Bugnes. Słynne „pączki” z Lyonu.

Można by przetłumaczyć termin „beignet” jako pączki, ciastka czy racuchy.Właśnie takim mianem są bugnes określane. Ale fakty są takie, że bugnes to ani pączki, ani racuchy, ani tym bardziej ciastka. Najbardziej przypominają faworki. Choć nasze dzieci twierdzą, że bugnes są od nich dużo lepsze. Może tak? Proponuję, abyście sami spróbowali się przekonać.  
Dobrego pączka lubię kupić w ulubionej ciastkarni. Ale już faworków, ni tym podobnych, w żadnym wypadku. Zresztą, po co? Mając przepisy na merveilles, czy xerotigano a teraz i na bugnes? Są wyśmienite i bardzo proste w wykonaniu.  
Kiedy czytacie te słowa pewnie już szybuję gdzieś tam w kierunku Krakowa. Nie mogłam się doczekać tego wyjazdu. Choć nie byłam w stanie przewidzieć w jak smutnych okolicznościach przyjdzie mi je w końcu po 10 latach odwiedzić.

Tak się jednak złożyło, że jeszcze w listopadzie wygrałam konkurs „Ugotuj.to dla Szefa Kuchni”, zorganizowany przez Akademię-Kulinarną.pl oraz Ugotuj.to Mój przepis na tagliatelle z sosem kurkowym na ciemnym piwie wygrał jeden z etapów i cały konkurs. Był więc włączony na miesiąc do menu restauracji hoteli Bristol, Sheraton oraz Westin. Jadę na warsztaty kulinarne, które poprowadzi Szef Kuchni hotelu Sheraton w Krakowie i jednocześnie Szef Kuchni reprezentacji Polski piłkarzy Tomasz Leśniak. I bardzo się cieszę. Namówiłam już Pana Tomasza na rozmowę. Po powrocie więc zapraszam na kolejny odcinek Rozmów przy kawie. 
Trzymajcie, proszę, kciuki.
Wracam niedługo. Mam nadzieję.
Bugnes 
Składniki:
500 g mąki
5 jajek
100 g miękkiego masła
100 g cukru pudru
3-4 g drożdży instant
skórka z cytryny
2 łyżki rumu
skórka otarta z 1 bio cytryny 
Dodatkowo:
cukier puder do posypania
olej do smażenia
Przygotowanie:
1.       Myjemy cytrynę. Skórkę drobno kroimy.
2.      Przesiewamy mąkę do miski, robimy w niej zagłębienie, do którego wlewamy roztrzepane widelcem jajka. Dodajemy cukier, drożdże, masło, skórkę z cytryny, rum i szczyptę soli.
3.      Wyrabiamy jak ciasto na tartę. Końcówkami palców, sprawnie i szybko.
4.      Kiedy ciasto jest jednolite i elastyczne rozgniatamy je pięścią. Składamy i ponownie rozgniatamy. Czynność tę powtarzamy jeszcze 2 razy (łącznie 4)
5.      Formujemy kulę, którą zawijamy w folię spożywczą. Wkładamy do lodówki na minimum 2 godziny.
6.      Po tym czasie nagrzewamy olej w garnku. Możemy użyć frytkownicy, wówczas nagrzewamy olej do temperatury 175 stopni.
7.      Na stolnicy wysypanej mąką dzielimy ciasto na 4 części. Rozwałkowujemy osobno każdą z nich do formy prostokąta. To ważne – bardzo cienko! Kroimy radełkiem lub ostrym nożem prostokąty o wymiarach 10×4 cm. W środku każdego z nich robimy nacięcie.
8.      Smażymy z obu stron, osączamy na papierze kuchennym. Po wystygnięciu posypujemy cukrem pudrem.
Przepis pochodzi z lutowego wydania „Cuisine et vins de France”.

Smacznego!
16 comments Add yours
  1. Gratuluję wygranego konkursu, trzymam kciuki i życzę powodzenia :).
    A bugnes wyglądają pyyysznie! Nigdy takich nie jadłam.
    Pozdrawiam:)

  2. Bugnes i CVF… tez mam abonament. To jeden z moich ulubionych miesiecznikow kulinarnych! Wygladaja wspaniale! tez bede je niedlugo robila. Pozdrawiam z Bordeaux.

  3. Gratulacje z tytułu wygranego konkursu i wspaniałej nagrody 😀 Choć Kraków w tej chwili mroźny jak nigdy, to jednak piękny i wart odwiedzin :] Gorąco polecam krótką wizytę w Alchemii przy placu Nowym na Kazimierzu i kubek gorącej czekolady :] Pyszna sprawa.
    "Pączkuszki" natomiast wyglądają rewelacyjnie 😀 Dziwnie tak pisać pączki patrząc na coś, co ewidentnie wygląda jak faworek ^^ Przepis chętnie zapiszę i wypróbuję. Co do smażenia pączków i faworków, to rzeczywiście pączki zdarzyło mi się kupować, a faworki tylko raz, może dwa, dawno temu, kiedy nie było czasu smażyć samemu. Takie kupne faworki są jednak okrutnie niesmaczne… Zdecydowanie wolę te przygotowane własnoręcznie, albo zdolnymi rączkami mojej siostry, która jest niekwestionowaną mistrzynią w naszej rodzinie, jeśli chodzi o faworki :]

  4. Nina,
    dziekuje i pozdrawiam serdecznie
    DarkANGELika,
    polecam, wystarczy raz sprobowac, zeby chciec znowu i znowu, pozdrowienia serdeczne
    Majana,
    dziekuje 🙂 Skoro tak, to dobry czas, by sprobowac… pozdrowienia serdeczne
    Ale babka,
    dziekuje i polecam goraco, pozdrowienia serdeczne
    Aniu,
    dziekuje, Kochana i pozdrawiam serdecznie
    Asiek,
    dziekuje i pozdrawiam
    Jolu,
    dziekuje :-). To mnie zaciekawilas. Musi byc naprawde dobry przepis Twojej babci 🙂 pozdrowienia serdeczne
    Est-Ouest,
    u Ciebie pewnie znacznie cieplej niz tu, bo dzis w BXL prawie jak w Krakowie, serdecznosci
    Asia,
    tak, podobne sa do merveilles, ale nie tak do konca, polecam sprobowac i pozdrawiam serdecznie
    Agnieszko,
    Dziekuje; tez miewam takie pokusy, ale pospiech zazwyczaj kaze prwygotowac je zgodnie z tradycja. Pozdrowienia serdeczne
    Kabamaiga,
    dziekuje, mam nadzieje, ze juz sie skusilas 🙂 Pozdrowienia serdeczne
    Smakolyczek,
    w dzien taki jak ten mozna zapomniec o wersji light, polecam i pozdrawiam
    Toczka,
    cudnie masz, ze w Krakowie mieszkasz. Jestem nim oczarowana. DO ALchemii niestety nie dotarlam. Na pewno nastepnym razem. Mamy podobne odczucia co do faworkow, polec siostrze upieczenie bugnes, bo naprawde warto no i nie narobi sie dziewczyna tak jak przy klasycznych faworkach 🙂 Serdecznosci
    Magda,
    dziekuje, to bardzo mile z Twojej strony. Pozdrawiam serdecznie
    Anna

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *