Karnawałowe kreacje kulinarne 2014.

IMG_3087

Chwilowo bez
karnawałowego nastroju. Powrót do domu jeszcze nigdy nie był taki trudny.
Konieczność odnalezienia się w kontekście codzienności po tylu niezwyczajnych
przeżyciach była/jest niemal bolesna. Staram się znaleźć odpowiedź – dlaczego. I chyba ją
znalazłam. Do mniej lub bliżej określonych metafizycznych dolegliwości
dołączyły inne. Poranny pociąg zlikwidowany, a  powrotny zatrzymuje się w ciemnym polu, kilka
minut od domu, niemal na pół godziny, a w domu dzieci głodne czekają… (Nie
wiem, czy opowieść jest wystarczająco obrazowa – stąd ten kawałek o dzieciach,
notabene prawdziwy jak nie wiem co)…
I kiedy tak siedzę w
tym pociągu, w ciemnym polu, w dodatku bez książki do czytania (mogłaby
uratować i diametralnie wpłynąć na konsytuację) rozmyślam sobie, jak to dobrze,
 
 że nie mam postanowień noworocznych. Już na
starcie byłyby skazane na niepowodzenie. A tak przynajmniej budzę się codziennie
w świecie, w którym gwałtownie, z dnia na dzień wzrosła liczba niepalących,
dbających o siebie, stosujących dietę, chodzących na siłownię i ćwiczących
fitness, ludzi lepszych i starających się być lepszymi lub choćby tylko lepiej
wyglądającymi. (Tu mała dygresja, krótsza niż kontrola biletów – gdyby tak
postawić raczej na zdrowie niż na ładną sylwetkę w kwestii diety – może poszłoby nam lepiej?
Jestem na to całkiem dobrym dowodem, a spróbować nie zaszkodzi). Taki zwykle
jest ten początek roku. Pełen dobrych chęci i woli zmian na lepsze.  I oby udało się je realizować.
Kiedy tak siedzę w
tym pociągu, w niezmiennie ciemnym polu, zapominam o trudzie kładzenia
dzieci wcześnie spać, zupełnie od tego odwykłych, budzeniu ich rano w kompletnym rozbiciu, bojach o wyłączany wieczorami internet, lekko
obrażonym kocie i chwilach spędzonych w górach z naszymi przyjaciółmi
(niekoniecznie w tej kolejności, choć zdecydowanie nasze spotkanie w Kudowie
było bardzo wyjątkowe i za to Wam, Kochani nasi, dziękujemy… podobnie jak
naszym cudnym gospodarzom…) i tak to przymusowy postój rozciąga się w czasie
jak kluski lane, a mnie marzy się pomidorowa z czasów mojego dzieciństwa, kiedy
to pojęcia nie miałam – bo mieć nie mogłam, o belgijskiej rzeczywistości
kolejki
podmiejskiej.  
I aby już zakończyć
błyskotliwą puentą (w końcu jednak udało nam się dotrzeć do domu) dodam jeszcze
tylko –
Grunt, że walizki
rozpakowane.   
Jeśli – nie dotyczy, to:
Jak to dobrze, że kłopotu z choinką nie ma. 

Wracając do kulinariów, obiecanych z dawien dawna. Zapraszam do wypróbowania trzech nowych propozycji, które z łatwością dają się przygotować z wyprzedzeniem, wynieść/zanieść na spotkanie w gronie znajomych, zaproponować gościom czy zapakować na lunch do pracy. Aromatyczne, ciekawe w smaku. Polecam gorąco. Gwoli przypomnienia także – jeszcze inne propozycje wybrane z zakładki przystawki. Mogą się przydać w karnawale. Oby się Wam przydały.

Kuskus z kalafiora
Składniki:
1 kalafior
1/2 szklanki migdałów,
uprażonych na suchej patelni i posiekanych na mniejsze kawałki
2 łyżki rodzynek,
przekrojonych na pół
4 łyżki posiekanej pietruszki
2 łyżki posiekanej mięty
1 łyżka posiekanej kolendry,
lub większa ilość posiekanej pietruszki
2 łyżki soku cytryny
1/2 łyżeczki kuminu
1/4 łyżeczki chili
1/8 łyżeczki kardamonu
szczypta cynamonu
2 – 3 łyżki oliwy z oliwek
sól
Przygotowanie:
1. Piekarnik rozgrzać do 200
stopni. Kalafiora podzielić na kilka dużych kawałków, ułożyć na blasze
wyłożonej papierem do pieczenia i piec przez 10 minut. Po upływie tego czasu
kawałki kalafiora przewrócić i piec jeszcze 5 minut. W trakcie pieczenia
uważać, żeby kalafior nie zaczął się przypalać i w razie potrzeby przewrócić go
więcej razy. 

2. Upieczonego kalafiora wyjąć i
chwilę ostudzić. Kalafiora zetrzeć na małych oczkach tarki, zajmuje to bardzo
mało czasu, ponieważ miękki kalafior łatwo poddaje się działaniom tarki.
Następnie rozdrobnionego kalafiora umieścić w dużej misce i dokładnie wymieszać
z pozostałymi składnikami. Odłożyć do lodówki na przynajmniej godzinę,
następnie jeść od razu podawać gościom albo spakować jako drugie śniadanie do pracy.

Przepis z na kuskus z kalafiora pochodzi z jednego z moich ulubionych blogów – Jadłonomia.  

IMG_3373

Fritata. Prosta i szybka. Z kaszą jaglaną.

Składniki:
2 szalotki
10 g posiekanego drobno czosnku
tłuszcz do smażenia (używam oleju kokosowego)
1/2 szkl. kaszy jaglanej
150 g brokółów
330 g cukinii
70 g suszonych pomidorów
75 g zielonych lub czarnych lub tych i tych oliwek 
siekanej zielonej pietruszki lub koperku
6 jajek
sól, pieprz, kumin

Przygotowanie:
1.  Kaszę płuczemy dokładnie pod bieżącą wodą. Gotujemy pod przykryciem w 1 szklance wody do momentu jej wchłonięcia. Odstawiamy do przestudzenia.
2. Siekamy brokuł na mniejsze cząstki, cukinię w kostkę, szalotki i czosnek – drobno.
3. Kroimy oliwki i pomidory.
4. Nagrzewamy piekarnik do temperatury 175 stopni.
5. Wszystko oprócz jajek mieszamy razem w misce. Doprawiamy do smaku.
6. Jajka roztrzepujemy, dodajemy do warzyw. Mieszamy. Całość wylewamy do foremki wyłożonej papierem do pieczenia lub do papilotek na muffiny.
7. Pieczemy ok. 30-45 minut, aż całość się zetnie i lekko przyrumieni z wierzchu. 

Tabbouleh z kaszy jaglanej
Składniki:
265 g obranego i posiekanego fenkuła
65 g szalotki
65 g suszonych pomidorów
200 g kaszy jaglanej
120 g czerwonej papryki
świeża bazylia lub bazylia tajska, lub pietruszka lub kolendra lub mięta
3 duże łużki uprażonego sezamu
duża garść suszonych moreli
sól, pieprz, kumin, kardamon, kozieradka do smaku
Przygotowanie:
1. Kaszę dokładnie płuczemy. Gotujemy w 2 szklankach wody, pod przykryciem aż wchłonie całą wodę. Odstawiamy do przestudzenia.
2. Siekamy szalotkę, zioła, pomidory, paprykę i fenkuła.
3. Szalotkę podduszamy, dodajemy fenkuła, szklimy. 
4. Mieszamy wszystkie składniki. Odstawiamy w chłodzie na 1 godzinę do przegryzienia.
 
Smacznego!
8 comments Add yours
  1. Te bajeczne przekąski nijak mają się do tej ponurej wizji z pociągami, których ci współczuję. Po czym wnosisz, że kot jest lekko obrażony? 🙂

    1. Tak sie zachowuje, zreszta – ma prawo, znowu poczul sie porzucony na jakis czas. Choc w zyciu bym nie pomyslala, ze nie dojadal, chodzil glodny choc przez moment, czy moglo mu byc zle… W kazdym razie nadrabiamy zaleglosci i lagodzimy sytuacje…

      A pociag byl dzis prawie na czas…

      Damy rade 🙂

      Serdecznie Cie pozdrawiam

      Anna

  2. no i wcięło mi komentarz :/ a tak się naprodukowałam 🙂 u nas tez komunikacyjne rozczarowania, ceny biletów masakryczne, i w Nowy Rok weszliśmy z brzusznymi historiami, trauma moja sie stało "mamo boli brzuch" ale już jest ok! od piątku dieta, moja dwójka i ja, bez mleka, jaj, z ograniczeniem cukru i glutenu. Jest nam świetnie! A kalafiorowy kus kus na 100% zrobię bo wygląda rewelacyjnie! buziaki ślę i wytrwałości życzę!

    1. Tez znam ten bol – teraz takze i z drugiej strony – kogos, kto go nie przeczyta… a wiadomo przeciez, ze drugi juz nie jest taki sam jak ten pierwszy, ktory wcielo… Tym bardziej dziekuje Ci za poswiecony czas 🙂

      Dobrze, ze juz Wam lepiej… oby tak dalej, zdrowka Wam zycze! Ograniczenia cukru i bezgluten, u nas juz na porzadku dziennym. I tez nam jest lepiej, duzo lepiej… Kuskus takze w wersji brokulowej smakuje wybornie… polecam

      Pozdrawiam serdecznie

      Anna

  3. Cieszę się, że jesteś.:)
    Fajne karnawałowe kreacje.Podoba mi się ten kuskus z kalafiora – ciekawa sprawa.
    I tabuleh z kaszy jaglanej. Zjadlabym chętnie.
    Pozdrawiam i wszystkiego dobrego w Nowym Roku 🙂

    1. Jak dobrze, ze ktos sie cieszy! 🙂

      Wszystkie trzy propozycje to ostatnio moje ulubione… idealne na co dzien i takie smaczne. Polecam goraco i wszystkiego Naj Naj Naj Ci zycze 🙂

      Serdecznie

      Anna

  4. Jak dobrze, ze ktos sie cieszy! 🙂

    Wszystkie trzy propozycje to ostatnio moje ulubione… idealne na co dzien i takie smaczne. Polecam goraco i wszystkiego Naj Naj Naj Ci zycze 🙂

    Serdecznie

    Anna

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *