Babeczki tatarskie.

 
Są takie chwile, kiedy zaczynam się bać. Zagubienia,
poturbowania codziennością. Utraty azymutu i dystansu. Zatraty w zmęczeniu,
pośpiechu, spóźnieniu, gonitwie i nerwach. Zapomnienia o ważności chwili,
pojedynczego zdarzenia, gestu, uśmiechu dziecka i odbicia w lustrze. Te obawy,
jedna po drugiej nie dają mi zasnąć. Siadam do komputera i piszę.  

Do zrobienia na jutro – Pamiętać o uważności. 

A teraz obiecany poprzednio przepis wielkanocny. Na
babeczki tatarskie. Tak je sobie nazwałam roboczo i chyba tak pozostanie. Niezwykle
proste i w miarę szybkie w przygotowaniu. W dodatkum gdybyście planowali je
przygotować w czasie świąt – można to zrobić z wyprzedzeniem. I jeszcze jedno –
chrrrrupią wybornie. Polecam gorąco.
 
 
Babeczki tatarskie  

Składniki:
Na sos tatarski:
70 g majonezu
40 g gęstego jogurtu naturalnego
2 łyżeczki kaparów
30 g marynowanych grzybów
20 g posiekanej cebuli
2 małe ząbki czosnku – najlepiej marynowane
60 g ogórków kiszonych
2 łyżeczki natki pietruszki
sól i pieprz do smaku
sok z cytryny do smaku 
Ponadto:
kilka kromek chleba tostowego
4 jajka 

Przygotowanie:
1.      
Przygotowujemy
sos.
Siekamy drobno cebulę i czosnek. Kroimy ogórka i grzybki. Łączymy majonez z
jogurtem. Dodajemy do nich cebulę, czosnek, kapary, grzyby i ogórka. Doprawiamy
do smaku. Odstawiamy.
2.     
Nagrzewamy piekarnik do temperatury 180 stopni.
3.     
Odkrajamy skórki z chleba tostowego. Każdą kromkę rozwałkowujemy
w miarę możliwości i umieszczamy w formie do mufinek. Pieczemy około 8 minut.
4.     
Gotujemy jajka. Zależnie od smaku i upodobania. W naszym
przypadku zawsze tak, aby żółtko miało raczej płynną konsystencję. Ale na
twardo także można, wówczas po obraniu siekamy je w kostkę.
5.     
Jajka łączymy z sosem i wypełniamy tym farszem babeczki.
Posypujemy dodatkowo natką. Podajemy.
 
 
 
Smacznego!
 
27 comments Add yours
  1. Witam
    Zainteresował mnie tytuł wpisu bo jestem Tatarką a nic mi nie wiadomo o tatarskich babeczkach. I co widzę, potrawę nie mającą nic wspólnego z naszą mniejszością narodową. Ani użyte składniki ani sposób wykonania potrawy nie ma nic wspólnego z tatarszczyzną. Wydaje mi się, że nazwa jest nie na miejscu choć potrawa ciekawa i z pewnością smaczna.

    1. Pozwole sobie sie z Toba nie zgodzic. Z calym szacunkiem, ale historia zna wiele takich przykladow… chocby – nie siegajac daleko – zadomowiona u nas ryba po grecku, przepis, ktorego Grecy nie znaja przeciez…
      Moglyby nazywac sie oczywiscie babeczkami z sosem tatarskim ale zdaje sie, ze i ta nazwa nie do konca odpowiadalaby, zupelnie slusznie zreszta, Twoim oczekiwaniom. W skrocie tak je nazywamy i niech tak pozostanie. Pozdrawiam serdecznie

      Anna

  2. Nie bój się … Trzymam Cie za rękę. Codzienność już taka jest…
    Babeczki wygladają apetycznie, a sos tatarski bardzo lubię:) Pomysł na piąteczkę!

    1. I wlasnie o taki efekt mi chodzilo, nawet jesli pozwolilam sobie na zbyt duze uproszczenie…

      Wielkie oczy i bywa, ze duze, ostre zeby… ale dajemy rade… Dziekuje Ci, Droga Moja

      ANna

  3. Podczytuje sobie rozne blogi kulinarne i Pani blog sie wyroznia:) Nie tylko przepisami i ciekawymi wpisami. Robi Pani swietne zdjecia. Zdradzi mi pani sekret techniczny? Jaki aparat? Jaki obiektyw? Pozdrawiam smakowicie!

    1. Po pierwsze dziekuje 🙂 Kto nie lubi komplementow…
      Jednakze – Po drugie, nie do konca zasluzone. Znam osobiscie wiele blogow, z prawdziwa, niemal – jesli nie – po prostu – profesjonalna fotografia kulinarna… Polecam blog Eweliny http://kuchniapelnasmakow.blogspot.be/
      Po trzecie – chyba nie w sprzecie tajemnica. A w umiejetnosci komponowania zdjec, dobieraniu kolorow, tla i wreszcie w swietle, ktore trzeba lapac… dla mnie ono jest bardzo wazne. Potrawa moze byc mniej lub bardziej fotogeniczna, ale trzeba jeszcze miec pomysl jak ja pokazac i wiedziec, co chcemy pokazac. Ja staram sie zawsze zachecic zdjeciem do przygotowania potrawy, ale tez pokazac, jak wyglada na przyklad w przekroju, czy jaka ma konsystencje… Bo zdjecia to tez informacja dla czytelnikow bloga.
      Mam Canona lustrzanke, EOS 400 z wymiennymi obiektywami Sigmy (18-200 mm) albo i Tamrona (28-75mm). Nic szczegolnego ani bardzo zaawansowanego jak widzisz. Bo chyba nie o to tu chodzi. Pozdrowienia serdeczne

      Anna

  4. Aniu, jak najmniej takich chwil, bez leku spojrzenia w odbicie!
    Przypomnialas mi, ze chyba z rok sie zabieram za paste jajeczna, musze to jak najszybciej zmienic!! 🙂 :*

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *