Pigwa w trzech odsłonach.

IMG_6948

No i pozamiatane. Po jesieni. Znikł gdzieś cały ten światłocień, żółcienie i purpury. Zabłąkane końcówki serii z jesiennego sezonu przegania po ulicach wiatr. Nagie drzewa odstraszają jak nagie manekiny. Wyprzedaży jednak nie będzie…

I już pierwsza niedziela Adwentu za nami. W domu, jak co roku targi o to, kto zapali pierwszą świecę na adwentowym wieńcu. Wygrywa, jak zwykle, najmłodszy. Siedział przy stole z przygotowaną w dłoni zapałką jeszcze zanim zaczęłam podawać obiad.

Ten właśnie pierwszy tydzień lubię szczególnie. Tyle w nim jeszcze spokoju i już radosnego oczekiwania. Potem wszystko ulega przyspieszeniu. A przecież ma to być oczekiwanie. Zgoda, niekoniecznie bierne, a choćby z rękami ubielonymi mąką i pachnącymi piernikiem, (no dobrze, cebulą i śledziami też…) ale jednak bliżej mu (powinno być) do refleksji, spokoju i wyciszenia… Pomyliła się nam kontemplacja z konsumpcją… Pogubiliśmy się. Dlatego jednym z cichych postanowień na najbliższy czas – działać wolniej, ciszej, spokojniej. Nie narzekać, robić swoje, lepiej się zorganizować. Przecież w końcu może być inaczej. Make it possible :-)*

Początek Adwentu to też ostatni moment na listy do Świętego. Najbardziej lubiłam te pisane odręcznie, z rysunkami, wyklejankami z gazet i błędami ortograficznymi. Wiele z nich udało mi się zachować – na bezpieczne, dla ujawnienia właściwych adresatów tych listów, potem. Choć, jeśli przyjąć, że to do naszych skrzynek emaliowych spływają dziś wiadomości z linkami do marzeń, można założyć, że po wierze w Świętego pozostały już tylko gruzy.

I chociaż lawirowanie i kombinacje alpejskie służące jej podtrzymaniu jak najdłużej, były – przyznaję, męczące – to dziś mi ich brakuje. Odzywa się we mnie samej także, nostalgia do czasów, gdy dylemat dotyczący istnienia Świętego Mikołaja był kwestią najtrudniejszą do rozwiązania.

Dziś, na pożegnanie jesieni, i chwilę przed bożonarodzeniowymi inspiracjami – przetwory z pigwy: pyszny syrop, pigwa kandyzowana i galaretka z pigwy.

*wpis nie zawiera lokowania produktu

IMG_7054

 Pigwa kandyzowana
 Składniki:
2 kg owoców pigwy (lub owoców pigwy z nalewki)
2 kg cukru
grubszy kryształ do obtoczenia owocówPrzygotowanie:
1. Owoce pigwy czy pigwowca myjemy (owoce pigwy dokładnie pozbawić włosków).
2. Usuwamy gniazda nasienne, kroimy w plasterki o grubości 5mm, wrzucamy do rondla i zasypujemy cukrem.
3. Owoce z cukrem odstawiamy na kilka godzin, co pół godziny delikatnie mieszamy. Owoce puszczą sok, cukier w dużej mierze powinien się rozpuścić.
4. Następnie owoce wraz z sokiem bardzo powoli zagotowujemy i gotujemy na bardzo małym ogniu 5 minut. Mieszamy, całkowicie studzimy.
5. Owoce wraz z syropem zagotowujemy jeszcze 4-5 razy i gotujemy za każdym razem po kilka minut, każdorazowo studzimy.
6. Gdy w większości plasterki pigwy będą szkliste, koloru karminowego, a syrop będzie gęsty odlewamy go, a owoce obtaczamy w grubym cukrze krysztale i rozkładamy na papierze do pieczenia by obeschły.
7. Po kilku godzinach zamykamy szczelnie, przechowujemy, podjadamy i rozdajemy.Przepis na pigwę kandyzowaną pochodzi od Basi. Basienko, dziękuję za tę i wiele innych inspiracji 🙂
Syrop z pigwy 
Powstaje jako produkt uboczny kandyzowania. Z myślą o tym, do składników wymienionych powyżej, dodałam laski wanilii. Uzyskałam w ten sposób syrop z pigwy z wanilią, idealny do zimowej herbaty.
 
Galaretka z pigwy
Składniki:
2 kg owoców pigwy (lub owoców pigwy z nalewki)
ok ½ kg cukru
Przygotowanie:
1. Pigwy starannie myjemy.
2. Kroimy na 4, następnie na jeszcze mniejsze cząstki. Nie obieramy, nie pozbawiamy gniazd nasiennych.
3. Przekładamy do garnka. Gotujemy kilkadziesiąt minut, aż do momentu, gdy owoce w większości się rozpadną.
4. Owoce przekładamy na sitko wyłożone gazą. Odzyskujemy możliwie jak najwięcej soku.
5. Sok ważymy. Dodajemy do niego cukier – tyle samo, ile ważył pozyskany sok. Gotujemy do uzyskania gęstej konsystencji o pięknym karminowym kolorze. Przelewamy do czystych, suchych słoiczków. Po wystygnięciu wstawiamy do lodówki, do ostatecznego zgęstnienia.

IMG_6940

2 comments Add yours
  1. Piękne mają kolory te przetwory 🙂
    Ja się cieszę na Święta, i próbuję wprawić się w odpowiedni nastrój, ale jestem tak zapracowana, że nie do końca mi się to udaje… Cóż, może jak spadnie śnieg…? 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *