Książki lutego.

Lubię, kiedy udaje mi się tak zaplanować lektury w danym miesiącu, by mieć wrażenie podróży po wielu światach. A wszystkie one, równoległe do codzienności. Nadzwyczajnie i nieznośnie szarej ostatnio. Można się oderwać, albo zaszyć, wedle nastroju i potrzeby chwili. A już „Palinka” na nocnym stoliku – to dopiero rozgrzewająca serce lektura. Długo tam jeszcze poleży, bo lekarstwem jest na każdą okoliczność 🙂

 

 

 

Pomyślałam też, że napiszę Wam, skąd czerpię inspiracje w wyborze moich lektur. Wiele z nich pochodzi z moich ulubionych Instagramowych profili. Oto one: @doriver12; @anny_dom_kultury; @madame_lukrecja; @ms.lenkas Polecam Wam gorąco ich profile – dziewczyny czytają jak szalone – i tylko wartościową literaturę. Sprawdzcie sami. Koniecznie!

 

„Palinka. Prozy z Banatu” Matej Horava, Wydawnictwo Książkowe Klimaty, 2017

 Urzekający i porywający zbiór opowiadań. Tych, którzy nie są szczególnymi wielbicielami krótkich form, pragnę zapewnić, że to miniatury najwyższej klasy, a każda z nich liczy maksymalnie 3 strony. „Jest upał, ale palinka z morwy nie pali w gardle: chłodzi, jakimś cudem chłodzi, zapobiega poceniu; przysłania słońce i porusza wiatr w ciele, w płucach, w sercu, myślach (…)” taka właśnie jest Palinka – tak poetyckiej i esencjonalnej prozy próżno dziś szukać. I to jest naprawdę niesamowite, jak tych kilkadziesiąt zdań potrafi wbić w fotel, zatrzymać czas, zaczarować wszystko, na co patrzysz. Warto mieć tę książkę na nocnym stoliku i codziennie przed snem poświęcić te 5 minut na lekturę jednego opowiadania. I czytać je na wyrywki – kolejność nie ma znaczenia. Przepiękna!

 

 

„Pod śniegiem” Petra Soukupova,  Wydawnictwo Afera 2016

Książki o rodzinie mogą okazać się lekturą trudną, która nie da Ci odpocząć i raczej nie zapewni rozrywki. Może Ci grozić utrata paznokci lub też kilku(nastu) włosów na głowie, a już zdecydowanie gwarantowane – podwyższone ciśnienie. Czytasz, czytasz i przestać nie możesz, chociaż czasami musisz, bo nie dasz rady inaczej, musisz złapać oddech i zastanowić się nad relacjami w swojej rodzinie. Trzy dorosłe córki, ich dzieci i pies jadą razem samochodem na urodziny ojca, do domu rodzinnego, z całkiem sporym bagażem – i naprawdę nie mam tu na myśli obładowania samochodu w sensie dosłownym.  Błędy popełniane przez innych łatwo dostrzec i ocenić. Tak jak zdecydowanie łatwiej jest obarczać innych za stan swoich relacji z najbliższymi. I niby to wszystko wiesz, ale czytasz i nie wierzysz, jak bardzo życie rodzinne może być uwikłane w sieci żalów, pretensji, niespełnienia, oczekiwań i niezrozumienia. Jak tylko odetchnę – sięgam po następną książkę Soukupovej.

 

„Wyspa diabła” Einar Karason, Wydawnictwo Marpress, 2019

Tak gdzie diabeł mówi dobranoc – czyli gdzie? Na Islandii?  A ściślej w Thulecamp w Reykjaviku? Nie sposób się nie zgodzić.  Szykujcie się na spotkanie z plejadą malowniczych postaci – łobuzów, opryszków, złodziei, marzycieli i awanturników, gdzie bieda aż piszczy – tylko, że nikt tego nie słyszy, bo wszyscy przywykli. Opis życia w tych islandzkich slumsach przywiódł mi na myśl Shantaram. I choć postaci tu ogrom taki, że czasami trudno się zorientować – nie sposób ich nie polubić, ulec fascynacji. Bardzo ciekawa pozycja. Polecam.

„Znaleziony” Nadine Gordimer, Wydawnictwo M, 2014

To ciekawe spojrzenie na wyobcowanie, życie poza ojczyzną, emigrację, poszukiwanie swojego miejsca na ziemi i pogoń za miłością i szczęściem. I trochę znowu o rodzinie i korzeniach. Z nieoczywistym zakończeniem. Ciekawie napisana. Duszna i parna to lektura. Polecam.

 

„Nad oceanem czasu” George Mackay Brown,  Wydawnictwo Wiatr od Morza 2019

Wiatr od morza nie zawodzi. I kolejny raz serwuje lekturę inne niż wszystkie. Choć – mam wrażenie, że i ta pozycja wpisuje się mocno w kanon tworzony przez Wydawnictwo. Mackay Brown to nie Crummey, ale znowu mamy możliwość podróżowania po magicznych światach. Wpowieść trzeba się wgryźć, to fakt. Złapać jej rytm. Na pewno warto!

to be continued …

2 comments Add yours
  1. „Palinkę” już zamówiłam, czekam na przesyłkę. Właśnie przeczytałam piękną książkę Agnieszki Pajączkowskiej „Wędrowny zakład fotograficzny”. Książka jest zbiorem mini reportaży, zapiskiem rozmów autorki z mieszkańcami podlaskich wsi. To historie mieszkający tam ludzi, których najlepsze lata przypadły na czas wojny, na tułaczkę, na czas powojennej biedy . Bardzo wciągająca, bardzo prawdziwa, poruszająca historie kresów. Dołączone są tez piękne zdjęcia z podróży autorki. Polecam

    1. Droga Magdaleno,
      dziękuję Ci serdecznie z tę rekomendację – słyszałam o tej książce w Trójce, ale za Twoim poleceniem wpisuje ją na swoją listę zakupów. Palinka bardzo Ci się spodoba, jestem pewna

      Moc serdeczności

      Ania

Pozostaw odpowiedź madalena Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *