Tarta mango-kokos. I babeczki. Lub mazurek…

 
Zapraszam jeszcze dziś …
 
Mam nieodparte wrażenie przygotowywania się do wielkiej podróży. Podekscytowanie, stres, poczucie zagubienia. Zamiast – czy wszystko wzięłam – czy ja wiem, co robię? Otóż nie wiem. Nie ogarniam wielości zmian, które przede mną. Choćby, nie sięgając daleko i w temacie pakowania pozostając – zmiana stylu ubierania się. Żegnajcie dresy, ciepłe bluzy i bambosze. Nie, żebym miała cokolwiek przeciwko spódnicom, sukienkom czy butom na obcasie! Tyle, że odwykłam. Poranne wstawanie mnie nie przeraża ale wstawać trzeba będzie jeszcze wcześniej. I kiedy już wyprawiam cud-rodzinkę do ich obowiązków zawsze mam swoją ciszę i spokój, pusty dom i Utracjusza…  Teraz już tylko stres, stres, stres… i mnie w domu brak. Staram się racjonalizować wszystkie te moje strachy-przestrachy. I przywoływać chwilę tuż przed podróżą, kiedy już się wsiada do samochodu, i następuje stoicka konstatacja, że nawet jeśli czegoś nie wzięłam, to i tak już musztarda po obiedzie. Tak właśnie będę się czuła za tydzień o tej porze. Ktoś ma jakieś rady? Jak się ogarnąć?
 
Tymczasem zima. Znowu, ciągle, choć podobno wpadła na chwilę i tylko do środy. Zobaczymy, czy się nie zasiedzi. Z drugiej strony. Cokolwiek ją rozumiem. Nie jest łatwo odejść.
 
Chyba wszyscy odczuwamy deficyt słońca. Jego blasku i ciepła, tego wszystkiego, co przywołuje wspomnienie smaku lata lub choćby tylko i aż – bardzo ciepłej wiosny. Z tego deficytu – tarta z jednym z moich najulubieńszych owoców. Cud-mąż, na którego kreatywność liczyć mogę zawsze, określił ją jako nowoczesną. Indagowany, rozwinął wypowiedź jak należy, tłumacząc, jak następuje… – A czy Twoja babcia piekła ciasto z pomarańczmi albo mango? No tak, racji nie sposób odmówić. Pomarańczy nie było, wiadomo. A mango? Nie wiem nawet kiedy, ale może dopiero na studiach, spróbowałam je po raz pierwszy. Smakowało wszystkim, zbierając pochwały od synka pierwszego i sąsiadów, na mężu wspomnianym skończywszy. Mnie urzekło, bo to moje smaki.
 
Przepis można wykorzystać do upieczenia jednej tarty lub małych kruchych babeczek, które możemy upiec wcześniej i przechowywać w szczelnie zamkniętym pudełku. Podobnie, z wyprzedzeniem możemy przygotować mango curd. Jedynie krem kokosowy, choć to akurat zajmie nam ledwie 5 minut, przygotowujemy na bieżąco. I przekładamy. I dekorujemy. I podajemy. Teraz, jutro, w łykend albo na Wielkanoc, bo wyglądem się wpisuje i mazurkiem także być może. Taka nowoczesna i na święta jednocześnie. Polecam gorąco.  
 
 
 
 
Tarta mango-kokos 
 
Na kruchy spód:
250 g mąki
200 g masła
sok z ½ cytryny
100 g drobnego cukru
szczypta soli 
 
Na warstwę kokosową:
150 g śmietany kremówki do ubijania
50 g drobnego cukru lub cukru pudru
90 g wiórków kokosowych
200 g serka maskarpone 
 
Na mango curd:
2 mango
75 ml soku z pomarańczy
sok z ½ cytryny
90 g cukru
3 łyżki kremówki
3 łyżeczki skrobii
2 jajka
2 łyżki Limoncello (można pominąć lub zastąpić np.
Cointreau)
2 łyżki masła
 
 
 
 
Przygotowanie:
1. Przygotowujemy kruchy spód. Przesiewamy mąkę, mieszamy ją z cukrem i solą. Dodajemy pokrojone na mniejsze kawałki zimne masło, spryskujemy sokiem z cytryny. Wyrabiamy. Jeżeli decydujemy się na przygotowanie jednej tarty rozwałkowujemy ciasto na wysypanej mąką stolnicy. Wykładamy nim foremkę do tarty o średnicy 22 cm i wstawiamy do lodówki do schłodzenia na minimum 30 minut. Po tym czasie nagrzewamy piekarnik do temperatury 190 stopni. Ciasto nakłuwamy gęsto widelcem lub obciążamy groszkiem aby się nie wybrzuszyło podczas pieczenia. Pieczemy 20-25 minut bez nawiewu aż ładnie się przyrumieni. Przed wypełnieniem kremem kokosowym studzimy. Jeśli pieczemy babeczki – w rozwałkowanym cieście wykrawamy kółka wielkości foremek babeczkowych. Wypełniamy nim foremki, schładzamy w lodówce, nakłuwamy, pieczemy do zezłocenia (krócej niż tartę). Studzimy przed wypełnieniem.
2. Przygotowujemy krem kokosowy. Ubijamy śmietankę, nie do końca, nie musi być bardzo dobrze ubita, dodajemy cukier, mieszamy i wiórki kokosowe. Łączymy. Na koniec dodajemy mascarpone, mieszamy możliwie najdelikatniej i nie mieszając nadmiernie. Odstawiamy.
3. Przygotowujemy mango curd. Podgrzewamy lekko mus z mango, sok z cytryny i pomarańczy, skrobię i limoncello w jednym garnku o grubym dnie, do dokładnego połączenia się składników. Odstawiamy. W miseczce ubijamy lekko jajka z cukrem. Przelewamy masę do garnka, mieszamy, dodajemy kremówkę i zimne masło. Ustawiamy z powrotem na małym ogniu. Mieszamy gotując. Najlepiej użyć do tego trzepaczki. Po kilku-kilkunastu minutach masa nabiera głębszego koloru i większej gęstości. Przed przełożeniem lekko ją studzimy. Masę możemy przechowywać w lodówce przez kilka dni, w zamkniętym słoiczku.
4. Ostudzony spód wypełniamy kremem kokosowym. Rozsmarowujemy go dokładnie i równomiernie. Na to nakładamy ostudzony mango curd. Dekorujemy. Podajemy.
 
 
 
Smacznego!
31 comments Add yours
  1. W wypiekach strachu nie widać nawet grama! Jest przepozytywnie i już nawet jakby wiosennie. Pielęgnuj dobrą energię, a po takiej ilości słodyczy nic Cię już nie zestresuje 😉 Pięknego tygodnia.

    1. Droga Moja Katarzynko,
      bo pokazuje tylko takie. Prawda jest taka, ze kilka potraw mi ostatnio nie wyszlo… czasami, im bardziej sie staramy, tym gorszy efekt i trzeba sobie odpuscic…
      Postaram sie o nia zadbac, dzieki wielkie, Kochana, za Twoja tutaj obecnosc i wsparcie 🙂 I Tobie pieknego i i dobrego i kolorowych snow takze 🙂

  2. Ja przed każdym wyjazdem to praktycznie 2 tygodnie siedzę na walizkach:-), zawsze zaczynam od listy rzeczy najpotrzebniejszych, potrzebnych i tych które mogą się przydać:-). Piorę, prasuję i pakuję. Przed wyjazdem dokładnie sprawdzam listę i gotowe. Zawsze biorę parasol:-)( taka mini jego wersję), który nie zawszę się przydaje ale zawsze się do siebie uśmiecham gdy się przydaje:-)
    Trzyma kciuki na pewno wszystko pójdzie po Twojej myśli:-)
    Babeczki urocze i bardzo świąteczne a tarta przepiękna:-), lato na talerzu:-)

    1. Moze nie az z takim wyprzedzeniem ale ja tez robie listy, spisuje, ukladam, przekladam… ale bywa roznie, czesto okazuje sie, ze czegos tam przewidziec mi sie nie udalo i sa braki i zapomnienia. Moze wlasnie dlatego tak to teraz przezywam, bo przeciez i w tym konkretnym przypadku nie da sie przygotowac na wszystko… Dziekuje Ci i pozdrawiam serdecznie

    1. U mnie niestety nie, bo nigdy sie w moim domu mazurkow nie pieklo. Ale mam nadzieje, ze juz moje dzieci beda je dobrze wspominac 🙂 Pozdrowienia

  3. Każda podróż wzbogaca!Jest wyzwaniem, przygodą. Podróż to zmiana katu patrzenia. Życzę Ci Aniu Kochana ,żebyś nie bała się tej podróży,żebyś zaczęła podejrzewać ją ,że zdarza się w najwłaściwszym momencie! Trzymam kciuki.
    Kydryński wczoraj, zasmucony aurą za oknem, zaklinał szarość muzyką plażową, tak jak Ty Aniu nawołujesz lato smakiem pysznych owoców…Zbliża się wiosna…głowa do góry…

    1. Kochana Moja,
      swiete slowa Izuniu, dziekuje Ci za nie 🙂 Zaczynam byc podejrzliwa i ta zmiana katu patrzenia mi sie spodobala…
      Akurat w te niedziele Kydrynski niestety mi umknal… a z tym zaklinaniem to trzeba kontynuowac, bo inaczej wszyscy zbzikujemy 🙂 Wlasnie uslyszalam krzyk wracajacych zurawi… Pewnie leca do Was. Buziaki i usciskow moc dla Was wszystkich

  4. GrowingUp, Justyna, Antenka
    ciesze sie i pozdrawiam,

    Sylwia,Evitaa
    dziekuje, pozdrawiam serdecznie,

    Ania-gotuje
    ciesze sie, ze Ci sie podobaja, ja nie jestem z nich zadowolona, pozdrawiam serdecznie

    Anonimowy,
    22 cm. Pozdrawiam i zycze powodzenia

    Majana,
    byly pyszne, to prawda 🙂 pozdrawiam Cie serdecznie

    Anna

  5. Deficyt slonca? O tak, zdecydowanie… Tesknie za dniami, ktore nie bylyby szare i ponure.
    Tarta obledna. Mango curd pewnie wyjadalabym lyzeczka…

    1. Z dzisiejszej perspektywy wydaje mi sie, ze nawet moga byc bez slonca, byle bylo juz cieplo. Bo wtedy juz i tak czuje sie oddech wiosny na plecach a ptaki spiewaja juz na calego przeciez.

      Ja tez wyjadlam resztki 🙂 Tak kombinowalam, zeby jednak byly 🙂

      Serdecznie Cie pozdrawiam

  6. Słońce moje Drogie, zatem obie się wybieramy w tę podróż, co to nie wiadomo czy wszytko w nią spakowałyśmy… Ja już dojeżdżam do lotniska…;)
    Na Twoich zdjęciach spokój i życie, więc to "wróży" jak najlepiej. Bądź dobrej myśli! ja jestem i mocno będę pamiętać – już pamiętam:)
    I gorące zielone( bo wiosna się zbliża…) przedwiosenne buziaki wysyłam:*:*:*

    1. Ja wlasciwie juz tez. I juz wiem, ze na pewno o czyms zapomnialam 🙂

      Now lasnie i tej wiosny tez mi szkoda, ze jej juz tak towarzyszyc nie bede jak kiedys… ale czas isc dalej, koniecznie do przodu, w nowa strone 🙂

      Ja takze bede blisko 🙂

      Buziakow moc

  7. Bardzo mi się ta tarta podoba – pachnie wakacjami 🙂 A mi już strasznie tęskno za słonkiem…

    Podróżuję dużo, i już jakiś czas temu doszłam do wniosku, że jest tylko kilka rzeczy, które muszę zabrać – dokumenty, portfel, karta, książka i czyste majtki 😉 Resztę można łatwo zastąpić 🙂 Podróże są fajne 🙂

  8. Witam, chcialabym upiec ta tarte bo wydaje sie ze jest obledna. nie wiem jednak co to jest skrobia, gdzie mozna ja kupic oraz czy mozna ja czyms zamienic. Bardzo prosze o odpowiedz. dziekuje. (nigdy nie uzywalam skrobi – az glupio mi o to pytac). serdecznie dziekuje. ania

  9. Aniu,
    uzylam sformulowania skrobia, tak aby pozostawic wybor czytelnikom. Bo w Polsce najczesciej uzywa sie maki ziemniaczanej (zamiennie uzywamy okreslenia skrobia ziemniaczana) a tutaj w Belgii takze kukurydzianej – Maizeny. Trzymam kciuki! Pozdrawiam serdecznie

    Anna

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *