy chłodnik. Naprawdę pyszny i pełen dobra. Idealny na upały, kiedy powrócą/wreszcie do nas dotrą (niepotrzebne skreślić). Przepis pochodzi stąd. Przygotowuję go sobie w słoiczkach, by łatwiej zabierało się go ze sobą do pracy albo na piknik. Bardzo wygodna formuła. Polecam gorąco.



IMG_6284


Chłodnik awokado  

Składniki: dla 2 osób
1 awokado
1 ogórek
ok.25 g szpinaku
1 ząbek czosnku
1 łyżka soku z cytryny
5 łyżek posiekanej kolendry*
ok.200-250 ml wody kokosowej**
2 łodygi selera naciowego
sól do smaku
płatki kokosowe do podania***

Uwagi:
* można zastąpić zieloną pietruszką, choć kolendra pasuje tu idealnie 
** wodę kokosową można kupić przez internet, w sklepach z bio żywnością lub pozyskać z mleka kokosowego. Puszkę mleka, niewstrząśniętą i niezmieszaną otwieramy, w warstwie mleka robimy otwór, przez który wypłynie woda kokosowa właśnie. To, co w puszce pozostaje to kokosowa śmietanka. Warto zwrócić uwagę na skład mleka, które kupujemy. Wodę dodajemy do naszego chłodnika stopniowo, zależnie od konsystencji, którą chcemy uzyskać. Możemy także wodę kokosową zastąpić po prostu wodą lub też – kefirem 
*** pasują tu także uprażone pestki dyni 

Przygotowanie:
1. Awokado obieramy, pozbawiamy pestki. Skrapiamy sokiem z cytryny.
2. Kawałek ogórka i selera odkrajamy do dekoracji.
3. Wszystkie składniki miksujemy na kremową masę, doprawiamy, podajemy z posiekanym ogórkiem i selerem, posypane kolendrą/pietruszką i/lub pestkami dyni. 


IMG_6272

Smacznego!

piątek, 23 maja 2014

Fontainebleau...



IMG_5984


Miałam pewnie kilka lat, kiedy "Fontainebleau" wpadło mi w ucho. Takie trochę country, egzotyczne w brzmieniu, bo skąd to całe Fontenblo? Śpiewało się je raczej wyłapywanymi z całości sylabami, bez zrozumienia tekstu. Dziecięce melorecytacje na tylnym siedzeniu Fiata 126 Pe...
Przy okazji przygotowywania deseru o tej samej nazwie czytam o historii przeboju sprzed lat. Że Bogusław Mec trochę tak jakby z przypadku, niezaplanowany na początku w całości przedsięwzięcia. Dziś trudno to sobie wyobrazić. Jak ta piosenka brzmiałaby bez niego? I czy w ogóle by brzmiała, gdyby nie podróż twórcy tekstu, Janusza Kondratowicza, do Fontainebleau właśnie? I gdyby nie spacer wzdłuż Dunajca, gdzieś po górskich ścieżkach, gdzie ta właśnie melodia sobie wędrowała i poszła za Zbigniewem Górnym?
Deser to niezwykle prosty i równie tuczący, niestety. Mógł być podawany już w XVIII wieku. Nie wiemy, kto jest autorem przepisu. Dla mnie, zdecydowanie niesłodzony, choć są tacy, którzy cukru dorzucą. Ja komponuję go z owocowymi musami. Mój ulubiony – mango z estragonem, lub po prostu z pokrojonymi na mniejsze kawałki truskawkami. Można go także aromatyzować, wanilią choćby.

IMG_6024


Fontainebleau
Składniki:
500 g kremowego twarożku *
ok. 250-300 g śmietanki 36% *

Na mus z mango:
1 dojrzałe mango
1 czubata łyżka posiekanego drobno, świeżego estragonu 

Na mus z czerwonych owoców:
250 g mrożonych owoców leśnych
250 g świeżych, dojrzałych truskawek lub malin
75 g cukru
½ - 1 łyżeczki mielonego cynamonu 
*składniki muszą być bardzo dobrze schłodzone, wówczas deser będzie lżejszy. Zaleca się nawet umieszczenie koncówek miksera w zamrażarce przed ubijaniem śmietany.

Przygotowanie:
1. Przygotowujemy mus. Dzień wcześniej przekładamy twarożek na sitko wyłożone gazą. Przykrywamy, wstawiamy do lodówki i pozostawiamy tam na noc. Następnego dnia ubijamy na sztywno śmietankę, łączymy ją z twarożkiem. Podajemy z musem owocowym lub świeżymi owocami.
2. Przygotowujemy mus z mango. Mango obieramy, kroimy na mniejsze kawałki. Miksujemy na mus z estragonem.
3. Przygotowujemy mus z czerwonych owoców. W garnuszku umieszczamy mrożone owoce, cynamon i cukier, gotujemy, mieszając od czasu do czasu, do momentu aż owoce zaczną się rozpadać. Dodajemy truskawki. Miksujemy, przecedzamy przez sitko.


IMG_5991



IMG_5950
Smacznego!

czwartek, 22 maja 2014

piątek, 16 maja 2014

Wiosenna sałatka ze szpinakiem.


IMG_5630


Dużo słońca, Kochani i cudnej wiosennej beztroski...

Anna

IMG_5615


Wiosenna sałatka ze szpinakiem

 Składniki: na 1 osobę
duża garść szpinaku
kilka truskawek
½ dojrzałego mango
½ awokado
prażone migdały lub pestki dyni
posiekany szczypiorek
opcjonalnie płatki parmezanu
opcjonalnie kiełki rzodkiewki lub lucerny

Na dressing:
3 łyżki oliwy
1 łyżka soku z cytryny
½ łyżeczki musztardy
odrobina chrzanu ze słoiczka
sól, pieprz do smaku

Przygotowanie:
1. Przygotowujemy dressing. Wszystkie składniki umieszczamy w słoiczku. Wstrzasamy do uzyskania kremowej emulsji. Odstawiamy.
2. Szpinak myjemy, osuszamy dokładnie, umieszczamy na talerzu, na którym będziemy podawać sałatkę.
3. Truskawki myjemy, odsączamy, obieramy. Kroimy, jeśli są duże, na 4 części.
4. Kroimy mango w kostkę.
5. Obrane awokado kroimy w plastry skrapiamy sokiem z cytryny.
6. Na szpinaku układamy awokado, mango i truskawki. Posypujemy kiełkami, szczypiorkiem, migdałami i parmezanem. Polewamy dressingiem.


IMG_5632

środa, 14 maja 2014

Chlebek szwedzki. Idealny na piknik.


IMG_5729



- Wstajesz tak, jakbyś chciała obudzić budzik…
(Nie chciałam nikogo obudzić, ale sen ulotnił się przez uchylone okno.)

Tak zaczął się ten dzień, za wcześnie, za chłodno i jeszcze szyby samochodu trzeba było w pośpiechu skrobać… i rękawiczek się zapomniało i szalika… 

Chwileczkę? Mamy maj przecież! Ano niby tak… 

Tęsknię do chwil, kiedy maj był majem. To gdzieś tak między przedszkolem a początkiem podstawówki. Potem wszyscy już mieli w domu rosyjskie lodówki Mińsk i używali dezodorantów Fa. A pomarańcze i tak były tylko na święta…

Fa na na na, fa na na na…

Westchnieniom, achom i ochom nad czasem zagubionym, towarzyszy dziś gorąca herbata z pokrzywy (kiedyś to miałam bujną fryzurę…) i bezsenność nad ranem.
Zagubionym, bo przeżytym intensywnie acz bez refleksji. Dziś ich nadmiar drapie czasami w gardle. A kiedyś… zuch był ten, co długaśną łodygę rabarbaru zagryzał bez cukru i nie skrzywił się przy tym wcale.

Dziś sprawność zucha przyznaję chłopakom za umycie zębów przed snem.

Waszej uwadze polecam dziś chlebek szwedzki, idealny na piknik, do lunch boxa lub dobrą kolację. Warto rozważyć przygotowanie go z podwójnej porcji składników, znika szybko.


IMG_5719



Szwedzki chlebek


Składniki:
250 g mąki pszennej typ 550
10 g drożdży instatnt
120 ml wody
40 g gęstej śmietany
½ łyżeczki cukru
½ łyżeczki soli

Przygotowanie:
1. W cieplej wodzie rozpuszczamy drożdże z cukrem. Odstawiamy na kilka minut. W osobnej misce łączymy sól i mąkę.
2. Robimy zagłębienie, do którego wlewamy drożdże i śmietanę. Wyrabiamy.
3. Przykrywamy, odstawiamy w ciepłe miejsce na 2 godziny.
4. Ciasto dzielimy na 5 równych części. Każdą z nich rozwałkowujemy na okrągły placek o grubości nie mniejszej niż 5 mm. Nakłuwamy widelcem. Przykrywamy. Odstawiamy jeszcze na 30 minut.
5. Patelnię dobrze rozgrzewamy, następnie zmniejszamy ogień. Nie natłuszczamy jej. Każdy placek pieczemy ok. 1 minuty na każdej ze stron. Studzimy na kratce.
6. Chlebek po wystygnięciu kroimy na pół i przekładamy ulubionymi oddatkami. U nas było zwyczajnie, tak jak lubią dzieci - sezamowe polędwiczki z kurczaka, pesto, mozzarella, pomidor i sałata.


IMG_5728