Przepisy na Wielkanoc.

Pewnie wszyscy jesteśmy poruszeni tym niezrozumiałym atakiem. No bo jak to tak? Takich już lekko rozanielonych wiosną, przebudzonych i rozbrojonych po odsłonięte odważnie kolana, w lekkim obuwiu – mrozem, a co gorsza – śniegiem? Jak tak można?  Że niby co my z tymi wspomnianymi powyżej kolanami zrobić teraz mamy? Obuć z powrotem? W kozaki? Jakby nigdy nic? Że niby wiosny już nie było? A była przecież! To te kolana mi drżą na myśl samą o jutrzejszym poranku. A dłonie truchleją, bo rękawiczki już gdzieś głęboko w kartonie. Wydawało się, że koniec już ich występów w tym sezonie… I jak tu tak? 

Ja nie wiem. Bo marznę. I zgubiłam się gdzieś między jednym drżeniem a drugim. Tego się po prostu nie spodziewałam.  

Poranne PS.
Kiedy otworzyłam rano drzwi, na progu, na baczność, stał śnieg… W ostatniej chwili odwołano transport szkolny. Nasmażyliśmy dzieciom naleśników i pobiegliśmy na pociag. Wsiadłam do pierwszego, który przyjechał, nie znajac dokładnie stacji docelowej. Miasto znieruchomiało, spowolniało, a śnieżna zadyma nie męczy się w tancu od wielu godzin i hula na całego. No i kto by się tego spodziewał?


Tymczasem przygotowania do świąt ruszyły w łykend miniony. Zanim jednak pojawią się tu nowe propozycję chciałabym zwrócić Waszą uwagę na te ubiegłoroczne, w sposób szczególny cieszące się uznaniem czytelników.

Największą popularnością cieszył się mazurek z czekoladową truflą i żurawiną na czerwonym winie. Podobno posiada magiczne właściwości. Znika na naszych oczach. Kto nie zje, ten nie wie. Podobnie było z  tą śmietankową babką na białkach. I tylko pytanie – co ona ma takiego, czego inne nie mają – wciąż pozostaje do roztrzygnięcia.
 

Niektóre z propozycji, nazwijmy je – jajecznych, przedostała się do repertuaru całorocznego. Jak choćby ta pasta – z miętą i rzodkiewką czy jajka w skorupkach z pieczonych bułek z pieczarkami podawane są podobno za wielką wodą jako przystawka na przyjęciu. Ja lubię zapiekać nasze zupy pod chlebową skórką, zupełnie jak ten świąteczny żurek.

 

Mogłabym tak polecać, wymieniać, zachwalać. Ale wybaczcie – zmarzłam. Pozostawiam Was z resztą wielkanocnych przepisów i zapowiedzią nowego, który już wkrótce.
Smacznego!
16 comments Add yours
    1. Zlosc pieknosci szkodzi, a wziawszy pod uwage tegoroczna pogode swiat bylby pelen czarownic, wiec lepiej sobie odpuscic i zaakceptowac aure taka, jak jest 🙂

      Pozdrawiam
      Anna

  1. Ach daj spokój z tym atakiem – u nas rano było -13 i termometr oderwał się z wrażenia, znalazłam go na podłodze (za oknem oczywiście), a w dzień normalnie +1 stopień i w słońcu na tym samym termometrze +21… Paranoja…
    Przemyśliwuję o świętach, ale wiesz jak to u mnie jest – większość mama
    Buziaki:*

    1. Paranoja jak sitcom… kiedy to sie wreszcie skonczy, ja sie pytam? No kiedy?
      U Was, slyszalam, jeszcze gorzej. Slow brakuje.

      Buziakow moc
      Anna

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *