Tiramisu brownie.

Noc wciąż tylko śni
o wiośnie. Mróz bierze ją w objęcia nie dając spokoju aż do świtu. A i dzień
nieśmiało, powoli odnajduje się w nowej rzeczywistości. Przyświeca mu słońce.
Drogowskaz radosny. Prowadzi i mnie w drodze powrotnej do domu. Biorę głęboki
oddech schodząc z peronu, jestem już w innym świecie. U siebie. 
 
Dajemy radę. Wszyscy
przechodzimy przyspieszony kurs adaptacji, zdając egzamin każdego dnia. Raz z
lepszym raz z gorszym wynikiem. Z czasem pewnie zapomnimy, że kiedyś było
inaczej. Z czasem…
 
Wiem, wiem… powiecie – znowu brownie
Trochę tak, ale czuję się usprawiedliwiona. Zrobicie, jak
uważacie, ale nie spróbować tego cuda byłoby z pewnością wielką stratą. Zebrało
tak wiele komplementów i jest tak intensywne w smaku, że  i ja muszę przyznać, że to najlepsze brownie
jakie kiedykolwiek jadłam. Koniec kropka. A kto nie upiecze, ten nie będzie
wiedział. Nawet informacje ze sprawdzonego źródła warto jeszcze zweryfikować
osobiście.  
Samo ciacho może równie dobrze nawet nie trafić do piekarnika… i skończyć jako mus, który trzeba schłodzić w lodówce przed podaniem. Wówczas przekładamy go do szklaneczek i uzbrajamy się w cierpliwość.
W dobrym humorze, z optymizmem i uśmiechem, którego nie
widać już pewnie w ciemności, alezapewniam, że jest – serdecznie Was pozdrawiam
i zapraszam wkrótce. Czas zacząć świąteczne przygotowania. Czyż nie?
Tiramisu brownie 
Składniki:
200 g czekolady deserowej
3 jajka (oddzielnie białka i żółtka)
100 g masła
40 g kakao
100 g ciasteczek amaretti
1 filiżanka zaparzonej mocnej kawy (120 g) (w wersji dla dzieci możemy użyć Inki)
70 g amaretto
120 g cukru
45 g mascarpone 
Przygotowanie:
1.      
Czekoladę, masło i kawę mieszamy w garnku, podgrzewamy do
rozpuszczenia i połączenia.  Dodajemy
amaretto. Mieszamy.
2.     
Żółtka ucieramy z cukrem. Dodajemy mascarpone, miksujemy do dokładnego połączenia.
3.     
Ciasteczka kruszymy.
4.     
Ubijamy białka ze szczyptą soli.
5.     
Do żółtek dodajemy rozpuszczoną czekoladę, pokruszone
amaretti i kakao, mieszamy.
6.     
Dodajemy ubite białka łącząc delikatnie.
7.     
Nagrzewamy piekarnik do temperatury 175 stopni.
8.     
Przelewamy  do
foremek na muffinki lub do jednej większej wyłożonej pergaminem.
9.     
Pieczemy 20 minut bez nawiewu.
10.  
Podajemy z owocami leśnymi, mogą być mrożone, lodami,
bitą śmietaną…

Smacznego!

26 comments Add yours
  1. Z tego peronu co to ja go znam…:):):)
    A mówiłaś, że tamto było najlepsze… Te ciasteczka w środku i mascarpone to wypas – czy jak tam mówi ta dzisiejsza młodzież…;)? Kusisz mnie, kurcząteczko.., bo ja kupiłam twaróg na sernik i kombinuję….

    1. Tak!
      Tak mi sie zdawalo, a tu prosze… Przygotowalam je takze do pracy i tam takze zebralo wiele komplementow. Kombinuj z tym sernikiem, kombinuj, Malenka, dobrych przepisow nigdy za wiele. Buziaki

      Anna

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *