Chałka.

Pamiętam i wspominam z zakręcającą łezkę w oku nostalgią czasy, gdy mieszkaliśmy jeszcze w Polsce, dzieci były maleńkie (i było ich mniej ;-), jak czekało się na majowe weekendy. To zawsze był czas do odwrotu, w stronę morza. I pewnie, trzymało się kciuki za ładną pogodę, ale nie była ona niezbędna. Tak niewiele było trzeba.

Czytaj więcej

Maślana babka drożdżowa.

Oj, kusi mnie żeby sobie ponarzekać na brak czasu. Albo na nadmiar pracy, który to ten brak powoduje. Tylko, że to nic nie wniesie. W zasadzie to dobrze przecież mieć ciągle coś do zrobienia (jest w tym i cel i motywacja, a i atencji pewnie nie braknie) i mieć czym wypełnić czas, który – tak…

Czytaj więcej

Granola czekoladowa.

Obiecałam Wam całkiem niedawno tutaj przepis na granolę czekoladową. Przepis zakładający konieczność przygotowania dużej jej ilości na raz, na zapas. Trochę się to w czasie przeciągnęło, ale jest. 

Czytaj więcej

Pasta z wędzonym śledziem.

Przez wszystkie te długie zimowe wieczory. Czeka się. I czeka. Żeby już w końcu przyszła. I przychodzi. Wtedy cieszy każdy pojedynczy krokus i pąk. I nim zdążysz się nacieszyć, kwiaty na drzewach rozwiewa wiatr, pszczoły przenoszą się gdzie indziej, a w Bois de Hal nie ma już hiacyntów. Mam takie wrażenie, że każda kolejna wiosna…

Czytaj więcej

Zero waste. Tarta rosołowa.

Dostałam dziś prezent. Wyjątkowy, oryginalny i jedyny w swoim rodzaju – przyznaję. Przeraził mnie jednak i sprawił, że skakałam po kuchni jak wściekła, tudzież jak podczas mało skoordynowanego treningu cardio z licznymi i intensywnymi wymachami ramion.

Czytaj więcej

Biegam, bo … ?

Wpis o bieganiu pisałam przez wiele kilometrów – liczonych w setkach (czasowo to jakieś 2 lata). W końcu dobiegam do mety. Zatrzymuję się i piszę, a nie tylko układam tekst w głowie w czasie leśnej przebieżki. I może dobrze, że tyle mi to zajęło – bo 2 lata to już jakieś tam doświadczenie, które może…

Czytaj więcej

Brownie z malinami. Na niepogodę.

Takie mamy przedwiośnie. Szare, bure i ponure. Wiatr hula w najlepsze. I choć magnolie i forsycje już w blokach startowych pąków, ich piękno w pełnym rozkwicie może nam przeminąć z wiatrem. Wracałam dziś do domu w slalomie połamanych gałęzi drzew, mijają pozamykane parki, objazdem. Aż strach. I pomyślałam, że mega czekoladowe ciacho  to byłoby dobre…

Czytaj więcej

Najlepszy sposób na granolę.

Chyba mnie już trochę znacie i wiecie, że na punkcie granoli jestem naprawdę zakręcona 😉 Przygotowuję ją od początku powstania Addio, dlatego wypróbowałam już wiele przepisów. Najulubieńszym był do niedawna ten na granolę z patelni, bo najszybszy i najprostszy. ALE… Chłopaki urosły i nagle okazuje się, że nie ma patelni tak dużej, na której mogłabym…

Czytaj więcej

Kurczak pieczony na parze.

Mam takie trzy powiedzenia, których nie lubię / nie trawię choćby nie wiem, co… Jedni powiedzą, że one przecież – prawdę stwierdzają. Ja powiem – one tak brutalnie na ziemię sprowadzają, że ja ich w ogóle znać nie chcę, to nie moja liga, to malkontenctwo w najczystszej postaci.

Czytaj więcej