Chleb nordycki

Z pieczeniem chleba mam takie zrywy. Przychodzi moment, w którym potrzebuję całego tego wydarzenia, jakim jest proces pieczenia chleba. Mieszania, wyrabiania, wyrastania, zapachu otulającego dom i tego momentu, w którym lekko parząc sobie dłonie, pukam w dno bochenka, jak do drzwi domu. A więc fazę fascynacji genialnym chlebem z Renard (brukselska piekarnia we francuskim stylu…

Czytaj więcej

Wiśniowianki

Kiedy przyjeżdżam do Polski byłabym w stanie wykupić połowę targu owocowo-warzywnego. Bo – cóż ja poradzę na to, że tylko tutaj truskawki mają smak, maliny pachną i są tak cudownie słodkie, a ziemniaki smakują jak ziemniaki? Może ktoś uzna to za przesadne i nieuzasadnione idealizowanie emigranta… No chyba jednak nie… Że nie wspomnę o tym,…

Czytaj więcej

Jagodzianki Martyny

Każdego roku testuję nowe przepisy na jagodzianki. Sezon na jagody trwa jednak tak krótko, że nigdy nie mam czasu opublikować efektów tutaj. Zawzięłam się jednak tym razem – bo choć naprawdę nie najlepiej pracuje mi się w nieswojej kuchni i zdjęcia robione telefonem nie wzbudzają mojego entuzjazmu, postanowiłam, że tym razem nie dam tak łatwo…

Czytaj więcej

Chlebki naan

Nie potrafię przypomnieć sobie takiej serii słonecznych zdarzeń, jakiej jesteśmy właśnie świadkami tutaj w Belgii. Niebo zasłane błękitem od świtu do zmierzchu. Słońce serwują codziennie, do przejedzenia. Każdego poranka deja vu. Najmniejszych wahań temperatury, może wiatr nieśmiało zafałszuje tę sielankę to tu, to tam. Nie ma potrzeby szukać wakacyjnej aury gdzieś hen na południu. Powtarzam…

Czytaj więcej

Drożdżowe z jagodami

Nolens volens, w tym tygodniu postawiłam na ilość (w kontekście przekazywanej tu treści). Tyle mi chodzi po głowie ale wciąż pędzę (głównie do pracy), co – w przypadku osobistej obecności w biurze zabiera mi minimum 2 godziny dnia i tak cierpi na tym właściwie wszystko. No takie okoliczności. Nie będę się skarżyć. Pomyślałam, że publikacja…

Czytaj więcej

Waniliowe croissanty drożdżowe

Chciałabym podzielić się z Wami dość obszernym cytatem z ostatnio przeczytanej książki Amora Towlesa, o której więcej w najbliższym czasie, w styczniowym pdsumowaniu. Cytat bardzo na miejscu tutaj, na Addio. Po pierwsze primo – bądź co bądź – kulinarny, po drugie primo zaś – bardzo wpisujący się w filozofię Addio i moje podejście do życia….

Czytaj więcej

Cytrynowe zawijańce z makiem

Upieczenie drożdżówek, których zapach ukołysze dom w melancholii daje mi bardzo dużo satysfakcji. Szczególnie zimą, gdy ukojenia i otulenia łakniemy jak powietrza. Mnie ten styczeń, jak już dopadł, to przeczołgał – głównie na poziomie emocji. I tak z lekkim dystansem, do którego upoważnia data (jeszcze trzy dni i jesteśmy kwita), mogę stwierdzić, że tak naprawdę…

Czytaj więcej

Drożdżówki Charlotty

Odbieram telefon. Ewa. Możesz rozmawiać? Rozmawiamy. W słuchawce słyszę chcarakterystyczny dźwięk. A wiesz, właśnie ucieram marchewkę. Jeśli ci przeszkadza, to przestanę. No co ty. Ja akurat opróżniam zmywarkę. Wielozadaniowe. Nie siądą po ludzku, pogadać i wybierają się do siebie od kilku tygodni, tak to już z nami jest. Takie jesteśmy. Rozmawiamy, a porządek w kuchni…

Czytaj więcej

Chlebki pita.

Przypominają mi się wczesne lata blogowania, kiedy upierałam się, żeby publikować regularnie i zasypiałam w trakcie pisania posta gdzieś w okolicach północy. Budziłam się nad klawiaturą, kończyłam publikację i szłam spać z poczuciem dobrze wykonanego obowiązku. To były czasy! Dziś mam znacznie większą potrzebę wysypiania się i nie siedzę do późna, bo wiem doskonale, jaką…

Czytaj więcej