W piaskownicy czasu już wiosna

Powracają ptaki
Sierść królika wypada garściami
Dzieci jeżdżą rowerami do skate parku

Założyłam szpilki zamiast kozaków
Zbeształ mnie wiatr
Wiosenny
A więc to wiosna już?

Na ustach wszystkich, wszechobecna a jednak tak często bezdomna i samotna. Powiecie pewnie, to tylko pora roku, ja powiem – stan ducha. I lubię go i pielęgnuję w sobie, szukając wokół uśmiechów, ciepłych gestów, życzliwości, które sama staram się rozdawać z rozmachem. Często powracają. Wprawiają w ruch wszystko wokół, wzmacniają magnetyzm, ośmielają, nadają lekkości, są wiatrem, który wieje w plecy, dając siłę rozpędu.

Zima jest przestrogą przed groźnym porządkiem natury, wiosna jasną wskazówką, dziecięciem nie znającym poczucia czasu, ośmielonym pierwszym samodzielnie postawionym krokiem, ufnie spoglądającym w wyciągnięte w jego stronę ramiona matki. Wszystko Jest Możliwe. Przesypiemy w piaskownicy wiele ziarenek czasu, na sitku pozostaną te najcenniejsze, powypychamy sobie tymi kamyczkami kieszenie, na pamiątkę. Postawimy niejedną babkę, często też nieudaną. Nie zniechęci nas to. Zawsze będziemy wracać. Do tych chwil, do wiosny, a ona do nas.


Będę wracać do pewnego smaku, który niedawno odkryłam. Nie przepadam za ciastami czekoladowymi, ale ono jest wyjątkowe. I właściwie nie znajduję słów, żeby opisać to doznanie. Pasowało idealnie do pięknej soboty, którą spędziliśmy wspólnie. Nie zapomnę jej nigdy. Kolejny cenny kamyczek w kieszeni.

To ciasto komuś obiecałam. Mam nadzieję, że spełni oczekiwania. Właściwie, to jestem o tym przekonana. Dla Was może być propozycją świąteczną, jest naprawdę dostojne i elegancki, podźwignie powagę tych chwil, choć jego doskonały czekoladowo-czekoladowy smak wymyka się słowom.

cdn niebawem…

Ciasto czekoladowe z różowymi migdałami i truskawkami

Składniki:
100 g gorzkiej czekolady (70% kakao)
80 ml mleka migdałowego – można zastąpić mlekiem zwykłym lub sojowym
2 jajka
1 czubata łyżka utartych drobno migdałów
1 płaska łyżka mąki
3 łyżeczki konfitury truskawkowej
60 g zmiksowanych lekko lub posiekanych drobniutko różowych migdałów

Przygotowanie:
1. Nagrzewamy piekarnik do temperatury 160°
2. Rozdrabniamy czekoladę, wrzucamy ją do garnka, zalewamy mlekiem. Rozpuszczamy na małym ogniu.
3. Zdejmujemy z kuchenki, dodajemy żółtka, starte migdały, mąkę i konfiturę. Mieszamy dokładnie mikserem.
4. W osobnej misce ubijamy białka, delikatnie łączymy je z masą czekoladową mieszając drewnianą łyżką.
5. Przelewamy do natłuszczonej okrągłej foremki (o średnicy 16 cm) połowę masy. Posypujemy połową różowych migdałów i zalewamy resztą ciasta, którą ozdabiamy pozostałymi różowymi migdałami.
6. Pieczemy 18 minut.


Uwagi:
1. Ciasto przygotowałam w foremce o średnicy 20 cm z 1,5 porcji.
2. Mój piekarnik jest bardzo stary, nawiew, który posiada jest dziwaczny. Ale piekłam z nawiewem właśnie, przedłużyłam czas pieczenia o 10 minut, nie mając do niego zaufania, biorąc pod uwagę, że i foremka była większa niż w przepisie oryginalnym. Z pewnością nie jest to ciasto, które pieczemy do suchego patyczka. Ma konsystencję piankową, musu.
3. Można pominąć różowe migdały i upiec ciasto bez nich, ale mam przeczucie graniczące z pewnością, że to nie będzie to samo. Można też po prostu uprażyć nieobrane migdały. Przepis na różowe migdały znalazłam w sieci i przygotowałam sama nie mogąc ich nigdzie kupić, znajdziecie go w następnym poście.
4. Użyłam konfitury malinowej.
5. Jeżeli nie użyjecie mleka migdałowego, które jest słodkie, tylko zwykłego, od krowy, pamiętajcie dorzucić 1 łyżkę cukru – u mnie jasny trzcinowy – i odrobinę więcej 1-2 łyżeczki konfitury więcej.
6. Przepis znalazłam dawno temu w sieci, jego autorką jest Laurence Salomon.

Smacznego!
10 comments Add yours
  1. Piekne zdjecia Aniu :)) I piekne slowa. Zawsze wchodze tutaj aby troche sobie poczytac :))

    Pozdrawiam cieplutko.

    P.S. Dostalas mojego ostatniego @ ?

  2. Jeszcze chyba nigdy nie spotkałam różowych migdałów. Ale dla czekoladowo-czekoladowego smaku warto chyba spróbować nawet bez nich.

    Pięknie słowa…

  3. A ja pomyślałam: Skąd ja wezmę różowe migdały…??? Czy w ogóle sa różowe migdały…??? Że niebieskie są to… to…, rozumiem, ale różowe…???
    Ale później ucieszyłaś mnie, że są, że będą, że powiesz jak zrobić…
    To ja poczytam jeszcze raz, popatrzę i… poczekam:)

  4. Aniu, skad te rozowe migdaly ? Mam wrazenie, ze to one wlasnie tworza urok tego ciasta, wiec nie wyobrazam sobie zaczynac bez nich…

  5. Przeszukałam najlepsze delkatesy miasta. Na próżno. Sprzedawcy patrzyli mnie wielkimi znakami zapytania…
    Także pozostało mi tylko marzyć jedynie o niebiesko-różowych migdałach 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *