Morele, morele, more…

Ostatnimi dniami mam wrażenie, że słowa kruszą mi się
między palcami. Gdzieś między zamyśleniem a klawiaturą. Okruszki, które
przestają Coś znaczyć a znaczą już bardzo niewiele. Za mało. Wystarczyłoby
kilka kropel deszczu. Albo jakaś mała rozpacz. Rozpłynęłyby się w nich do
znieistnienia. Milczenia.

Można je także zebrać. Z czułością i troską. Odnaleźć
smak, który przecież tam jest. Pomniejszony tylko. Ale jest. Niedosyt formy do
treści. Spróbować coś z nich na nowo stworzyć.

Tymczasem. Siadam na tarasie. Na gołych schodach. Tak
mawiała babcia i mama. Tam,  gdzie prawdopodobnie,
czai się wilk. Gołe schody. W dłoni trzymam nektarynkę. Dojrzałą w sam raz. Gryzę.
Brudzę sobie twarz, jem pewnie nieładnie, i dlatego – w samotności. Cóż zresztą
znaczy – nieładnie?…  Zachłannie,
głośno, intensywnie. Może nawet łapczywie? Sok kapie mi na stopy, przy których
za chwilę zalegnie półślepy kot. Słodko.  

(Kiedy siedziałam na tych schodach – dobrze pamiętam –
wiedziałam, jak o tym napiszę. O jedzeniu nektarynki. Układałam w myślach słowa,
w zdania, jedno po drugim. A teraz…?)

Idę ukołysać do snu synka drugiego. Nie jest łatwo, podrywa
się resztką sił, słysząc w tle echa kolejnych okazji do zdobycia bramki. Karny.
Chyba nigdy nie zaśnie ten mój synek.

Wracam myślami do przedpołudnia. Jeszcze pamiętam jej
smak. I słodycz, tak gładką jak słowa. Alabama, mandolina, melancholia. Jak jej
soki płynęły w kierunku suszącego się na ramionach t-schirta. Jak totalnie
zagarnął mnie ten smak. Że sięgnęłam po następną i potem – jeszcze jedną.

Synek śpi. Pokruszonych słów już nie zdołam pozbierać.
(Kiedy usypiałam synka – dobrze pamiętam – wiedziałam jak o tym napiszę.
O jedzeniu nektarynki…)

Dziś nie o nektarynkach. Bo to dopiero wschodząca
gwiazda. Jeszcze – na zakończenie sezonu – morele. Trzy ostatnie przepisy. Na
crumble z syropem klonowym i pekanami, kisiel morelowy z nutą amaretto lub
wanilii, zależnie od nastroju i… po trzeci przepis zapraszam jutro.
Niezmiennie gorąco polecam.
Morelowe crumble
Składniki:
315 g moreli (waga bez pestek), 6 sztuk
70 g mąki orkiszowej razowej
1 żółtko
40 g syropu klonowego
50 g masła
50 g pekanów
25 g brązowego cukru 
Przygotowanie:
1.      
Nagrzewamy piekarnik do 180 stopni.
2.     
Morele kroimy na połówki, następnie na ćwiartki i ew. Jeszcze
na połówki.
3.     
Przygotowujemy kruszonkę. Mieszamy ze sobą 15 g syropu, mąkę,
żółtko, masło i posiekane pekany, do uzyskania grudkowatej konsystencji.
4.     
Na patelnię wysypujemy cukier i dodajemy resztę syropu.
Gdy się rozpuści i delikatnie skarmelizuje, zdejmujemy z ognia. Dodajemy
morele, obtaczamy dokładnie. Przekładamy do foremki, w której będziemy zapiekać
crumble. Posypujemy kruszonką.
5.     
Pieczemy bez nawiewu, 15 minut. Na ostatnią minutę, dwie,
włączamy nawiew.
6.     
Lekko studzimy, podajemy z lodami.

Kisiel morelowy 
Składniki:
245 g moreli (waga bez pestek)
110 g wody
65 g wody +20 g mąki ziemniaczanej
syrop z agawy, lub miód lub po prostu cukier, do smaku 
Przygotowanie:
1.      
Morele pokrojone na mniejsze cząstki zalewamy 110 g wody.
Gotujemy do lekkiego odparowania. Miksujemy.
2.     
W szklance rozrabiamy dokładnie mąkę w reszcie wody.
Dodajemy do moreli, cały czas mieszając. Gotujemy przez chwilę. Słodzimy i
aromatyzujemy. Wanilią lub amaretto.
3.     
Nie mogłam się oprzeć i muszę to napisać. ROZPUSTA!
Pycha! Zmysły szaleją… polecam gorąco.
4.     
Podajemy z lodami lub kwaśną śmietaną.

cdn.

20 comments Add yours
  1. Tobie słowa, mi myśli – uciekają, kruszą się…

    Karnych nie doczekałam, poszłam spać… Tylko po części mogę domyślać się niepokojów Twojego Synka…

    A crumble…, możesz sobie wyobrazić, że ja myślałam o nim jak o mięsku z morelami – jakieś mielone, coś jak musaka… to chyba przez kolor pecanów…
    A kisiel cudownie kolorowy – urocza serwetka – i chciałabym go bardzo spróbować… U nas były już morele włoskie, teraz są hiszpańskie aż nazbyt soczyste, nie zdążę przywieźć do domu i już prawie po nich…
    Dobrego jutra!

  2. Ewelino Droga,
    Moze to i mysli i slowa, tylko rozroznic trudno?…

    Karne w meczu z Portugalia oczywiscie ogladalismy. Ale wczoraj, pod koniec meczu z Wlochami byl karny i wtedy wlasnie synek usypial, uspokojony wynikiem 2:0… A dzis i tak zostawilam go w domu, bo dobudzic nie moglam… u nas jeszcze tydzien roku szkolnego 🙁
    ALe Ty widze cos dzisiaj, spac nie moglas i niejeden mecz jeszcze do tego czasu bys zobaczyla…
    Przez kolor pekanow, brazowego cukru i syropu…
    Kisiel zrob sobie na poprawe humoru. Mi zawsze dobrze robi…
    Buziaki,

    Anonimowy,
    najlepiej pszennej razowej, ze wzgledu na smak. Jesli nie ma musi byc zwykla pszenna. Powodzenia! Pozdrwawiam serdecznie

    Anna

  3. Pieknie napisane Aniu… Moj Synek jest jeszcze zbyt maly aby ogladac mecze 🙂 A ja sie ciesze, ze wygrala wczoraj bella Italia 🙂 Kibicowalam im z calych sil. Mam nadzieje, ze zostana mistrzami 🙂
    Crumble wyglada przepysznie. A kisiel po prostu cudowny. Nie robilam jeszcze nic w tym roku z morelami. Zawsze jem je na surowo, kocham ten smak 🙂

    Usciski.

  4. Ślicznie napisane.
    Mecz wczorajszy był piękny! Kibicowałam Niemcom,ale wszystko co włoskie jest w moim sercu,więc cieszę się z Włochami. Zagrali fantastyczną technicznie piłkę. Bosko się oglądało. Forza Italia!

    Crumble i kisielek chętnie bym porwała, choć po troszku. Musze w końcu morele kupic:)
    Uściski:* Lecimy zaraz na zakonczenie roku szkolnego 🙂

  5. Majka,
    dziekuje 🙂
    ja tez kibicowalam Wlochom. I pomyslec, ze ich przyjazd stal pod znakiem zapytania… Polecam Ci sprobowac choc jeden z przepisow. Nie zajmuja wiele czasu 🙂 Usciski,

    Majana,
    u nas zakonczenie roku za tydzien dopiero 🙁 i Wasze wakacje zaczynaja sie piekna pogoda… zazdroszcze podwojnie 🙂 Pozdrowienia serdeczne

    Evitaa,
    dziekuje 🙂 polecam Ci skusic sie na to morelowe szalenstwo 🙂 Pozdrowienia serdeczne

    Patyska,
    a wiesz, ze ja troche tez? Szybki i lekki i bardzo owocowy, bew obaw o zakalca. I do tego lody… ja tez uwielbiam crumble 🙂 Pozdrowienia serdeczne

    Antenka,
    i taki jest rzeczywiscie, obledny, to prawda. Pozdrowienia

    Canette,
    u nas juz raczej blizej konca sezonu, wiec to juz ostatnie chwile z nimi 🙂 pozdrowienia

    Fanny,
    A tak, zakonczenie, tu w Belgii przynajmniej… juz mniej kosztowac nie beda a wiecej tylko, znak ze koniec blisko 🙁 Pozdrowienia serdeczne

    Konwalie,
    a wiesz, ze jesli chodwi o kisiel, to pomogla mi Onionchoco, uswiadomilam sobie, ze ten smak powinien byc strzalem w dziesiatke 🙂 Pozdrowienia serdeczne

    Bee,
    jest pyszne, to fakt 🙂 Pozdrawiam

    ANna

  6. Uciekaja, ale widze, ze niezle sobie radzisz z ich lapaniem.
    A morele uwielbiam. Kisiel urzekl mnie kolorem, jestem pewna, ze i smakiem by zachwycil.

  7. Kocham morele! W dzieciństwie mieliśmy wielką na działce. dawała owoce dosłownie raz na 4 lat, ale jak już obrodziła, dawała koło 10 wiader:)
    Piękne zdjęcia, jakiego aparatu używasz? Robisz je przy świetle dziennym?

  8. choć morele najbardziej lubię takie słodziutkie w żaden sposób nie przetworzone Twoje propozycje są świetne! szczególnie crumble, za którym poszłabym na koniec świata 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *