Mój comfort food.

To jedna z tych
nielicznych sytuacji, gdy wielkość porcji nie jest najważniejsza. Liczy się sam
fakt. Sam smak, kojący zmysły, rozbudzający wspomnienia. Pocieszenie
rozbrająjące stresy.
Comfort food.
Są chwile, gdy tylko
ono może pomóc. Gdy tylko w nim szukać ratunku, a potem dopiero rozwiązań sytuacji.
Są chwile, gdy to aura za oknem dyktuje warunki i nie ma wyjścia. Potrzeba
wyciszenia, ukołysania pojawia się natychmiast. Każdy ma na to swoje własne
sposoby. Magiczne rytuały, sięgające korzeniami dzieciństwa.W skomplikowanym labiryncie
emocji potrzebujemy ściskać w dłoni nić Ariadny. Po niej trafimy do celu. Do
tego smaku, leku na całe zło.
Moim prywatnym comfort food był od zawsze domowy kisiel,
najczęściej wiśniowy. Na początku przygotowywany przez mamę. Później to ja
przejęłam pałeczkę i zaczęły się eksperymenty. Do dziś pamiętam smak mlecznego
kisielu z karmelizowanymi orzechami. Ciągle coś zmieniam, szukam, dostosowuję
się do sytuacji, wybierając owoce sezonowe lub zapasy w zamrażarce, które muszą
zniknąć w jednej chwili, by zrobić miejsce na nowe.
Zasada główna jest prosta. Na każdą szklankę (250 ml)
płynu – najlepiej soku owocowego o dowolnym smaku lub mleka, w przypadku
budyniu – 1 pełna łyżka mąki ziemniaczanej. Jak mawiają dzieci – czary mary…
za każdym razem inny smak, radość ta sama.
Naszych gości zaskoczył ten deser. – Jaki ten kisiel jest
inny – usłyszałam. Inny, bo nie z torebki, bo przygotowany osobiście. Zajmuje
to tyle samo czasu i pracy, co gotowiec. Więc czemu nie spróbować? Kisiel rozmarynowy
z karmelizowanymi jabłkami to mój numer 1. Potem wiśniowy z czekoladą i
cynamonową chmurką. Podane w ten sposób urastają do rangi eleganckiego deseru. Do
zadań specjalnych, w chwilach gdy mam szczególną potrzebę zadbać tylko o siebie
i swoje potrzeby. W tym konkretnym kontekście comfort food to szczyt egoizmu
skrzyżowanego z hedonizmem. Ale nie zawsze musi być aż tak. Czasami po prostu
zagotowuję sok, rozcieńczając w nim mąkę i to wszystko. Tak niewiele, a taki
efekt.
Sprawiajmy sobie drobne przyjemności.

Kisiel jabłkowy z
rozmarynem
Składniki: porcja
dla 3 osób bez dokładki 🙁
Na kisiel:
750 ml soku jabłkowego (najlepiej własnej produkcji lub
bio)
4 pełne łyżki mąki ziemniaczanej
2 łyżki miodu rozmarynowego*
Propozycja podania:
2 jabłka
2 łyżki brązowego cukru
3 łyżki cydru (można zastąpić sokiem jabłkowym lub białym
winem)
uprażone migdały w płatkach
lody (waniliowe lub śmietankowe, ja użyłam Häagen-Dazs
Caramel cone explosion)
Przygotowanie:
1.      
Zagotowujemy 600 ml soku jabłkowego.
2.     
Pozostałe 150 ml zimnego soku łączymy z mąką. Mieszamy
dokładnie do rozpuszczenia.
3.     
Obieramy jabłka. Kroimy je w dużą kostkę.
4.     
Cydr lub sok łączymy z cukrem.
5.     
Kiedy sok jabłkowy się zagotuje, wlewamy do niego zimny sok z mąką
cały czas mieszamy aż zgęstnieje. Zmniejszamy ogień, pozostawiamy na kilka
minut, żeby się pogotował.
6.     
W tym czasie na patelnię przekładamy jabłka, zalewamy je
cydrem z cukrem, smażymy do momentu aż się skarmelizuje (płyny wyparują a owoce
będą oblepione karmelem).
7.     
Na osobnej patelni prażymy płatki migdałów.
8.     
Kisiel przelewamy do szklanek, słodzimy do smaku miodem, nakładamy jabłka, lody,
całość posypujemy migdałami.
*miód rozmarynowy można kupić gotowy lub przygotować
go w domu. Wystarczy kilka gałązek świeżego rozmarynu włożyć do słoiczka z
miodem i tak pozostawić aby się przegryzło. Po tygodniu jest gotowy do użycia.
Im dłużej postoi tym bardziej będzie aromatyczny. To samo robimy z innymi
ulubionymi ziołami.

Smacznego!

22 comments Add yours
  1. Jest tyle – przyznam szczerze – superwymyślnych smaków tego gotowego deseru na sklepowych półkach. A jednak żaden z nich nie dorównuje bogactwu aromatu które może powstać z połączenia kilku składników w domu…Żaden z nich nie ma takiego smaku.
    Piękne zdjęcia i doskonały comfort food – szkoda tylko, że bez dokładki…;)

  2. Musi być wspaniały! Świetna sprawa z tym rozmarynem, niezwykłe to połączenie i z pewnością pyszne.
    Piękne zdjęcia Anno.
    Pozdrawiam serdecznie. 🙂

  3. witaj, wydaje mi sie, ze przy odnosniku do gwiazdki zakradl Ci sie maly chochlik- czy nie mialas na mysli miodu rozmarynowanego? pozdrawiam kasia

  4. Maggie,
    warto sie przekonac, bo wielce prawdopodobne jest, ze zmienisz zdaanie 🙂 pozdrowienia serdeczne

    Patyska,
    robmy sobie male przyjemnosci 🙂 serdecznie

    Wiewiora,
    i chyba nie ma tam niczego, czego nie moglabys zjesc 🙂 pewnie z wyjatkiem platkow migdalowych 🙂 serdecznie

    Karmelitko,
    u nas upalu niet od baaardzo dawna. Ten tydzien byl wyjatkowo jesienny, a mnie kisiel wlasnie z taka placzliwa aura sie kojarzy. DOskonale antidotum 🙂 pozdrowienia serdeczne

    Asiej,
    witaj bratnia kulinarna duszo 🙂 serdecznie

    Arven, doskonale to ujelas. I masz swieta racje. Moze uda nam sie przekonac wiecej osob, by sprobowaly? Pozdrowienia serdeczne

    Aga,
    dziekuje i pozdrawiam

    Karolka,
    wlasnie to jest dobre w tym polaczeniu, cos pospolitego jak kisiel i jablka i nuta oryginalnosci, polecam sprobowac i pozdrawiam

    Pasjonatka,
    sprobuj koniecznie, to cos znacznie wiecej niz tylko kisiel … 🙂 serdecznie

    Majana,
    dziekuje Ci bardzo i pozdrawiam serdecznie

    Kasiu,
    dziekuje Ci bardzo za czujnosc, reakcje i uwazna lekture 🙂 juz poprawilam, mialas racje, oczywiscie, pozdrawiam cie serdecznie

    Evitaa,
    zatem mam nadzieje, ze sprobujesz 🙂 pozdrowienia serdeczne

    Cmeha,
    podobna a jednek pewnie inny i to jest fajne w domowych kisielach 🙂 pozdrowienia serdeczne

    Anna

  5. Czy deser podawać od razu na cieplo? Czy można go przygotować wcześniej i podać gościom na zimno?

    Agata

  6. Agata,
    to zapewne kwestia tego, co kto lubi. Osobiscie lubie goracy kisiel, w wersji takiej jak ta, najlepiej moim zdaniem smakuje lekko przestudzony ale wciaz cieply. To czy podamy go na cieplo czy na zimno zalezec tez moze od temperatury otoczenia. Pewne jest tez, ze jesli zamierzamy podac go z lodami, to idealnie byloby by sam kisiel byl przynajmniej cieply – wowczas lody sie rozpuszczaja i razem z chrupiacymi migdalami i konsystencja kisielu tworza ciekawy efekt.

    Mam nadzieje, ze Ci pomoglam 🙂 pozdrawiam serdecznie

    Anna

  7. Zrobilam, jest pyszny mimo ze moj byl w wersji malo wypasionej, bez lodow, o miodzie zapomnialam (!!!) – ale rozmarynowego i tak nie mam, mam za to ok. 10 sloikow roznych miodow wiec na razie nie bede inwestowac w kolejny,dopiero co zakupilam slonecznikowy do granoli ;-), i o platkach tez zapomnialam. Sam kisiel mialam z karmelizowanymi jablkiem – bardzo fajny comfort food, juz zniknal, dziekuje za przepis.

  8. Anonimowy / Agata?
    to, co najwazniejsze dla mnie to fakt, ze sprobowalas i ze Ci smakowalo 🙂 Ciesze sie. Kazdy ma swoj wlasny komfort food…

    I kupilas miod slonecznikowy do granoli! Super, bo jego smak jest tam bardzo wazny…

    Pozdrowienia serdeczne
    Anna

  9. Hm, a ten miod tutaj to kiedy sie dodaje? Chcialam zrobic eksperyment z tymiankowym ale nie wiem czy go dodac po ugotowaniu?

  10. Anonimowy,
    ale ze mnie gapa, nie napisalam. ALe juz poprawilam. Najlepiej dodac go, kiedy przelejemy go do szklanek, kazdemu slodyczy wedle smaku. Tymiankowy tez bedzie tu pasowal. Powodzenia, serdecznie

    ANna

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *