piątek, 9 grudnia 2016

Sernik kokosowy z musem żurawinowym.



Święta bez sernika? Nie może być! Tym razem proponuję Wam sernik z delikatną kokosową nutą i kontrastem w postaci wyrazistej żurawiny. To często właśnie dzięki kontrastom smak zyskuje na sile.

Siadam do pisania tego postu z ogromną chęcią i potrzebą napisania czegoś więcej, niż tylko o zaletach przygotowanego kilka dni temu sernika... Za moimi plecami synek pierwszy prowadzi ożywioną dyskusję ze swoją świnką morską (kto miał kiedyś świnkę, ten wie, o czym mówię), synek drugi od godziny wybiera się do snu, a córka uczy się do egzaminów.

Szukam "l'esprit de Noël", rozglądam się, zastanawiam i nie ma... I chciałabym, ale nie sposób. Wy też tak macie? Wolałabym być odosobnionym przypadkiem, ale dobre towarzystwo zawsze mile widziane a i perspektywy na zmianę sytuacji na bardziej świąteczną większe...



Sernik kokosowy z musem żurawinowym

Składniki:
Na masę serową:
250 g kremowego twarożku (typu Campina)
250 g mascarpone
200 g śmietanki kokosowej*
2 żółtka
1 jajko
75 g cukru pudru

Na kruchy spód:**
200 g mąki pszennej (najlepiej typ 550)
100 g masła dobrze schłodzonego
1 żółtko
10 ml wody
40 g cukru
szczypta soli


Ponadto:
250 g żurawiny (może być mrożona)
2-3 łyżki cukru
¾ łyżeczki żelatyny
2-3 łyki wody
25 g płatków kukurydzianych
1 łyżka suszonej żurawiny
50 g białej czekolady
2 łyżki śmietanki 10 %

Przygotowanie:
1. Przygotowujemy kruchy spód. Do dużej miski wsypujemy mąkę, wkładamy masło pokrojone na drobne kawałki. Podszczypując czubkami palców łączymy mąkę i masło, aż otrzymamy mieszankę o konsystencji piasku. Robimy dołek w cieście i do środka wkładamy żółtko, wlewamy wodę, wsypujemy cukier i sól. Szybko zagniatamy ciasto, tak by miało jednolitą konsystencję. Formujemy kulę i wstawiamy do lodówki, co najmniej na pół godziny lub nawet na cały dzień.
2. Po tym czasie wałkujemy ciasto i wykładamy nim dno i boki formy o średnicy 20 cm. Nakłuwamy całe ciasto delikatnie widelcem.
3. Nagrzewamy piekarnik do 180 stopni. Na ten czas wkładamy foremkę wyłożoną ciastem do lodówki, żeby się schłodziło.

4. Podpiekamy 15-20 minut. Studzimy.
5. Kiedy ciasto podpieka się w piekarniku przygotowujemy masę serową. Jajko i żółtka ucieramy z cukrem na puszystą masę. Dodajemy kremowy serek, łączymy a następnie porcjami serek mascarpone i śmietankę kokosową, do dokładnego połączenia. Masę wylewamy na podpieczony spód.
6. Do piekarnika wstawiamy na dno foremkę z wodą, nagrzewamy, następnie umieszczamy na średniej półce sernik i pieczemy ok. 80 minut.
7. Żurawinę gotujemy z cukrem i wodą. Miksujemy, przecieramy przez sitko. Żelatynę rozpuszczamy w 3 łyżkach wody. Odstawiamy. Dodajemy do musu, gotujemy nie doprowadzając do wrzenia. Wylewamy na powierzchnię upieczonego sernika.
8. Dekorujemy. Czekoladę rozpuszczamy ze śmietanką, dodajemy żurawinę i płatki, mieszamy, wykładamy na ciasto.

*śmietankę można kupić lub uzyskać z mleka kokosowego. Otwieramy puszkę mleka i zbieramy z wierzchu gęstą masę pozostawiając na dnie wodę kokosową.
**Jeżeli chcemy sobie ułatwić pracę możemy również przygotować spód z 200 g kruchych ciastek i 85 g roztopionego masła.


Smacznego!

czwartek, 8 grudnia 2016

Galeria przepisów na pierniczki.



Pomyślałam sobie, że przygotuję dla Was przegląd przepisów na pierniczki, z których najczęściej korzystam. Będzie to taka rekomendacja i skrót dla wszystkich zabieganych przed Świętami. Wśród propozycji znajdziecie przepisy na pierniczki bezglutenowe i wegańskie, mam nadzieję, że okażą się przydatne.

Powodzenia! A tym, którzy przygodę z dekorowaniem dopiero zaczynają polecam poradnik dla początkujących. Znajdziecie go tutaj. Kolejność zaprezentowanych przepisów jest przypadkowa.



Pierniczki Janki. Z tego przepisu przygotowuję każdego roku 4 porcje ciasta. Ile to pierniczków z 6 kg mąki? Wolę nie wiedzieć. Takim cieszą się powodzeniem... Przepis znajdziecie tutaj.












środa, 7 grudnia 2016

Wigilijna zupa grzybowa, z uszkami z farszem z buraków i kardamonem.



W Wigilję w naszych domach podaje się zawsze i li tylko barszcz czerwony. Nie ma tradycji zupy grzybowej. Niestety. Bloggerzy kulinarni mają jednak tę przewagę i przyjemność nieprzywiązywania się do konkretnej tradycji. Mogą próbować i serwować na swoich blogowych stołach dosłownie wszystko. (I kiedy tylko chcą)...

W naszej rodzinie to tata jest zapalonym grzybiarzem. Na początku sezonu zawsze pojawia się niepewność, czy uda się nazbierać ich tyle, by wystarczyło na Wigilję i Święta. A ja po cichu cieszę się, że nie muszę już towarzyszyć tacie w grzybobraniu. Być może wiecie, jak to jest. Zapalony grzybiarz, z kozikiem, dobrym obuwiem, wiadrami na podorędziu i zamętem w oczach plus dziecko, które szybko się znudzi, a jeszcze szybciej zmęczy, zwłaszcza po 8 godzinie chodzenia po lesie... Dziś wystarczy jeden telefon do domu... choć trochę mi się ckni do czasów, gdy czas był jak z gumy, która wytrzymywała każde naprężenie.

Do mojej zupy grzybowej podałam uszka z farszem z barszczu z wyraźną nutą kardamonu. Kto chętny?



Wigilijna zupa grzybowa

Składniki: na 2-3 porcje
500 g suszonych grzybów (najlepiej prawdziwków lub podgrzybków)
750 ml wody (lub bulionu warzywnego)
sól, pieprz, liść laurowy
1 marchewka
1 cebula
¼ selera
3 suszone śliwki
sól, pieprz

Przygotowanie:
1. Grzyby zalewamy wodą i moczymy przez 1,5 godziny.
2. Cebulę siekamy i szklimy na oliwie.
3. Grzyby z wodą przelewamy do garnka, gotujemy z warzywami, śliwkami i liściem laurowym przez 30 minut.
4. Doprawiamy, odcedzamy. Podajemy.
5. Z grzybów, które pozostały przygotowujemy wigilijne placki. Przepis znajdziecie tutaj



Uszka wigilijne z farszem z buraczków i kardamonu

Składniki: na 40 sztuk
Na ciasto:
100 g semoliny*
1 jajko

Na farsz:
160 g ugotowanych buraków
sól, pieprz
gałązka rozmarynu (ok.10 cm długości)
1 mały ząbek czosnku
1 łyżka oleju kokosowego
odrobina soku z cytryny
½ łyżeczki kardamonu

Przygotowanie:
1. Buraki dokładnie myjemy, gotujemy, studzimy, obieramy ze skórki.
2. Gałązkę rozmarynu pozbawiamy listków i drobno siekamy.
3. Na olej kokosowy na patelni wysypujemy kardamon, rozprowadzamy, podgrzewamy, dodajemy posiekany czosnek i rozmaryn. Mieszamy, dodajemy do buraczków i blendujemy do uzyskania jednolitej, chociaż niekoniecznie gładkiej konsystencji.
4. Zagniatamy ciasto. Rozwałkowujemy je na stolnicy, wykrajamy kółka o średnicy ok. 5 cm.
5. Formujemy uszka, które następnie gotujemy w osolonej wodzie 2 min od momentu wypłynięcia.

*można wykorzystać także przepis na klasyczne ciasto pierogowe, przepis znajdziecie tutaj


Smacznego!

poniedziałek, 5 grudnia 2016

Najlepsze miękkie pierniczki.



Okazuje się, że każdy kolejny przepis na pierniczki przynosi konfuzję. Bo oto ten właśnie, ten jest najlepszy. Nie bardzo zatem wiem, jak zarekomendować przepis publikowany dzisiaj. Bezsprzecznie - ogłoszony przez wszystkich jako naj naj naj. Trudno się dziwić, kto nie lubi miękkich pierniczków?

A zatem, są miękkie i, jak określił je cud-mąż - puszyste, choć nie wiem, skąd mu się wzięło. Są świetne ze szklanką mleka. Już sobie wyobrażam ten świąteczny poranek w ich towarzystwie. Polecam gorąco!



Najlepsze miękkie pierniczki

Składniki: na 40 sztuk
350 g mąki
1/4 łyżeczki soli
1 łyżka kakao
1/2 łyżeczki mielonych goździków
1 łyżeczka cynamonu
1 łyżeczka sody oczyszczonej
2 łyżeczki imbiru w proszku
170 g miękkiego masła
150 g cukru trzcinowego
60 ml miodu
1 łyżka soku pomarańczowego
1 łyżka skórki pomarańczowej
1 jajko

Ponadto:
75 g czekolady deserowej
4 łyżki brązowego cukru

Przygotowanie:
1. Ucieramy masło z cukrem na puszystą masę.
2. W tym czasie w misce łączymy suche składniki. Odstawiamy.
3. W osobnej misce roztrzepujemy widelcem jajko, dodajemy miód, sok i otartą skórkę.
4. Do utartego masła dodajemy mokre składniki.
5. Nagrzewamy piekarnik do temperatury 180 stopni.
6. Przelewamy je do miski z mąką, łączymy. Masa będzie delikatna, lekko klejąca. Formujemy z nich kulki wielkości włoskiego orzecha, nie ma potrzeby ich spłaszczania. Obtaczamy w cukrze. Układamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia.
7. Pieczemy 10 minut bez nawiewu. Ważne, aby ich nie przesuszyć. Przekładamy na kratkę do wystygnięcia.
8. Czekoladę roztapiamy i zdobimy nią pierniczki.


Smacznego!

piątek, 2 grudnia 2016

Melomakarona - greckie ciasteczka bożonarodzeniowe.



Idą Święta. A więc i czas najwyższy na uruchamianie naszych rodzinnych, domowych rytuałów. W tym roku będziemy je przeżywać szczególnie, nie wiadomo bowiem, czy w przyszłym roku najstarszy pisklak nie wyleci z gniazda na studia daleko od domu... Wszystko zatem nabiera nowych znaczeń. Zaczynając od wspólnego dekorowania pierniczków, po wieczory przy kominku, świecach i obieranych przez jedno z nas mandarynek i grejfrutów. 

Zasadniczo takie poczucie powinno i towarzyszy nam zawsze, jednak świadomość, że jedno z dzieci jest tak duże, że nie pamięta już, kiedy przestało wierzyć w Świętego a listy do niego śle e-mailem prowokuje refleksje.

Refleksje pogłębione jeszcze lekturą ostatnich dni. Nigdy nie sądziłam, że utożsamianie się z bohaterami książki może być tak bolesne, dogłebne i sensualne.

"- Kto powiedział: Jesteś zawsze tak szczęśliwy, jak twoje najmniej szczęśliwe dziecko? - zapytała na ostatnich zajęciach z ceramiki.
- Sokrates - odpowiedziałą natychmiast Ree.
- Naprawdę? Myślałam raczej, że to Michelle Obama.
- Nie mam pojęcia, kto to powiedział - przyznała Ree - ale wierz mi, ta mądrość ma dłuższą historię niż Michelle.
Budzisz się rano, czujesz się dobrze i nagle myślisz: Coś jest nie tak. Coś się dzieje. O co chodzi? I wtedy przypominasz sobie, że chodzi o twoje dziecko - to, które akurat jest nieszczęśliwe."

Anne Tyler "Na szpulce niebieskiej nici"Wyd, WAB 2015

Gorąco Wam tę książkę polecam.

Podobnie jak dzisiejsze ciasteczka. Cud-mąż skarżył się, że upiekłam ich tak mało. Cóż, jeśli przeszło 30 ciasteczek to za mało na jednego łakomczucha (no dobrze - jednego i pół) to one muszą być pyszne, prawda?


Melomakarona (Greek Christmas Honey Cookies)

Składniki:
75 g semoliny (można zastąpić krupczatką)
250 g mąki tortowej
1/4 łyżki proszku do pieczenia
50 g soku pomarańczowego
3 łyżki koniaku
50 g cukru
1/2 łyżki cynamonu
1/6 łyżki startej gałki muszkatołowej
1/6 łyżki goździków zmielonych
1/4 łyżki sody oczyszczonej
45 g wody
skórka otarta z 1 pomarańczy
1 łyżka kandyzowanej skórki pomarańczowej
125 g oliwy
25 g miodu

Na syrop:
75 g miodu
50 h soku pomarańczowego
25 g wody
75 g cukru

Ponadto:
garść orzechów włoskich
3/4 łyżeczki cynamonu

Przygotowanie:
1.       W jednej misce łączymy semolinę, mąkę i proszek. Odstawiamy.
2.      W drugiej sok, koniak, cukier i przyprawy. Mieszamy dokładnie. Następnie dodajemy sodę, mieszamy - masa powinna się zacząć pienić. Dodajemy jeszcze wodę, olej, skórki i miód. Mieszamy.
3.      Do masy z sodą dodajemy suche składniki i mieszamy drewnianą łyzką do uzyskania jednolitej konsystencji, ważne aby nie przedłużać niepotrzebnie tej czynności.
4.      Nagrzewamy piekarnik do temperatury 180 stopni.
5.      W tym czasie przygotowujemy syrop poprzez podgrzanie i połączenie jego składników. Syrop odstawiamy do przestudzenia.
6.      Z ciasta formujemy kulki wielkości włoskiego orzecha, które następnie wydłużamy czyniąc je podobnymi kształtem do jajek.  Układamy na blasze wyłożonej papierem. Nie jest konieczne zachowanie dużych odległości pomiędzy ciasteczkami.
7.      Pieczemy je przez 20 minut.
8.      W tym czasie przygotowujemy orzechową posypkę. Orzechy przelewamy wrzątkiem, odcedzamy, siekamy dość drobno i przekładamy na suchą patelnię. Posypujemy cynamonem, mieszamy i prażymy. Odstawiamy.

9.      Ciastka po wyjęciu z piekarnika nasączamy każde z osobna w syropie i posypujemy orzechową posypką. Przechowujemy w szczelnie zamkniętej puszce. 



Smacznego!

środa, 30 listopada 2016

Dekorowanie pierniczkow - PORADNIK.





Dekorowanie pierniczków – Poradnik dla początkujących

Nie musimy posiadać bardzo wyszukanych kształtem foremek do wycinania pierniczków. Naprawdę wystarczy kilka podstawowych kształtów, to dekoracje czynią z naszych pierniczków dzieła sztuki. Przy kupnie foremek warto zwrócić uwagę, by ich kształty nie były zbyt skomplikowane, gdyż takie pierniczki trudno się wypieka – łamią się jeszcze na etapie wypiekania lub gdy są przenoszone/przechowywane. Tak często dzieje się z wszelkimi gwiazdkami, których ramiona, gdy są cienkie, lubią się łamać, zwierzakami o cienkich nóżkach i szyjach, niejeden może stracić głowę.

Dekorujemy pierniczki wcześniej wystudzone. Przepis na pierniczki znajdziecie tutaj.



1. Czym dekorujemy? 

Podstawą naszych dekoracji jest lukier, który możemy także dowolnie barwić i wzbogacać cukrowymi posypkami.

Lukier królewski

Składniki:
1 białko
1 szklanka (250 ml) cukru pudru – zależnie od wielkości białka może to być trochę więcej

Przygotowanie:
1. Białko ubijamy dodając stopniowo cukier do uzyskania dość gęstej i gładkiej konsystencji. 2. Możemy sprawdzić gęstość lukru przed przełożeniem go do woreczka, maczając w nim lekko opuszek palca, jeżeli lukier pozostanie na palcu i nie będzie kapał – jest gotowy
3. Jeżeli lukier wyjdzie za rzadki nasze wzorki będą się na pierniczkach rozlewać i nie będą precyzyjne.
4. Jeżeli lukier wyjdzie nam zbyt gęsty, dodajemy wodę – najlepiej kroplami tak, aby go zbytnio nie rozrzedzić.

Przygotowany w ten sposób lukier przekładamy do woreczków, które przechowujemy w lodówce.

Jeżeli chcemy przygotować lukier w różnych kolorach najlepiej jest użyć do tego celu barwnika w proszku. Jeżeli posługujemy się barwnikami w płynie lukier musi być bardzo gęsty, gdyż barwnik go rozrzedzi.






2. Czego potrzebujemy do dekoracji lukrem?

 Najlepszym według mnie rozwiązaniem dla rozpoczynających przygodę z dekoracją pierniczków będą woreczki strunowe. Przygotowujemy z nich tutki (tak jak na zdjęciu). Woreczek dla wygody umieszczamy w kubku, jednym z rogów skierowanym bardziej ku dołowi i wypełniamy lukrem. Od góry związujemy gumką recepturką. Dopiero wtedy robimy w tutce dziurkę. Ma być naprawdę niewielka – ok. 1 mm. Lepiej jest zrobić mniejszą i potem, w razie potrzeby, powiększyć.

Z 1 białka i 1 szklanki cukru uzyskujemy 4 tutki, które wystarczą mniej więcej na dekorację ok. 100 pierniczków.

Jeżeli barwimy lukier, to przed przełożeniem do woreczków rozrabiamy go dokładnie w miseczce i przekładamy do woreczków.

Niezużyte woreczki z lukrem możemy przechowywać w lodówce. Końcówka z dziurką zastygnie, ale wystarczy przetrzeć ją zwilżonymi palcami i możemy dekorować dalej.
Warto mieć na podorędziu talerzyk, na który w czasie dekoracji będziemy mogli nasze tutki odłożyć.

Stół warto przykryć czymś dającym się łatwo zmyć. Przydatna okaże się kratka do studzenia ciasta, na której odkładać będziemy już udekorowane pierniczki do zastygnięcia. Jeżeli nie przykrywamy całego stołu to warto podłożyć coś choćby pod kratkę. Za kratkę może nam posłużyć półka siatkowa z piekarnika.

3. Jak dekorować? 

Kropki
Absolutnym debiutantom polecam dekorację kropkami, nie wymaga ona takiej wprawności ręki, a daje świetne efekty. Pozwala też "oswoić się" z tutką. Wzbogacamy taką dekorację formując kropki rożnej wielkości. Możemy także taki niezastygnięty lukier posypać cukrowymi dekoracjami. W miarę nabierania wprawy możemy malować na pierniczkach wzory bardziej skomplikowane.




Wzory
Na zdjęciach przedstawiam różne wzory, które można dowolnie modyfikować, mam nadzieję, że posłużą Wam za inspirację.



Koronki
To sposób bardzo efektowny, ale też wymagający sprawnej ręki i więcej czasu. Najlepiej zacząć od narysowania kratki, można pozostawić ją do przeschnięcia i następnie dekorować kropkami na wszystkich przecięciach. Lub też – to wersja dla najbardziej już wprawionych, dekorować kropkami tak, by przylegały do przecięć, tak jak na zdjęciu. Można w ten sposób dekorować cały pierniczek lub tylko jego część.
Polukrowanymi pierniczkami możemy dekorować świąteczne ciasta.







Piernikowe lizaki to świetny pomysł, kiedy przegotowujemy pierniki na sprzedaż np. podczas świątecznego kiermaszu lub chcemy obdarować kogoś niezwykłym prezentem od serca.

Do tego celu używam przede wszystkim foremek w postaci serca (jakoś nieswojo mi nabijać gwiazdki na patyki). Gwiazdki też są bardziej niż serca narażone na połamanie.

Pierniczki przeznaczone na lizaki powinny mieć grubość minimum 5 mm, ale też nie ma potrzeby, by były grubsze.

Kiedy pierniki się wypiekają przygotowujemy sobie długie i dość grube wykałaczki (najlepiej sprawdzają się te 20 cm).



Jeżeli chcemy lukrować całą powierzchnię pierniczków obrysowujemy najpierw ich kształt i dopiero potem go wypełniamy. Następnie pozostawiamy do wystygnięcia i dekorujemy polukrowaną wcześniej powierzchnię (tak jak prezentują to kolejno zdjęcia).

Otwory w piernikach do zawieszenia na choince robimy tuż po ich upieczeniu, posługując się słomką lub wykałaczką. Słomka może deformować się pod wpływem ciepła, dlatego potrzebujemy ich więcej.






Mam nadzieję, że uda mi się pokazać Wam jeszcze w tym roku inne pomysły na piernikowe dekoracje, oraz że Poradnik, który dla Was przygotowałam, okaże się pomocny.

poniedziałek, 28 listopada 2016

Krem marchewkowy.



Nadchodzi czas pomachać jesieni na pożegnanie. Napalić w kominku i zabrać się za pisanie listów do Mikołaja i kartek świątecznych. Już dziś przypuszczam, że na zrealizowanie wszystkich planów czasu będzie brakowało. W grudniu naszą domową kuchnię ratują zupy. Dzieci podgrzewają je sobie po powrocie do szkoły i mogą biec dalej na treningi. Ja zabieram swoją porcję na lunch.


Taki marchewkowy kubek da się przygotować w 25 minut. Poziom gęstości regulujemy według uznania. Smacznego! Kolejne wpisy juz w zupełnie innym klimacie. Zapraszam wkrótce!

Krem marchewkowy

Składniki:
1 cebula (ok. 75 g)
500 g marchwi
150 g korzenia pietruszki lub pasternaku
200-250 ml wody lub bulionu
½ łyżeczki wyłuskanego i roztartego w moździerzu kardamonu
1 łyżka masła klarowanego lun oleju kokosowego
1 puszka mleka kokosowego
sól, pieprz
2 łyżki posiekanej kolendry lub pietruszki
sok z cytryny do smaku

Przygotowanie:
1. W garnku rozgrzewamy olej kokosowy, dodajemy kardamon, rozprowadzamy, dodajemy pokrojoną w kostkę cebulę.
2. Kiedy cebula się zeszkli dodajemy pokrojoną w kostkę , marchewkę i pasternak, mieszamy, pozostawiamy tak na chwilę.
3. Zalewamy wodą. Dusimy 20 minut.
4. Zawartość garnka miksujemy na gładką masę z kolendra. Dodajemy mleko kokosowe, miksujemy do połączenia. Doprawiamy. Podajemy.

Smacznego!

środa, 23 listopada 2016

Superporridge albo owsianka zmieniająca życie.


Zachodziłam w głowę, jak tę owsiankę nazwać. Pomyśleć by można - to dopiero wyimaginowany problem. Wyimaginowany to dobre słowo w tym przypadku. Pamiętam moją Makową Panienkę. Stworzyłam naprawdę dobry przepis, ciasto było pyszne, chciałam ten efekt zamknąć dobrą, chwytliwą klamrą w postaci ciekawej, nietuzinkowej nazwy.

Myślę, że sukces Makowej Panienki w sieci, można powiązać nie tylko z recepturą, ale i nazwą po troszę. Podobnie rzecz ma się z owsianką, na którą przepisem się z Wami dzisiaj dzielę. Jest wyborna (to mówi akurat wielbiciel wszelkich owsianek, miejcie to na względzie), chciałabym, żeby jak najwięcej osób się o tym przekonało i przekazało przepis dalej. I z niego korzystało. Wpisując przepis uświadomiłam sobie, że ma w sobie taką wielość cudownych składników, że jej nazwa musi jakoś do tych dobroczynnych właściwości nawiązywać. I wtedy przypomniałam sobie o chlebie zmieniającym życie. I powstała taka właśnie nazwa. Wierzę, że jej regularne jedzenie może mieć podobny efekt. W czasie pisania tekstu, który właśnie czytacie, zrodził się jeszcze inny pomysł. Superowsianka jak superfood... Jakkolwiek by jej nie nazwać, uwierzcie, jest wyjątkowa!

Dlaczego piszę o owsiance właśnie teraz? Jedną z podstawowych jej zalet jest fakt, że działa rozgrzewająco. Nie wiem, jak Wy, ale ja bardzo tego teraz potrzebuję. Przepis podesłała mi z Wiednia Ola. Olu, bardzo Ci dziękuję, całuję mocno!




Owsianka imbirowa albo owsianka zmieniająca życie

Składniki:
1 łyżka oleju kokosowego lub masła klarowanego
po szczypcie kardamonu, cynamonu, kurkumy i mielonych goździków *
1 szkl. płatków owsianych górskich**
po 2 łyżki suszonych owoców (wedle dostępności i upodobania) u mnie sułtanki, miechunka i morwa
1 łyżka siemienia lnianego****
orzechy (wedle upodobania)
1 szkl. wody (lub domowego soku jabłkowego niedosładzanego)
1 duże jabłko***
kawałek imbiru

Przygotowanie:
1. Na patelni rozgrzewamy tłuszcz, dodajemy przyprawy i pozwalamy, aby się równomiernie rozprowadziły i uwolniły się aromaty.
2. Dodajemy płatki owsiane, dokładnie mieszamy. Pozostawiamy, aby się podprażyły.
3. Wlewamy gorącą wodę (nie więcej niż 85 stopni), suszone owoce i orzechy, mieszamy.
4. Ucieramy jabłko na tarce jarzynowej. Dodajemy do płatków, mieszamy dokładnie, dusimy jeszcze chwilę – możemy wedle uznania dodać jeszcze wody/soku – zależnie od konsystencji, jaką lubimy. Ja lubię, kiedy płatki pozostają sypkie, nie rozgotowują się do końca, kontrolowana ilość płynu pozwala nam taki właśnie efekt (widoczny na zdjęciu) osiągnąć.
5. Dodajemy starty imbir i świeżo zmielone siemię lniane. Mieszamy dokładnie, przekładamy do miseczek. Podajemy.

Uwagi:
*ilość przypraw dostosowujemy do naszych upodobań
**szklanka o pojemności 250 ml, mogą to być również owsiane płatki bezglutenowe
***mogą to być także 2 jabłka, wedle uznania (kiedyś podałam owsiankę z 1 jabłkiem, tak jak w przepisie, który widzicie poniżej, i z sosem z czerwonych owoców - taką wersję stosuję od tamtej pory). Jedno z jabłek można zastąpić świeżym ananasem i też będzie pysznie.


Składniki zmieniające życie

Owies to zboże najbogatsze w białko i najlepszy zestaw aminokwasów. Zawarte w nim witaminy z grupy B i kwas pantotenowy, poprawiają pamięć i koncentrację, działają antydepresyjnie i likwidują zły nastrój, przyczyniają się do szybszego przyswajania wiedzy. Przeciwdziałają narastającemu zmęczeniu oraz rozdrażnieniu podczas wysiłku fizycznego i umysłowego. Więcej informacji o dobroczynnym – by nie powiedzieć cudownym, działaniu owsa znajdziecie tutaj.  

Kardamon cenimy przede wszystkim za jego właściwości lecznicze. Jest świetnym sposobem na przeziębienie, odchudzanie, dolegliwości żołądkowe (niszczy szkodliwe dla organizmu bakterie H. pylori, będące przyczyną powstawania wrzodów), na potencję i odświeżenie oddechu. Będzie naszym sprzymierzeńcem w walce z otyłością, cukrzycą i hiperlipidemią.

Kurkuma sprzyja kobietom (stosuje się ja w celu łagodzenia skurczów menstruacyjnych), ale także w chorobach układu oddechowego, pasożytniczych, niedrożności wątroby, wrzodów oraz w stanach zapalnych. Kurkuma wspomaga pracę mózgu, może zapobiegać alzheimerowi i jest sprzymierzeńcem w profilaktyce i rekonwalescencji nowotworowej.

Imbir leczy przeziębienia i infekcje, jest bogaty w substancje przeciwzapalne; leczy migreny - regularnie stosowany zmniejsza częstość i ilość ataków, łagodzi też towarzyszące im mdłości; działa przeciwobrzękowo, odkaża i odświeża, pozostawiając  miły zapach w ustach; zwiększa koncentrację i wydajność umysłową, bo poprawia ukrwienie mózgu; polepsza krążenie krwi. Imbir to kolejny sprzymierzeniec kobiet. Ułatwia trawienie i łagodzi bóle miesiączkowe i PMS.

Cynamon docenić należy przede wszystkim za jego właściwości lecznicze, (choć roli szarlotki z cynamonem w naszym życiu nie można tutaj pominąć). Wspolczesna medycyna docenia go przede wszystkim za jego właściwości antynowotworowe i dobroczynny wpływ na układ nerwowy (w chorobach Parkinsona i Alzheimera). Cynamon wspiera wysiłek umysłowy, powinny włączyć go do swojej diety dzieci, studenci i pracownicy umysłowi).

Goździki hamują rozwój infekcji drożdżowej (odstraszają candidę) a nawet tempo rozwoju choroby nowotworowej.

Jabłka odkwaszają organizm, wzmacniają układ krążenia i nerwowy, poprawiają pracę wątroby. Poza tym w tym angielskim powiedzeniu zawiera się cala o nich prawda – "One apple a day keeps the doctor away".

Czerwone owoce obniżają poziom cholesterolu i neutralizują substancje toksyczne w organizmie. Działają bakteriobójczo.

Siemię lniane działa osłaniająco na przewód pokarmowy, jego nasiona mają właściwości lekko przeczyszczające, dlatego pomagają w wypróżnianiu. Sprzyjają kobietom, szczególnie w okresie menopauzalnym, ponieważ zawierają fitoestrogeny. Aby moc w pełni korzystać z jego właściwości nie możemy jego nasion poddawać zbyt intensywnej obróbce termicznej. Najlepiej zmielić je tuż przed spożyciem i nie podgrzewać powyżej 40 stopni.

Płatki owsiane – surowe czy gotowane? Dlaczego akurat owsianka?

Surowe płatki owsiane zawierają kwas fitynowy, który wpływa negatywnie na wchłanianie żelaza, cynku, magnezu, wapnia sodu i potasu. Kwas fitynowy jest neutralizowany w procesie mielenia, moczenia, gotowani i rozdrabniani. Surowe platki owsiane zawierają również skrobię w formie, która nie poddaje się trawieniu w układzie pokarmowym, dlatego trzeba je pogotować.



Smacznego!

poniedziałek, 21 listopada 2016

Śniadanie trzech mocarzy i "Zupowy detoks".



Zupowy smakosz nie może przejść obok tego tytułu obojętnie. Dbający o dobrą kondycję i jeszcze lepsze samopoczucie także. Że nie wspomnę tych wszystkich, których o dobroczynnej mocy detoksu przekonywać nie trzeba. Kto spróbował, ten wie. I "Zupowym detoksem" powinien się zainteresować, jeżeli lubi nieskomplikowane, szybkie w przygotowaniu potrawy.

Nie sposób zaprzeczyć, że nastała moda na zupy. W naszej kulturze kulinarnej powiemy raczej, że moda powraca. Możemy się w tej kwestii pochwalić imponującą tradycją, którą na początku książki wspominają autorki. Następnie dowiadujemy dlaczego jedzenie zup ma tak zbawienne działanie. By wreszcie zadać sobie pytanie - Czy potrzebuję detoksu? CO to właściwie jest detoks i - Jak zmierzyć stopień zanieczyszczenia naszego ciała?

Mam za sobą kilka detoksów. Wiem, jak doskonale można się po takiej kuracji poczuć. Dlatego nowością dla mnie było podejście autorek do rozumienia detoksu nie - jako krótkotrwałej lub też - ściśle ograniczonej w czasie - terapii, lecz jako stałego elementu naszego stylu życia. Oczywiście - autorki proponują gotową siedmiodniową kurację i zachęcają do przeprowadzenia 21 dniowego programu oczyszczania (trochę szkoda, że i on nie został w książce dokładnie rozpisany)… ale jednocześnie wskazują, jak stosowanie diety oczyszczającej jest ważne każdego dnia.

Jeżeli zatem postanowiliśmy spróbować z czym ten osławiony detoks się je - możemy zacząć od prostego testu zaproponowanego przez autorki - czy i jak bardzo jest nam on potrzebny.

Kiedy czyta się Zupowy detoks ma się wrażenie, że po kolei przekracza się kolejne kręgi wtajemniczenia. Kolejno omawiane są kwestie zasadniczo związane z tematem zdrowego trybu odżywiania. Dowiadujemy się, co jest źródłem zanieczyszczeń w naszym życiu i otoczeniu, poznajemy 2 podstawowe kroki do detoksykacji, jakie produkty są zalecane, a jakie najlepiej byłoby wykluczyć i jak ważne jest uzyskanie równowagi między ciałem i stanem ducha. Dlatego dość obszernie została w książce omówiona żywność o działaniu odstresowującym.

Nie znałam wcześniej opisywanego przez autorki sposobu na sprawdzenie poziomu zakwaszenia żołądka a wydaje się on bardzo przydatny. Bliska jest mi przeświecająca autorkom filozofia świadomego życia i holistycznego podejścia do sposobu, w jaki się odżywiamy i jaki to ma na nas wpływ. Filozofia dość już rozpowszechniona, lecz ciągle warta przypominania - że naszym drugim mózgiem są szare komórki układu trawiennego.   

Czas na zmianę nawyków żywieniowych, które nie tylko poprawią nasze zdrowie ale i samopoczucie jest zawsze, ale trudne jest się do tej zmiany najpierw przekonać, a potem zabrać. "Potraktuj gotowanie tego, co lubisz lub nowych potraw, dla siebie i swoich najbliższych, jak trening uważności". To zdanie ostatecznie mnie do zupowego detoksu przekonało.

Książka nie posiada zdjęć, jest lekka i niedużego formatu - według mnie zaliczyć to należy na konto zalet książki. Możemy zabrać ją ze sobą do pracy i czytać w drodze powrotnej. Przepisy w niej zaproponowane opierają się na składnikach ogólnodostępnych i niedrogich. Są proste i szybkie w realizacji. Dużym plusem jest typografia i sposób graficznego wyróżnienia tych fragmentów książki, które zawierają przepisy. Układ książki, podporządkowany podziałowi na 4 pory roku zawiera prócz przepisów opis problemów zdrowotnych, z jakimi w danym czasie możemy się borykać i konkretne na nie rozwiązania.

Rozumiem, że użycie w tytule 2 chwytliwych i modnych słów miał zapewnić książce dobrą sprzedaż. Przyznać jednak należy, że jest on nieco mylący lub też - niekompletny.

Nie tylko o zupach w książce Urszuli Mijakoskiej i Moniki Stachury mowa. Jest przepis na kulki fit, kotlety z kaszy gryczanej i tofu, gulasz z ciecierzycy czy wreszcie - śniadanie trzech mocarzy, który wypróbowałam jako pierwszy. I było pysznie!


Dlatego zachęcam do sięgnięcia po Zupowy detoks, a przepis na śniadanie trzech mocarzy zamieszczam poniżej.


"Zupowy detoks" Urszula Mijakoska, Monika Stachura, wyd. Muza 2016


Śniadanie trzech mocarzy

Składniki: na 4 porcje
350 g malin lub jagód (mogą być mrożone)
200 g jeżyn lub jagód
2 szklanki orzechów nerkowca namoczonych przez 3 godzin lub przez noc
2/3 szkl. wody
2 łyżki nasion chia (można zastąpić ziarnami lnu)
skórka z 1 cytryny
5 daktyli
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
szczypta soli himalajskiej

Przygotowanie:
1.       Owoce przekładamy do garnka i odparowujemy mieszając, aż masa zgęstnieje. Studzimy i wstawiamy do lodówki.
2.      Nerkowce odsączamy, dodajemy daktyle, ekstrakt i sól himalajską.
3.      Miksujemy w blenderze na gładką masę, aż mieszanka będzie przypominać gęstością grecki jogurt (jeżeli trzeba można dodać trochę wody). Otrzymany krem wstawiamy do lodówki na co najmniej 1 godzinę.
4.      Do masy owocowej dodajemy nasiona chia i skórkę cytrynową, mieszamy. Przekładamy do 4 pucharków/miseczek. Na górze każdej z nich układamy po 1 łyżce kremu z nerkowców, dekorujemy surowymi owocami lub szczyptą kakao (polecam cynamon).
5. Podajemy od razu lub schładzamy w lodówce na później.




Książkę otrzymałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Muza. Dziękuję!

Smacznego!