Brioszka z kremem czekoladowym.

IMG_4460

W naszym ogrodzie zakwitła
śliwa. (Może będą w tym roku mirabelki?)Podobnie rododendron i magnolie. Siadam
na stopniach tarasu. Tuż obok mnie kawę popijają niepewność i troska. Wszystko
może jeszcze zamarznąć – mówią. I ja mam wrażenie, że ostatnie słowo ze strony
zimy jeszcze nie padło. Nawet jeśli ptaki, ptaszki i mrówki (o zgrozo!) już w
wiosennej euforii. Że o kocie nie wspomnę. Utracjusz schudł, sposępniał jakby,
wraca co kilka dni rozglądając się za wiktem. Wymęczony kocimi amorami. A
rozmaryn przeżył zimę w stanie nienaruszonym. Poczucie, że łamie się jakiś utarty
i na ogół dobrze przyjmowany porządek, odbiera radość z nowego, które
przychodzi. Trochę strach tak pełną piersią cieszyć się z tej wiosny,
nieroztropnej, naiwnej.

– Idziesz dzisiaj spać?
Mam jeszcze chwilę, by
zdążyć…
– Dawno nie pisałaś…
Chorowałam trochę, mamo…
– Napisałaś coć nowego?
Chciałabym, żeby to, co piszę,
miało sens…
Dziś zapraszam Was na
brioszkę, którą chętnie nazwałabym imieniem mojego synka. Tak bardzo mu
posmakowała. I to chyba pierwszy taki drożdżowy wypiek, który po pierwsze – w ogóle
spróbował, i po drugie – tak się nim w efekcie zachwycił. Mnie zachwyciła jej
fantazyjna forma. A jeszcze bardziej ucieszyła jego reakcja- Mógłbym mamo,
zjeść ją całą, zupełnie sam.
Czasami warto się postarać.
IMG_4483

Brioszka z kremem czekoladowym
Składniki:
500 g mąki tortowej + 1 łyżka
2 jajka
70 g cukru + 1 łyżka
180 g mleka (200 ml)
35 g masła
25 g świeżych drożdży
szczypta soli
Dodatkowo:
10-12 łyżek kremu czekoladowego

Przygotowanie:
1. Podgrzewamy mleko.
Rozkruszamy do niego drożdże. Wsypujemy 1 łyżkę mąki i 1 łyżkę cukru. Mieszamy
dokładnie do połączenia się. Odstawiamy rozczyn przykryty ściereczką na 10-15
minut. W tym czasie roztapiamy w garnuszku masło.
2. W misce mieszamy ze sobą przesianą
mąkę, sól i cukier. Robimy zagłębienie.
3. Do zagłębienia wbijamy
roztrzepane widelcem jajko. Zagarniając mąkę z brzegów mieszamy. Dodajemy
wyrośnięty rozczyn drożdżowy. Mieszamy zagarniając mąkę z brzegów.
4. Wlewamy roztopione masło.
Przekładamy na stolnicę i wyrabiamy. Ciasto może się kleić, ale nie dosypujemy
mąki. Wyrabiamy, aż przestanie i uzyskamy gładką, plastyczną, elastyczną masę,
z której formujemy kulę.
5. Kulę wkładamy do miski
wysmarowanej oliwą. Przykrywamy. Odstawiamy w ciepłym pomieszczeniu do
wyrośnięcia – podwojenia ilości. Potrwa to, zależnie od tego, jak jest ciepło –
od 1,5 do 3 godzin.
6. Przekładamy na blat lekko wysypany
mąką. Dzielimy na 4 równe części.
7. Na papierze do pieczenia
rysujemy koło o średnicy minimum 25 cm – to ułatwi nam zadanie wykonania
równych kół tej samej wielkości. Na papierze rozwałkowujemy pierwszy kawałek ciasta
do formy wyrysowanego koła. Przekładamy na wysmarowaną wcześniej blaszkę, na
której będziemy piec brioszkę i smarujemy całość kremem czekoladowym. Podobnie
postępujemy z 2 kolejnymi kawałkami – rozwałkowujemy, układamy i smarujemy.
Ostatni – 4 kawałek rozwałkowujemy i układamy na wierzchu bez smarowania.
Możemy także rozwałkować ciasto w przybliżeniu do formy koła, posmarować i na
końcu ułożyć na nim obręczę foremki lub dużą miskę, (tak jak na zdjęciu) i od
niej wyciąć formę równego koła. Ścinki, które powstaną zwijamy w świderki i
pieczemy.  
8. Na środku układamy
kieliszek, który wyznaczy nam miejsce, od którego zaczynamy nacinać ciasto.
Kroimy naszą brioszkę dzieląc ją na 4 równe części, następnie każdą z nich na 4
jeszcze – w ten sposób uzyskujemy 16 kawałków.
9. Bierzemy w dłonie dwa
przystające do siebie kawałki i jednocześnie odwracamy w przeciwnym kierunku,
dwu- lub trzykrotnie. Najlepiej obrazuje tę czynność to zdjęcie. Powtarzamy tę
czynność z kolejnymi kawałkami. Odstawiamy na 30 minut.
10. Nagrzewamy piekarnik do
temperatury 180 stopni.
11. Brioszkę smarujemy jajkiem. Pieczemy 25
minut.

 

IMG_4474

IMG_4512

 Przepis pochodzi z tej strony, a zobaczyłam go tutaj.

Smacznego!

35 comments Add yours
  1. Zauroczyła mnie forma tej brioszki. Mam jeszcze słoik kremu gianduja i myślę, że będzie pasował idealnie. Zrobię ją w weekend.

  2. Piękna jest ! Ostatnio robi furorę na blogach, widziałam ją już w kilku wersjach i chętnie też się na nią skuszę.:)
    Pozdrowienia

    1. Na t wyglada… jedynie wersja z konfitura jest mocno ryzykowna… bo moze po prostu wyplynac. Choc najchetniej wyprobowalabym wlasnie takiej…. Pochwal sie swoja, jak upieczesz….

      Serdecznie

      Anna

  3. Przecież TYLKO TY piszesz z sensem!
    Nos do góry moja Kochana, forsycje KAŻĄ się cieszyć:) i zapowiadają, że będzie dobrze:)

    Kobietka, ściereczka, podstawa ("kratka") na ciasto, cegiełka, kolory…. wszystko z sensem!
    A Młodzieńcowi się nie dziwię i warto jak… ma się dla Kogo:)
    Cała moc uścisków Ci przesyłam i napiszę, bom nieobecna w komputerze była
    :*:*:*:*:*

    1. Czesto miewam watpliwosci….
      Forsycje rzeczywiscie kwitna jak oszalale i ciesza oczy co za kuchenne okno spogladaja…

      To w sumie dobrze zes nieobecna w komputerze, bo to tak jakbys miala byc jedynie bytem wirtualnym…

      Napisz, napisz, koniecznie 🙂

      Buziaki

      Anna

  4. brioszka w piekarniku. zrobiłam na drożdżach instant, świeżych nie kupuję bo drożdżowe piekę na tyle rzadko, że nigdy nie udało mi się wykorzystać całej kostki i zawsze przynajmniej połowa szła do kosza. ciasto bardzo się kleiło, nie mogłam go wyrobić-mikser poszedł w ruch i dał radę. włożyłam ciasto do miski, po godzinie wchodzę do kuchni… a tu bomba! wyrosło przepięknie. nie może wyjść niesmaczne 😉

  5. Nadzwyczaj przyciągające miejsce oraz doskonale czyta się twoje wpisy 🙂 Czekam na dodatkowe oraz zapraszam do siebie na moją strone internetową – zapewne jeszcze nie raz tu wpadne przeczytać twojego bloga 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *