Pyszne gaspacho.

– Ostatnio ciągle jem gaspacho. Chyba codziennie. Zrób sobie koniecznie – usłyszałam w słuchawce telefonu od przyjaciela 🙂 Pomyślałam sobie, że skoro przerabiam te pomidory niemal kilogramami każdego dnia, mogę i zrobić gaspacho, choć nie jestem jego wielką fanką. Czego nie zrobi biegacz dla dobrego odżywiania…

Czytaj więcej

Zupa-krem z pieczonej papryki.

W okresie letnim, a było to w czasach nim moi rodzice postanowili zostać działkowiczami, wyprawy na miejscowy targ we wtorki i piątki intensyfikowały się i nabierały regularności. Ja uwielbiałam zawsze moment, w którym pojawiały się pierwsze jabłka. Bo to właśnie te pierwsze smakowały mi wtedy najbardziej. (Dopóki nie poznałam później wielości ich odmian no i…

Czytaj więcej

Książki czerwca.

„Chwytam jego dłoń. Przypominam sobie o piosence, której słuchałam w taksówce. A Song for You. O tym, że rozgrywamy swoje życie na wielu scenach i patrzą na nas tysiące ludzi. A tak naprawdę chodzi o chwile, kiedy zostajemy we dwoje i śpiewamy dla siebie swoje piosenki. Kiedy jesteśmy razem i kiedy na siebie czekamy. O…

Czytaj więcej

Pankejki idealne.

W takich sytuacjach zwykło się pisać, że szukało się długo i wypróbowało wiele, aż w końcu, ewentualnie – dopóki nie… Sami wiecie. Posłużę się i ja tym zabiegiem – by przekonać Was, lub tylko spóbować, że przepis, który znajdziecie poniżej naprawdę i w istocie – jest idealny. No cóż… każdy przecież ma swoje ideały…

Czytaj więcej

Orkiszowa stokrotka z ziarnami.

No jest kłopot, nie powiem. Kiedy każdy lubi co innego, a człowiek chciałby dogodzić wszystkim (nawet jeśli wiadomo, że to niewykonalne…) To nie jest też tak, że przepis powstał tylko po to, by udowodnić, że jednak można. Stał się raczej rzeczywisstym rozwiązaniem kłopotu, by każdemu wedle jego smaku. Ty lubisz tylko z makiem, a ty…

Czytaj więcej

Gnamakoudji. Idealne orzeźwienie.

Czasami wydaje mi się, że euforii i radości wystarcza mi tylko do momentu, kiedy dnia wciąż przybywa. Z końcem czerwca rozpoczyna się odwrót. A przecież kiedyś – właśnie wtedy zaczynały się wakacje i człowiek żył w absolutnej nieświadomości, że ten początek to właściwie koniec, bo już znowu będzie z górki, a ściślej – początek końca…

Czytaj więcej

Książki kwietnia i maja.

Kiedy zaczął się maj zabrakło mi czasu na przygotowanie postu o lekturach kwietnia. Dzień po dniu mijały, aż w końcu okazało się, że półmetek maja za nami, a potem od razu jego końcówka zamigotała na horyzoncie. Dlatego postanowiłam zebrać w jednym wpisie lektury ostatnich 2 miesięcy. Polecam gorąco!

Czytaj więcej

Burgery z łososia.

Muszę przyznać, że ostatnio moje dziecię wyprowadziło mnie z równowagi. Zaczęło się niewinnie – typowa strategia podjazdowa pt. Może dziś zamówimy pizzę? Przyjmując tradycyjnie, powierzoną mi z dziada pradziada i rodzicielskiego namaszczenia pozycję a la Zawisza Czarny, odparłam najazd fast foodowych naciągaczy.

Czytaj więcej

Pudding jaglany w 2 odsłonach.

Poranny pudding jaglany to kolejna propozycja w ramach naszej domowej akcji „Jem, to co mama – czyli wszyscy jemy zdrowo, a mama nie gotuje na 2 garnki”. To niesamowite, że wszystkim nam udział w akcji wychodzi na dobre, no i naprawdę – nikt się nie buntuje, ni o wyłamaniu nie myśli. Muszę tylko dawkować owsianki…

Czytaj więcej

Bagietki na zakwasie. Bez zagniatania.

Dziś już z nostalgią wspominamy czasy, kiedy do zaśnięcia dzieciaki wymagały naszej absolutnej obecności. Musiał odbyć się cały rytuał czytania, zwierzeń i buziaków na dobranoc, a potem jeszcze cała litania –  Śpij już! Śpisz już? Jeszcze nie śpisz? Zaśnij wreszcie! by człowiek sam, umęczony dniem, a niejednokrotnie i tym usypianiem, sam mógł udać się w…

Czytaj więcej