Mazurek cytrynowo-migdałowy.

 
Chwilami mam wrażenie, że zmęczenie ogarnia każdą komórkę mojego ciała biorąc je we władanie na dłuższy czas. Autorytarne to rządy. Inne potrzeby nie istnieją, nie mogą, nie liczą się. Cieszą chwile poranne, kiedy siły jeszcze się nie wyczerpały i mamy chwilę na wspólny start w nowy dzień i potem jeszcze kilkanaście minut tylko dla nas, podczas wspólnej podróży pociągiem do pracy. Wydaje się, że w domu spędzamy tak niewiele czasu, a bycie razem staje się najwyższą wartością. Nie potrzeba wówczas wiele, oprócz jednego wspólnego ciepłego posiłku, przy którym upieram się konsekwentnie i bez wyjątków, wspólna lektura czy fragment „Jak rozpętałem II wojnę światową”, który to film ostatnio upodobał sobie synek drugi. Najbardziej zaś cieszą popołudnia, kiedy nie ma żadnych zajęć dodatkowych. Jak czwartek, który przeszedł właśnie do historii naszej codzienności. Nie zapisał się niczym szczególnym. Choć to przecież pierwszy dzień wiosny…
 
 Podobno wyszedł kwaśny i dlatego też jest taki dobry. Zgadzam się z tym stwierdzeniem, z pełną jednak świadomością, że nie każdy uzna to za atut. Warstwę owocową, której przygotowanie wymaga trochę czasu można zastąpić gotowymi konfiturami, skracając czas przygotowania całości. Polecam Wam gorąco migdałowy spód, delikatny i kruchy, do wykorzystania przy okazji pieczenia mazurków w przyszłości, czy w ogóle kruchych spodów do letnich wypieków. I zapraszam już wkrótce na kolejne świąteczne inspiracje.
 
 
Mazurek
cytrynowo-migdałowy
 

Składniki:
Na spód:
175 g migdałów mielonych
100 g mąki tortowej
150 g masła
sok z ½ cytryny
75 g drobnego cukru
szczypta soli
1 żółtko 

Na warstwę owocową:
750 g czerwonych owoców mrożonych (truskawki, porzeczki,
jeżyny, maliny)
50 g miodu
50 g cukru

Na lemon curd:
300 ml soku z cytryny
175 g cukru (lub więcej, według smaku)
2 łyżki Limoncello (można pominąć)
3 jajka
1 czubata łyżka masła
4 łyżeczki skrobii

Przygotowanie:
1.      
Przygotowujemy
spód.
Łączymy suche składniki. Robimy w nich zagłębienie, do którego wbijamy
żółtko, dodajemy masło i sok z cytryny. Wyrabiamy. Wstawiamy do lodówki zawinięte
w folię na 30 minut. Nagrzewamy piekarnik do temperatury 175 stopni. Wykładamy ciasto
na dno foremki wyłożonej pergaminem, o wymiarach 25x33cm. Pieczemy 15 minut bez
nawiewu i potem jeszcze 5 minut z nawiewem. Wyjmujemy, studzimy.
2.     
Przygotowujemy
warstwę owocową.
Do garnka o grubym dnie wsypujemy owoce, zasypujemy je
cukrem, mieszamy i gotujemy, mieszając od czasu do czasu. Masa powinna
zgęstnieć na skutek odparowania płynów. Pod koniec dodajemy miód. Gotowa ma
konsystencję rzadkich konfitur. Pozostawiamy ją do przestudzenia. Smarujemy nią
ciasto.
3.     
Przygotowujemy
lemon curd.
Podgrzewamy lekko sok z cytryny ze skrobią i limoncello,
do dokładnego połączenia się składników. Odstawiamy. W miseczce ubijamy lekko
jajka z cukrem. Przelewamy masę do garnuszka z sokiem z cytryny, mieszamy, dodajemy
zimne masło. Ustawiamy z powrotem na małym ogniu. Ubijamy. Masa na początku
jest jasna, ale w miarę ubijania i gęstnienia nabiera głębokiego żółtego
koloru. Ubijamy do momentu aż masa będzie gęsta, przezroczysta niemal i żółta. Lekko
ją studzimy i wylewamy na ciasto wówczas, gdy masa owocowa ładnie się zestali.
Wstawiamy w chłodne miejsce. Przed podaniem dekorujemy wedle uzania. Na
przykład – cytrynami w syropie.
 

Smacznego!

25 comments Add yours
    1. Ja takze i dlatego pomyslalam sobie, ze w zalewie swiatecznych slodkosci to bedzie cos, co przywroci rownowage 🙂 Pozdrawiam Cie serdecznie

      Anna

    1. Jeszcze trzy lata temu moglabym sie pod Twoim komentarzem podpisac, bo tez wowczas nie pieklam mazurkow, ale to sie zmienilo po upieczeniu pierwszego. Potem juz trudno sobie wyobrazic swieta bez niego na stole 😉 Zachecam wiec i pozdrawiam

      Anna

    1. Nie wiem zupelnie dlaczego, ale mazurki nie ciesza sie zbyt dobra opinia. Moze wszyscy maja takie skojarzenia jak ja z czasow dziecinstwa, gdzie widywalo sie w sklepach jakies przedziwne slodkie i twarde ulepki zwane mazurkami i to wspomnienie pokutuje az do dzisiaj? ZUpelnie nieslusznie, bo mazurek to po prostu dobrz kruche ciasto, z nadzieniem, a jakze i swiateczna dekoracja. Polecam Ci sprobowac. Pozdrawiam serdecznie

    1. U nas az tak zimno nie jest, za to przygnebiajaco z cala pewnoscia… Taki sloneczny mazurek wniosl troche radosci, to prawda. Trzymaj sie cieplo, pozdrowienia serdeczne

      Anna

  1. Mnie też przeraża brak czasu w życiu codziennym. Walczę z tym jak szalona by móc sobie trochę normalnie pożyć:) Piękny Mazurek, jest w nim wszystko to co lubię, leśne owoce, migdały i cytryna. Pycha!

  2. Jeśli wyszedł kwaśny to dla mnie wielki atut. Kruchy spód brzmi faktycznie bardzo ciekawie. Wykorzystam na pewno.
    Mam podobne przemyślenia na temat uciekającego czasu….Brakuje mi chwili by posiedzieć z dziećmi i nic nie robić. Być razem….
    POzdrawiam ciepło:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *