Śniadaniowy hit – Minipankejki.

To już ponad 11 lat. Nawet nie próbowałam policzyć – ile przepisów udało mi się w tym czasie stworzyć i tu opublikować. Wielu zupełnie nie pamiętam i czasami – zapytana o coś konkretnego, muszę sama sobie przypomnieć listę składników. Ale wśród nich są też takie, z których korzystam bardzo regularnie.

Czytaj więcej

Ciasteczka maślane. Nie ma lepszych.

Śpiewałam jej do snu kołysanki. Po latach, kiedy sama już była dorosła, wciąż je pamiętała i prosiła, żebym śpiewała je także jej synkom. Byłam zazdrosna o jej piękne zabawki, bo jej dzieciństwo przypadło w zupełnie innych czasach, niż moje. Musiałam jej ustępować, jako ta mądrzejsza – wiadomo. Na pocieszenie zwykła powtarzać, że mogę sobie być…

Czytaj więcej

Krewetki z pesto. Szybki obiad.

Jednym z niekoniecznie licznych pozytywów wychodzenia z trybu pracy zdalnej w 100 % jest okazja do spotykania ludzi, których się dawno nie widziało. Wciąż nie jest to zjawisko częste, bo dni obecności w biurze każdy ma inne – tym bardziej jednak cieszy. Zmieniliśmy się fizycznie, w niektórych przypadkach ta zmiana nie obyła się bez wpływu…

Czytaj więcej

Książki września.

Wysłuchałam ostatnio w radiu Nowy Świat rozmowy Elizy Michalik z Zygmuntem Miłoszewskim, w którym określił sam siebie jako ćpuna fikcji, w tym kontekście mówił także o ucieczkowości. Uzmysłowiło mi to ostatecznie moją motywację do przedkładania fikcji nad literaturę faktu. I owszem zdarza mi się czytać dobre reportaże, ale stanowią one niewielki procent wszystkich moich lektur. Tak więc i ja…

Czytaj więcej

Nowa granola czekoladowa.

No dobrze. Sama sobie w końcu musiałam wyznaczyć deadline na pewno nie przekroczę, choćby nie wiem co.  Wolę się nie upewniać, żeby się nie przerazić, ale wydaje mi się, że to już prawie 3 tygodnie minęły od ostatniego wpisu… Tłumaczenie się brakiem czasu wydaje się beznadziejnie banalnym usprawiedliwieniem. I też – po dłuższym zastanowieniu stwierdzam…

Czytaj więcej

Nasz ulubiony – makaron po grecku.

Zaczęło się pod koniec sierpnia. Kiedy pochylona tuż nad ziemią, w hołdzie naturze i ku zgrozie chwastów, które rozpleniły się w ogrodzie, robiłam porządki. Zadarłam głowę w stronę tego – jakże dobrze mi znanego dźwięku. Klangor. Zwiastujący koniec lata. Lubimy myśleć, że ledwie się zaczęło, a tu już klucze rzucone w bezmiar błękitu i co?…

Czytaj więcej

Książki lipca i sierpnia.

„Literatura, tworząc światy o zdumiewającym ontologicznym statusie, wyprowadza nas poza siebie samych i pozwala uczestniczyć w doświadczeniu, które inaczej nie byłoby nam dane. Jeżeli dobrze się zastanowić, to większość naszej wiedzy, doświadczeń, gustów, pasji i emocji ma bezpośredni związek z książkami, które czytaliśmy. Traktujemy postaci literackie jak bliskich nam i całkiem realnie istniejących ludzi. Przywiązujemy…

Czytaj więcej

Idli.

Podjeżdżam pod miejscową stację. Już na mnie czeka, widać pociąg przyjechał wyjątkowo o czasie. Jasne dżinsy, dwustronna sportowa  kurtka, założona akurat na moją ulubioną stronę. Za jedyny bagaż ma plecak, a w ręce siatkę – pewnie z praniem 🙂 Brzmi to trochę jak portret pamięciowy, ale zupełnie nim nie jest… w mojej pamięci widzę go…

Czytaj więcej

Sałatka z buraczkami.

Tym, co najbardziej – prócz wyspania się we własnym łóżku, osładza mi wyjazd z Polski i powrót do Belgii, są przywiezione stamtąd skarby. Latem są to zawsze warzywa i owoce przywiezione z upraw dziadków. Wszyscy są działkowiczami. Dziadek Tełoś – jak mawiają do dziś nasze dzieci – ma najdłuższy staż i szklarnię, z której pomidory…

Czytaj więcej

Dziękuję!

I pomyśleć, że jeszcze 4 lata temu nakrywałam do stołu dla pięciu osób. Dziś rano owsiankę serwowałam już tylko dla 3. Kolejne dziecko właśnie wyfrunęło z gniazda. A my mościmy się w tej całkiem nowej – i co tu ukrywać – trudnej do zaakceptowania – codzienności.

Czytaj więcej