Zakręcone brioszki.

IMG_5684

Na niebie fular
chmur. Słońce schowane w kieszeni. Ot, taka weekendowa elegancja, która mogła nie
pasować. Kiedy zamiast wyjeżdżać zostaje się w mieście, pogoda przestaje mieć
tak zasadnicze znaczenie. Można zatrzymać czas, posadzić go w bujanym fotelu i
pozwolić by przysnął na kilka chwil. Przy kawie, bez żalu, i z cukrem, wspominaliśmy
przez chwilę nasze młodzieńcze wyjazdy na długie weekendy. Dziś długi weekend
to luksus pobudki niesprowokowanej rykiem budzika, wspólne nieśpieszne śniadanie
i brak planów na najbliższe dwie godziny.
Dobrze było zostać i
cieszyć się tym, co tu.
Jutro zapraszam po szczegóły przepisu na zakręcone brioszki.
Wyglądają pięknie i jeszcze lepiej smakują. 
Dobrego poniedziałku, Kochani.
  

To be continued.
9 comments Add yours
  1. Wyglądają wspaniale, są zupełnie wyjątkowe 🙂
    Też lubię takie weekendy – bardziej niż te wyjazdowe. Może to starość, może lenistwo, a może po prostu lubię swój dom… 🙂

  2. Anno, brioszki cudo! Ser by tutaj pasował… – pewnie będzie 🙂
    Przemijamy…, zatem co innego nas cieszy i do czego innego tęsknimy:). Co będzie dalej…???
    Uściski :* :* :*

    U mnie było pracowicie, zresztą wiesz:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *