środa, 1 lutego 2017

Svele. Norweskie naleśniki. Chandeleur 2017.






Asystowanie dzieciom w wyborze kierunku studiów spokojnie mogłoby zostać uznane za zajęcie o podwyższonym ryzyku. Lawirowanie pomiędzy niedawaniem rad (ale trochę jakby dawaniem), nie uleganiem złudzeniom i wyidealizowanemu obrazowi dziecka w naszych oczach, a przekonaniem o tym, co słuszne i dobrze rokujące na przyszłość, grozi zwichnięciem morale i/lub poźniejszych relacji z dzieckiem.

Jak działać? Jak rozmawiać? Jak mądrze wspierać, nie narzucając własnyc projekcji i wyobrażeń? Naprawdę, ciśnie mi się na klawiaturę, że kiedyś było łatwiej... a pewnie przecież nie było. Naprawdę, jestem w kropce. Wydaje mi się, że wykorzystałam już wszystkie argumenty, co ja mówię? - Arsenały argumentów, a i tak wcale nie znaleźliśmy rozwiązania. Decydować teraz o tym, co będzie się robiło przez najbliższe 45 lat (prawdopodobnie?)

A na blogu kolejny raz świętujemy Chandeleur. Tym razem - norweskimi naleśnikami. Właściwie to - pankejkami. Dodatek kardamonu zmienia jednak wszystko. Polecam gorąco!

Więcej przepisów znajdziecie w zakładce naleśniki.
 

















Svele

Składniki:
2 jajka
250 g mąki tortowej (2 szkl.)
375 g maślanki (lub kefiru) (2 szkl.)
80 g masła (4 łyżki)
1 łyżeczka sody oczyszczonej
85 g cukru
1 łyżeczka kardamonu
szczypta soli
masło klarowane do smażenia i do podania

Przygotowanie:
1. Rozpuszczamy masło, odstawiamy do przestygnięcia.
2. W tym czasie łączymy pozostałe składniki. Na końcu dodajemy masło i dokładnie
mieszamy.
3. Odstawiamy na 30 minut.
4. Smażymy z obu stron na niewielkiej ilości masła klarowanego.
5. Podajemy z owocami, cukrem i masłem.



8 komentarzy:

  1. bardzo ciekawa jestem kardamonowego smaku tych placuszków :)
    pięknie wyglądają!

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę zapisać sobie do wypróbowania w weekend :)

    OdpowiedzUsuń
  3. I nadejdzie coś co pokrzyżuje plany, jak było u nas...;-) - zostałam babcią. Na szczęście wszystko się potoczyło w dobrym kierunku, bo wszystko się udało i młoda jest na stomatologii tak jak chciała i ja chciałam;-) Bo to jeszcze nie jest takie oczywiste, że nasze wyobrażenia z dziecka wyobrażeniami będą spójne;-)
    Naleśniki boskie już przez sam dodatek kardamonu;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zawsze można skończyć kilka kierunków albo zmienić zdanie, na szczęście nic nie jest ostateczne. Wiele osób realizuje się poza wyuczonym zawodem lub zmienia kierunek w trakcie studiowania. Mam koleżankę która skończyła architekturę, potem jej się odwidziało i pojechała do Indii studiować medycynę!!:) moje dzieci jeszcze małe ale też mnie to czeka. Placuszki pychotka, wszystko z kardamonem nabiera innego wymiaru ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Naleśniki wspaniale wyglądają - u nas w kuchni stosujemy ostatnio do wszystkiego wodę z filtra redox, stosujemy tą wodę bo jest smaczna i zdrowa - podnosi odporność, pomaga zwalczyć działanie wolnych rodników w organizmie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Takie naleśniki to coś zdecydowanie dla mnie:) ... a co do wyboru kierunku studiów to współczuję ... mam wrażenie, że 20lat temu łatwiej jakoś było:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudowne :)
    Za mnie Rodzice poniekąd wybrali kierunek i miejsce studiów, i skończyło się tym, że uciekłam do innego kraju. Trzymam więc za Was kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
  8. No wygląda to świetnie;() Pycha;)

    OdpowiedzUsuń