Krucha karkówka i pożar do ugaszenia.

Jest kilka takich pytań, które zajmują stałe miejsce w naszym codziennym repertuarze. Wracają jak bumerang. Najczęściej w  najmniej odpowiednim momencie. Każdego dnia od nowa. I często zdarza się, że nie ma na nie dobrej i jedynie słusznej odpowiedzi.  
– Mamo, gdzie jest moja bluzka?
– Dlaczego musimy jeść marchewkę?
– Co jedli rycerze?
– Dlaczego muszę chodzić do szkoły?
– Co pływa w tej zupie?
– Kto schował moją piłkę?
– Dlaczego nie mogę chodzić później spać?
Wszyscy znamy je doskonale. Nie będę więc mnożyć tych przykładów. Ale jeśli do tego dodamy jeszcze pytania, które zadajemy sobie sami?
– Dlaczego nie poszłam wcześniej spać?
– Gdzie ja włożyłam swój telefon?
Skończę na tym, by nie podnosić poziomu frustracji, którą mogłaby spowodować szczegółowa wyliczanka.
Zapomniałabym jeszcze o moim ulubionym – Co zrobię na obiad?
Kilka dni temu przysiadłam sobie w kuchni po raz kolejny usiłując znaleźć odpowiedź, która usatysfakcjonuje wszystkich. Choć z góry wiadomo, że to raczej niemożliwe. I nie chciało mi się nic. Ani gotować, ani robić zakupów, ani sprzątać. Marzyłam o tym, by usiąść z książką na słońcu i choćby zmarznąć, ale poczytać sobie na świeżym powietrzu.
Zajrzałam do lodówki. Postanowiłam, że karkówkę upiekę z tym, co znajdę w środku. Spojrzałam na cebulę i przystąpiłam do dzieła. Upiekłam co najmniej trzy pieczenie na jednym ogniu: karkówkę, przy jednoczesnej utylizacji zapasów cebuli i dobrej lekturze w otwartych drzwiach tarasu. I bardzo nam smakowało. I pachniało cudnie. Polecam.
– Mamo, a w co ja mam się przebrać na bal karnawałowy?
Czasami wydaje mi się, że jestem członkiem zupełnie nieochotniczej straży pożarnej a wszystko co robię to gaszenie pożarów…
Karkówka pieczona w cebuli z porto
Składniki: na 3-4 porcje
650 g karkówki
550 g cebuli różnych gatunków  (z przewagą czerwonej plus szalotki i cukrowa)
200 ml porto
4 łyżki aceto balsamico
kilka gałązek świeżego tymianku
tymianek suszony
sól morska, pieprz
2 łyżki masła
6 łyżek cukru
2 duże gruszki
garść orzechów włoskich
Przygotowanie:
1.       Karkówkę kroimy tak, by uzyskać około 5 ładnych sznycli równej grubości. Nacieramy je solą, pieprzem i suszonym tymiankiem. Odstawiamy.
2.      Kroimy 450 g cebuli w piórka.
3.      Na wysokiej patelni z grubym dnem lub w żaroodpornym garnku roztapiamy 1 łyżkę masła, dodajemy 3 łyżki cukru. Nie mieszamy, poruszamy patelnią aby równomiernie rozprowadzić cukier i czekamy aż lekko się skarmelizuje. Następnie dodajemy połowę pokrojonej cebuli. Mieszamy dokładnie. Po chwili układamy na niej mięso. Smażymy około 10 minut.
4.      Nagrzewamy piekarnik do temperatury 180°.
5.      Dodajemy resztę pokrojonej wcześniej cebuli, zalewamy 175 ml porto i 3 łyżkami aceto balsamico. Mieszamy delikatnie. Na wierzchu układamy gałązki tymianku. Przykrywamy. Wstawiamy do piekarnika. Pieczemy około 40 minut, po tym czasie sprawdzamy miękkość mięsa i konsystencję sosu, podlewamy odrobiną wody w razie potrzeby.
6.      Gruszki obieramy, kroimy na ćwiartki.
7.      Siekamy drobno resztę cebuli.
8.      Na patelni rozpuszczamy masło, posypujemy cukrem. Karmelizujemy, dodajemy cebulę i suszony tymmianek, dokładnie mieszamy, po chwili resztą porto i aceto balsamico. Gdy całość lekko odparuje dodajemy gruszki, delikatnie mieszamy. Po 2-3 minutach zdejmujemy z patelni.
9.      Pokrojone grubo orzechy prażymy na patelni.
10.   Karkówkę po wyjęciu z piekarnika wyciągamy z garnka. Sos miksujemy na gładki krem, doprawiamy w razie potrzeby.
11.    Karkówkę podajemy z purée lub prażoną kaszą gryczaną z sosem i gruszką z cebulowym chutneyem, posypaną uprażonymi orzechami.
Smacznego!
17 comments Add yours
  1. Świetna kompozycja, bowiem kwaśne smaki doskonale współpracują na podniebieniu z mięsami zawierającymi tłuszczyk.
    Gdybyś jeszcze wcisnęła w tłustą tkankę parę ziaren zielonego kardamonu?

  2. Wyglada pysznie i tak wykwintnie 🙂 pyszny obiadek Aniu. A na pytania tego typu juz powoli przygotowuje sie psychicznie 🙂 Jak na razie Maly jeszcze nie pyta ale mysle, ze to wkrotce nastapi :))

    Buziaki.

  3. Och, to brzmi absolutnie rewelacyjnie, zdecydowanie zapisuję sobie przepis! No i ja też chciałabym wiedzieć, co jedli rycerze, choć jestem już zupełnie dorosła:)

  4. Karkówka musi być pyszna, ale mi najbardziej podoba się pomysł na gruszkę z cebulowym chutneyem,to musi być doskonały dodatek do mięsa, spróbuję na pewno.
    Pozdrawiam:-)

  5. Myślę, że każda z nas ma kilka takich małych pożarów do ugaszenia codziennie. I myślę, że codziennie świetnie sobie radzimy na dyżurze starszego sikawkowego. Muszę też przyznać, że niektóre z pytań, które wymieniłaś jeszcze przede mną – na szczęście. Obiad zawodowy – aż zgłodniałam. Pozdrawiam

  6. Dużo wody do ostudzenia nadwęglonych ciągle podsycanym ogniem nerwów potrzeba, by dobrze się sprawdzić w roli nieochotniczego rodzinnego strażaka. Ale myślę, że Ty Aniu wiele tej wody w sobie masz. Zdajesz się być tak ciepłą i stateczną osobą…

    Obiad z lodówkowych zapasów wyczarowałaś prawdziwie królewski. Przepyszny. I tak wysmakowanie podany, jak w najlepszej restauracji…

    Ściskam!

  7. Na Dzień Matki dostałam od dzieci firmowy kubek. centralnie, na czerwonym polu jest: MAMA spółka z.o.o, czynne 24h/7 dni w tygodniu, a wokół różne znaczki informujące o działalności spółki, czyli doradztwo w dziedzinach szkolnych i wychowawczych, drobna pomoc ambulatoryjna i psychologiczna, gastronomia ciepłe i zimne posiłki, wszelkie usługi pralnicze, znaczek żelazka, usługi transportowe i kurierskie w systemie dziennym i nocnym, pozostała działalność usługowa (tu znaczek wózka sklepowego).
    Teraz szczególnie, jak mam taki dzień jak Twój, piję tylko z tego kubka. Jakoś tak lżej się robi 🙂
    pozdrawiam
    Noelka

  8. Aniu, karkówka podana pięknie – jak w najlepszej restauracji. Podziwiam!
    A pytania… ja jeszcze ich tak wiele dookoła nie mam… ale czasem wystarczą te, które sama sobie zadaję, żebym miała wrażenie, że ciągle gaszę te same pożary…

  9. Ten przepis jest świetny. Zabieram go ze sobą. mam w zamrażalniku karkówkę i zastanawiałam się co z nią zrobić. A gaszenie pozarów… skąd ja to znam? Duże, małe, wielkie…

  10. A ja jestem członkiem Ochotniczej i nieochotniczej – tej pierwsze formalnie, tej drugiej wobec samej siebie…, do tego prawie wszystkie z tych pytań zadaję sama sobie codziennie:)
    A karkóweczka rewelacyjna – choć sama nie robię, to lubię kosztować:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *