Efekt pająka i quiche z łososiem.

W chwili, w której pochylam się nad misą umywalki, kátem oka rejestruję poruszenie tuż obok. Podnoszę głowę w tamtym kierunku. I widzę go, jak stąpa – wydaje się, że niepewnie, jakby zaraz miał spaść. Zatrzymał się. Niemal w tej samej sekundzie, w której dopada go moje spojrzenie. Zupełnie, jakby poczuł na sobie mój wzrok. Po kilku sekundach rusza dalej, lekko chwiejnym krokiem. Nie wiem, czy przed siebie. Bo nie znam jego planów.

– Dokąd lecisz? – pytam i zaczynam rozglądać się po łazience.  Nie dostrzegam celu, który on sobie wytyczył.

Taki kruchy, delikatny, dający się strzepnąć z powierzchni ściany niekoniecznie silnym plaskiem mojej dłoni.

Obserwuję każdy jego krok. Kroki? Ciekawa, dokąd zmierza.

W końcu zadzieram głowę.

– Aaa, to tam Ci tak spieszno – stwierdzam, obserwując dwa inne w kącie, pod sufitem. Ménage à trois? 🙂

– A więc szukasz schronienia… miejsca, gdzie nikt cię nie sięgnie?

– Jak każdy z nas – dopowiadam w myślach. – Potrzebujesz bezpieczeństwa i własnego kąta. – Leć, chłopaku – ja ci nic nie zrobię.

Mnie pająki w domu nie przeszkadzają.

Idę do łóżka. Tam, gdzie moje schronienie. Szczęściara ze mnie, że je mam.

Tylko te grube, lekko włochate, wagi ciężkiej, trochę jednak budzą mój niepokój, wyrażany energicznymi wyrzutami ramion, pajacami, tudziedż innymi mniej lub bardziej skoordynowanymi ruchami ciała. Domagam się wówczas głośno natychmiastowej ingerencji cud-męża. Niech się chłopak wykaże i użyje całęgo swojego daru perswazji. Wiadomo bowiem – bez ofiar. Delikwent przechwytywany jest w chusteczkę i grzecznie wypraszany na zewnątrz.

Taka trochę mi wyszła potrawa na winie, jak mawia babcia Marysia. Choć jednak nie do końca, bo choć z wykorzystaniem resztek tego, co jeszcze było w lodówce, to jednak – przemyślana to była kombinacja. Na lunch i do pudełka, do pracy. Na zimno, lub lekko podgrzana. Zdała egzamin. Pozostaje tylko polecić ją i Wam.

Quiche z łososiem i fetą

Składniki:

Na farsz:

120 g posiekanej cebuli

3 ząbki czosnku

150 g cukinii pokrojonej w dużą kostkę

75 g czarnych oliwek

175 g świeżego łososia pokrojonego w kostkę

150 g sera feta pokrojonego w kostkę

250 ml śmietanki 20 %

5 małych jajek

posiekany świeży koperek – ilość wedle uznania – im więcej, tym lepiej

1 cytryna (skórka + 2 łyżeczki soku)

oliwa do podsmażenia warzyw

Na spód:

120 g mąki pszennej

1 jajko

80 g chłodnego masła

60 g tartego parmezanu

Przygotowanie:

  1. Przygotowujemy spód przez szybkie połączenie składników i sprawne zagniecenie ciasta. Wykładamy nim formę na tartę o średnicy 24 cm. Schładzamy w lodówce na czas nagrzewania się pekarnika.
  2. Rozgrzewamy piekarnik do temperatury 190° Spód podpiekamy aż brzegi zaczną się przyrumieniać, przez około 20-25 minut.
  3. W tym czasie na oliwie podduszamy cebulę, dodajemy czosnek, potem cukinię.
  4. W osobnym naczyniu łączymy jajka ze śmietaną i pokruszoną w dłoniach fetą oraz skórką otartą z cytryny. Dodajemy koperek i oliwki. Mieszamy, odstawiamy.
  5. Do mieszanki jajecznej dodajemy na końcu łososia, sok z cytryny i warzywa. Całość wylewamy na podpieczony spód.
  6. Pieczemy ok. 30 minut.
  7. Podajemy z sałatą lub pomidorami.

Smacznego!

2 comments Add yours
  1. Wspaniała:) Quiche i opowieść … A może być po prostu kremówka 30%? Gdzie ja dostanę śmietankę 20% w mojej mieścinie… Bo to ma być raczej płynna śmietana, tak? pozdrawiam

    1. Dziekuje 🙂
      Zgadza sie, 30 moze byc, byleby byla plynna i do sosow
      Powodzenia, smacznego i pozdrawiam serdecznie,
      Ania

Skomentuj Addio pomidory Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *