Ostatki na ostatnią chwilę i tarta ze skorzonerą.

 

IMG_4235

– Mamo? Możesz mi zrobić jajka na miękko? Mam taką straszną ochotę, że zaraz nie wytrzymam… Co robi matka w takiej sytuacji? Rzuca wszystko i gotuje te jajka 6 minut z zegarkiem z ręku. Bo jak nastolatka woła jeść to musi to być coś poważnego i niecierpiącego zwłoki… A potem siada przy stole i rzeczonym jajkom robi zdjęcie telefonem. (Córka, nie matka) – Co robisz? – pyta ta sama matka, tyle że zdezorientowana w równym stopniu co nie na czasie…


– Snapchatuje przecież…
– ???
– No robię zdjęcia i wysyłam, no i widać co akurat teraz robię.
– Mhhmm… – mruknęła matka (błyskotliwej riposty brak w obliczu osłupiającego zdmienia)
Matka wraca do swoich kuchennych zajęć a dziecię spożywa jajka narzekając, że jedno pękło a ono pękniętych nie lubi, jednocześnie nadużywając soli w sposób skandaliczny.
– To co ty robiłaś? Powiedz mi, bo muszę zapamiętać – wraca do tematu matka (wszelkie próby perswazji i tak spełzłyby na niczym a język dawno wystrzępiony – pozostaje próba oswojenia tematu).
– Ojej, mamo! Snap-cza-to-wa-łam… – tylko nie mów o tym, kiedy Maciek przyjedzie, bo żal, wiesz…

No nie wiem.

OooKeeej…?

Ad rem!

 

Tematów do poruszenia co najmniej dwa. Po pierwsze – popełniona tarta – wyśmienita i w dodatku bezglutenowa i bezmięsna. Po drugie ostatki na ostatnią chwilę. Zdarzyło mi się smażyć pączki może ze dwa razy od kiedy tu mieszkamy. Wydaje mi się to czynnością niewartą zachodu, nawet jeśli za sztukę przychodzi zapłacić euro dwadzieścia centów. Za dużo roboty, czasu i tego zapachu, którego później wygonić nie sposób. A jeśli efekt ma być ledwie zbliżony do ideału, odpuszczam sobie. Co nie oznacza jednak, że tak zupełnie idę na łatwiznę. W niedzielę zajadałam się pączkami bananowymi. A w czwartek na stół, przy którym zasiądą także i goście z Polski (nie możemy się już doczekać…) wjadą z całą pewnością chouquettes. Naprawdę szybkie, niekłopotliwe i pyszne. Jeśli zajrzycie do zakładki Pączki i spółka znajdziecie kilka jeszcze innych ciekawych propozycji. Na nasze ulubione merveilles, croustillons – belgijskie pączki na piwie, przepyszne greckie xerotigano, czy choćby holrnderskie pączki z jabłkiem czyli oliebollen.

Polecam gorąco!

 

I jeszcze tylko słów kilka o skorzonerze.
Należy do tej samej rodziny co cykoria, topinambur czy karczoch. Nazywany jest zimowym szparagiem. (Jest delikatniejsza, subtelniejsza w smaku od szparagów.) Jej ojczyzną jest  prawdopodobnie Hiszpania, gdzie początkowo traktowana była jako roślina lecznicza – stąd inna jej nazwa – wężymord, służyła bowiem jako antidotum na ukąszenia żmii. Jest bardzo sycący i – co ważne -nie posiada włókien. Zawiera sód, potas, magnez, wapń, żelazo, fosfor, chlor, karoten, witaminy: E, B1, B2, C. Można ją spożywać na surowo – w sałatkach, ugotowaną, usmażoną w cieście. Obecnie uprawia się ją głównie w Belgii, Holandii i Francji.
Wybierajmy najlepiej, proste, grube, pozbawione rozgałęzień korzenie. W Brukseli kupimy je w Delhaize i na targu.
Więcej o skorzonerze przeczytacie tutaj.

 Gryczana tarta ze skorzonerą
Składniki:
Na kruchy spód:*
170 g ziaren kaszy gryczanej
43 g tartego parmezanu
110 g masła
2 łyżki zimnej wody
Ponadto:
400 g skorzonery (waga po
obraniu i oczyszczeniu)
125 g śmietanki do sosów 20%
2 jajka
sól, pieprz
ok. 20 listków świeżej szałwii
Dodatkowo:
tarty parmezan do posypania
Przygotowanie:
1. Przygotowujemy spód. Kaszę mielimy na mąkę (możemy od razu użyć mąki gryczanej). Mieszamy ją z parmezanem, do zagłębienia wlewamy wodę i dodajemy masło o temperaturze pokojowej. Całość mieszamy drewnianą łyżką do chwili połączenia. Przekładamy na blat i szybko zagniatamy. Na tym etapie możemy albo wyłożyć ciastem foremkę i całość wstawić do zamrażarki do schłodzenia lub też uformować kulę, owinąć ją folią i wstawić do zamrażalnika na 30 minut i dopiero po tym czasie wyłożyć ciasto do foremki. Foremkę smarujemy wcześniej tłuszczem.
2. W tym czasie obieramy skorzonerę.** Kroimy ją na mniejsze kawałki o długości równej szerokości foremki, którą użyjemy. Ja użyłam foremki na tartę o wymiarach 35 x 13 cm (najwygodniejsze są te z wyjmowanym dnem).
3. Skorzonerę gotujemy 10 minut w osolonej wodzie z dodatkiem soku z cytryny. Po tym czasie przelewamy przez sitko, studzimy.
4. Nagrzewamy piekarnik do temperatury 180 stopni.
5. W miseczce roztrzepujemy widelcem jajka ze śmietanką. Dodajemy posiekaną drobno szałwię. Mieszamy. Doprawiamy.
6. Na schłodzonym spodzie wykładamy skorzonerę. Całość zalewamy śmietanką z jajkami i posypujemy tartym parmezanem.
7. Quiche wstawiamy do piekarnika. Pieczemy około 25 minut.
8. Studzimy przed wyjęciem z foremki.
Uwagi:
*spód do tej tarty można przygotować także w klasycznej wersji z mąką pszenną. Przepis dostępny jest tutaj.
**skorzonera szybko ciemnieje. By tego uniknąć opłukujemy ją pod wodą, obieramy najlepiej obieraczką do warzyw, opłukujemy ponownie, by sprawdzić, czy jest dokładnie obrana i tak oczyszczoną przekładamy natychmiast do wody z dodatkiem soku z cytryny. Jeżeli była dokładnie oczyszczona i umyta gotujemy ją w tej samej wodzie z sokiem, dosypując jedynie odrobinę soli. Podczas obierania wydziela sok mlekowy, lepki i brudzący, – dlatego warto użyć rękawiczek, jeśli przetwarzamy większą jej ilość. Do zjedzenia solo gotujemy ją 20 minut i posypujemy na przykład bułką tartą podsmażoną na maśle.

Smacznego!

13 comments Add yours
  1. Hmm… ja też nie bardzo wiem co Dziecię Twe robiło…
    Mój wężymord nie doczekał się blogowej publikacji, ale Twoje zamkniecie go w tarcie, i to gryczanej, bardzo obiecujące i urocze na załączonym zdjęciu:). Posiedziałabym z Tobą przy niej w towarzystwie earl grey, albo zielonej… Oj, posiedziala… :*:*:*:*:*:*:*:*:*:**:*:*:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *