Ciasto mojego dzieciństwa.

To opowieść z czasów, gdy ciasto piekło się na specjalne okazje i na niedzielę. Kiedy murzynek na bazie kakao był wielkim przysmakiem, do koleżanki mieszkającej najbliżej szkoły biegło się na długiej przerwie na szyszki z preparowanego ryżu a batoniki prince polo i wedlowskie torciki były towarem równie deficytowym jak guma balonowa kupiona za dewizy w…

Czytaj więcej

Pankejki idealne.

W takich sytuacjach zwykło się pisać, że szukało się długo i wypróbowało wiele, aż w końcu, ewentualnie – dopóki nie… Sami wiecie. Posłużę się i ja tym zabiegiem – by przekonać Was, lub tylko spóbować, że przepis, który znajdziecie poniżej naprawdę i w istocie – jest idealny. No cóż… każdy przecież ma swoje ideały…

Czytaj więcej

Waniliowy sernik na zimno (bezglutenowy).

Muszę przyznać, że tego jeszcze  w historii Addio pomidory nie widziałam. Owszem, zdarzała się presja, pojękwiania, niecierpliwości małe i duże, wreszcie – sprzeczki o każdy kawałek, w tym szczególnie o ostatni – ale żeby aż tak? Wczoraj za moimi plecami fotografa amatora ustawiła się kolejka jak w stołówce. Z talerzykami w jednej i łyżeczką w…

Czytaj więcej

Orkiszowa stokrotka z ziarnami.

No jest kłopot, nie powiem. Kiedy każdy lubi co innego, a człowiek chciałby dogodzić wszystkim (nawet jeśli wiadomo, że to niewykonalne…) To nie jest też tak, że przepis powstał tylko po to, by udowodnić, że jednak można. Stał się raczej rzeczywisstym rozwiązaniem kłopotu, by każdemu wedle jego smaku. Ty lubisz tylko z makiem, a ty…

Czytaj więcej

Gnamakoudji. Idealne orzeźwienie.

Czasami wydaje mi się, że euforii i radości wystarcza mi tylko do momentu, kiedy dnia wciąż przybywa. Z końcem czerwca rozpoczyna się odwrót. A przecież kiedyś – właśnie wtedy zaczynały się wakacje i człowiek żył w absolutnej nieświadomości, że ten początek to właściwie koniec, bo już znowu będzie z górki, a ściślej – początek końca…

Czytaj więcej

Książki kwietnia i maja.

Kiedy zaczął się maj zabrakło mi czasu na przygotowanie postu o lekturach kwietnia. Dzień po dniu mijały, aż w końcu okazało się, że półmetek maja za nami, a potem od razu jego końcówka zamigotała na horyzoncie. Dlatego postanowiłam zebrać w jednym wpisie lektury ostatnich 2 miesięcy. Polecam gorąco!

Czytaj więcej

Burgery z łososia.

Muszę przyznać, że ostatnio moje dziecię wyprowadziło mnie z równowagi. Zaczęło się niewinnie – typowa strategia podjazdowa pt. Może dziś zamówimy pizzę? Przyjmując tradycyjnie, powierzoną mi z dziada pradziada i rodzicielskiego namaszczenia pozycję a la Zawisza Czarny, odparłam najazd fast foodowych naciągaczy.

Czytaj więcej

Sbriciolata – kruszonkowe ciasto na lato.

Lubię spokój maja. O dziwo nie szkodzi mu euforia kwitnienia wszystkiego i wszędzie. Chodzi mi o tę ciszę przed burzą, czyli wakacjami – kiedy wszystko staje na głowie. Maj, zwłaszcza ciepły, z długimi weekendami i krótkimi wyjazdami, stanowi spokojniejszą zapowiedź letniej eksplozji. Słuchałam ostatnio jednej z moich ulubionych Trójkowych audycji – Myśli dziecka, której gospodynią…

Czytaj więcej

Pudding jaglany w 2 odsłonach.

Poranny pudding jaglany to kolejna propozycja w ramach naszej domowej akcji „Jem, to co mama – czyli wszyscy jemy zdrowo, a mama nie gotuje na 2 garnki”. To niesamowite, że wszystkim nam udział w akcji wychodzi na dobre, no i naprawdę – nikt się nie buntuje, ni o wyłamaniu nie myśli. Muszę tylko dawkować owsianki…

Czytaj więcej

Bagietki na zakwasie. Bez zagniatania.

Dziś już z nostalgią wspominamy czasy, kiedy do zaśnięcia dzieciaki wymagały naszej absolutnej obecności. Musiał odbyć się cały rytuał czytania, zwierzeń i buziaków na dobranoc, a potem jeszcze cała litania –  Śpij już! Śpisz już? Jeszcze nie śpisz? Zaśnij wreszcie! by człowiek sam, umęczony dniem, a niejednokrotnie i tym usypianiem, sam mógł udać się w…

Czytaj więcej