Ciasto czekoladowe, a jakby tort! Świętujemy 17 urodziny.

Dostałam ostatnio wyjątkową wiadomość. Może właściwiej byłoby rzec – list,  zważywszy jej długość. Sprawił mi wiele radości, z kilku powodów. Bardzo za to dziękuję. Niezmiennie cieszę się, gdy ktoś nie tylko korzysta z zamieszczanych tu przepisów, ale czyta posty i zawarte w nich opowieści. Tyle się ich tu zebrało w ponad 10 letniej historii Addio…

Czytaj więcej

Babka makowa na białkach.

Kiedy tuż przed Świętami zapytałam cud-męża, na jakie właściwie ciasto ma ochotę odpowiedział mi – Wiesz, tak naprawdę to chodzi za mną takie ciasto z makiem, taka babka, wiesz… Pomyślałam, że właściwie, w obliczu tej ilości białek, którą nagromadziłam po przygotowywaniu majonezu i przy okazji opróżniania zamrażarki, to pomysł, za którym mogę podążyć.

Czytaj więcej

Sernik czarno-biały.

Mój tata zawsze chciał, żebym została nauczycielką. Ba! Był przekonany, że tak właśnie skończę (ups!) Trzeba przyznać, że wybór filologii polskiej jako kierunku studiów, długo pozwalał mu tak właśnie sądzić. Dla mnie ten wybór, oczywisty od kiedy miałam gdzieś tak 13 lat, był pokierowany wielką miłością do książek. Wówczas, i nawet w chwili przekroczenia progu…

Czytaj więcej

Sernik na palonym maśle.

Wymyśliłam sobie ten sernik jeszcze w lutym. Z myślą o Wielkanocy. A teraz zastanawiam się, czy ktokolwiek będzie miał głowę do wypieków w tych ekstremalnie trudnych chwilach, które zupełnie nie tak miały wyglądać. Ale postanowiłam doprowadzić publikację do końca, usiąść do montażu, który czekał na tę chwilę od kilku tygodni, bo zwyczajnie – zbyt dobry…

Czytaj więcej

Cytrynowy sernik nowojorski.

Minęło 10 lat – pomyślałam patrząc dziś na cud-męża wpatrzonego w ekran komputera. W styczniu 2010 roku to właśnie on pomagał mi założyć Addio, bo rozgryzł blogspota i tak to się zaczęło. Do pierwszych publikacji wciąż potrzebowałam jego obecności i asysty. Niedługo potem stery całkowicie przejęłam ja, ale tamtych chwil, gdy było to kolejne nasze…

Czytaj więcej

Babka piaskowa z kawą i kardamonem.

Jak sobie poradzić ze styczniem? Niby wiadomo, że to nie jest lekki miesiąc. I w sumie można by się jakoś przygotować, nastawić lepiej. Na te dni wciąż krótkie, ciemno, gdy wychodzisz, ciemno gdy wracasz, wieje i leje, nadciągają rachunki za grudniowe szaleństwa 😉 koniec długich weekendów aż do maja. O raju! i po co ja…

Czytaj więcej

Po co nam postanowienia noworoczne?

Tak sobie pomyślałam, że to ostatni dzwonek, jeśli chcę napisać o noworocznych postanowieniach. Ci, co postanawiają już postanowili. I mam nadzieję, jeszcze trwają. Ci, co postanawiają nie postanawiać – pewnie zdążyli już nabrać pewności, że dobrze zrobili. A ja postanowiłam coś o tym napisać. Skłoniła mnie do tego jedna z moich ostatnich lektur.

Czytaj więcej

Makowiec na cieście jogurtowym.

Ostatnie dni w pracy przed świąteczną przerwą to czas specyficzny. Wyjeżdżacie? Zostajecie? Co upieczesz? Prezenty kupione? – słychać w korytarzach. Ktoś już wyjechał, inny tylko wyszedł wcześniej z pracy, życzenia te szczere i te zdawkowe, pro forma słychać raz za razem. Dojadamy resztki makowca (tak, tak – tego którego widzicie na zdjęciach), nad kawą, ostatnią…

Czytaj więcej

Ciasto pomarańczowe.

Spędzanie godzin w kuchni ma swoją cenę. Czasami mogą to być włosy pachnące bekonem (naprawdę nie wierzę, że to piszę) innym razem – (jakże bardziej wolę tę wersję) i pierniczkami. Ale od początku. Kuchnię mamy wiekową, ze starymi sprzętami czekającymi na swoją olej w głosowaniu nad domowym budżetem. Nawiew (to całkiem słuszna nazwa zważywszy na…

Czytaj więcej