Marząc o flaucie. Wiatraczki ze śliwkami i marcepanem.

Dawno mnie to nie spotkało. By z nadmiaru zdarzeń do przemyślenia i opisania, nie móc zdecydować się na jedno konkretne. Wspomnienia minionego weekendu wciąż jeszcze tlą się intensywnością wrażeń. Przez moment poczułam się jak wiatraczek, który gnany silnym podmuchem nie potrafi się zatrzymać. Dopóki powietrze wokół nie przestanie wirować w obłędzie czasu. Kręcę się tak bez końca, myśli wirują, szum w głowie zakłóca spokój myślenia. Macie czasami podobne wrażenie? Napędzani energią zdarzeń, jednego po drugim, bez końca, przestajemy mieć na nie wpływ. Wszystko w końcu po prostu się kręci, coraz szybciej i szybciej, nie wiadomo nawet z której strony wieje wiatr, by móc choćby spróbować się obrócić, ukryć, zwninąć żagle.

Miało być o czym innym. Jednak myśli wirują wciąż jak szalone. Nie potrafię napisać już ani jednego słowa więcej.

Wiatraczki upiekłam jeszcze przed weekendem, dziś pasują jak ulał. Prawda?

Słodkie wiatraczki z marcepanem i śliwkami. Dziecinnie proste.

Składniki: na 5 sztuk
ciasto francuskie
100 g masy marcepanowej lub marcepana
1 żółtko
1 łyżka miodu
kilka śliwek

Dodatkowo: roztrzepane jajko i brązowy cukier

Przygotowanie:
1. Ucieramy żółtko z marcepanem i miodem na jednolitą masę.
2. Myjemy, osuszamy i odpestkowujemy śliwki. Kroimy je na osiem, jeśli są bardzo duże, lub na 4 części.
3. Płat francuskiego ciasta kroimy na kwadraty o rozmiarach 12x12cm. Układamy je na blaszce do pieczenia wyłożonej pergaminem.
4. Nagrzewamy piekarnik do temperatury 190°
5. Nacinamy go w 4 rogach, na długość ok. 3-4 cm. Na środku każdego kwadratu układamy po 1 łyżeczce marcepanowej masy. Składamy rogi tak by powstał wiatraczek (patrz instrukcja na zdjęciach).
6. W powstałe zagięcia-kieszonki wkładamy po kawałku śliwki. Całość smarujemy roztrzepanym jajkiem i posypujemy cukrem.
7. Pieczemy do zrumienienia, ok. 10-15 minut.
8. Delikatnie przekładamy z blaszki na kratkę. Studzimy.

Przepis znalazłam kilka lat temu w gazecie kulinarnej. Przypomniałam sobie o nim niedawno i postanowiłam odtworzyć z pamięci, gdyż żadne zapiski ani jakakolwiek kopia oryginalnego przepisu się nie zachowała.
Smacznego!
17 comments Add yours
  1. Ha, piękne wiatraczki! Mam taki zeszyt z przepisami i właśnie przepis na wiatraczki zaznaczony jest zieloną karteczką od długiego czasu. Za długiego! I będzie musiał poczekać, bo z powodu kontuzji nogi nie mogę za bardzo poszaleć w kuchni:(
    Uściski!

  2. Aniu, mam nadzieję,z e ku pozytywności te myśli… U mnie podobnie – całe tabuny myśli… Wiatraczki śliczne i smakowicie wyglądają:) Jakie piękne słonko u Ciebie – częstuję się jednym promieniem na moje… myśli. Ciepło pozdrawiam:)

  3. W moje wiatraczki wiatr dmie nadzwyczaj rzadko. Częściej stoją one w miejscu, zapatrzone w jeden punkt; nie obracając się choćby o milimetr. Ale… ostatnio coś zaczęło się dziać. Lekkie podmuchy poruszyły nieco stagnację.

    Wiatraczki ze śliwkami są wspaniałe, Aniu. Przepiękne!

    Uściski!

  4. znam to uczucie. z jednej strony jest ono zadziwiająco przyjemne, dodaje kopa. ale z drugiej strony nawał tylu wrażeń staje się dla mnie zbyt przytłaczający. wręcz uciążliwy.

    ale wiatraczki są niezwykłe. pełne uroku, magiczne. i wspaniały zestaw smaków ;] sliwki i marcepan – intrygujące, niebanalne i przepyszne.

  5. Anno-Mario,
    za to przynajmniej masz czas, zeby posiedziec przed komputerem i zajrzec tu i owdzie…:-) Mam nadzieje, ze kontuzja niegrozna, zdrowka Ci zycze i buziaki sle,
    Grazyno,
    pyszny, szybki i efektowny, np. na przyjecie gosci duzych i malych…pozdrawiam serdecznie
    Asiejko,
    cudnie ze sa slodkie, taki zawrot glowy to dopiero przyjemnosc, pozdrawiam Cie serdecznie,
    Daga,
    tak i nie zajmie Ci to wiele czasu wiec warto poswiecic te chwilke dla takiego smaku…pozdrawiam serdecznie,
    Cooking Marto,
    marcepan nie dominuje a dodaje slodychy i kontrastu dla sliwek, jesli sa kwasnawe. Mozesz go zreszta zastapic, np. gesta konfitura…pozdrawiam serdecznie,
    Ewelino,
    rzeczywiscie slonce jest dla nas ostatnio laskawe, zupelnie nie po belgijsku…Mysli poztywne, jak najbardziej, niech plyna do Ciebie podmuchem serdecznosci niesione, buziaki,
    Oliwko,
    strasznie sie ciesze z tej zmiany co nadchodzi, wiej wietrze wiej…buziaki
    Lo,
    dziekuje Ci za te piekne zyczenia, oby sie zawsze spelnialy, buziaki
    Poswix,
    dla podniebienia jeszcze bardziej mile, sprobuj, pozdrawiam serdecznie
    Karmel-itko,
    odczuwamy wiec podobnie, dzis juz troche bardziej na spokojnie, na szczescie…pozdrawiam Cie serdecznie,
    Anna

  6. Oj, jakże często mam taki zamęt w głowie. Czuję się wtedy zagarnięta, całkiem bez mojej zgody przez wir wydarzeń. Czasem to lubię, a czasem chciałabym się tylko wyrwać i przysiąść gdzieś w kąciku.
    Wiatraczki świetne 🙂

  7. Mamy, oj mamy… czasem przyjmuję ten wiatr z radością. Mam nadzieję, że ten Twój też taki pozytywny był.

    Z pomysłu Twojego na wiatraczki chętnie skorzystam 🙂 wyglądają uroczo!

  8. Nigdy nie wpadłam na pomysł składania wypieków z ciasta francuskiego właśnie w ten sposób, muszę spróbować w najbliższym czasie.

    Czasem miło się zakręcić szumem zdarzeń.
    Pozdrawiam.

  9. Lu,
    dziekuje. Zagarnieta przez wir wydarzen, celnie napisane. Na szczescie i wydarzenia teraz bardziej codzienne i monotonne, wiec i spokoj wiekszy…pozdrawiam serdecznie,
    Amarantko,
    zdecydowanie pozytywny i krytycznie intensywny, co dalo razem wybuchowa miesznke wrazen. Wiatraczki polecam Ci goraco. Chwila pracy a przyjemnosc jedzenia ogromna, pozdrawiam Cie serdecznie,
    Maju,
    Twojemu synkowi na pewno by sie bardzo spodobaly, gwarantuje i usciski serdeczne sle,
    Paulino,
    A to jeden z bardziej efektownych sposobow, polecam w polaczeniu z roznymi owocami i nadzieniami, jesli nie lubisz marcepana…pozdrawiam serdecznie
    Anna

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *