Jabłecznik serowy.

 

IMG_3871
Mogłabym napisać, że pamiętam tamtą chwilę bardzo dokładnie, jak zresztą każdą z nim związaną. I – że nie wiem, jak to się stało, że tyle czasu juz upłynęło. I pewnie byłaby to prawda. Bo to był wyjątkowo piękny, zimowy i bardzo słoneczny dzień. Słońce sięgało ramion cud-męża, który siadział przy stole nad komputerem. Rozlewało się na klawiaturę i przeglądało w ekranie niczym w lustrze. – To co? Publikujemy?  – No tak… – powiedziałam z wahaniem, jakbym przeczuwała bieg zdarzeń. 

Bo takich chwil wypełnionych zwątpieniem miewam bardzo wiele, więcej ich niż pewności, tej z rodzaju 100 procentowych. Może dlatego blog żyje trochę swoim własnym życiem, oddzielnym. Nie mogę poświęcić więcej czasu na regularne odwiedzanie innych blogów, to kwestia trudnego wyboru, którego dokonać musiałam. Tym bardziej dziękuję wszystkim tym, którzy tu zaglądają i pozostawiają komentarze. Oddzielnym, bo bez aktywnej strony na FB, Twitterze czy Instagramie, dla których to brakuje mi w równym stopniu i czasu i przekonania. Bez sponsorów, lokowania produktu, konkursów z cennymi nagrodami. I nie wiem, czy to jest słuszna droga. Wielu uzna to za frajerstwo. Tylko – co z tego? Ale pamiętam jeszcze, mimo że to już 4 lata, że nie to było jego celem*. Zawsze chciałam pisać, tworzyć, spodobało mi się robienie zdjęć, szukanie nowych wyzwań, inspiracji. Z czasem na blogu zaczęło przybywać przepisów autorkich, dziś stanowią one większość, co jest moim prywatnym powodem do dumy. Robienie zdjęć zaczęło sprawiać mi coraz więcej przyjemności. A kiedy w wieczór wigilijny, tuż przed snem, zaczęłam układać w głowie przepisy na wielkanocne mazurki pomyślałam, że oto moja kulinarna fiksacja osiągnęła zenitu. I – że prawdopodobnie jestem kulinarną wariatką.

Mogę napisać, że nie wiem, co wydarzy się dalej. Że nie wiem jak długo jeszcze, choć apetyt rośnie w miarę jedzenia. I choć to ciężka praca, trudno mi wyobrazić sobie moje życie bez prowadzenia blogu. Nie boję się kryzysów, takich jak choćby ten aktualny, kiedy nie wiem co napisać, kiedy siadam nad klawiaturą. Każdy kto prowadzi blog wie, że kryzysy przychodzą i odchodzą i są nieuniknione. Moje życzenie, gdy zdmuchuję cztery świeczki na torcie Addiopomidory? Żeby nie zabrakło mi czasu.

Zapraszam Was na przepyszny jabłecznik. Zajadali się nim sąsiedzi i cud-mąż. Bo jest wyjątkowy, naprawdę. A poza tym łatwy w przygotowaniu. Idealne ciasto na weekend. Taki jak ten, co przed nami. Kiedy chciało by się jedynie zaszyć pod kocem z książką, gorącą herbatą i czymś słodkim. Polecam gorąco.

*wyznaczanie sobie nowych celów jest niezbędne, gdy chcemy się rozwijać. W kwestii nawiązania współpracy ze mną –  zachęcam do kontaktu drogą emailową.Chętnie podejmę się ciekawych wyzwań.

W sobotę, jeśli wszystko dobrze się ułoży, zapraszam na naleśnikowe inspiracje, wszak przed nami Chandeleur!

IMG_3820
Jabłecznik serowy
Składniki:
3 szklanki mąki pszennej
200 g miękkiego masła
3/4 szklanki cukru pudru
200 g serka homogenizowanego, waniliowe danio
2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
2 łyżeczki cukru waniliowego
szczypta soli
6 jabłek (kortland)
Przygotowanie:
1. Zagniatamy ciasto. Mąkę przesiewamy do miski i mieszamy z cukrem pudrem, cukrem waniliowym, proszkiem do pieczenia i solą. Następnie dodajemy serek, mieszamy całość widelcem, a na koniec dokładamy pokrojone w kostkę, miękkie masło. Całość dobrze wyrabiamy – ciasto bardzo łatwo się zagniata, nie lepi się ani do rąk, ani do miski.
2. Nagrzewamy piekarnik i przygotowujemy jabłka. Piekarnik rozgrzać do 180 stopni (160 przy termoobiegu). Jabłka obieramy, przekrajamy na pół i wydrążamy środek (np. łyżeczką).
3. Formujemy jabłecznik. Ciasto dzielimy na dwie części. I teraz mój sposób na wykładanie ciasta: papier do pieczenia wciskamy w blaszkę o wymiarach 25×36 cm, by odznaczyły się krawędzie. Następnie papier przekładamy na stolnicę, wykładamy na niego jedną część ciasta i rozwałkowujemy je w granicach zarysowanych krawędzi blaszki. Razem z ciastem, wykładamy dno formy papierem. Układamy jabłka do góry zaokrągloną częścią, a na nie wykładamy drugą część ciasta – postępując dokładnie tak samo jak z pierwszym kawałkiem: rozwałkowujemy na papierze, rozkładamy na jabłkach papierem do góry i odrywamy papier.
4. Pieczemy 45-50 minut. Może okazać się, że po ok. 35 minutach ciasto będzie już ładnie zarumienione z wierzchu, wówczas przykrywamy je papierem do pieczenia, na którym wałkowaliśmy ciasto.
5. Po lekkim przestudzeniu posypujemy cukrem pudrem.

Przepis opublikowany tutaj a podpatrzony na blogu Bake&Taste.

 

IMG_3908
IMG_3890

 

Smacznego!
36 comments Add yours
  1. Kochana moja, spać już ruszałam, bo opublikowałam jakieś 50 sekund przed Tobą…

    Wszystko, co napisałaś obgadałyśmy, ale to niczego nie rozwiązuje i nie daje odpowiedzi… ni Tobie, ani mi…
    Gdyby nie Ty i Twój blog i foremka, no przecież (odkurzyć ją muszę:)), to i mnie by nie było… Wiesz przecież… Wszystko przez Ciebie…:):):) .
    Niech przyjdą do Ciebie nowe cele i nowe inspiracje, a radość z małych szczęść i chwil natchnienia gości jak najczęściej. I jeszcze czas… Niech będzie Ci sprzymierzeńcem z jego każdą wolną chwilą:)

    Ciasto i zdjęcia pychota! Już dawno myślę o tym cieście… Prezentuje się tak dekadencko:):):):):)
    Ściskam i przytulam!

    p.s. Wiesz, że ja u Ciebie nigdy nie dostrzegłam zwątpień…

    1. No nie, ja sie nie zgadzam! Wszystko przez Ciebie… wszystko zawdzieczasz sobie nie mi. Do decyzji o zalozeniu bloga i tak bys dojrzala z moja pomoca czy nie, kwestia szacu.
      Dziekuje Ci za zyczenia, oby sie spelnialy…I masz racje, rozmowy niewiele juz tu pomoga a dzialanie… Tylko jak, psze Pani? i Kiedy???

      A foremke zdecydowanie prosze odkurzyc!

      Buziakow moc, Kochana Moja i dziekuje Ci, ze jestes tu i zagladasz i wspierasz i w ogole, dziekjue 🙂 sama wiesz…

      Anna

    1. Masz racje, to zapewne sam bloger jest/moze byc magnesem, ale te nowoczesne narzedzia zdecydowanie pomagaja w poszerzaniu popularnosci samego blogu… tylko, ze jeszcze wymagaja sporo czasu i uwagi a to juz zupelnie inny temat…

      Dziekuje Ci, ze tu zagladasz, zostawiasz komentarze, pozdrawiam Cie serdecznie

      Anna

  2. Uwielbiam tu do Ciebie, Anno zagladac i czytac, bo pieknie zawsze piszesz! A szarlotka cudna, chyba sie skusze 🙂
    Pozdrawiam cieplo!
    justyna

    1. Justyno, bardzo Ci dziekuje, takie komentarze sa zawsze bardzo motywujace i cenne, szczegolnie z ust anonimowych czytelnikow, ktorzy w takiej chwili sie ujawniaja, to bardzo wazne wiedziec, ze jestescie, czytacie i ze mam nadzieje – korzystacie…

      Raz jeszcze dziekuje i moc serdecznosci sle…

      Anna

  3. Kochana,
    czego ja Ci mogę życzyć, jak Ty wszystko masz! Wyobraźnię, pióro, cierpliwość bezbrzeżną i serce wielkie do wszystkiego.
    Życzę Ci inspirujących i dobrych ludzi, dla których będzie chciała gotować i wyjątkowych przygód na co dzień i od święta, o których będziesz chciała pisać. Żeby kryzysy nigdy nie trwały dłużej niż katar a plany były zawsze wielkie!

    Całuję Cię mocno, ściskam i dziękuję za czas jaki poświęcasz, żebym mogła Cię czytać. Jesteś w moim blogowym życiu od początku i niech tak już zostanie, cokolwiek się stanie!

    Świętujcie!
    Katarzynka

    1. Katarzynko Droga!
      Kto jak nie Ty, wie, jak to jest… i jak bywa czasami…
      Dziekuje Ci Kochana za te wszystkie komplimenty, nie wiem czy do konca zasluzone…
      Szczegolnie te przygody tak kusza i tak ich brak w codziennosci…

      To dopiero wyzwanie byc w czyims blogowym zyciu od poczatku, WOW… postaram sie/staram sie zawsze nie zawodzic 🙂

      Buziaki

      A nam obu zycze, zebysmy mialy wiecej okazji do swietowania 🙂

      Anna

  4. Kochana…. nie zastanawiaj się co pomyślą inni… czy frajerka? ja bym powiedziała kobieta, dla której bardziej niż kasa z fruwających po blogu banerków liczy się pasja i pełna zgoda z samą sobą. To co robisz, jak robisz, to Twój wybór a to, że tyle osób tu zagląda świadczy o tym , że jest to wybór słuszny. Życzę Ci abyś nigdy w to nie wątpiła, żeby każdy komentarz dodawał Ci skrzydeł i utwierdzał w przekonaniu, że to co robisz ma głęboki sens 🙂

    ściskam ciepło 🙂
    Deli

    1. Bardzo Ci dziekuje za ten komentarz. Dobrze jest wiedziec, ze sa ludzie, ktorzy mysla podobnie…
      I za zyczenia, oby sie spelnialy, kazdego dnia Tobie i mnie…

      No dobrze i jeszcze kilkunastu innym bloggerom z ktorymi mam blizszy kontakt emocjonalny 🙂

      Serdecznie

      Anna

  5. 100 lat! i wiesz ja też czasem wątpię… pamiętam dlaczego zakładałam blog, chciałam się samorealizować, przelewać swoje zamiłowanie do gotowania ale i uczucia do dzieci. Taki miał być blog kulinarno obyczajowy. Z drugiej strony w natłoku blogów z popularnością, medialnych, z konkursami, nagrodami itd. zaczynam sprawdzać statystyki i się dołuję, dużo czasu spędzam tu w tym wirtualnym świecie i czasami o tym nie myślę, a czasami zachodzę w głowę jak inni to robią!
    Twój blog ceniłam zawsze za to jaki jest, nie przytłacza forma ani treścią, piękne zdjęcia, ciepłe teksty i pyszne przepisy. Niech tak zostanie! Sto lat!!!

    1. 100 lat…
      ostatnio tlumaczylam mojej corce (15 lat) zeby popatrzyla na swoje zycie z innej perspektywy, ze przeciez calkiem realne jest, ze nasze dzieci/wnuki beda zyly znacznie dluzej…
      W kontekscie blogowego zycia wydaje mi sie, ze nawet perspektywa najblizszego miesiaca jest trudna do ogarniecia… nawet jesli tak bardzo Ci zalezy i tyle w to wszystko wkladasz emocji…

      Wlasnie dlatego ja nie sprawdzam statystyk… i to pewnie nie jest szczegolnie dojrzale podejscie do blogowania, ale tak wlasnie jest…

      Dziekuje Ci za dobre, mile slowa i polecam sie na przyszlosc…

      Buziaki

      Anna

  6. Następnych wielu lat blogowania, dużo kulinarnych inspiracji! Lubię tu zaglądać, emanuje tu spokój, który bardzo mi się podoba! Szarlotka wspaniała, już taką robiłam 🙂 Piękne zdjęcia, szczególnie pierwsze!

  7. To jeden z moich ulubionych blogów, jest pyszny, z pięknymi zdjęciami i ma duszę. Proszę tak trzymać 🙂 Życzę wszystkiego dobrego, mnóstwa pomysłów na aromatyczne pyszności i lekkości pisania 🙂

    1. No wlasnie, bo to chyba nie statystyki sie licza tylko swiadomosc, ze nalezy sie do grona ulubionych blogow kogos konkretnego …

      Dzikuje Ci wielce 🙂 i polecam na przyszlosc 🙂

      Anna

    1. To ja Ci dziekuje…
      ten przepis to Twoja sprawka, wynalazlas go, przetestowalas i sama najlepiej wiesz, jak wielu ludzi juz z niego skorzystalo… Dziekuje Ci za liczne inspiracje…

      Moc serdecznosci

      Anna

    1. Oj to polecam goraco, bo jak Cie w koncu dopadnie i ja upieczesz sama zobaczysz, jak bardzo bylo warto sie skusic 🙂

      Dziekuje i pozdrawiam serdecznie

      Anna

  8. Od dlugiego czasu sledze Pani blog, bardzo go lubie 🙂
    Zycze wielu pomyslow i inspiracji 🙂
    Pozdrawiam serdecznie
    Anna

  9. ANIU nasza Kochana

    Swiatła na piórze
    Blysku natchnienia
    kalejdoskopu słów
    Saksofonowych Inspiracji
    Muzycznosci Literek
    Szkiełka Zielonego do odnajdywania Mysli
    NIesamowitości, Nieprzecietnosći, Niezwykłosci…….
    WSZYSTKIEGO NAJ
    NOMADOWEGO Wiecznego Szukania

    PLURIMOS AnnoS . plurimos…..
    Niech dzwieczy bez końca

    PS. ACHHH ten Przepis na kolejną podróz w kraine Smaków ))))

    1. DZIEKUJE! Ze jestescie, czytacie, probujecie, komentujecie, wspieracie z dala i czasami, choc za rzadko, z bliska… Mialam napisac, ze przygotuje ja dla Was z okazji najblizszego spotkania ale nie zdazylam…

      Dziekuje za piekne zyczenia, oby sie spelnialy 🙂

      Buziaki sloneczne

      Anna

  10. Karmelitko, Auroro, Antenko, Justyno, Ilovebake, Montka,
    dziekuje i polecam Wam goraco to ciacho, dla lubiacych jableczniki absolutny must. Moc serdecznosci,

    Anna

    1. Niedlugo kolejna szarlotka bedzie do wyprobowania… Ciesze sie, ze smakowalo, jak dla mnie takze – obled 🙂 szczegolnie jak sie czyta takie komentarze i inne mniej oficjalne wypowiedzi 🙂

      Buziaki
      Anna

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *