Książki stycznia.

„Czasem tak bardzo przejmujemy się własnym życiem, że nie widzimy, iż jesteśmy drugoplanowymi postaciami w historii kogoś innego.” To cytat z jednej z książek przeczytanych w styczniu („Niksy”). Szczęśliwie okazało się, że wszystkie te lektury polecam Wam poniżej. Wszystkie wartościowe i ważne. Pozostające  w pamięci. Polecam gorąco.

Elena Ferrante „Córka” Wydawnictwo Sonia Draga 2017

Z wiekiem coraz bardziej przyciągają mnie książki kobiece, pisane przez kobiety, o kobietach, dla kobiet (najlepiej wszystko to na raz w jednej książce). Patrzenie na świat z ich perspektywy, poznawanie ich doświadczeń, przeżywanie tego, co one – to zupełnie tak, jakbym stała naprzeciw wielkiego lustra, próbując doszukać się w odbiciu, które ujawnia – moich rysów, fascynacji, zachwytów, rozmyślań, siniaków, zadrapań na skórze, siwych włosów, spojrzenia. W miarę patrzenia ciekawość tylko wzrasta, wcale nie zostaje zaspokojona. Czytając „Córkę” Ferrante szerzej otwierałam oczy. Tak wiele z jej rozterek było kiedyś moimi i myślę, że nie tylko. Posłuchajcie tylko:

„Głupotą jest myśleć, że można zwierzyć się własnym dzieciom, zanim skończą co najmniej pięćdziesiąt lat. Żądać, aby patrzyły na matkę jak na człowieka, a nie na funkcję. Powiedzieć: ja jestem waszą historią, ze mnie się wywodzicie, posłuchajcie, może się Wam przyda.”

Albo też:

„Rozczulał mnie, gdy tak na niego patrzyłam. Zazwyczaj, gdy mokra kładłam się na słońcu, zapadałam w drzemkę, bywało jednak, że nie spałam, przymykałam tylko oczy i obserwowałam go z sympatią, bacząc, żeby się nie zorientował. Nie był spokojnym typem, często krzywił piękne, choć nerwowe ciało, mierzwił sobie kruczoczarne włosy, szczypał się w podbródek. Spodobałby się bardzo moim córkom, zwłaszcza Marcie, która często zakochiwała się w chudych i nerwowych chłopcach. Mnie – sama nie wiem. Już dawno zauważyłam, że niewiele mam z siebie, za to wszystko z nich. Nawet na Gina patrzyłam przez pryzmat domniemanych doświadczeń Bianki i Marty, ich gustów i namiętności (…) Jak tylko zabierałam się za przesuwanie leżaka ze słońca w cień, skakał na równe nogi, pytał, czy potrzebuję pomocy. Uśmiechałam się, zaprzeczałam gestami, to przecież tylko leżak. Wystarczała mi sama świadomość, że ktoś się o mnie troszczy, a ja nie muszę o niczym pamiętać, zaspokajać niczyich potrzeb. Nie miałam już nikogo pod swoją opieką, więc i sama sobie przestałam wreszcie ciążyć.”

„Córka” to prosta fabuła, którą dałoby się streścić zapewne w 2 zdaniach. A jednak opowiada świat. Świat widziany oczami kobiety. Koniecznie przeczytajcie.

 

 

Elisabeth Strout „Mam na imię Lucy” Wydawnictwo Wielka Litera 2017

Jestem urzeczona twórczością Elisabeth Strout. Prostotą języka, nieśpieszną narracją, umiejętnością obserwacji, prowadzeniem postaci. Wszystko to sprawia, że losy opisywanych postaci stają się niezwykle bliskie, a my – emocjonalnie z nimi związani. Historia Lucy jest poruszająca, a sposób w jaki została opowiedziana to majstersztyk. Najbardziej chyba w pisarstwie Strout uderza mnie miłość do człowieka i wyrozumiałość dla jego słabości.

 

Nathan Hill „Niksy” Wydawnictwo Znak 2017

Tak bardzo cieszę się, że rozpoczęłam nowy rok lekturą właśnie tej książki. Imponująca warstwa fabularna, rys historyczny, zaskakujące zwroty akcji i postaci, których losy skłaniają do przemyśleń (choćby Pwnage). Plus kilka wartych uwagi i zatrzymania diagnoz dotyczących współczesności. Pokaźne dzieło, które naprawdę zasługuje na uwagę. Nie mogę odmówić sobie zacytowania Wam kilku fragmentów. Zapraszam do lektury.

” – Ale ta książka n i e  m ó w i  p r a w d y.

– Co powinno nas obchodzić z jakiego dokładnie powodu?

– Przeczuwam, że będę miał przez to problemy z zasypianiem. Sądzę, że powinniśmy się powstrzymać przed publikowaniem wierutnych kłamstw.

– Co jest prawdą? Co nią nie jest? W razie gdyby pan nie zauważył: świat odrzucił w zasadzie starą oświeceniową ideę dochodzenia do prawdy na podstawie obserwacji. Rzeczywistość jest zbyt skomplikowana i przerażająca. Dużo łatwiej ignorować wszelkie dane, które nie pasują do naszego światopoglądu, i wierzyć w te, które pasują. Ja wierzę w to, w co wierzę, pan wierzy w to, w co wierzy, i będzie między nami zgoda co do tego, że możemy się różnić. Połączenie liberalnej tolerancji i negacjonizmu rodem ze średniowiecza. To teraz szalenie modne. 

– Brzmi okropnie.

– Politycznie jesteśmy bardziej fanatyczni, niż kiedykolwiek, religijnie bardziej zdewociali, nasze myślenie jest mniej elastyczne, jesteśmy mniej zdolni do empatii. Postrzegamy świat w sposób czarno-biały i sztywny. Całkowicie unikamy problemów, które wynikają z różnorodności i komunikacji ogólnoświatowej. Dlatego też nikogo nie obchodzą staroświeckie idee takie jak prawda czy fałsz. 

– Będę się musiał nad tym zastanowić.

– Może zastanawianie się to dosłownie ostatnia rzecz, jaka byłaby teraz dla pana wskazana.

– Dam Panu znać – mówi Samuel, wstając.

– Najgorsze, co może pan teraz zrobić, to zacząć analizować sytuację i roztrząsać, co jest słuszne, a co nie.

– Zadzwonię do pana.

– Posłuchaj Samuelu, głosu osoby doświadczonej, naprawdę. Idealizm to straszny ciężar. Zabarwi wszystko, co zrobisz później. Będzie cię wiecznie prześladował, gdy już się nieuchronnie zamienisz w cynika, czego wymaga od ciebie świat. Po prostu daj sobie spokój z idealizmem, z tym, żeby zawsze robić to, co słuszne. Dzięki temu nie będziesz musiał później niczego żałować.

– Dzięki. Skontaktuję się z panem.”

I jeszcze…

„Pwnage powiedział kiedyś Samuelowi, że ludzie w naszym życiu dzielą się na wrogów, przeszkody, zagadki lub pułapki. I zarówno dla Samuela, jaki Faye latem dwa tysiące jedenastego ludzie byli zdecydowanie wrogami. Oboje oczekiwali od życia głównie tego, żeby wszyscy zostawili ich  w spokoju. Samotnie jednak nie da się znieść tego świata i im dłużej Samuel pisał swoją książkę, tym bardziej sobie uzmysławiał, jak bardzo się mylił. Bo jeśli widzi się w ludziach wrogów, przeszkody lub pułapki, prowadzi się z nimi i z samym sobą wieczną wojnę. Natomiast gdyby uznać, że widzi się w nich zagadki, i gdyby siebie postrzegać jako zagadkę, można liczyć na ciągłe przyjemne zaskoczenia, bo ostatecznie, jeśli sięgnie się wystarczająco głęboko, jeśli zajrzy się pod maskę czyjegokolwiek życia, zawsze znajdzie się coś znajomego. 

To oczywiście wymaga większego wysiłku niż uznanie wszystkich za wrogów. Zrozumienie jest zawsze trudniejszeniż czysta nienawiść. ALe dzięki niemu życie się rozszerza. Przestaje doskwierać samotność.”

Na koniec zaś…

„Ale Faye jest zdania, że czasem kryzys wcale kryzysem nie jest – jest jedynie nowym początkiem. Bo doświadczenie nauczyło ją jednego: jeśli nowy początek jest prawdziwie n o w y, będzie miał znamiona kryzysu. Każda prawdziwa zmiana powinna początkowo budzić strach.

Jeśli się nie boisz, to znaczy, że nie jest to prawdziwa zmiana.

I tak banki i rządy po latach nadużyć przywracają ład w księgach. Wszyscy są nadmiernie zadłużeni, co do tego panuje zgoda, i czeka nas kilka lat zaciskania pasa. Ale Faye myśli: okej. Prawdopodobnie tak musi być. Taka jest naturalna kolej rzeczy. W ten sposób odnajdziemy swoją drogę. To właśnie powie synowi, jeśli ją zapyta. Prędzej czy później trzeba spłacić każdy dług.”

 

 

Jonathan Safran Foer „Strasznie głośno, niesamowicie blisko” Wydawnictwo W.A.B. 2017

Zaczynasz lekturę i zastanawiasz się – co teraz, skoro już wiesz (lub tylko – wydaje ci się, że wiesz), co się wydarzyło. Najważniejsze, bo to, co nieodwracalne – już się przecież wydarzyło. W końcu, gdy na dobre wchodzisz w tę opowieść nabierasz przekonania, że właściwie rozwiązanie zagadki, nie ma już najmniejszego znaczenia. I tak brniesz urzeczony, także formą graficzną, składem i zdjęciami. Muszę Was jednak przestrzec, byście nie rezygnowali po pierwszych kilku stronach. Być może potrzeba będzie więcej czytelniczej cierpliwości, która to jednak – obiecuję, w dwójnasób co najmniej, zostanie Wam wynagrodzona.

PS. Pod tym samym tytułem znajdziecie również film. Całkiem niezły. Polecam jednak przeczytać najpierw książkę. Jak zawsze.

Do następnego przeczytania…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *