Krem de la krem…

 
Myśli zaplątane w oczekiwanie. Całe kłębki tego czekania. Głównie w kolorze zielonym. Bawi się nimi czas. Dobrze się bawi. A ja czekam. My czekamy.
 
Dziś wraca synek pierwszy. Po raz pierwszy wyjechał na tak długo. I kolejne dziecko wróci już nie to samo. Zmienione, doroślejsze, bogatsze o  wydarzenia, o których nie mamy pojęcia.
 
I jedno czekanie wymienimy na kolejne. Będziemy czekać na naszych przyjaciół z Polski. Pamiętacie mężczyznę, który piecze drożdżowe ciasto? Uśmiechamy się do siebie wirtualnie na wspomnienie innego naszego spotkania, także głęboką zimą. Kiedy ziąb był taki, że rosły obawy o to, czy słupków rtęci nie zabraknie, a nam było razem tak dobrze. I już się cieszę na te wszystkie emocje, opowieści, recenzje, wspomnienia, piłkarzyki i kto wie, co jeszcze? Rozpisuję w głowie, co przygotuję, jakie zakupy zrobić muszę. Bo bardzo lubimy tak po prostu usiąść wszyscy razem przy jednym dużym stole, zjeść gorącą kolację, rozlać wino do kieliszków i rozmawiać, długo rozmawiać.
 
Wiem też, że na pewno przygotuję dla nich ten krem. Bo wiem, że im posmakuje. Tak jak nam. Wystarczy chwila na jego przygotowanie i szczypta mniej na to, by się nim delektować. Można oczywiście wzbogacać jego smak. Podać z chrupiącymi paskami boczku i czosnkowymi grzankami, dodać marynowane pieczarki, posypać serem… Ale już te trzy składniki stanowią połączenie na tyle idealne, że jak dla mnie, gdy pośpiech przysiada na moim ramieniu, a głód puka do drzwi, wystarczy.
 
Pamiętacie o głosowaniu na Blog Roku? Jeśli uznacie, że warto, oddajcie, proszę, swój głos na Addio.
 
Wyślijcie SMS o treści D00340 na numer 7122
Dochód z SMS zostanie przekazany na integracyjno – rehabilitacyjne obozy
dla dzieci z ubogich rodzin i dzieci niepełnosprawnych.
Koszt SMS – 1,23zł brutto.
Z jednego numeru telefonu można zagłosować tylko raz. Głosowanie potrwa do 31 stycznia, do godziny 12.
 
Dziękuję.
 
 

Krem z pora
Składniki: na 2 porcje
600 g pora umytego, oczyszczonego i pokrojonego z talarki
100 g sera z zieloną pleśnią
500-550 g bulionu (użyłam warzywnego)
Do podania:
chleb ciemnoziarnisty
opcjonalnie plasterki chrupiącego boczku
świeży rozmaryn lub natka pietruszki
Przygotowanie:
1.      
Por podsmażamy na oliwie z masłem. Dusimy do miękkości,
ezentualnie podlewając bulionem. Kiedy jest już miękki – dodajemy pokruszony
ser, mieszamy i gotujemy do roztopienia. 
2.     
Całość miksujemy z bulionem na gęsty krem. Doprawiamy wedle
uznania.   
 
Smacznego!
12 comments Add yours
  1. Hej, a Ty wiesz, że ja też takie zupy robię? Warzywko, bulion i ser:)i cały gar pysznej zupy…!
    Jak wracałam z kolonii tez czułam się INNYM człowiekiem. Jakby dojrzalszym. Zupełnie innym okiem patrzyłam na swój pokój i cały dom – czułam, że minęły wieki… Dopiero w tym momencie czułam, że tęskniłam, choć będąc TAM, wcale nie miałam tych uczuć… Cieszyłam się powrotem, On też będzie sie cieszył:)
    Samego dobrego z Przyjaciółmi! Sił i energii na przygotowania:). Ach te Wasze – nasze piłkarzyki.. Te Prawdziwe i te ręczne…

  2. Wspaniała zupa, moja ulubiona, a na sery pleśniowe to mam bzika:), dodaję je do kalafiorowej, porowej, brokułowej czasem ser niebieski do pomidorówki:-), mniam. Piękne zdjęcia

  3. przeczytałam selera z zieloną pleśnią :)))))))))) jakoś mi tak seler pasował po porze 😉
    zrobię taką zupkę, zwłaszcza, ze w tym tygodniu gotuję tylko dla dwóch osób.
    Pozdrawiam Anno i ślę sms-a.

  4. Antenka,
    🙂

    Konwalie w kuchni,
    zgadza sie, pod warunkiem, ze ma sie wszystkie skladniki 🙂 polecam i pozdrawiam serdecznie

    Betty L,
    ooo tak 🙂

    Maggie,
    moja tez nie. W dziecinstwie nie jedlismy niemal zadnych warzyw, mama jakos je przemycala, do dzis nie wiem jak, bo nawet rosol musial byc przelany przez sitko… moc serdecznosci,

    Ewelino Droga,
    wlasnie uswiadomilas mi, ze rzeczywiscie i ja wracalam inna, tak jak napisalas… Tak to juz po prostu jest 🙂
    Tym razem jednak dodatkowo wrocil jeszcze chory… i skonczyc sie musialo antybiotykiem 🙁
    A pilkarzyki rozgrzane do czerwonosci… 🙂 Buziakow moc

    Justyna Bak,
    bo to chyba najprostszy i najzdrowszy sposob na rozgrzanie organizmu 🙂 pozdrawiam serdecznie

    Majana,
    🙂

    Gin,
    serow plesniowych powinne unikac przede wszystkim kobiety w ciazy 🙂 serdecznie

    Olimpia Davies,
    do pomidorowki to raczej mozzarella u nas, ale bzika to tez mamy 🙂 serdecznie

    JSWM,
    Aniu, a jak ja przeczytalam, co napisalas w komentarzu, pomyslalam, ze przeciez moglam tak napisac 🙂 Tylko dla dwoch osob? Wow, znaczy, ze wyjechali na wakacje wszyscy nasi podopieczni 🙂 ?

    Dziekuje 🙂

    Moc serdecznosci

    Anna

  5. Dziś odwiedzili nas znajomi, zaproszeni na belgijski wieczór,i na wejście uraczyłam ich Twoja zupą krem.Smakowała bardzo, nie byli w stanie zgadnąć, co kryje w sobie. Obstawiali brokuły itp. To ze względu na kolor.A cudowny Koko poprosił o dokładkę. Dziękuję za pyszny przepis…taki prosty i od serca.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *