Książki listopada.

Końcówka roku, także w kontekście czytelniczym, jest szczególna. Bo – tak samo, jak wzrasta nasz apetyt na grzane wino i czekoladę na gorąco – rośnie potrzeba sięgania po lektury o szczególnym charakterze.
Często takie, które już dobrze znamy, ale do tradycji/zwyczaju należy, że sięgamy po nie właśnie wtedy, ponownie. W moim przypadku to będzie „Plaster miodu” i „Śnieżna siostra” , ale każdy z nas ma zapewne takie swoje prywatne lektury zimowo-świąteczne. Jestem ich ciekawa, napiszcie, proszę. Jednak nie tylko one zajmowały mnie czytelniczo w listopadzie.

Chciałabym zwrócić Waszą uwagę na wyjątkową lekturę Nathalie Angier. Jak dla mnie absolutny must dla każdej kobiety. Kiedy znowu, po latach po nią sięgnęłam, znalazłam w środku niespodziankę – bilet z 2001 roku (!!!) na pociąg, II klasy,  na mojej stałej wówczas trasie – Koszalin-Szczecin. Łezka mi się w oku zakręciła na wspomnienie tamtych podróży. Takie niespodzianki nie zdarzają się często a przynoszą tyle emocji…

„Była sobie rzeka” zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie, ponadto – jest zacnie wydana i – co rzadkie – ma wszytą zakładkę (niby nic, a cieszy). Naprawdę ciekawa lektura. Tak samo jak trylogia Roya Jacobsena. Koniecznie przeczytajcie całość.

A przed nami, w styczniu – czytelnicze podsumowanie 2020. (Po drodze mam nadzieję jeszcze podsumowanie grudniowe, choć niewiele mam czasu na czytanie, zapewne tak jak Wy…)

Trzymajcie się ciepło, Kochani!

 

„Współczesna rodzina” Helga Flatland, Wydawnictwo Poznańskie 2019

Stali czytelnicy tej rubryki wiedzą, że bardzo lubię serię Dzieł Pisarzy Skandynawskich. Choć nie czytam absolutnie wszystkich książek wydawanych w jej ramach, dość starannie selekcjonuję lektury – to wszystko co czytam naprawdę zasługuje na polecenie. Porwał mnie koncept narracji i skandynawski dystans, we Współczesnej rodzinie jakoś szczególnie wyczuwalny – być może – konieczny? Bardzo ciekawa pozycja. Polecam gorąco!

 

„Oczy z Rigela” Roy Jacobsen, Wydawnictwo Poznańskie 2020

To niestety ostatni tom świetnej trylogii. Rozmarzyłam się, wyciszyłam i ruszyłam w podróż razem z Ingrid Barroy. Ta niespieszna opowieść, bohaterka pewna swojego celu, nieustępliwa i niechodząca na skróty – nie powiem, że to rzecz godna naśladowania, ale podziwu – już tak. I tylko smutek pozostał, że to już koniec losów tej niezwykłej rodziny na prawdziwym (przynajmniej z mojej perspektywy) końcu świata. Koniecznie przeczytajcie całą trylogię!

 

„Była sobie rzeka” Diane Setterfield, Wydawnictwo Albatros 2020

Takie okładki są ładne. Po prostu łądne. A przez to – przynajmniej mnie – z lekka odstręczają. Ale poczułam się zachęcona opiniami, a i ochota na przeczytanie czegoś lżejszego, bez czytelniczych wyrzutów sumienia, odegrała tu swoją rolę. I wiecie co? Bardzo mi się ta książka spodobała. Porwała mnie opowieść, sposób jej snucia, bohaterowie i ich losy – no i oczywiście – rzeka! I tajemnica, która kryje. Sporo tu także realizmu magicznego, co – osobiście, bardzo lubię, dlatego – polecam!

 

„Plaster miodu” Adam Szustak OP, Wydawnictwo Znak 2015

Miałam okazję poznać ojca Adama Szustaka i od tego czasu jestem jego wielką fanką. Oczywiście, można śledzić go w mediach społecznościowych, uczestniczyć w rekolekcjach czy roratach online. Ale dla mnie Adwent jest nierozłącznie związany z lekturą”Plastra miodu”. To zawsze wtedy sięgam po niego na półkę i podczytuję na nowo. Taka to ubogacająca lektura w szczególnym czasie.

 

„Kobieta geografia intymna” Nathalie Angier, Wydawnictwo Prószyński i S-ka 2001

Ojej! Może zacznę od tego, że to znowu lektura, do której wróciłam po latach. Pierwsze wydanie „Geografii”, które posiadam i które widzicie na zdjęciu pochodzi z 2001 roku. Byłam wtedy mamą od 2 lat, młodą kobietą, która w związku z tym miała mnóstwo pytań. Pamiętam tamten czas – chwilę, w której książkę kupiłam oraz miejsce – księgarnię w Szczecinie, której już nie ma, a do której zaglądałam regularnie, pchając przed sobą wózek. I wybiórczą lekturę – nie wszystko mnie wówczas interesowało – w końcu – byłam młoda. Nathalie Angier, erudytka i pasjonatka – została uhonorowana Nagrodą Pulitzera za swoje artykuły popularnonaukowe dla „New York Timesa”. „Geografia” napisana jest ze swadą, polotem i ogromnym poczuciem humoru. Zaraża fascynacją dla kobiecego ciała i wciąż nie do końca zgłębionych mechanizmów jego działania. To nie jest książka łatwa, lekka i przyjemna. Ale też jej naukowość idzie w parze z genialnym zmysłem do opowiadania i tłumaczenia, tego co skomplikowane w sposób absolutnie oddziałujący na wyobraźnię. Pochłania się ją z wielkim, rosnącym apetytem – coć jednocześnie – powoli, delektując każdą kolejną stroną. Książkę wznowiono w 2010 roku. Może uda się wam jeszcze gdzieś ją kupić? Bo to naprawdę absolutny must dla każdej kobiety – ciekawej siebie, zafascynowanej tajemnicą życia. Ta lektura może nauczyć pokory dla potęgi i miłości dla absolutnie genialnego kobiecego ciała.

 

„Śnieżna siostra” Maja Lunde, Wydawnictwo Literackie 2019

To trochę taka moja lektura cykliczna również. Bo choć nasze dzieciaki już takich opowieści nie czytają, to kupiłam sobie „Śnieżną siostrę” rok temu dla siebie, na Boże Narodzenie. I kiedy znowu po nią sięgnęłam kilka dni temu – spłakałam się tak samo, jak za pierwszym razem. Książka jest przepięknie zilustrowana. Sami zobaczcie. Polecam gorąco do wspólnego czytania na głos.

to be continued…

3 comments Add yours
  1. U mnie stałą lekturą są dwie książki, a właściwe zbiory przeróżnych opowiadań… „9 Wigilii” oraz „Opowieści wigilijne” . Janusz L. Wiśniewski, Monika Szwaja, Jerzy Pilch, Agnieszka Kołakowska, Paweł Huelle to tylko niektórzy autorzy.
    W tym roku chętnie zastąpimy „Opowieść wigilijną” Dickens’a „Śnieżną siostrą” Lunde, jeżeli jest dostepna -)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *