Ziemniaki w koszulkach i kurczak z rozmarynem, pomidorami i oliwkami.

Od kiedy pamiętam, trochę na nas narzekała. Że mama, tata, siostra i brat to czworo rodziców. Że przez nas nie może chodzić na dyskoteki tam, gdzie chce. Bo zawsze uświadomimy rodzicieli, co to za miejsce i z wyjścia nici. Że jej ciągle pilnujemy.
My też narzekaliśmy. A jakże. Że zawsze siedzi w naszych pokojach, gdy ktoś nas odwiedza. Że wszędzie za nami chodzi. Że musimy się nią zajmować. Odbierać z przedszkola. Chodzić z nią na spacery i najlepiej – wszędzie ze soba zabierać. No i najgorsze – ustępować.
To ona miała pierwszą w rodzinie lalkę Barbie. Jej dzieciństwo to była już zupełnie inna epoka. Przeżywaliśmy je razem z nią, jakby na nowo, tyle, że inaczej.
Ze skruchą przyznaję, że dwa razy poważnie naraziłam ją na niebezpieczeństwo. Dziś śmiejemy się z tych opowieści, bo wszystko skończyło się dobrze.  Mam nadzieję, że zostały mi wybaczone. Co tu dużo mówić, zakochana nastolatka, zajmująca się małą dziewczynką na placu zabaw, zupełnie straciła głowę dla chłopaka, którego imienia już dziś nie pamięta, a dziecko samo wróciło do domu. Kilka lat wcześniej, dałam jej do zabawy mój pierścionek, taki z rodzaju tych, które kupowało się na jarmarkach. Ona zaś – skwapliwie go połknęła. Pamiętam jak płakałam rzewnymi łzami nad szklanką gorącego mleka, które podała mi babcia, gdy rodzice pojechali z nią do szpitala.
I nagle, okazało się, że ta mała dziewczynka wyjeżdża daleko od domu, pracuje w 3 miejscach i jednocześnie studiuje, sama decyduje o swoim życiu. Wreszcie – przyprowadza do domu chłopaka, którego żoną zostaje. A teraz ma cudnego synka i jest poważną panią nauczycielką.
A dla mnie wciąż jest małą dziewczynką. Choć już nie Szachrajką – tak ją nazywaliśmy, sprytem przerastała nas wszystkich, ale niezmiennie – moją młodszą siostrą.
Różnimy się tak bardzo, że aż trudno to zrozumieć.W wielu kwestiach.  Jak mawia mama, dla niej kuchnia to science fiction, omija ją szerokim łukiem, tak samo jak ja centra handlowe, w których ona czuje się świetnie. Dziś to ona chodzi na zakupy z moją córką. I dzwoni do mnie z pytaniem – czy możesz mi podać kilka łatwych, superłatwych przepisów na przyjęcie urodzinowe? Muszę coś przygotować. (Ma to szczęście, że trafiła na świetnie gotującego męża – więc się tak nie martwię) – A może zrobię fondue? No tak, ale mięso trzeba pokroić, prawda? Sami widzicie.
  
Dziś moja młodsza siostra kończy 29 lat. Piękny wiek, prawda? Całusy urodzinowe, Kochana Moja.
(Tak między nami – bloga nie czyta, nie ma go w ulubionych, ale skarżyła się mamie, że piszę o wszystkich, tylko nie o niej. Ciekawa jestem, kiedy się zorientuje, że jednak napisałam?)
Tylko jej nie mówcie. Będzie miała niespodziankę…
Dziś zapraszam na pyszny, aromatyczny obiad. (Moja siostra obiadów nie gotuje, przynajmniej ja nic o tym nie wiem, ale mam nadzieję, że spróbuje – przepis to łatwy). Polecam gorąco.

Ziemniaki w koszulkach
Składniki:
ziemniaki mniej więcej wszystkie tej samej wielkości
plasterki szynki parmeńskiej
ser, typu mozzarella (użyłam provolone piccante)
odrobina oliwy z oliwek
świeże zioła
sól, pieprz
garstka suszonych pomidorów
Przygotowanie:
1.       Ziemniaki obieramy i myjemy. Wkładamy je w całości do osolonego wrzątku i gotujemy 15 minut.
2.      Odcedzamy, studzimy.
3.      Nagrzewamy piekarnik do temperatury 180 stopni.
4.      Na dno żaroodpornego naczynia wylewamy odrobinę oliwy z oliwek.
5.      Każdy ziemniak kroimy wzdłuż na pół, przekładamy plasterkami żółtego sera. Owijamy szynką. Układamy w naczyniu.
6.      Posypujemy je suszonymi pomidorami, świeżozmielonym pieprzem i ziołami. Przykrywamy folią.
7.      Pieczemy 20 minut, odkrywamy i pieczemy jeszcze 10 minut.
Kurczak z rozmarynem, pomidorami i oliwkami w czerwonym winie
Składniki:
1,2 kg pałek z kurczaka
oliwa z oliwek
duża garść czarnych oliwek
duża garść suszonych pomidorów
1 szklanka czerwonego wytrawnego wina
gałązki rozmarynu
pieprz i sól
4 duże ząbki czosnku
Na sos pomidorowy:
możemy użyć pomidorów z puszki (około 100 g), które miksujemy z podsmażoną szalotką i 1 marchewką, uzyskujemy gęsty sos o kremowej konsystencji, który doprawiamy solą, pieprzem i cukrem, wedle smaku
Przygotowanie:
1.       Oczyszczonego kurczaka oprószamy delikatnie solą i pieprzem. Obsmażamy na oliwie z oliwek. Przekładamy do żaroodpornego garnka, na którego dnie wylewamy odrobinę – 1 łyżką oliwy, najlepiej tej z oliwek lub suszonych pomidorów. Posypujemy płatkami czosnku, oliwkami i rozmarynem. Przykrywamy szczelnie i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni.
2.      Pieczemy 20 minut, z nawiewem.
3.      Po tym czasie dodajemy pokrojone suszone pomidory, sos pomidorowy i czerwone wino. Przykrywamy ponownie i pieczemy kolejne 20 minut.
4.      Podajemy, wcześniej pozwalając mięsu odpocząć około 10 minut.
Smacznego!
14 comments Add yours
  1. U Ciebie zawsze pysznie i aromatycznie… szkoda, że nie mozna wirtualnie przekazywac zapachów…za to przekazywanie ciepłych i pozytywnych uczuć doprowadziłaś do perfekcji.
    Pozdrawiam gorąco.

  2. Piękny wpis… Lubię Twojego bloga nie ze względeu na przepisy 😉 – lubię Twoje teksty. Ten mnie (powiem szczerze) wzruszył.Pozdrawiam

  3. dzieki ( za ten przepis)! Jestem jak Twoja siostra – kuchnia i gotowanie jakos nigdy nie bylo w orbicie moich zainteresowan. Jednak co raz wieksza swiadomosc tego, na ile wazna dla zdrowia jest odpowiednia dieta oraz jak istotne sa skladniki pozywienia – stala sie dla mnie po urodzeniu dzieci tak wazna, ze chcac nie chcac przeistoczylam sie w absolutna kure domowa, ktora pichci codziennie obiadki , robi kanapki do szkoly i nawet zaczyna piec ciasta! 😉 .

    niestety, poniewaz jestem tzw. "pozna matka" ( no, bo w koncu trzeba bylo sie "wyszalec" zawodowo i towarzysko…) ta "kuchenna mentalna iluminacja" nadeszla w dosc poznym wieku…ale zawsze to lepsze, niz nic. wiec moze z czasem i Twoja siostra dojrzeje do "kuchennej rewolucji"?

    pozdr. marta

  4. Anno, mogłabym tak pisać o moich braciach:). Nazbierało by się… Niebezpieczeństwa też były… Wszystkiego najpiękniejszego Twojej siostrze!!! I dobrze, że ma do Kogo zadzwonić:)
    A propozycja obiadowa – jak zawsze u Ciebie pyszna, kusząca i domowa. Miałabym ochotę się wprosić…:):):)
    p.s. a propos wczorajszych bułeczek, pomyliły mi się dni – mogę je upiec jutro i tak zrobię – dziś wieczorem wszystko zagniotę:)

  5. Angie,
    dziekuje Ci bardzo. To mile, co piszesz. Pozdrawiam cieplo 🙂
    Maggie,
    ano widzisz, na razie sie nie zorientowala, wiec nie moge przekazac jej Twoich zyczen 🙂 No, zobaczymy, kiedy to nastapi 🙂 Serdecznosci,
    Kajena,
    to sie ucieszylam i przerazilam… mam jednak nadzieje, ze od czasu do czasu niektore moje przepisy beda dla Ciebie przynajmniej inspiracja… ALe skoro lubisz czytac mojego bloga, to jestem spokojna, bo to znaczy, ze bedziesz tu czasami zagladac. Czego Tobie i sobie zycze 🙂 Serdecznosci
    Miss Disorderly,
    tak, zdecydowanie. Dziekuje i pozdrawiam serdecznie,
    Demon w sieci,
    chcialabym podzielac Twoj optymizm… moja siostra ma juz jedno dziecko, a obiadki mu najczesciej gotuje babcia… Moze z czasem, dgy gusta dziecka sie wyrobia bardziej i bedzie zjadal wiecej cos sie zmieni, bo bedzie musialo sie zmienic. Pewnie, ze nie wszyscy musza byc kuchennie zafiksowani, ale jakies minimum umiejetnosci posiadac trzeba. Ze o checiach nie wspomne, to moze nawet wazniejsze jeszcze.
    Ty je w sobie odnalazlas, to swietnie, dzieci tak bardzo nas zmieniaja, nas i nasze podejscie, prawda? ZYcze Ci wiec dalszych sukcesow w kulinarnych ewolucjach, trzymam kciuki i polecam sie na przyszlosc 🙂 Serdecznie Cie pozdrawiam
    Pees,
    skoro zamierzasz kogos ugoscic, to musze dodac, ze to nie jest danie o wyjsciowym wygladzie…Trudno jest nalozyc takiego kurczaka na talerz i zeby jeszcze wygladal. Sos, ktory jest swietny, gesty i zawiesisty, z pomidorami i oliwkami, mozna podac osobno i jakos ratowac calosc ziolami na talerzu. Jest pyszne, ale najlepiej smakuje wsrod dobrych znajomych 🙂 jesli wiesz, o czym mowie…Niezmiennie polecam i pozdrawiam serdecznie
    Ewelino Droga,
    ach te nasze mlodsze rodzenstwo, tyle z nim radosci i smiesznych historii, do ktorych lubimy wracac. Ich punkt widzenia jest tez zupelnie inny i warto go czasami posluchac… Ty pewnie wlasnie pieczesz buleczki… trzymam kciuki i pozdrawiam cieplo. A na obiad zapraszam, przeciez wiesz 🙂 Serdecznosci
    Dota,
    ciekawa jestem, jakie sa Twoje "kurczakowe" klimaty 🙂 pozdrawiam serdecznie
    Majana,
    dziekuje w imieniu siostry, przekaze, jak tylko sie zorientuje 🙂 PPozdrawiam serdecznie
    Anna

  6. Aniu wszystkiego najlepszego dla Młodszej. Siostra to piękny dar i sama wiesz, że warto go pielęgnować. Ja mam dwie i nie wyobrażam sobie bez nich życia 🙂

    Uściski :*

  7. Ewelino,
    dziekuje w imieniu Siostry. Ciagle sie chyba nie zorientowala 🙂 Pamietam, jak pisalas o swoich siostrach… to wielki dar, tak jak piszesz, serdecznosci

    Anonimowy,
    moim zdaniem mozzarella 🙂 pozdrawiam serdecznie
    Anna

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *